Bucks zdecydowali się na zwiększenie siły rażenia pod koszem. Z drużyną pożegnał się kontuzjowany Darington Hobson, co zwolniło miejsce dla 34 letniego Briana Skinnera. Warto pamiętać o tym, że dokładnie miesiąc temu Bucks zwolnili Skinnera, żeby zrobić miejsce dla … Hobsona. Sytuacja uległa zmianie przez kontuzje Boguta, a trenerzy doszli do wniosku, że sam Sanders (w najgorszych wypadkach z Mbah a Moute) nie wspomoże walki pod koszem. Brockmana nie liczę, bo i tak na niewiele się przydaje. A Gooden też jest kontuzjowany.

Dobra wiadomość jest taka, że Bogut wraca już do treningów, jednak wciąż nie wiadomo, czy zagra w dzisiejszym meczu z Orlando. Poza tym, nawet wiadomości o powrocie do zdrowia Andrew trzeba traktować z lekkim przymrużeniem oka – nigdy nie wiadomo, kiedy zaatakuje go kolejna migrena, ból łokcia czy lumbago. A w świetle tego, że Brockman jest miękki pod koszem, a Sanders wciąż jeszcze łapie głupie faule w obronie, Skinner może przyda się szczególnie pod koszami. Na domiar złego Gooden dalej boryka się z drobną kontuzją i Skiles woli póki co nie wystawiać go pod koszem.

Ten ruch nie wnosi zbyt wiele nowości do drużyny, ale stawia w nieco innym świetle nasze letnie transfery. Można się teraz zacząć zastanawiać, po co ściągany był Brockman, który ma 6’7″ i na rezerwowego centra kompletnie się nie nadaje. Szczytem marzeń nagle wydaje się zrobienie wolnego miejsca i zatrudnienie Kurta Thomasa albo Erica Dampiera, w zamian za Brocka.

Reklamy