nba-europe-liveW NBA gra 48 Europejczyków na 432 zawodników. Łatwo obliczyć, że Europejczycy stanowią 11% wszystkich graczy. Powinni o tym pamiętać wszyscy związani z ligą – nie tylko kibice, dla których jest to kolejna ciekawostka, ale przede wszystkim managerowie, którzy co roku muszą podejmować decyzje związane z zatrudnieniem nowych zawodników w drafcie. Wróćmy trochę do historii. W 1990 w NBA grało 6 graczy ze starego kontynentu (0,8%), w 2000 było ich 17 (2%). Od czasów Drażena Petrovica i Arvidasa Sabonisa, którzy zapoczątkowali eksodus Europejczyków za ocean, co raz więcej graczy z poza ameryki zaczyna odgrywać kluczowe role w swoich drużynach (wspominając chociażby o Parkerze, Turkoglu, Nowitzkim, Gasolu). Skupiając się tylko na nich można zobaczyć, że każdy z nich przeszedł w NBA wiele – od zwiększenia ilości minut, do zwiększenia płacy i odpowiedzialności na parkiecie. W jaki sposób możemy wytłumaczyć taką nagłą zmianę znaczenia europejskich koszykarzy w najlepszej koszykarskiej lidze świata?

Z jednej strony wpływ na to na pewno miały ostatnie słabe występy amerykańskich koszykarzy na arenie międzynarodowej. W końcu trenerzy mogli powiedzieć, że ktoś inny od nich gra dobrze w koszykówkę. Do tego należy dodać fakt, że szkolenie w Europie jest z roku na rok na wyższym poziomie, przez co klasa „wysyłanych” za ocean koszykarzy jest co raz wyższa. Przyjrzyjmy się, jak w ostatnich kilkunastu draftach wybierani byli Europejczycy.

1980-1984: Żaden Europejczyk nie został wybrany
1985: Fernando Martin (2 runda), Georgi Glouchkov (7 runda)
1986: Arvidas Sabonis (1 runda), Augusto Binelli (2 runda), Drazen Petrovic (3 runda); Aleksandr Volkov (6 runda), Valeri Tikhonenko (7 runda).
1987: Theofanis Christodolou (4 runda); Josè Antonio Montero (5 runda); Sarunas Marciulonis and Riccardo Morandotti (6 runda); Franjo Arapovic (7 runda).
1988: Żaden Europejczyk nie został wybrany.
1989: Vlade Divac (1 runda); Dino Radja (2 runda).
1990: Toni Kukoc and Stefano Rusconi (2 runda).

Popatrzcie uważnie jeszcze raz na te statystyki i pamiętajcie, że w 1984 Draft składał się z 10 rund, po 22 zawodników na drużynę. 10 x 22 – 220 zawodników! Czy naprawdę uważacie, że tych 220 zawodników było lepszych i bardziej obiecujących niż koszykarze z Europy?

1991: Zan Tabak (2 runda).
1992: Predrag Danilovic (2 runda).
1993: Gheorghe Muresan (2 runda).
1994: Andrei Fetissov and Zeljko Rebraca (2 runda).
1995: Jiri Zidek (1 runda); Dragan Tarlac, Dejan Bodiroga and Eurelijus Zukauskas (2 runda).
1996: Predrag Stojakovic, Zydrunas Ilgauskas, Efthimis Rentzias and Martin Muursepp (1 runda).
1997: Marko Milic, Predrag Drobnjak, Alain Digbeu and Roberto Duenas (2 runda).
1998: Dirk Nowitzki, Radoslav Nesterovic, Mirsad Turkcan, Vladimir Stepania (1 runda); Bruno Sundov (2 runda).
1999: Frederic Weis, Andrei Kirilenko (1 runda); Gordan Giricek (2 runda).

Sytuacja nie zmieniła zmieniła się również w latach 90, co można poniekąd wytłumaczyć obecnością i totalną dominacją Jordana. Ostatnią rzeczą, jakiej w tamtych latach potrzebowali Amerykanie, była grupka europejskich talentów, którzy zabieraliby uwagę najbardziej utalentowanemu pokoleniu rodzimych, amerykańskich koszykarzy (Jordan, Robinson, Stockton, Malone, Barkley, Pippen itd.)

Jeden sezon, jedne finały zmieniły wszystko – i zawdzięczamy to Kukocowi. To on w finałach w 1996 roku był chyba największą podporą Jordana. Można po cichu powiedzieć, że od tamtego momentu europejscy koszykarze byli zupełnie inaczej traktowani. Zaczęło się masowe wyjeżdżanie na studia do Stanów (Jasikievicius, Kaukenas, Radojevic itp.) oraz zatrudnianie europejskich graczy nawet wtedy, kiedy nie byli oni albo przydatni, albo w ogóle nie powinni grać w koszykówkę.

2000: Jerome Moiso, Hidayet Turkoglu, Dalibor Bagaric, Iakovos Tsakalidis, Primoz Brezec (1 runda); Marko Jaric, Josip Sesar, Igor Rakocevic (2 runda).
2001: Pau Gasol, Vladimir Radmanovic, Raul Lopez, Tony Parker (1 runda); Mehmet Okur, Antonis Fotsis, Robertas Javtokas (2 runda).
2002: Nikoloz Tsikitishvili, Bostjan Nachbar, Jiri Welsch, Nenad Krstic (1 runda); Milos Vujanic, Juan Carlos Navarro, Mario Kasun, Peter Fehse, Mladen Sekularac (2 runda).

Apokalipsa miała miejsce w 2003 roku, kiedy Joe Dumars doszedł do wniosku, że Darko Milicić będzie zdecydowanie lepszym wyborem z drugim numerem w drafcie, kiedy Bosh, Anthony, Wade wciąż czekali na swoją nową drużynę. Draft ten był na tyle absurdalny, że tacy gracze jak Szewczyk, Vranes, Morlende, Van de Hare zostali wybrani przed Mo Williamsem, Stevem Blake’iem, a nawet przed Kylem Korverem i Willim Greenem! Co za zaufanie do europejskiego systemu szkoleniowego!

Co się zatem stało między epoką, kiedy nasi koszykarze nie cieszyli się zaufaniem a czasami, kiedy stali się oni najbardziej porządanymi kąskami w drafcie? Czy to przez zwrost umiejętności europejskich koszykarzy czy przez to, że amerykańska koszykówka znalazła się w dołku? Popatrzmy dalej na draft:

2004: Andris Biedrins, Pavel Podkolzine, Viktor Khryapa, Sergei Monia, Sasha Vujacic, Beno Udrih (1 runda); Albert Miralles, Victor Sanikidze, Sergei Lishchuk, Vassilis Spanoulis, Sergei Karaulov (2 runda).
2005: Fran Vazquez, Yaroslav Korolev, Johan Petro (1 runda); Ersan Ilyasova, Roko Ukic, Mile Ilic, Martynas Andriuskevicius, Erazem Lorbek, Mickael Gelabale, Axel Hervelle, Marcin Gortat, Uros Slokar, Cenk Akyol (2 runda).
2006: Andrea Bargnani, Thabo Sefolosha, Oleksij Pecherov, Sergio Rodriguez, Joel Freeland (1 runda); Kosta Perovic, Lior Eliyahu, Vladimir Veremeenko, Yotam Halperin, Eden Bavcic, Loukas Mavrokefalidis, Damir Markota (2 runda).
2007: Marco Belinelli, Rudy Fernandez, Petteri Koponen (1 runda); Kyrylo Fesenko, Stanko Barac, Marc Gasol, Reinaldas Seibutis, Giorgios Printezis, Milovan Rakovic (2 runda).
2008: Danilo Gallinari, Alexis Ajinca, Nicolas Batum (1 runda); Nikola Pekovic, Omer Asik, Ante Tomic, Goran Dragic, Tadja Dragicevic, Semih Erden (2 runda).

Stało się jasne, że wszystkie hasła NBA głoszące zwiększenie popularności ligi na świecie przynoszą skutek. Niestety dla Sterna i spółki, ten sezon udowodnił nam, że wielu koszykarzy woli o najwyższe cele na starym kontynencie, niż walczyć o minuty za oceanem. Pieniądze jednak znaczą bardzo wiele i przed obecnym kryzysem, wielu zawodowych graczy wolało jednak grzanie ławki w NBA niż walczenie o mistrzowskie laury w Europie. Spróbójmy chociażby wytłumaczyć to Jaricowi (który oprócz tego, że zarabia 6,5 milionów dolarów to jeszcze może dzielić życie z Adrianą Limą) czy też Miliciciowi (który zarabia 7 milionów rocznie).

Punkt zwrotny miał miejsce 2004 roku, kiedy generacja graczy urodzonych w sezonie 1979/80 zaczęła odnosić sukcesy – mowa tu o Smodisie, Vujaniciu, Navarro, Diamantidisie i Reyesie. Amerykańscy scouci nie czekali długo i wykorzystali, po pierwsze nowy wygląd Euroligi, po drugie – kłótnie na linii ULEB-FIBA, a po trzecie – co raz silniejszych fizycznie i lepiej wyszkolonych Europejczyków.

Prawdziwy problem dla Sterna pojawił się wtedy, kiedy gracze zaczęli odpływać z NBA do Europy. Jak prezentuje się więc przyszłość koszykówki po tym, jak eksodus graczy zaczął się w drugą stronę?

Źródło: European Players and the NBA
Tłumaczenie: daveknot

Reklamy