Artykuły

Wilson Chandler – wyjście z cienia

GYI0051205791.jpgJednym z największych zaskoczeń tego sezonu, jest (póki co) gra Wilsona Chandlera z NYK, który pod wodzą Mike’a D’Antoniego odgrywa niemała rolę jako podstawowy skrzydłowy. 21 letni skrzydłowy prawie w kazdym meczu udowadnia, że warto na niego liczyć i bez wysiłku zdobywa średnio 14,6 punktów i 5,5 zbiórki w każdym meczu.

Zachęcam do zapoznania się z jego historią, bo kto wie, może za kilka sezonów wyrośnie nam ni z tego ni z owego kolejny wartościowy all-star.

knicks600Wilson został wychowany przez swoją babcię, Olivię Chandler, która przyznaje, że nigdy nie była pewna, co siedzi w głowie jej wnuka. Wiedziała tylko jedno. Kiedy WIlson miał trudne chwile, był zdenerwowany czy zmartwiony, zawsze sięgał po piłkę i zaczynał kozłować, wyrzucając negatywne emocje. „Czasem miałam wrażenie, że Wilson w ogóle siebie nie zna. Jako dziecko był strasznie cichy, nigdy nie płakał, nie ukazywał emocji. Jak się nie zainteresowałam, żeby zobaczyć czy jest w swoim pokoju, to bym go w ogóle nie widziała ani nie słyszała.” – mówi jego babcia.

Dzisiaj, niewiele się zmieniło.

„Zawsze jak do mnie dzwoni mówię ‚Halo’, a on odpowiada ‚Hej’. I to wszystko. Gdybym dalej nie ciągnęła rozmowy i się nie odzywała, na ty skończyłaby się nasza rozmowa. Jedynym miejscem, na którym Wilson jest rozmowny jest parkiet.”

Chandler został wybrany z numerem 23 w 2007. Z powodu problemów rodzinnych, jego matka zostawiła go gdy miał 2 latka, a on zamieszkał ze swoimi dziadkami, Olivią i Williamem. Jego babcia wychowała wcześniej 11 dzieci i, jak mówi, Wilsona traktowała jak swoje 12. Zawsze woziła go na treningi, mówiła, jak ważna jest dla niego odpowiednia edukacja i upewniała się, żeby nie wpadł w tarapaty w niebezpiecznym mieście Benton Harbour.

Wilson przyznaje, że miał wielkie szczęście, że babcia go wychowała po odejściu jego mamy. „Nauczyła mnie wszystkiego w życiu, jak odróżniać dobro od zła, a w rezultacie tego, jak być dobrym człowiekiem.”

Olivia przyznaje, że oprócz pizzy peperoni i jambalaya’i (potrawa z ryżu, warzyw i owoców morza, charakterystyczna dla mieszkańców Luizjany – przyp. daveknot), jego pasją zawsze była koszykówka. „Jak szliśmy na łyżwy, on nie jeździł. Jak poszliśmy na kręgle, nigdy nie grał. Gdy byliśmy w parku, on po prostu siedział nieruchomo na ławce.”

W wychowaniu bardzo pomogło to, że WIlson i Olivia dzielili wspólną pasję. Jego babcia wygrała w 1949 stanowe mistrzostwa Missouri w koszykówce, w czasach, kiedy obrońcy nie rzucali i mieli podawać piłkę do graczy podkoszowych. Wilson kiedy dorastał, zwijał skarpety w kulkę i rzucał nimi do koszyków na żywność. Na każdych drzwiach miał też przywieszone plastikowe mini-kosze. Czasem wieczorami siadali razem przed telewizorem i oglądali mecze Chicago Bulls. W wieku 10 lat, Wilson stanowczo oświadczył, że kiedyś zagra u boku Michaela Jordana.

Olivia jest w stanie przypomnieć sobie tylko jeden moment, kiedy Wilson okazał emocje. Było to, kiedy zgubił swoją piłkę nożną, która imitowała koszykową. Później, jak ją znalazł, nie rozstawał się z nią aż do momentu, jak poszedł na studia.

Koszykarskie początki w drużynie Bent Harbor High nie były łatwe. Przed pierwszym spotkaniem przeciwko Grand Rapids Ottawa Hills High, jeden z przeciwników nie szczędził słów, żeby go obrazić. Wilson nie przejał się trash-talkiem i zakończył mecz z double-double, walnie przyczyniając się do zwycięstwa swojej drużyny. Chandler jednak przez cały czas był ( i jest nadal) strasznie cichy. Już dawny trener drużyny w szole średniej mówił, że kiedyś może to być źle odbierane przez innych. Teraz z podobnym problemem borykają się dziennikarze w Nowym Jorku, dla których przeprowadzenie wywiadu z Wilsonem jest nie lada wyzwaniem.

„Taki już po prostu jestem. Zawsze byłem cichy, nawet wśród rodziców i przyjaciół.” – przyznaje 21 latek.

Praktycznie całe ciało Wilsona jest pokryte tatuażami. Zawsze jak zrobił sobie jakiś nowy, przykrywał je ubraniami, żeby babcia niczego nie widziała. Kiedyś jednak, dojrzała tatuaż na jego szyi – Chandler napisał tam jej imię. „Jak to zobaczyłam zdałam sobie sprawę, że on mnie chyba jednak lubi.” – wspomina.

To, że Chandler jest cichy, nie może być odbierane jako brak pewności siebie, która jest cechą wiodącą u tego młodego koszykarza. Kiedy w poprzednim sezonie Knicks grali przeciw Cavs, jego babcia myślała, że Wilson boi się grać przeciw Lebronowi. „Nie boje się. Mogę grać przeciwko każdemu w tej lidze.” – odpowiadał groźnie Wilson.

Chandler nie jest człowiekiem, który sypie żartami na prawo i lewo, ale ma jedną cechę, która powala zawsze wszystkich w drużynie na łopatki. „Kiedy jesteś na niego zły za coś, a on zacznie się śmiać tym swoim głupkowatym śmiechem, od razu zapominasz za co się niego pogniewałeś” – mówi Malik Rose, skrzydłowy NYK.

Wilson został wychowany tak, jak jego dziadkowie i to oni odgrywają główną rolę w jego życiu. Swoich prawdziwych rodziców zna, ale nie utrzymuje z nimi kontaktu. „Nigdy go o to nie pytałam. Jest kim jest.”

I raczej nic nie zmieni tego, jaki jest. Jak dalej będzie czynił takie postępy jak w tym sezonie, kto wie, czy jego wpływ na Knicksów nie bedzie tak duży, jak kiedyś jego babci Olivii na niego.

autor: Jonathan Abrams
org. art.: Emerging with Confidence
tłum: Daveknot