daveknot.wordpress.com

Pierwsza w Polsce strona z tłumaczeniami artykułów koszykarskich

Archiwum kategorii ‘Analizy’

Trade 2 – Shaq w Cavs!

Opublikował/a daveknot w dniu czerwiec 25, 2009

Stało się to, o czym niejedni marzyli. Cavs i Suns uzgodnili warunki, na mocy których Shaq wyląduje w Cleveland, natomiast Ben Wallace, Sasha Pavlovich i 46 pick w drafcie trafią do Phoenix.

Co prawda Shaq nie potwierdził jeszcze niczego na twitterze, ale jak tylko coś zaćwierka, od razu dam znać (póki co, ćwierkają o tym:

  • Steven Smith – Alert! Alert! My sources tell me it’s OFFICIAL: SHAQUILLE O’NEAL IS A CLEVELAND CAVALIER. LeBron officially has his best shot at a title.
  • TJ Ford – How lucky is Shaq right now.. WOW
  • pyta się też Kevin Durant – Shaq got traded?
  • i Kareem Abdul Jabbar – If #Shaq can play regularly, he is exactly what the #Cavs need.)

Ogólnie to Suns oszczędzą na tym dealu kupę kasy. Na dobry początek około 9 milionów na salary i luxury tax. Gdyby udało się namówić Wallace na zakończenie kariery, oszczędności byłyby jeszcze większe.

A Cavs zyskują kaktusa i kolejną szansę na walkę o mistrzostwo.

Postaram się dodać więcej, jak tylko oba kluby ogłoszą to oficjalnie (chociaż to tylko kwestia czasu).

Opublikowany w Analizy | Otagowane: , , , , , | Zostaw Komentarz »

Trade 1: Bucks Spurs

Opublikował/a daveknot w dniu czerwiec 23, 2009

Zaczęła się karuzela transferowa w NBA i to od razu z grubej rury – bo z udziałem moich Bucks. Z Milwaukee ucieka Richard Jefferson, a z San Antonio zawita do Wisconsin Bruce Bowen, Kurt Thomas i Fabricio Oberto.

Dla Milwaukee to moim zdaniem ruch czysto finansowy. Każdy z otrzymanych graczy Spurs jest w ostatnim roku kontraktu, a wcale bym się nie zdziwił, gdyby wykupili od razu kontrakt Bowena i ten wróciłby z powrotem do San Antonio. W sumie da to Bucks oszczędności rzędu 15 milionów na przyszły sezon, dzięki czemu będą mieli większe pole do popisu przy oferowaniu nowych kontraktów Sessionsowi czy Villanuevie. Co więcej, na więcej czasu na parkiecie będzie mógł też liczyć Joe Alexander.

Bucks Spurs BasketballA co ten trade oznacza dla Spurs? Ostatnią próbę walki o mistrzostwo. Wzmocnili się niebotycznie na SFie, który do tej pory najbardziej cieniował. Jak jeszcze założymy, że Bowen niedługo powróci na stare śmiecie, to perspektywa SAS w finałach znowu staje się w miarę możliwa.

Oczywiście patrząc na tą wymianę jako fan Bucks i mega hater San Antonio nie cieszę się wcale. Szczególnie, że Sessions czy Villanueva wcale nie są zawodnikami, na których chciałbym, żeby budowano przyszłość drużyny w Milwaukee. No, ale cóż, pozostaje się cieszyć z tego, że sezon ogólrkowy oficjalnie mamy już rozpoczęty oraz liczyć na to, że Spurs nie będą chcieli poświęcić MLE na zakontraktowanie Gortata, który mógłby zająć miejsce Oberto pod koszem.

Opublikowany w Analizy | Otagowane: , , , , , , | 1 komentarz »

Lakers mistrzami NBA!

Opublikował/a daveknot w dniu czerwiec 1, 2009

Żeby nie pisać kolejnej analizy finałów, zdecydowałem się nieco wybiec w przyszłość i zepsuć wszystkim zabawę. Tak więc spoiler alert – jak chcecie przeżyć trochę emocji przy oglądaniu finałów, nie czytajcie dalej. Podaję bowiem dokładne wyniki wraz ze statystykami z każdego meczu finałów 2009.

MECZ 1
ORLANDO @ LAKERS 92- 104

Zbilansowany atak Orlando na nic się zdał przy twardej obronie na obwodzie Lakers. Stąd zaledwie 36% skuteczności z gry. W ataku Gasol skutecznie wyciągał Howarda spod kosza, a potem wykorzystując swoją szybkość, wymuszał kolejne faule. Stąd po 33 minutach Dwight usiadł na ławce z 6 faulami, a na parkiecie pojawił się Gortat, który w 12 minut zdobył 4 punkty i miał 5 zbiórek. Dodał do tego jeden blok na Bryancie, o którym można przeczytać na jego twitterze.  Ja również wysłałem mu smsa z gratulacjami. Z ciekawych informacji równiez to, że Jameer Nelson wrócił do składu.

BOXSCORE

MECZ 2
ORLANDO @ LAKERS 104 – 98

W drugim meczu sensacja! Osamotniony Kobe Bryant nie jest w stanie zabezpieczyć zwycięstwa, a w ataku szalał jak bestia Howard. 35 punktów i 18 zbiórek (w tym 12 w ataku) to wynik imponujący. Nawet Marcin się spisał i dodał swoje 4 punkty i 7 zbiórek (oraz swoja pierwszą asystę w playoffach).  Fani Lakers po meczu zachwyceni debiutem Sun Yue, który w niespełna 50 sekund oddał 3 rzuty (2 za trzy).

BOXSCORE

MECZ 3
LAKERS @ ORLANDO 102 – 112

Mecz numer trzy to klęska Lakersów. Magicy rzucali z ponad 50% skutecznością, a wyraźnie zagubiona obrona LA nie znalazła sposobu na zatrzymanie Lee i Nelsona, który po powrocie trafił ponownie 4 z 5 trójek. Marcin przez 13 minutu uzbierał rekordowe 9 zbiórek oraz 2 punkty (przy 100% skuteczności z gry). Howard przeciętnie – 24 punkty i 13 zbiórek. Dla LA Kobe otarł się o triple double – 21 punktów, 6 asysty i 6 zbiórek. Stan: 2-1 Orlando

BOXSCORE

MECZ 4
LAKERS @ ORLANDO 124 – 109

Popis ofensywy Lakers! Aż 6 zawodników zdobyło ponad 10 punktów, a najlepiej spisał się Gasol, który w końcu zaczął grać: 21 punktów, 12 zbiórek, 6 asysty i 5 bloków. Bryant był najlepszym strzelcem z 33 punktami i aż trzykrotnie zanotował na swoim koncie akcję 3+1. W Orlando najlepszy mecz rozegrał Gortat, który zdobył 8 punktów i miał 5 zbiórek. Dołożył do tego nowe konto na facebooku. Howard dalej jak zwierz: 28pktów, 21 zbiórek. Stan: 2-2

BOXSCORE

MECZ 5
LAKERS @ ORLANDO 105 – 96

Ostatni mecz w Orlando wygrany przez gości, którzy pokonali Magików dobrą grą zespołową oraz twardą obroną od początku meczu. Bliscy triple double byli Odom i Turkoglu – ten pierwszy miał 12 punktów, 9zbiórek i 6 asyst, natomiast turek uzbierał 21 punktów, 6 zbiórek i 7 asyst. Mniej widoczny dzisiaj był Howard, który oddał ledwie 14 rzutów. Marcin przejęty dodawaniem nowych fotek na facebooku był jakby nieobecny i nie oddał ani jednego rzutu. Zebrał za to dwie piłki. Stan 3-2 Lakers

BOXSCORE

MECZ 6
ORLANDO @ LAKERS 96 – 113

Już po wszystkim. Kobe zdobywa swój czwarty pierścień, pierwszy bez Shaqa. Kibice skandują jego imię kiedy odbiera nagrodę MVP Finałów i 15 mistrzowski puchar w historii klubu.W decydującym meczu, Bryant rzucił 30 punktów, a 15 dodał Fisher. Dla Orlando znowu niewidoczny Howard, mimo 6 bloków i 15 zbiórek, miał tylko 12 punktów. Dwoił się i troił Gortat, który do i rusz ogrywał młodego Bynuma – nasz rodak zakończył mecz z 6 punktami i 5 zbiórkami. Stan: 4-2 i mistrzostwo dla Lakers.

BOXSCORE

W podrózy w przyszłość pomógła mi agencja transportu publicznego Whatifsports.com

Opublikowany w Analizy | Otagowane: , , , , , , | Komentarzy: 3 »

Magia czy egzekucja?

Opublikował/a daveknot w dniu maj 31, 2009

Kolejna nocka zarwana, ale warto było się budzić dla jednego momentu. Lebrona uciekającego szybko do szatni, nawet nie gratulującemu żadnemu z przeciwników. Prawdziwa przegrana z klasą.

25pl7kj.jpg

Orlando od samego początku grali jedno i to samo, co idealne się sprawdziło – ustawienie Howarda pod koszem, ściągnięcie podwojenia i odegranie na obwód. I na całe szczęście dla Magic, Howard dostał dzisiaj kilka superstar calls, które wcześniej odgwizdywane były przeciwko niemu. Bo śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że gdyby nie Dwight, to Orlando znowu poszłoby w te swoje napalone trójki w 4 sekundzie akcji, które nota bene grali praktycznie rzucali całky czas, jak na parkiecie pojawiał się Marcin.

To, że playoffy to czas odpowiednich match-upów przekonałem się dodatkowo właśnie w czasie rywalizacji Cavs-Magic, gdzie ci drudzy w 6 meczach do perfekcji opanowali odpowiednie wykorzystanie przewag na pojedyńczych pozycjach. Teraz, kiedy na ich drodze staną Lakersi, sprawa nie będzie już tak różowa.

Pewnie na napisanie wstępu do tej rywalizacji pokuszę się później. Teraz tylko szybko napiszę, że stawiam na Lakers w 5.

PS.
Przypomnijmy sobie jeszcze jak głosowali eksperci przed finałami wschodu:
Picture 2-1243396304

Opublikowany w Analizy | Otagowane: , , , | Komentarzy: 5 »

Dla tych, którzy wierzą w Cavs

Opublikował/a daveknot w dniu maj 29, 2009

Nawet po dzisiejszej wygranej, historia dalej przemawia zdecodywanie za Magic. W całej historii NBA, zaledwie 5% drużyn udało się awansować dalej po tym, jak przegrywali 1-3. Oto pełna lista tych 5%, na które składa się zaledwie 8 drużyn (ze 190). Zła wiadomość dla fanatyków Orlando – wasza drużyna znajduje się na tej liście, jednak nie wśród tych, którzy nadrobili stratę…

1968: Boston Celtics pokonali 76ers, w tym w siódmym, decydującym meczu, w Filadelfii. Oczywiście później Celtowie zdobyli tytuł. W sezonie zasadniczym 76ers mieli lepszy bilans niż Boston (62-20 do 54-28), a gwiazdami w Celtach byli wtedy Bill Russell i John Havlicek.

1970: Lakersi pokonali Phoenix w finale konferencji, a później w wielkim finale przegrali z Knicksami. W sezonie zasadniczym Lakersi mieli bilans 46-36, a Phoenix 39-43. Gwiazdy Lakers: Jerry West, Wilt Chamberlain, Elgin Baylor.

1979: Waszyngton Bullets w drodze do finałów NBA pokonali San Antonio na finale wschodu (w finale ligi zostali pokonani przez Seattle). Waszyngton miał przewagę parkietu po tym, jak po sezonie zasadniczym mieli lepszy bilans (54-28 do 48-34). Gwiazdy: Elvin Hayes

1981: Ponownie Boston Celtics pokonali 76ers w drodze do mistrzostwa NBA. Obie drużyny miały identyczny bilans po sezonie zasadniczym (62-20), jednak tym razem to Boston rozgrywał decydujący mecz u siebie. Gwiazda Bostonu: Larry Bird.

1995: Houston Rockets rozprawili się z wyżej notowanymi Phoenix w drodze do zdobycia mistrzowskiego tytułu. Po sezonie zasadniczym Phoenix miało 12 meczów przewagi nad teksańczykami (59-23 przy 47-35). Gwiazdy Houston: Hakeem Olajuwon, Clyde Drexler

1997: Miami Heat pokonali odwiecznego rywala z Nowego Jorku w finałach wschodu, jednak mimo 61 wygranych w sezonie zasadniczym, przegrali w wielkim finale. Heat mieli przewagę własnego parkietu (bilans 61-21 do 57-25 na korzyść zawodników z Florydy). Najlepszy strzelec Miami: Tim Hardaway

2003: Detroit Pistons przegrywali w pierwszej rundzie 1-3 z Orlando, jednak udało im się awansować dalej, aż do finałów konferencji. Przewaga parkietu była na korzyść Pistons: 50-32 do 42-40. Defensywnym zawodnikiem roku został wtedy wybrany Ben Wallace.

2006: Phoenix rozpoczęli serię playoffów przegrywając 1-3 z Lakersami. Po rozprawieniu się z nimi przegrali w finale konferencji z Dallas. Phoeni miało przewagę parkietu – bilans: 54-28 45-37 na korzyść Phoenix. MVP ligi został wybrany wtedy Steve Nash.

2009: Cavs?

Doczytałem się też jednej ciekawostki. W historii playoffs jedynie 17 drużyn przegrywało 1-3 po rozpoczęciu serii na własnym parkiecie. Z tych 17, aż 7 razy udało im się ostatecznie wygrać serię.

7/17 wygląda dla fanów Cavs o wiele lepiej, niż 8/190, czyż nie?

Opublikowany w Analizy | Otagowane: , | Zostaw Komentarz »

Where phantom 6th foul on Howard happens…

Opublikował/a daveknot w dniu maj 25, 2009

Kilka uwag i spostrzeżeń po meczu numer 3.

1. Po raz kolejny widać było, jak bardzo ważne jest szukanie mis-matchów przez Orlando. Przykładem jest Hedo, który mimo fatalnej skuteczności (1-11) zakończył mecz z +20 punktami i prawie przywitał się z triple-double. Jak ciężko jest znaleźć dla niego obrońcę widać przy większości akcji Orlando: gdy ma niskiego obrońcę – umiejętnie gra tyłem do kosza. Jak tylko dostanie kogoś z podobnymi warunkami fizycznymi – wykorzystuje drybling i swoją szybkość.

2. Nie sądzicie, że zwycięska trójka nieco za bardzo dała LeBronowi poczucie wyższości w tym elemencie gry? We wczorajszym meczu traifł 1-8 trójek, a jak dodamy do tego 7 rzutów, gdzie minimalnie przekroczył granicę, wychodzi nam w sumie 2 na 15 z dalekiego dystansu.

3. Skoro już o Jamesie mowa, to Brown po raz pierwszy w tej serii zrobił coś, co mi się podobało. Wpuścił Jamesa w momencie, kiedy w Orlando grały rezerwy, co zaowocowało bodajże 10 punktowym runem dla Cavs.

4. Sędziowie znowu dali o sobie znać. Dobrze, ze nie wstałem na mecz w nocy, bo by chyba trwał do 9 rano. Odgwizdali 86 wolnych, 4 więcej niż w dwóch poprzednich meczach. Cholera, tak źle, tak niedobrze. :) Wyfaulowanie Howarda i znowu kilka kontrowersyjnych decyzji przyczyniło się do tego, że mecz naprawdę był brzydki.

Wskażcie mi proszę, gdzie tu był faul Howarda?

wiaw68.jpgNo cóż.. Dobrze, ze Lebrony przegrały kolejne spotkanie mimo, że sędziowie robili wszystko, aby było inaczej.

Opublikowany w Analizy | Otagowane: , , , | 1 komentarz »

Witness my ass

Opublikował/a daveknot w dniu maj 23, 2009

Śmiało można powiedzieć, że jak już człowiek raz na rok wstanie o tej 2:30 żeby obejrzeć mecz, to spodziewa się dobrego koszykarskiego widowiska. Wczorajszy drugi mecz między Cavs a Magic napewno by taki nie był, gdyby nie epicka wręcz pogoń Orlando oraz niesamowity rzut LeBrona w końcówce. Ale co z tego, że bylismy świadkami takiego rzutu:

skoro również możemy napisać, że przekonaliśmy się, jak wielkim zawodnikiem Dwight Howard NIE jest. Nie ma co spinać się na dziadowskie sędziowanie, skoro lider twojej drużyny sprawia wrażenie, jakby zamiast grać myślał już nad tym, co napisze na twitterze jak tylko wróci do domu. Nie wiem, czy nie udało mu się zrobić legendarnej kupy przed meczem, czy po prostu czuł się zmęczony (albo jak powiedział Michałowicz “…pochodzi ze stanu Georgia gdzie jest bardzo gorąco i wykorzystuje się bardzo dużo potu…”), ale gdyby zagrał chociaż na połowie swoich normalnych umiejętności, to Orlando dawno miałoby mecz w kieszeni i dwie wyjazdowe wygrane z rzędu. Wystarczy powiedzieć, że drewniany Gortat sprawiał po raz pierwszy naprawdę lepsze wrażenie jeśli chodzi o zaangażowanie, energię i podejście do meczu.

Powoli zaczynam się zgadzać z Simmonsem, który ostatnio zjechał Howarda z góry na dół. Jest młody, ma potencjał, no i sprawia, że Ben Wallace wygląda przy jak niedorozwinięty karzeł z gumką na brodzie (btw, o co mu ona była?). Dwight pokazał w tym meczu jeden dobry ruch w stronę kosza zakończony takim małym półhakiem z prawej ręki. To było w miarę dynamiczne i nie do zatrzymania zagranie. Później niestety tylko udowadniał, że póki co najłatwiej mu się zdobywa punkty z alley-oopów, wsadów po ofensywnych zbiórkach albo kontrach, czy też po minięciu jednego obrońcy, który nie ma wystarczającą siły, żeby ustać na nogach. Co gorsza, ta słabsza dyspozycja widoczna już była w meczach z Bostonem, gdzie mimo dobrych statystyk pokazywał, jak biedny jest jego arsenał ofensywny.

fretting-youngster-smaller

Byliśmy też świadkami niezwykle stronniczego sędziowania, co oczywiście w żaden sposób nie tłumaczy porażki Orlando. Warto jednak chyba obejrzeć jeszcze raz to spotkanie i popatrzeć na kilka kontrowersyjnych decyzji. Z tych, które pamietam:

  • punkty Courney’a Lee zdobyte floaterem, bodaj w trzeciej kwarcie, gdzie odgwizdano (słusznie) ofens na Jamesie, ale niesłusznie nie uznano punktów. Nawet w czasie meczu wyraźnie było widać na powtórce, że Lee wypuścił piłkę o wiele wcześniej, niż Lebron zajął pozycję obronną. Count it.
  • kontrowersyjne i zawsze ciężkie do oceny ofensy. Ten najbardziej widoczny i rażący w oczy to Delonte wbijający się łokciem w Lewisa na połowie Cavs.To było wtedy, kiedy po walce w parkiecie West dostał piłkę będąc w niezbyt wygodnej pozycji, zaczął biec, ale przestawił przedramieniem stojącego przed nim Rasharda. Inaczej możnaby również odwizdać dwie akcje na Gortacie: najpierw wbił się w niego Lebron, później Sasha. Za drugim razem nie wiem jak można było odgwizdać 2+1. Za pierwszym razem był Lebron, tak więc nie dziwię się, że zagwizdali tak a nie inaczej. No i ten “łokieć” Hedo po których Varejao odleciał na 20 metrów do tyłu, jakby rażony piorunem. Proszę…
  • Wiem, że są playoffy, ale czy Mo nie powinien dostać dacha za rzucenie piłką w Howarda?

Orlando wyrastają na mistrzów spokojnego odrabiania strat, ale może warto się zastanowić, dlaczego każdy mecz zaczynają od tak wielkiego przestoju i dopiero tak późno się budzą do życia. Kiedy polegają jedynie na trójkach, gra idzie im zddecydowanie gorzej niż kiedy decydują się na rozrzucenie obrony i zespołowe, szybkie granie.

Po dwóch meczach z Cavs, remis 1-1 brałbym w ciemno na miejscu fanów Orlando. Teraz, wiadomo, że pozostał wielki niedosyt, ale jako kibic koszykówki zdecydowanie wolę taką sytuację, niż 2-0 i szansę na potencjalny sweep.

Zastanawia mnie jednak to, na ile człowiekiem jest Lebron. Grając drugi taki intensywny mecz z rzędu, kiedy praktycznie samotnie ciągnie za sobą drużynę przez ponad 30 minut, ciekawe na ile wystarczy mu dynamitu w nogach, energii, siły żeby biegać na maksymalnej prędkości, wbijać się po swojemu na siłę między 3 zawodników i do tego jeszcze wracać do obrony i pomagać przy podwojeniach Dwighta.

Dzisiaj w nocy Lakersi, a w niedzielę wracamy do Orlando na kolejny pojedynek. Kto wie, może znowu uda mi się go obejrzeć i trochę pomarudzić na koniec.

lebrono

Opublikowany w Analizy | Otagowane: , , , , , , | 1 komentarz »

Analiza (1): Boston @ Phoenix

Opublikował/a daveknot w dniu luty 23, 2009

discourse-studies-scribd_12353763877681Niedawno natrafiłem na bardzo ciekawą publikację wykładowcy językoznawstwa z Nowej Zelandii, która pisała o ukrytym rasizmie w amerykańskim komentarzu koszykarskim. Jako, że w dużym stopniu pokrywa się to z moją rozprawą doktorską, zwóciłem na to baczniejszą uwagę. W skrócie mówiąc, jej badanie polegało na sprawdzeniu, czy używanie różnym form nazewnictwa zawodników, może być traktowane jako oznaka rasizmu, czy też jest to raczej kwestia przyzwyczajeń komentatorów. We wnioskach nawiązywała do hierarchizacji nazwisk, o której w 1972 roku pisał Giglioli, sugerując tym samym, że komentatorzy świadomie zwracają się inaczej do czarnoskórych zawodników, a inaczej do białych.

Jak to wyglądało w praktyce? Otóż okazało się, że zdecydowanie rzadziej zwracano się do czarnoskórych koszykarzy z imienia i nazwiska, zamiast tego używano samego imienia (przezwiska), lub tylko nazwiska. Biali atleci traktowani byli z szacunkiem i w większości przypadków mówiono do nich używając pełnego imienia i nazwiska. Procentowo prezentowało się to nastepująco:

Czarnoskórzy zawodnicy – biali zawodnicy
- tylko nazwiska: 44% – 46%
- imię i nazwisko: 36.5% – 50%
- imię / ksywka: 19.5% – 4%

Nie będę się rozpisywał i dokładnie omawiał artykułu, chętnym mogę wysłać wersję w pdf na maila. Chodzi mi o to, żeby również sprawdzić w podobny sposób polskich komentatorów C+, TVP Info, i innych telewizyjnych źródeł. Powstał więc dział “ANALIZA”, w której po każdym meczu będę zapisywał liczbę odniesień do zawodników oraz liczbę użytych anglicyzmów, które jest bardzo ciężko zastąpić polskimi odpowiednikami. Gdy uzbiera się z 15-20 meczów, będzie można pokusić się o podsumowanie analizy. Od razu mówię, że będzie to rzecz bardzo niszowa, tylko dla totalnych maniaków zarówno koszykówki, jak i językoznawstwa. Nie mniej jednak, zapraszam do dalszej lektury.

Czytaj resztę wpisu »

Opublikowany w Analizy | Otagowane: , , , , | Komentarzy: 5 »