hustleandbustle Głównym wydarzeniem minionego tygodnia było przejście Iversona do Denver, o których swoje zdanie (zgoła odmienne od większości) zaprezentowałem kilka postów temu. Otrzymałem wiele wiadomości na maila, w których zwracano mi uwagę na to, że jest to doskonały ruch Pistons w kilkuletniej perspektywie. Dlatego napiszę: tak wiem, że ta wymiana dodaje Pistons niesamowite finansowe możliwości na ściągnięcie Wade’a, Lebrona czy Bosha w 2010. Wiem, że jak się eksperyment nie uda w tym roku, to już na zakończenie sezonu Iversona nie będzie w składzie. Nic jednak nie zmienia faktu, że wymiana ta oznacza początek długofalowej przebudowy, która całkowicie zmieni Pistons jakich obecnie znamy… To chyba wszystko gwoli krótkich wyjaśnień, a teraz zapraszam do cotygodniowej dawki ciekawostek i statystyk z ligi.

Raz jeszcze o Denver: Mówi się, że im dłużej Denver zwlekało z pozbyciem się Iversona, tym większa była szansa na pojawienie się poważniejszych kłótni. JR Smith podobno narzekał na brak odpowiedniej ilości minut, a Allenowi bardzo nie podobało się oddanie Camby’ego do Clippers, co jego zdaniem (i słusznie) oznaczało zmniejszenie szans na walkę o mistrzostwo. K-Mart skomentował transfer AI w taki sposób: „Nie chcieli oddać Allena za darmo tak, jak to zrobili z Marcusem.”

Greg wciąż poza grą: Brandon Roy dwoi się i troi, aby jego drużyna wypadała jak najlepiej pod nieobecność niesamowicie kontuzjogennego póki co Odena, a ten jak na złość dalej omina treningi z drużyną szerokim łukiem. Na tym etapie jego rekonwalescencja polega na spędzaniu większości czasu na basenie. Podobno trenerzy są bardzo zadowoleni z postępów Grega i mówią, że przerwa związana z kontuzją potrwa nie około 4 tygodni jak zakładano, ale góra 2. Może nawet wybierze się teraz z Portland na 5 meczowe tournee, ale raczej nie zagra. CIekawe ile Gołot zaliczy Oden na parkiecie zanim znowu sobie coś złamie…

Sam wstane: Sam Cassell nie wystąpił w żadnych przedsezonowym meczu Celtów, a od samego początku sezonu siedzi w garniturze na ławce, wygląda bardziej jak trener niż zawodnik i co jakiś podpowiada coś swoim kolegom. „Doc mnie dopiero szykuje. Jestem w o wiele lepszej formie niż rok temu i jak przyjdzie mój czas, będę gotowy do gry.” – mówi Sam.

Pop nie kuma: Po meczu z Dallas, Popovich w czasie rozmawiania z dziennikarzami wyjawil, że do dziś nie rozumie, dlaczego mistrza NBA nazywa się mistrzem świata. „Czy którakolwiek z drużyn grała z Hiszpanami, Rosjanami czy Argentyńczykami?  Nie wiem czemu nazywają to mistrzostwem świata, nigdy tego nie rozumiałem. Uparli się na tą nazwę, a w dzisiejszych czasach już tak bardzo razi, że aż dziw bierze że nikt tego nie zmieni.”

Książę w Atenach: Po tym jak był przeciętnym zawodnikiem w Atlancie, Josh Childress jest traktowany w Grecji jak młody Bóg. „Tutaj ludzie podchodzą do sportu z o wiele większym zafascynowaniem. Kochają cie tylko dlatego, że grasz dla ich drużyny” . Tak więc nie dość, że w trzy sezony w Grecji zarobi tyle, co w ciągu pięciu w Stanach, to jeszcze w końcu jest szanowany za swoją wszechstronną grę. Jedyny minus jaki da się w tym wszystkim znaleźć jest to, że w czasie meczów wyjazdowych zamiast spędzać noc w hotelu z zamówionymi paniami, musi spać z kolegami z drużyny. Chociaż imprezy w Mykonos też są niczego sobie… ( http://www.youtube.com/watch?v=T_uIico9egc )

  • Dwight Howard zajmuje pierwsze miejsce (eq. z Yao Mingiem) na liście ilości meczów ze zdobytymi co najmniej 30 punktami, 15 zbiórkami i 3 blokami. Lista obejmuje ostatnie pięć sezonów i wygląda obecnie tak:
    1. Dwight Howard  – 6 meczów
    2. Yao Ming – 6
    3. Amare Stoudemire – 4
    4. Elton Brand -2
    5. Kevin Garnett – 2
    6. Shawn Marion – 2
    7. Shaq O’Neal – 2
  • Skoro o Orlando mowa, to pamiętajmy, ze poprzedni sezon zaczęli od 5 porażek z rzędu a i tak udało im się dostać do Play-offów. Zostali tym samym 13 drużyną w historii ligi, która zaczęła sezon od bilansu 0-5 i awansowała do dalszych rozgrywek.
  • Chris Paul awansował na drugie miejsce w ilości kolejnych meczów z co najmniej jednym przechwytem. Pierwsza piątka tej listy wygląda nastepująco:
    1. Alvin Robertson – 105 meczów – od listopada 1985 do grudnia 1986
    2. Chris Paul – 90 meczów – od kwietnia 2007 do teraz
    3. Michael Jordan – 77 meczów – od marca 1988 do marca 1989
    4. Eddie Jordan – 64 mecze – od grudnia 1978 do listopada 1979
    5. Gary Payton – 63 mecze – od lutego 1996 do grudnia 1996
  • Wczorajszy mecz Cavs-Bulls był 7 meczem z rzędu pomiędzy tymi drużynami, kiedy LeBron rzucił ponad 30 punktów.
  • Bucks przegrali 3 z rzędu mecz z Phoenix i w ostatnich 23 meczach między sobą mają tylko 3 wygrane przy 20 porażkach.
  • Chris Paul ponownie. Ostatnio również dołączył do Oscara Robertsona i są jedynymi zawodnikami w historii ligi, którzy rozpoczęli sezon uzyskując w 5 meczach z rzędu minimum 20 punktów i 10 asyst.
    Oscar Robertson (sezon ’61-’62) – średnie po pierwszych pięciu meczach 32 punkty i 14,4 asysty
    Chris Paul (sezon ’08-’09) – 21,4 punktu oraz 11,4 asysty.
  • Jak Wam mało Chrisa, to ponownie coś o nim. Tym razem ilość meczy z minimum 20 punktami, 10 asystami i 5 zbiórkami. Poniżej zestawienie meczy z ilością takich spotkań od sezonu 2005-06:
    1. Chris Paul – 8 meczów
    2. Allen Iverson – 7
    3. Baron Davis – 3
    4. LeBron James – 3
  • Paul Pierce niedługo awansuje na drugie miejsce na liście największej ilości trafionych rzutów osobistych w historii Celtics. Ma teraz 4617, a uda mu się wyprzedzić Boba Cousy’ego, który ma 4621. Na pierwszym miejscu, póki co spokojnie prowadzi John Havlicek, który ma 5369 trafionych wolnych.
  • Devin Harris, który w meczów z Pistons rzucił rekordowe 38 punktów, oddał także 24 rzuty wolne, wyrównując tym samym rekord Nets ustanowiony również wcześniej przez Cartera i Johna Williamsona.
  • Spurs przegrali wszystkie 3 pierwsze mecze u siebie, co nie zdarzyło im się jeszcze nigdy w historii istnienia klubu (zarówno NBA jak i ABA).
  • Nuggets rzucili 100 lub więcej punktów w 26 z 29 ostatnich meczyów, wliczając w to również poprzedni sezon.
  • 6 trójek trafionych przez Jasona Kidda w meczu z Nuggets pozwoliło mu wyprzedzić Dana Majerle i awansować na 10 miejsce w historii w kategorii największej ilości trafionych trójek. Ma już ich na koncie 1366.
  • W meczu przeciwko Indianie, Amare Stoudemire nie zmarnował doskonałego startu (21 punktów w pierwszej kwarcie) i dołączył do elitarnego klubu 40-10-5-5. Od sezonu 1986-87 takie statystyki udało się zebrać tylko następującym zawodnikom:
    1. Amare Steudemire – ’08-09 – Suns
    2. Vince Carter – ’01-02 – Raptors
    3. Hakeem Olajuwon – ’92-93 – Rockets
    4. Clyde Drexler – ’88-89 – Blazers
    5. Karl Malone – ’88-89 – Jazz
    6. Michael Jordan – ’88-89 – Bulls
    7. Charles Barkley – ’88-89 – 76ers
  • Mario Chalmers, zaliczywszy 9 przechwytów w meczu z 76ers, wyrównał drugi najlepszy wynik w historii uzyskany przez debiutanta w tej kategorii:
    1. Ron Harper (Cavs) – 10 przechwytów – ’86-87
    2. Mario Chalmers (Heat) – 9 przechwytów – ’08-09
    3. Quinn Buckner (Bucks) – 9 przechwytów – ’76-77
    Przechwyty oficjalnie są liczone dopiero od sezonu 1973-74
  • Oto lista wciąż grający zawodników z największą ilością meczów z minimum 40 punktami, 5 zbiórkami i 5 asystami:
    1. Allen Iverson – 28 meczów
    2. Kobe Bryant – 23
    3. Tracy McGrady – 22
    4. LeBron James – 20
    5. Vince Carter – 11
  • Deshawn Stevenson rozpoczynał w pierwszej piątce 253 mecze z rzędu.

To wszystko w tym tygodniu, do usłyszenia w przyszłą niedzielę.

Reklamy