Dzisiaj kilka rzeczy na raz.

Przede wszystkim chciałbym poświęcić moment Posey’owi. Na deser, zamieszczam kilka dodatkowych krótkich filmów z Nashem, które utwierdzają mnie w przekonaniu, że jest najzabawniejszym kolesiem w NBA. No i MJ przegrywający 1-na-1 z CEO Ariel Inverstments Johnem Robertsem Jr…

Mówiąc o śmiesznych typach zza oceanu, widzieliście już najnowszy tatuaż Arenasa?
gil

Przejdę na moment do ważniejszych i bardziej interesujących rzeczy. Czy zastanawialiście się kiedyś, jak dużą rolę w drużynie może odgrywać typowy role-player, który najbardziej słynie ze swojej defensywy oraz częstych zmian barw klubowych? W dodatku, pamiętajcie, mówimy o zawodniku, który nigdy nie był All-Starem ani też ani razu nie wybrano go do elity najlepiej broniących zawodników ligi. Władze w Nowym Orleanie wiedzą o wiele więcej od nas, ponieważ inwestując grube pieniądze w Jamesa Posey’a wierzą, że jest on kluczowym elementem układanki, którego brakowało w składzie w poprzednim sezonie.

Statystycznie, na początku sezonu Posey prezentuje się bardzo przeciętnie; średnio zdobycze punktowe wahają się w okolicach 10, dokłada do tego koło 4 zbiórki na mecz, a jego defensywne statystyki są bezdenne (będąc już ostrym w doborze epitetów): 0.83 przechwytu i 0.33 bloku na mecz…Takie średnie nie usprawiedliwiają podpisania 4 letniego kontraktu wartego 25 milionów baksów.

Wszyscy prawdziwi koszykarscy puryści wiedzą jednak, że wartość Posey’a nie może być ograniczana jedynie do jego statystyk. Poprzez bardzo rzadko spotykaną i nieocenioną zawziętość w obronie oraz atletyzm, doświadczenie, wzrost i zasięg ramion, staje się on zawodnikiem do krycia najlepszych strzelców przeciwników… w szczególności Kobe’ego Bryanta. Na szczęście, Posey nie krzyczy dumnie, jak kiedyś Ruben Patterson, że jest „Kobe Stopper’em”, ale niewątpliwie posiada rzadką umiejętność wybijania go z rytmu rzutowego.

I właśnie ta umiejętność uprzykrzania życia Bryantowi była głównym powodem, dla którego Hornets sięgnęli po niego w minione wakacje. James potrafi w odpowiedni sposób wypchać obrońcę do linii końcowej, albo w takie miejsce na parkiecie, że pomoc w obronie nie ma innego wyjścia jak tylko wymusić błąd. Hornets liczą właśnie na te dwie rzeczy:
(1) obronę, która przeszkadzała na każdym kroku LeBronowi, czy Ripowi,
(2) obronę, która ma nie dopuścić do tego, że Bryant w ewentualnych finałach konferencji znowu będzie rzucał średnio 28 punktów, zaliczał 8 zbiórek i ponad 6 asyst przy 50% skuteczności z gry.

Jak do tej pory w tym sezonie, Posey przyczynił się do jednego z najgorszych meczów LeBrona, kiedy „pozwolił” mu zdobyć 15 punktów i trafić tylko jeden rzut z gry w czwartej kwarcie.

W swojej karierze Posey zawsze miał problemy z zagrzaniem miejsca w jednym miejscu. Wybrany z 18 numerem w drafcie przez Denver, po niespełna trzech sezonach udał się do Houston, następnie do Memphis, skąd trafił do Miami, gdzie znowu nie zagrał imponującego sezonu regularnego. Dopiero w czasie play-offów jego osiągnięcia nagle i niespodziewanie wystrzeliły do góry, gdzie poprawił nie tylko liczbę zdobywanych punktów oraz skuteczność, ale przede wszystkim grę w obronie. Pewnie dlatego w finałach przez większość czasu krył Dirka i Howarda, od czasu do czasu trafiając również ważną trójkę. Rok temu był również podstawowym zawodnikiem mistrzowskiej ekipy z Bostonu.

Odpowiedź na pytanie, czy uda mu się pozostać w Hornets na dłużej, poznamy już za około 8 miesięcy. Już teraz jednak można powiedzieć, że jego przyjście do Nowego Orleanu, dodało im odpowiedniego mistrzowskiego animuszu oraz odpowiedniego doświadczenia. Doświadczenia, które pozwala nam przypuszczać, że przyszłe wakacje będą najważniejszymi wakacjami w historii Nowego Orleanu.

źródło org. art.: hoopsaddict.com
Na deser, zgodnie z obietnicą, kolejna dawka klipów z Nashem

1. Człowiek od PRu

2. Zwierzenia na temat treningów

3. Sesja zdjęciowa (już było kiedyś)

Na zakończenie, wspomniany krótki pojedynek Jordana (nie syna) z Robertsem. Oczywiście MJ nawet nie biegał, stał w jednym miejscu i polewał z kolesia na każdym kroku, ale dobrze zobaczyć po takiej przerwie mistrza w akcji (uwaga, film z 2003 roku :P)

Advertisements