Pod koniec lat 70 i na początku lat 80, drużyna gospodarzy musiała przygotować skrzynkę zimnego piwa dla ekipy przyjezdnej, tak aby po meczu mogli w szatni odpowiednio nadrobić braki minerałów. Zawodnicy pili tyle, na ile mieli ochoty, po czym zostawiali resztę butelek/puszek na miejscu.

Inaczej sprawa wyglądała, jak w gości jechali Celtowie. Bird i Robey zawsze przed udaniem się na mecz, zabierali z hotelu poszewki na poduszki, po czym wpychali w nie wszystkie piwa, jakie nie zostały dopite…

Osobą, która przyczyniła się do zakończenia tego przyjemnego rytuału był podobno Stern, jeszcze zanim został komisarzem w 1984.

źródło: When the Game Was Ours – Larry Bird , Earvin Magic Johnson
Advertisements