Wiele mówi się ostatnio o zakończeniu kariery przez Iversona, pojawiły się już liczne głosy niedowierzania z jednej strony, a z drugiej słychać lekki smutek i żal, że tak wielka persona opuszcza parkiety. Osobiście nie wierzę, że Allen już się skończył i dopóki nie będzie oficjalnego wystąpienia w Philly, gdzie ogłosi swoją decyzję światu, dalej będę uważał, że niedługo znowu go gdzieś zobaczymy. Dlaczego? Bo tak egoistyczny zawodnik jakim jest Iverson zrobi wszystko, aby świat o nim jeszcze nie zapomniał. Ten krótki komentarz jego niedawnej decyzji będzie zdecydowanie pod prąd wszechobecnych głosów, tak więc z góry spodziewam się kilku nieprzychylnych komentarzy.
Archiwum kategorii ‘Felietony’
Felietony, co tygodniowe podsumowania itd.
Iverson grał tylko dla siebie
Opublikował/a daveknot w dniu listopad 27, 2009
Opublikowany w Felietony | Otagowane: 76ers, allen iverson, koszykówka, NBA, philadelphia | Zostaw Komentarz »
19. Hustle and bustle
Opublikował/a daveknot w dniu listopad 7, 2009
Dzisiaj wyjątkowo w sobotę, bo jutro czeka mnie dużo innego i mniej ciekawego pisania. Doszukałem się też kilku innych źródeł koszykarskich ciekawostek, dlatego dzisiaj nieco więcej informacji niż tydzień temu. Enjoy!
1. Zawodnicy Utah Jazz bardzo profesjonalnie potraktowali Halloween. Na zdjęciu widać kolejno: Korver – Zach Morris, CJ – Kanye, Ronnie P – Taylor Swift, Wes Matthews – Hancock, Fess – Beetle Juice, Kosta – Harry Potter, Maynor – Batman, Ronnie B – Wolf, Millsap – T-Pain, Deron – Bob from Martin. Pozostałe zdjęcia z sesji można zobaczyć tutaj, tutaj i tutaj.
2. Dobra wiadomość dla wszystkich chcących wybrać się na jakiś mecz za oceanem. W zeszłym tygodniu poinformowano, że średnia cena biletów na mecze NBA spadła o 2,8%, do 48,90 dolarów. Jest to o tyle dziwna sytuacja, bo w 2009 roku wzrosły ceny biletów na NHL o 0,1%, na NFL o 3,9%, a na MLB o 5%. Zmienił się też koszt jednorodzinnego (czteroosobowego) wypadu na mecz (w cenie wliczone są dwa piwa, cztery napoje bezalkoholowe, cztery hot dogi, dwa programy meczowe i dwie czapki oraz koszt parkingu) – cena spadła o 1,4% do niespełna 290 dolarów!
Opublikowany w Felietony | Otagowane: daveknot, felieton, hustle and bustle, koszykówka | Zostaw Komentarz »
18. Hustle and bustle
Opublikował/a daveknot w dniu listopad 2, 2009
Sezon w pełni, można więc pokusić się na pierwsze podsumowanie zeszłego tygodnia, skupiając się głównie na mało istotnych ciekawostkach oraz nic nie znaczących statystykach.
1. Cavs zaczynając sezon od porażki z Bostonem na własnym parkiecie od razu zrzucili ze swoich barków ciśnienie, jakie mieli rok temu. Pamiętamy przecież, że w zeszłym sezonie Lebrony przegrały pierwszy mecz na własnym parkiecie dopiero w 24 meczu (dokładnie 8 lutego z Lakersami).
2. Dla Celtów z kolei było to trzecie zwycięstwo w meczach otwarcia ligi z rzędu, po raz drugi z kolei nie potrafili im się przeciwstawić gracze z Cleveland.
3. W tym samym meczu, O’Neal wyraził swoje ubolewanie nad tym, że Big Baby Davis jest kontuzjowany i nie pojawi się na parkiecie. “Nie bez kozery nazywają go Big Baby” – mówi Shaq – “w końcu jest moim synem…”
4. Mecz otwarcia w Denver też miał w sobie coś specjalnego. Po pierwsze, był to dokładnie 318 sellout z rzędu – co jest obecnie najdłużej trwającą serią wyprzedanych wszystkich biletów w NBA. Po drugie, Dirk po raz 26 z rzędu zakończył mecz z +20 punktami.
5. Również w inauguracyjnym spotkaniu, tyle że w Los Angeles, Bynum miał 26 punktów i 13 zbiórek, dzięki czemu dołączył do Lamara Odoma, Shaqa O’Neala i AC Greena jako jedynych zawodników Lakers, którzy od sezonu 1986-87 zanotowali tak dobre statystyki.
6. W meczu z Toronto, Lebron miał 23 punkty, 11 zbiórek i 12 asyst – było to jego 25 triple-double w karierze. Poza tym, Kawalerzyści ostatni raz rozpoczęli sezon od dwóch porażek z rzędu w sezonie 2004-05. W zeszłym roku, byli też najlepszym zespołem w NBA pod względem grania meczów dzień po dniu – mieli bilans 16-3.
7. 59 punktów zdobytych przez Bobki w meczu z Celtami było najniższą zdobyczą punktową w pierwszym meczu sezonu od wprowadzenia zegara 24 sekund (w latach 1954-55).
8. W meczu Minnesoty z New Jersey, rzuty za trzy praktycznie nie istniały. Nets chybili wszystkie 8 prób, Wolves trafili 1 z 7. Co gorsze, pierwsza trójka tego wieczora wpadła dopiero w przerwie, kiedy jeden z kibiców biorąc udział w zabawie, bez problemów trafił jeden z pierwszych swoich rzutów.
9. Memphis w końcu ustanowili samodzielny rekord NBA! Przegrali 9 z rzędu mecz otwarcia w sezonie (tym razem z Detroit) i wyprzedzili Atlantę, którzy w latach 1999-2006 przegrywali 8 razy pod rząd. Gratuluję! Ten sam mecz był ten rekordowy dla Prince, dla którego był 437 mecz z rzędu – nikt z grających teraz zawodników nie może się pochwalić takim wynikiem.
10. Mecz Bucks z 76ers był pełen agresji ze strony kibiców. Szczególnie jednego z nich, który w trakcie spotkania podbiegł do ochroniarzy i zaczął się skarżyć na kamerzystę, który co chwila blokował mu widok. “Zapłaciłem za to miejsce 1800 dolarów i chciałbym żeby mi nie przeszkadzano” – grzmiał.
11. Kobe Bryant w ostatnim meczu zdobył 41 punktów – był to jego 97 mecz w karierze w którym rzucił ponad 40 oczek. Skoro już mowa o rewelacyjnych wynikach indywidualnych, to Melo po trzech meczach zdobywa średnio 37,7 punktów, 7 zbiórek i 4,3 asysty.
Opublikowany w Felietony | Otagowane: hustle and bustle | Zostaw Komentarz »
Euroliga: podsumowanie 2 kolejki
Opublikował/a daveknot w dniu październik 31, 2009
W pierwszej kolejce w Mediolanie, Panathinaikos grał tak, jakby im się w ogóle nie chciało i gdyby nie podkręcone tempo w czwartej kwarcie przez Spanoulisa, nie wiadomo, jak by się ten mecz skończył. W drugiej kolejce, w Atenach zagościła była drużyna Maćka Lampego – Khimki Moskwa i już po kilku pierwszych akcjach Grecy rozmontowali całkowicie byłego Zielonego Roberta Javtokasa i jego nowych kolegów. Po 10 minutach było 28-14 dla Ateńczyków, a potem przewaga sukcesywnie się powiększała. Panathinaikos pokazywał, że grając na najwyższych obrotach potrafi pokonać przeciwników przewagą 35 punktów, czego nie przewidywał w najgorszych snach trener Rosjan Scalario. A w OAKA Obradovic wykorzystał wszystkich dwunastu zawodników i tylko Calathes nie zdobył żadnego punktu. Pok koszem nie do zatrzymania był Pekovic, nawet wchodząc na kosz z lewej strony kozłując prawą ręką! Diamantidis dołożył do tego potężny mecz – 22 minuty, 25 punktów, 4 asysty. Teraz trzeba się zastanowić nad tym – skoro Barcelona olśniła w meczu w Stambule, to ten drugi mecz Panathinaikosu wysłał sygnał, że nawet takie drużyny jak Barcelona będą miały poważne kłopoty z pokonaniem Ateńczyków w tym roku.
Opublikowany w Felietony | Otagowane: euroliga, koszykówka | Komentarzy: 2 »
W Grecji znowu nudy?(!)
Opublikował/a daveknot w dniu październik 28, 2009
Jako, że nie samą NBA człowiek żyje (i absolutnie nie powinien), kilka słów na temat jednej z najmniej ekscytujących lig w Europie. Liga ta jest wyjątkowa pod kazdym względem – hermetycznie zamknięta aż do bólu (od tego sezonu weszła jedna zmiana, ale o tym za chwilę), i ekscytująca tak jak kolejny odcinek telenoweli, która ciągnie się bez przerwy od 1992 roku. Mówię oczywiście o lidze Greckiej, gdzie od 1992 roku mistrzem nie był nikt inny od dwójki Olympiacos / Panathinaikos. W tym sezonie władzie ligi postanowiły postawić wyższą poprzeczkę Czerwony i Zielonym, pozwalając klubom na zatrudnienie dodatkowego (trzeciego już) Amerykanina w składzi. Zamiast pomóc, oczywiście wszystko obróciło się w pył – w świetle kłopotów finansowych większości klubów, trzecim dodatkowym Amerykaninem jest w większości przypadków świeżo upieczony absolwent uniwersytetu, który nie zaznał jeszcze błogiego smaku greckiego potu (albo parkietu, co kto woli).
Czy więc po raz kolejny Olympiacos i Panathinaikos nie bedą miały żadnego rywala w walce o tytuł?
Rok temu, Panathinaikos mimo ukończenia sezonu zasadniczego z przeciętnym bilansem 22-4, w play-offach nie zostawił nikomu złudzeń kto jest najlepszy – wygrali gładko 2-0 w ćwierćfinałach z PAOKiem, 3-0 z Arisem w 1/2 finale oraz 3-1 z Olympiacosem w finale (dodam, że miało to miejsce na miesiąc po zdobycie mistrzostwa Euroligi w Berlinie). Do prawie idelanego składu zostali dodani jeszcze Milenko Tepić z Partizana, Nick Calathes – pół Grek, pół Amerykanin, pół obrońca który zapewni dodatkową głębię na obwodzie oraz Georgios Bogris – 210cm gigant, który na mistrzostwach Europy do lat 20 siał spustoszenie pod koszami. Obradović pewnie pozwoli nowym twarzom smakować gry w lidze greckiej, plejada gwiazd będzie zatem liczyła na wydłuzony czas gry w Eurolidze. Biorąc pod uwagę to, ze w składzie zostali m.in. Jasikievicius, Spanoulis, Diamantidis i Batiste, można chyba śmiało współczuć Olympiacosowi kolejnej porazki w finale.
No właśne, Olympiacos ma pecha, bo od 1997 nie udało im się zdobyc mistrzostwa. Dalej jednak wydają miliony dolarów na spełnienie swoich marzeń, mimo tego, ze rok temu nafaszerowany gwiazdami skład nie wykorzystał przewagi własnego parkietu i jak już wspominałem, zakończył finały po czterech meczach. Teraz do składu dołaczyli Lenas Kleiza, którego przedstawiać nie trzeba, Von Wafer, który ma pomagać Childresowi oraz Kostas papanikolau – spec od przechwytow. Yannakis mazatem nie mały orzech do zgryzienia – jak zapewnić dobrą chemię oraz odpowiednią rotację wśród tylu gwiazd. Pamiętajmy, że w składzie jest jeszcze Teodosić, Papaloukas, “Sofoklis Babyshaq”initis Halperin i Buroussis. Jesli chodzi o atak, to potencjał mają praktycznie nieograniczony. pozostaje jedynie pytanie, jak będą w stanie radzić sobie w defensywie w starciu z ogranymi i doskonale rozumiejącymi się gwiazdami Panathinaikosu?
Kolejną siła wydaje się być Maroussi, które z roku na roku pnie się co raz wyżej. Po zakwalifikowaniu się do Euroligi, ich siła wydaje się być jeszcze większa. w miejsce Mazzona (który wybrał się do Arisu) przyszedł mający doskonały sezon w Valenci Katsikaris, do tego mamy trzech Amerykanów – Aarona Milesa, Keydena Clarka i przede wszystkim jeremy;ego Richardsona, do którego powinna być kierowana piłka w decydujących momentach meczów.
Ciekawie wygląda nawet skład PAOKu, gdzie powoli wygasa gwiazda Predraga Drobnjaka a w jego miejsce pojawiają się szybko rozwijający się Tsiaras i Helliwell. Interesujaco zapowiada się osoba Tyrese Rice’a, który ma papiery na czołowego strzelca ligi – jest takim nietypowym rozgrywajacym, który w Boston College miał czołowe statystyki w punktach, asystach, przechwytach. Jego największym problemem może być kolega z drużyny: BJ Elder, który w poprzednich latach we Włoszech pokazał, ze potrafi dostarczyć wielu punktów, po warunkiem, ze moze swobodnie oddawać ponad 10 rzutów na mecz… Warto też zwrócić uwagę na walczaka Tskitishvili oraz dwóch młodych Kevina Rogersa oraz Dimitrisa Haritopoulosa – mogą się okazać o wiele więcej warci niż przewidują to media.
W pozostałych dryzunach dzieje się niewiele.
W AEKu warto patrzeć na Taureana Greena, w Ilysiakosie gra jedna z największych nadziei greckiej koszykówki: Leonidas Kaselakis, w Kavala/Panorama można zawiesić oko na debiutancie Wadzie (ale nie D-Wadzie, tylko Lorenzo). Olympia, Trikalla czy VAP to drużyny o których nie potrafię nic ciekawego powiedzieć, stąd obiektywnie zamilknę.
Jedno jest pewne – zapowiada się kolejny sezon, który warto zacząć śledzić dopiero od samych finałów
Opublikowany w Felietony | Otagowane: basketball, koszykówka, panathinaikos, greece, olympiacos, grecja, hellas | 1 komentarz »
W oczekiwaniu na Gortamanię
Opublikował/a daveknot w dniu lipiec 1, 2009
Dzisiaj dopiero pierwszy dzień podpisywania umów z wolnymi agentami, a na internecie już nie mozna wytrzymać. Wszędzie tematem numer jeden jest Gortat oraz informacje o kolejnych ofertach.
Nie ukrywam, ze też bardzo się cieszę zainteresowaniem naszym rodakiem, któremu naprawdę należy się wielki szacunek za to, co udało mu się JUŻ osiągnąć.
Zdaję sobie równiez sprawę z tego, że taki szum wokół jego osoby nie może przynieść nic złego fatalnemu poziomowi koszykówki w naszym kraju. Ale to co się dzieje na niektórych portalach już przechodzi ludzkie pojęcie.
I teraz najlepsze – I’m lovin’ it!
Supergiganci po zwolnieniu z wyborowej wchodzą na jeszcze wyższe loty niż do tej pory. 4 ostatnie wpisy poświęcone tylko i wyłącznie naszemu centrowi to jedynie mała wisienka, na której znajduje się jeszcze większa wiśnia z bitą śmietaną nawet – Akcja “Pomóżmy Rockets zrekrutować Gortata” . Pomagać nie będę, bo Rockets to jeden z wielu bezpłciowych klubów, których gry po prostu nie trawię. Ale inicjatywa przednia.
Po Houston, odezwali się też ludzie z Dallas, a dokładniej sam Cuban. Na ile można wierzyć jego słowom – ciężko powiedzieć. Tak samo ciężko wyobrazić mi sobie oglądanie meczu, w którym obok siebie wychodzi Dirk i Marcin.
Wielką analizą transferowych opcji zajął się też cegieu: tu i tu.
Ciekawi mnie jednak przede wszystkim, kiedy sam Marcin puści trochę pary na twitterze, jak to ostatnio jest bardzo modne wśród koszykarzy.
Rozchwytywanie Marcina to dopiero początek, który mam nadzieje nieco podniesie zainteresowanie koszykówką, w momencie, kiedy najbardziej tego potrzebowała. Oby tylko Marcinowi dalej chciało się trzymać klasę poza parkietem i realizować chociaż część z tych rzeczy, które zapowiadał w wywiadach.
Tak więc oczekując na Gortamanię stawiam nieco brutalną tezę, że już za kilka dni Gortat będzie najbardziej przepłaconym polskim koszykarzem w historii
Opublikowany w Felietony | Otagowane: koszykówka, marcin gortat, NBA | 1 komentarz »
17. Hustle and bustle
Opublikował/a daveknot w dniu marzec 22, 2009
1. Cleveland mają nadzieje, że jak nadejdą play-offy, Ilgauskas w końcu przestanie być notorycznie kontuzjowany. W tym sezonie opuścił już kilka spotkań z powodu skręconej kostki, w ostatnim spotkaniu z Phoenix złamał sobie nos na łokciu Shaqa, a w zeszłym tygodniu w meczu przeciwko Knicksom, Al Harrington wybił mu kciuka lewej ręki. Zydrunas był wtedy strasznie zdziwiony, że sędziowie nie odgwizdali faulu. “Powiedzieli, że dłoń była częścią piłki” – wspomina litewski center. “Nie zgodziłem się. Powiedziałem, że dłoń jest częścią mojej ręki.”
2. Steve Novak, o którym ostatnio było głośno przez game winnera w meczu z New Jersey, w ogóle może pochwalić się całkiem niezłą skutecznością za trzy. W meczu z Waszyngtonem trafił w sumie 6 na 10 trójek, a w ostatnich czterech meczach trafił 21 z 34 rzutów za trzy. Jak popatrzymy na cały ostatni miesiąc jego gry zobaczymy, że trafił 77 ze 171 trójek (45%). Al Thornton powiedział: “Novak jest jak gra video. Patrzenie na jego rzuty to prawdziwa przyjemność i aż się dziwię, że tak często zostawiają go bez krycia.”
Opublikowany w Felietony | Otagowane: basketball, felieton, hustle and bustle, NBA | Komentarzy: 3 »
16. Hustle and bustle
Opublikował/a daveknot w dniu marzec 15, 2009
1. Suns mają do rozegrania jeszcze 16 spotkań – m.in. 2 z Golden State, 2 z Sacramento, 2 z Memphis i po jednym z Waszyngtonem, Philly i Minnesotą. Wszystko inne jak 9 wygranych będzie wielką niespodzianką. Ja jednak na taką niespodziankę już się powoli szykuję. Dlaczego? Dlatego, że będzie to dopiero drugi sezon Nasha, kiedy nie awansował do playoffs. Pierwszy był w jego drugim sezonie w Mavs w 2000 roku. Gorzej z Shaqiem. Ten nie dostał się do playoffs tylko raz w swojej karierze – w debiutanckim sezonie w Orlando w 1993…
2. Lakersi, moi główni faworyci do wygrania tytułu w tym roku (mimo, że nie lubie jak psów), mogą bać się tylko jednej drużyny w pierwszej rundzie playoffs na zachodzie. Portland Trail Blazers. Podczas ostatniej potyczki PTB odnieśli 7 zwycięstwo we własnej hali nad Jeziorowcami i wygrali ostatnie 26 z 32 spotkań. Jeszcze jedna potyczka między tymi drużynami w Portland przed nami – 10 kwietnia.
Opublikowany w Felietony | Otagowane: basketball, felieton, hustle and bustle, NBA | Komentarzy: 2 »
15. Hustle and bustle
Opublikował/a daveknot w dniu luty 22, 2009
1. Człowiek ze stali: Andre Miller nie opuścił meczu od 502 spotkań. Ostatni raz nie wybiegł na parkiet 24 stycznia 2003 roku, grając jeszcze w barwach Clippers. Co więcej, tamten mecz (przeciwko Minnesocie) opuścił z powodów osobistych. No i co najważniejsze – w ciągu swojej 10 letniej kariery opuścił zaledwie 3 (słownie TRZY) spotkania… Drugie miejsce na liście “żelaznych” zajmuje Taushaun Prince (465 spotkań), a trzecie Derek Fisher (304). Tuż za podium znajduje się Samuel Dalembert (244).
2. W meczu z Bobcats, Howard zanotował 45 punktów, 19 zbiórek oraz 8 bloków. Takich statystyk nie miał żaden zawodnik odkąd bloki są oficjalnie liczone do statystyk (czyli od sezonu 1973-74). W tym samym meczu Howard wyrównał rekord klubu, należący pierwotnie do Shaqa, notując 18 razy z rzędu double-double. Żaden z zawodników Orlando nie rzucił też nigdy Bobkom więcej niż 45 punktów…
Opublikowany w Felietony | Otagowane: basketball, boston celtics, chicago bulls, felieton, hustle and bustle, NBA, shaq, trades | Komentarzy: 3 »
14. Hustle and bustle
Opublikował/a daveknot w dniu luty 8, 2009
1. Dzisiaj próbie zostanie poddany nowy rekord Cleveland, który ustanowili wygrywając ostatnio z Toronto. Mowa oczywiście o bilansie 23-0 we własnej hali. Poprzedni rekord (22 wygrane z rzędu) został ustanowiony w sezonie 1988-89. Mając na uwadze to, jak Kobe spina się na ważne mecze, dzisiejszy wieczór w Canal+ będzie bardzo ciekawy.
2. Po tym jak Kendrick Perkins szybko wyszedł na prowadzenie w lidze pod względem ilości fauli technicznych, teraz nieco spuścił z tonu. Nie dostał już technika od 1 grudnia poprzedniego roku, co usprawiedliwia tym, że sędziowie w końcu bardziej go szanują. “Teraz kiedy się zdenerwuję po faulu, sędziowie nie naskakują na mnie jak kiedyś. Muszę teraz nie dość, że grać twardo i fizycznie, to jeszcze uważać na to, żeby zbyt dużo nie mówić.”
Opublikowany w Felietony | Otagowane: hustle and bustle, NBA | Komentarzy: 6 »








