Michael Jordan: Piąty czy szósty zawodników wszech czasów?
Jeśli masz poniżej 30 lat, nie spodoba Ci się ten artykuł. Jak jesteś z Chicago, kliknij lepiej tutaj. A jak jesteś poniżej trzydziestki, z Chicago, a do tego jesteś Murzynem to… no coż, żeby nie było, to ostrzegałem.
Mam prawie 50 lat i za każdym razem jak ktoś się mnie pyta kto jest najlepszym zawodnikiem wszech czasów, odpowiadam bez zastanowienia:
1. Wilt Chamberlain ustanowił wszystkie rekordy;
2. Kareem Abdul Jabbar pobił wiele z tych rekordów;
3. Bill Russell ma 11 Mistrzowskich pierścieni, ale;
4. Wszyscy powyżej wynienieni zawodnicy twierdzą, że Oscar Robertson był największych sk***** który kiedykolwiek wyszedł na parkiet.
Liczby nie kłamią, szanowni fani Bulls. Wszystko co jest napisane powyżej stawia Jordana dopiero na odleglym, piatym miejscu.
Z całym szacunkiem do Jordano-manii, dziwi i irytuje mnie strasznie to, jak bardzo ludzie mogą wszystko odbierać dobrze w footballu a mylić się w koszykówce. Dlatego ludzie wierzą, że Jim Brown był najlepszym graczem football w historii, po czym, prawie jednym tchem mówią, że grający w jego czasach Big O pochodził z odległej epoki?
Powołałem się na to porównanie po przeczytaniu książki Elliotta Kalba, “Who’s Better, Who’s Best in Basketball.” Kalb wymienia listę jego zdaniem 50 najlepszych koszykarzy w historii na podstawie bezpośrednich “pojedynków” między tymi graczami. Czasami podaje rzeczowe a czasami nieprawdopodobne argumenty, oceniając każdego gracza przeciwko innemu z jego czasów, po czym tworzy listę najlepszych wszechczasów wg odpowiednich pozycji na boisku.
Jeśli więc chodzi o Kalba, umieszcza on Jordana na trzecim miejscu, za Wiltem. A kto był najlepszy w jego rankingu? Shaquille O’Neal!
Mój problem z oceną Jordana i Shaq polega na tym, że wciąż pamietam grę Wilta. Pamiętam też Oscara i Billa Russella. Widziałem również w akcji Elgina Baylora i Jerry’ego Westa i uważam, ze oboje również zaslugują na uwagę w tym artykule.
Powyższy akapit ma na celu pokazanie i odcięcie z dyskusji kibiców poniżej trzydziestki. Dla młodszego pokolenia, Baylor i West to tylko para starych dziadków których twarze pojawiają się w telewizji co roku przed Draftem
A prawda jest taka, że Elgin był MJem na długo przed tym, jak MJ był tylko błyskiem w oczach swojego ojca. Jerry West był najprawdopodobniej najlepszym strzelcem jaki kiedykolwiek pojawił się w tej lidze. Obaj często rzucali ponad 50 punktów w meczu i nie przeszkadzało im to, że nie było wtedy jeszcze linii za 3 punkty. Ale Baylor nigdy nie zdobył mistrzostwa a West nigdy nie zdobył MVP. Celtowie zdobyli wszystkie mistrzostwa a Wilt zdobył wszystko inne co było do zdobycia.
Dla mnie mówienie, że MJ jest najlepszym graczem wszechczasów jest jak ogłoszenie Davida Beckhama najlepszym piłkarzem.
Dyskutowałbym również na temat tego, że Jordan i Magic mają gorszą pozycję w rangingu wszechczasów z powodu opuszczonych sezonów. Nie możemy przeciez na 100% założyć, że gdyby w nich zagrali to zdobyliby mistrzostwo.
Jednak wciąż nikt nie zbliżył się nawet do 11 pierścieni Billa Russella, tak więc pierwsze miejsce w rankingu nalezy się właśnie jemu.
Jeśli Wielki Arystoteles wygra jeszcze jeden tytuł z Heat, ostateczny wybór Kalba bedzie brzmiał o wiele rozsądniej. Nawet wtedy będę zdania, ze dominacja wielkiego Shaqa spowodowana była brakiem odpowiednich rywali którzy mieliby mu przeszkodzić pod koszem. Wilt miał Russella, Thurmonda Walta Bellamy’ego. Kareem zmierzył się z nimi gdy ci byli już blisko końca kariery a później walczył z Jackiem Sikmą, Bobem Lanierem, Billem Waltonem, Kevinem McHale/Robertem Parrishem, Patrickiem Ewingiem i Hakeemem Olajuwonem.
A kogo ma Shaq? Tim Duncan? Nie jest przecież centrem, mimo, ze już teraz można powiedzieć że jest lepszym zawodnikiem niż Larry Bird, Moses Malone i Charles Barkley (ale to temat na osobny artykuł).
Wracając do odliczania. Wilt Chamberlain był statystycznym cyklonem – zdmuchiwał bez wysilku wszystkie rekordy. Nawiązując do książki Kalba, zamieszczam porównanie Wilta z MJem.
Ilość gier potrzebna do prekroczenia 30,000 punktów:
Wilt 941
MJ 960
Średnia ilość zdobytych punktów po 1045 meczach:
Wilt 30.1
MJ 30.3
Wilt zbierał również prawie cztery razy więcej piłek niż Jordan. Porównajcie również to:
Ilość meczy w których rzucał więcej niż 50 punktów:
Wilt 122
MJ 37
Ilość meczy w których rzucał więcej niż 60 punktów
Wilt 32
MJ 4
Ilość meczy w których rzucał więcej niż 70 punktów:
Wilt 6
David Thompson, Elgin Baylor, David Robinson 1
MJ 0
W 1962, Wilt rzucał ŚREDNIO 50.4 wliczając w to 100 punktowy wieczór w Hershey. Poza tym, zdobył więcej niż 50 punktów w 45 różnych meczach w 1962 roku – czyli więcej niż jakikolwiek inny zawodnik w swojej całej karierze!
Gdziekolwiek Wilt jest teraz, być może pracując nad swoim dziesięcio tysięczym podbojem seksualnym, zdecydowanie zasługuje na drugie miejsce w kolejce.

Ponieważ Kareem grał w Lidze wystarczająco długo, żeby pobić wiele rekordów Wilta, nie mogę go pominąć w tym artykule. A jako wieloletni fan Milwaukee Bucks postanowiłem awansować lekko Kareema w rankingu z powodu jego pobytu w LA pod koniec kariery, kiedy to za sprawą Magica udało mu się zdobyć kilka dodatkowych mistrzowskich pierścieni.
Kolejnym gwoździem do trumny Jordana niech będzie fakt, że specjalnie dla Kareema zmieniono zasady w lidze uniwersyteckiej. Z powodu zbyt dużej dominacji pod koszem w drugim sezonie w NCAA, zakazano kompletnie wsadów! Paradoksalnie, ten zakaz zmusił Lewisa Alcindora do poszerzenia swojego asortymentu w ataku, co w rezultacie zrobiło z niego o wiele lepszego zawodnika.
Oscar zdobył swój jedyny mistrzowski tytuł kiedy miał przyjemność grania u boku właśnie Jabbara w barwach Milwaukee. Ale żeby dobitnie udowodnić, że Big O zdominował całkowicie grę na pozycji obrońców na długo przed MJem, przedstawiam poniższe zestawienie:
Ilość triple-double w karierze:
Oscar Robertson 181
Magic Johnson 138
Wilt Chamberlain 78
Larry Bird 59
Jason Kidd 46
MJ jest jeszcze daleko z tyłu. Big O praktycznie wynalazł i rozpowszechnił w statystykach triple double w momencie kiedy udało mu się zakończyć sezon ze ŚREDNIMI triple-double (30.8 punktów, 12.5 zbiórki i 11.4 asysty – przyp. daveknot).
Tak więc póki co pierwsza czwórka najlepszych graczy prezentuje się następująco – Wilt, Kareem, Russel i Oscar.
Przez wiele lat spotykałem się z fanami, którzy uważali, że piąte miejsce powinno być przyznane komuś innemu niż Jordanowi. Tym kimś jest Magic i muszę przyznać, że rozumiem doskonale, dlaczego tak się mówi. Jako argument moze w sumie wystarczyć to, ze w debiutanckim sezonie zdobył mistrzostwo NBA i tytuł MVP Finałów (Kalb w swojej książce służnie pisze, że MVP powinno trafić do Kareema, ale prasa spanikowała po siódmym meczu, w którym Magic rzucił 42 punkty).
Magic przywrócił trochę wspomnienia po Oscarze, bowiem prawie równie często jak Big O polował na triple-double. Poza tym, był ucielesnieniem tezy i utartego zwrotu – dzieki niemu zawodnicy z nim grający byli o wiele lepsi. Co więcej, ten wpływ na zawodników po czasie stał się jego misją w Lidze, dlatego też o wiele bardziej lubiłem grę Magica niż Jordana.
Jeśli chodzi o Magica, to mój ulubiony moment z nim związany miał miejsce, co za ironia, w czasie ostatniego meczu Kareema w Finałach przeciwko Milwaukee. Kareem był wtedy w trakcie swego rodzaju turnee pożegnalnego i każde miasto oferowało mu jakiś prezent.
(Tak więc oczywiście, Milwaukee przygotowało dla niego specjalnie skontruowanego kremowego Harley’a Roadstera. Słodkie, prawda? Duzy motor dla duzego faceta! Kareem wyglądał wtedy jak małe dziecko na Gwiazdkę. Na twarzy pojawił mu sie wielki uśmiech który zdawał sie mówić: “mogę go zatrzymać?” Jabbar również przyznał, że w czasach gdy grał w Milwaukee posiadał rower, którym często wybierał sie na przejażdżki po Ozaikee Country, po czym dodał: „Pozbyłem się go jednak kiedy przeprowadziłem się do LA.)
Wracając do Magica. W tamtym meczu siedziałem przy stoliku prasowym i słyszałem dokładnie wszystkie rozmowy zawodników. W drugiej kwarcie, Kareem usiadł na ławce a za niego wszedł Mark McNamara, zawodnik, który dopiero co podpisał nowy 10 dniowy kontrakt z zespołem. W czasach o mniejszej poprawnosci politycznej i większej wyrozumiałości, Mac byłby z pewnością nazywany wielkim, sztywnym drewniakiem, który zdobywał średnio po 2 punkty i 2 zbiórki na mecz. Jego pierwsze wyjście na parkiet. Emocje rosną. Magic zauważa, ze nikt nie uważa Maca za ofensywne zagrożenie i w niesamowity sposób podaje do niego piłke między dwoma obrońcami. Ta odbija się od rąk MacNamary i wypada na aut.
Center celowo odwrócił głowę w stronę przeciwną od ławki bo czuł na sobie ognisty wzrok trenera Pata Riley’a. Wtedy podszedł do niego Magic, złapał go za głowę, potrząsnął nią i praktycznie wydłubał sobie oczy dwoma palcami, zupełnie jakby chciał powiedzieć: “Po prostu patrz na mnie a wszystko będzie w porządku.”
Czy teraz możecie sobie wyobrazić, jak fajnie musiało sie grać z Magikiem Johnsonem? Wystarczyło ze biegłeś po parkiecie z oczami szeroko otwartymi, a on w jakiś niesamowity sposób zawsze znalazł drogę, żeby podać ci piłkę. Nie ważne, czy dopiero co wszedłeś z lawi czy wbiegłeś na parkiet. Kompletne przeciwieństwo Scottiego Pippena, który kiedyś w meczu play-offs odmówił wejścia na parkiet, kiedy zagrywka nie była rozpisana pod niego.
Tak na marginesie, skupmy się na chwilę nad tym, ze Scottie jest w liście 50 najlepszych zawodników wszech czasów. Prawda jest taka, że gdyby nie MJ, Pippen szybko stałby się trenerem w liceum w Arkansas. Ok, przepraszam, teraz może zostałby trenerem jakiejś druzyny ABA. Wszyscy zawodnicy wymienieni do tej pory w moim artykule wyprzedzają Pippena o lata świetlne. A jeśli upieramy się, że o klasie zawodnika świadczy ilość jego mistrzowskich pierścieni, to wszystkie pierścienie zdobyte przez Celtów są warte więcej niż jego.
Kończąc krótką dygresję, tamto zachowanie Magica Johnsona w Milwaukee pokazało wszystkim – od zawodników po trenera, poprzez fanów a na całej lidze kończąc – że przeciwnik MUSI kryć każdego zawodnika Lakers, bo w przeciwnym wypadku ja to wykorzystam i zrobię z niego gwiazdę. Takie podejście i nastawienie jest dla mnie o wiele bardziej wartościowe, niż niewiarygodna gra Jordana. Co wiecej, wolałbym umieścić na piątym miejscu Magica, ponieważ chciałbym zobaczyc jakby rozgrywał gdyby miał do dyspozycji Wilta, Kareema, Russela i Oscara. Niech Jordan wybierze sobie 4 pierwszych graczy z brzegu i zmierzy się z moim składem.
Teraz, kiedy Jordan spadł już aż do 6 miejsca, chciałbym powiedziec o kolejnej prawdzie, która nie spodoba się fanom Michaela. Jego miejsce w rankingu jest niebezpiecznie zagrożone przez nowe pokolenie młodych graczy.

Wspomniałem wcześniej, że Tim Duncan już teraz jest pewnie najlepszym silnym skrzydłowym który kiedykolwiek grał w tej lidze. Ma już trzy pierścienie i wystarczająco dużo czasu, zeby zdobyć kolejne trzy i zrównać się tym samym z wynikiem Jordana.
Shaq już teraz ma cztery pierścienie i jeszcze góra dwa pozwoliłyby mu znaleźć się na tej liście. Póki co jednak, Timmy i Diesel zajmują następne miejsce w kolejce.
Jeszcze kilka lat temu uważałem, że Kobe Bryant może być najlepszym graczem w historii, ale już zmieniłem zdanie. Może gdyby zdecydował się na większe przedrzeźnianie Michaela Jordana i nie Mike’a Tysona, byłoby mu łatwiej, ale czasem nawet zastanawiam się, czy Kobe nie skończy przypadkiem jak Darryl Strawberry (baseballista znany zarówno ze swojej dobrej gry jak i bogatego w skandale życia prywatnego – przyp. daveknot).
Ostatnie zaproszenie przeznaczam dla LeBrona Jamesa. Po sezonie w którym śmiało mógł powalczyć o MVP udowodnił, że w play-offach może być równie przydatnym graczem (zanotował dwa triple-double i miał średnią 30.8 punktu na mecz. Jordan w swoim pierwszym sezonie w play-offs rzucał średnio 43.7 punktu). James został również pierwszym zawodnikiem od Oscara Robertsona, który notował ponad 30 punktów, 8 zbiórek i 5 asyst w play-offach.
Dodajmy do tego jego nagrodę dla najlepszego debiutanta za sezon 2003-04 – dzięki czemu stał się pierwszym graczem Cavs i najmłodszym zawodnikiem w historii który otrzymał ta nagrodę i zakończył sezon ze średnią co najmniej 20 punktów, 5 zbiórek i 5 asyst na mecz, przez co stał się dopiero trzecim graczem któremu się udało notowac tak dobre średnie w pierwszym sezonie w NBA (oprócz niego dokonali tego Oscar Robertson i Michael Jordan). Wszystko to prowadzi do jednego stwierdzenia – James ma szanse na to, aby stać się najmłodszym w historii graczem, którego okrzyknięto mianem „all time best”
W swoim trzecim sezonie, Lebron zajmował indywidualnie następujące miejsca:
#3 w punktach na mecz,
#12 w asystach,
#2 w minutach rozegranych średnio na mecz,
#2 w sumie rozegranych minut,
#2 w trafionych rzutach z gry,
#2 w oddanych rzutach z gry,
#6 w celnych rzutach wolnych,
#3 w oddanych rzutach wolnych i
# 2 w sumie zdobytych puktów w sezonie.
Patrząc na wszystkich powyższych zawodników jestem skory twierdzić, szczególnie po dobrym debiucie w play-offach, że mozna się zastanowić nad jego kandydaturą. Bedzie na pewno Jokerem w naszej talii – po prostu nie da się przewidzieć, jak bardzo Lebron może się jeszcze rozwinąć.
A dla tych którzy ciągle dryfują gdzieś na statku o wdzięcznej nazwie Michael Jordan mam wizję, w której widzę Jordana wciśniętego w szczelinę między graczami retro a młodymi i głodnymi wilkami.
Michael Jordan, najlepszym graczem w historii? Nie wydaje mi się.
Maniacy MJa, czekam na lincz!
Źródłooryginału: FoxSports
Autor: John Shivers
Tłumaczenie: Dawid Księżarczyk








krog powiedział/a
Tak zwane pasywne widzenie gry. Gdyby statystyki wygrywały, BigO miałby może i garść tytułów. Gdyby TYLKO czysto koszykarskie umiejętności do zwycięstw wystarczały, TymoteuszD nie zatrzymałby się na 4 tytułach. Ale w tej grze chodzi o więcej, znacznie więcej. A tego znacznie więcej, najwięcej miał właśnie Jordan i dlatego jest bezsprzecznie najlepszym zawodnikiem EVER. Ponadto Shivers praktycznie co akapit sobie zaprzecza raz wskazując statystyki, raz na pierścionki, cytując graczy z poprzedniej epoki, nie pamiętając, ze po nich jeszcze 30 lat grano w koszykówkę. Niestety ani BigO, ani Jabbar, ani sam Russell czy tym bardziej Wilt nie zdominowali swojej epoki tak jak Jordan . W dodatku to on miał najwięcej i najlepszych przeciwników.
/
Świetna robota .. ale tłumacza
krog powiedział/a
Po głębszym przemyśleniu gościu mnie rozpir**a
. Porównuje zbiórki Wilta i MJ-a .. no tak jeden miał 218 cm i tylko jednego przeciwnika powyżej 205 cm (zgadnijcie kogo – który w dodatku regularnie sprawiał mu meczowe baty) i resztę centrów 20 cm niższych – drugi miał 198 cm i w każdej przeciwnej drużynie 7 stopowego centra (co np. dziś jest rzadkością). Walton, Sikma ? Ok, mając 50-tke i okazyjnie oglądając obecne mecze można się nimi podniecać, ale nie przesadzajmy … Sikma czy Walton w najlepszym swoim czasie grali na poziomie obecnego Joe Przybili, nie wyżej. Boli ? Taka jest prawda, mecze do obejrzenia w NBATV czy na torentach. Oczywiście Wilt rzucał te swoje 50 punktów, ale może warto dodać o obronie na tzw. radar, wówczas jedynej znanej. To samo dotyczy Westa czy Baylora, których 1×1 zniszczyłby Jordan, James czy Bryant do zera. Nie ta epoka powiecie, ok ale czy to samo powiecie o MJ i pozostałej dwójce? Juz nie i to jest wielkośc Jordana, a przeciez akurat w stosunku do niego gra 1×1 to nie to co decydowało o jego wielkości. Ogólnie megabzdurny artykuł. Dla 37 latka jakim jestem ja, mieszkającego obecnie miedzy Londynem i Płockiem, więc nie 30-letniego murzyna z Wind City.
Westa czy
Niko powiedział/a
Nie mozna porownywac Jordana ktory wygral 6 pierscienia (ostatni w jakim stylu) i Willa ktory, gral sam i widzial tylko punkty gdy wchodzil na boisko. Jordan byl wszechstronnie uzdolnionym graczem. Potrafil zagrac 1 on 1, raptownie sie zatrzymac i rzucic, PODDAC na czysta pozycje. Will nie byl taki. Nie potrafil tylu rzeczy. Nie ma co sie dziwic ze mial 12 zbiorek na mecz, przy takim wzroscie i takimi przeciwnikami. JORDAN JEST O NIEBO LEPSZY. POTRAFIL ZROBIC WSZYSTKO Z NICZEGO. BYL POPROSTU TALENTEM KOSZYKARSKIM
Anonim powiedział/a
co ty wiesz o jordanie buraku
Anonim powiedział/a
wrescie ktos cos madrego napisal moge spokojnie isc spac teraz
Maciek powiedział/a
NIe było i nie bedzie lepszego koszykarza niz MJ wszystkie statystki i osiagniecia, do ktorych nawiazujesz to pokazuja, a czy lebron bedzie lepszy od jordana:> watpie!! napewno nie zdobedzie tyle pierscieni co MJ nie mowiac juz o MVP. Lebron tylko budowa ciala przywyzszyl MJ-a niczym wiecej.
krog powiedział/a
Ludzie pamiętajcie, że Dawid (dave) TYLKO (i aż) tłumaczy te artykuły. Nie do niego kierujcie pretensje.
Fan kosza powiedział/a
Śmiało rób z siebie ascetę. Na wstępie rozgranicz, że ludzie po 30 roku życia tylko mają prawo trzeźwego osądu. Szufladkowanie ludzi i arogancja już na wstępie mnie szokuje. Przestan Pan gadać głupoty o koszu. Kiedy grał Wilt to koszykówka się dopiero formowała. Nie było linii rzutów za 3 punkty więc rosły gracz siła rzeczy musiał królować na parkiecie (Wilt był zdecydowanie najwyższy w lidze). Kiedy Jordan przyszedł do NBA, koszykówka była w pełni rozwinięta (nie było mowy o brutalności z początków NBA, w ogóle ta liga była już ściślej ograniczała i karała zapędy graczy). Mimo to Jordana, za najlepszych lat, to minimum 3 musiało kryć bo podwajając go nie dawali sobie rady. Zwróć uwagę ilu znakomitych graczy możesz wymienić z okresu w którym grał Wilt, albo Kareem. Za czasów Jordana grali znakomici defensorzy jak Robinson, Olajuwon, Mutombo, Mourning, młody i zwinny Shaq, Ewing, Barkley. Z tego okresu pochodzi tak wiele wspaniałych graczy, których gra zachwyca po dziś dzień (Reggie Miller, Stockton, Payton, Kemp, Clyde Drexler). To co mówisz o Wilcie i Russelu itd to były czasy zupełnie innej koszykówki gdzie niekoniecznie umiejętności decydowały o tym kto lepszy.
Kobe Lewar powiedział/a
No cuż, mam tylko 14 lat i zawsze uważałem że MJ jest najlepszym koszykażem ale Pan udowodnim mi że nie:) Ale mimo to uwielbiam Koego Bryanta(Tysona):)
dazek powiedział/a
Witam po pierwsze jak mozna ocenia ze Wilt Chamberlain byl lepszy od MJ nie mozna poniewaz Oni grali w roznych epokach.Po drugie MJ grał ze słabymi zawodnikami i dzieki niemu Bullsi zdobyli 6 tytulów.Po drugie statystyki nie graja i teraz nie jest mozliwoscia ugrac 100 punktow, male szanse ugrac 60 wiec Wilt Chamberlain musial w erze palozoicznej nba ze zdobywal tyle punktow.Zreszta przy wyrownanej lidze to wszystko nie jest mozliwe.MJ najlepszy!!!!!
Soulist powiedział/a
Oczywiscie ze Jordan jest przereklamowany i oczywiste ze gro zawodnikow ktorzy zostali wymienieni sa od niego o niebo lepsi … co oczywiscie nie znaczy ze Jordan nie jest fenomenem
Poza tym co to za dziecinne porownania ze niby Jordan nie ma wzrostu nie moze zbierac blokowac … a center jak W C nie moze rozgrywac przechwytywac i musi kazda pilke dostac od partnerow o tym ze WC jest najlepszym zawodnikiem wrzechczasow wiem od dawna mimo ze sam sie wychowalem na meczach chicago bulls
Jacek powiedział/a
Postaram się trochę obronić Jordana
Powiem tak:
1. Moim zdaniem to że Chamberlain rzucał przez parę meczy dużo pkt-ów to nie oznacza, że jest lepszy. A zbierał więcej, bo był centrem, a jordan to był
2. W czasach Wilta i Jordana panowały trochę inne zasady.
3. Poziom gry wszystkich graczy moim zdaniem był dużo wyższy za czasów Jordana.
4. Ogólnie Jordana akcje były bardziej ekscytujące niż Wilta.
adam powiedział/a
moim zdaniem typowanie najlepszego gracza wszechczasow to tylko i wylacznie zabawa, bo nie da sie wybrac tego najlepszego. Ze zdaniem autora artykulu sie nie zgadzam calkowicie!!! Nie jestem fanem MJ, powiem wiecej kiedy gral, to zawsze kibicowalem jego przeciwnikom, ale chyba dlatego ze byl w swoich czasach najlepszy. Jak mozna porownywac osiagniecia strzeleckie Wilta, Kareema i MJ? Kazdy z nich gral w innych czasach, kiedy koszykowka byla inna, ale to za czasow Jordana, stala sie ona szybsza, agresywniejsza, no i co najwazniejsze wiecej uwagi postawilo sie na twarda obrone. MJ 6 na liscie? nie zgadzam sie! za jego osoba przemawia to, ze kiedy jego klub potrzebowal punktow, to on je zdobywal i mimo ze generalnie byl samolubem to w najwazniejszych dla momentow meczu umial sie podzielic pilka! np. z BJ Armstrongiem w finalach z LA(bodajze 2mecz) czy ze Stevem Kerem chyba z Suns. MJ gral egoistycznie, gra Buls byla ustawiona calkowicie pod niego, ale to przynosilo sukces i tytuly. A co do ilosci tytulow, to mam pytanko? ktory klub od 1980roku, zdobyl ich wiecej niz 6? MJ najlepszym koszykarzem? nie wiem, ale w pierwszej 3 jest na pewno, razem z Wiltem i Karemem.