Zapowiedz: Kings @ Bucks

Czeka nas jeden z tych meczów, które koniecznie trzeba wygrać, jeśli chcemy dalej marzyć o play-offach. Jeśli się uda, będzie to nasze trzecie zwycięstwo z rzędu. Równocześnie warto przyglądać się temu, co będzie działo się w Charlotte, gdzie Bobcats zagrają z Indianą.

Przy nieobecności Evansa, wszystko będzie zależało od tego, na ile pozwolimy Cousinsowi, który w grudniowym meczu z Bucks zanotował rekordowo niskie 2 punkty i 5 strat w 13 minut. Dołożył do tego 4 faule w ataku, a ponadto dostał gigantycznego bloka od Boguta w kluczowym momencie meczu:

Nie chcę żeby zabrzmiało to zbyt buńczucznie, ale nie widzę szans, żeby Kozły nie wygrały tego spotkania.

Przewidywany wynik: Bucks 106 – Kings 89

Gooden i Redd wracają! W tym tygodniu!

Jako jedyny fan Bucks w mieście jaram się niesamowicie.

1. Drew Gooden wraca do gry – będziemy go mogli zobaczyć na parkiecie najprawdopodobniej jeszcze w tym tygodniu. Nie ma co ukrywać, że jego warta 32 miliony w pięć lat obecność pod koszem bardzo się przyda w najważniejszym momencie sezonu. Drew spędził już kilka pełnych treningów z drużyną i jedyne nad czym musi teraz popracować to kondycja. Przypomnę, że skrzydłowy Bucks opuścił ostatnie 28 meczów Bucks, a w sumie nie zagrał w 37 meczach w tym sezonie.

2. Michael Redd zagra już albo w piątek albo w sobotę. Po raz pierwszy od 14 miesięcy normalnie trenuje i gra w wewnętrznych meczach. Nie wiadomo jednak w jakiej formie jest 31 latek, który przez ostatnie dwa lata praktycznie nie grał. Dodatkowo, na dwójce dobrze spisują się na nowo Salmons i Douglas-Roberts, co dodatkowo może ograniczyć Michaelowi minuty gry. Nawet Skiles nie ma podobno pomysłu, w jaki sposób wykorzystać naszego wiecznie kontuzjowanego weterana.

W świetle tych dobrych wiadomości pozostaje tylko czekać na powrót Ersana i ostateczne włączenie się do walki o 8 miejsce na wschodzie.

Maurice Stokes – najlepszy zawodnik o którym nie słyszeliście!

Red Auerbach powiedział o nim, że był Magiciem Johnsonem przed narodzinami Magica.

Oscar Robertson powiedział, że jak na gracza który miał 204cm wzrostu i ważył 109kg był lepszym strzelcem i zbierającym niż Elgin Baylor.

Bob Cousy nazwał go Karlem Malone, tyle, że grającym z finezją i przyznał, że to on był pierwszym prawdziwym atletycznym silnym skrzydłowym.

Bobby Wanzer, członek Galerii Sław powiedział, że „był marzeniem każdego trenera. Gdyby jego życie potoczyło się inaczej, mógłby być jednym z 10 najlepszych zawodników w historii.”

Gene Shue opisał go jako uwielbiającego rywalizację, twardego i nieustępliwego.

Mowa o prawdopodobnie najlepszym zawodniku, o którym nigdy nie słyszeliście…

[czytaj dalej]