Nie jest to temat godny osobnego wpisu, ale brzmi na tyle sensacyjnie, że spece od klikalności na onecie czy innej wyborczej.pl powinni być z niego zadowoleni. Jak inaczej określić totalną bezdenność i przeciętność drużyny z Milwaukee, skoro tylko jeden z ich meczów poleci na krajowej TV (ESPN) innej niż NBA TV czy transmitowanej przez lokalną stację w Wisconsin? Można tylko trzymać kciuki, że dzięki tej transmisji Charles Barkley przypomni sobie, że w Milwaukee jest w ogóle drużyna  NBA…

Ale chciałem o czymś innym. Na oficjalnej stronie Bucks pojawiły się w końcu statystyki po zakończonym preseason. Kilka luźnych wniosków:

  • Skuteczność Jenningsa – prawie 39% z gry, ale poprawił nieco rzuty za trzy – 37,5% oraz był niemal bezbłędny z osobistych (18/19). True Shooting Percentage wzrósł mu póki co do 52,2% (z 51,4% w poprzednim sezonie). Niestety, idąc dalej tropem porównywania cyferek, Brandon zaliczał bolesne 3,5 straty na mecz w niespełna 30 minut gry (średnia z sezonu: 2,2 w 35 minut).
  • Zastanawiam się po co w preseason w ogóle grał Gooden, skoro jego skuteczność z gry (29,7%) była tylko o 6% wyższa niż moja skuteczność w karierze na meczach WRONBA. Szkoda, że nie prowadzono mu statystyki airballi, bo może też miałbym się w końcu z kim równać. Na szczęście, to tylko preseason, prawda?
  • Dziwną rzeczą popisał się też Tobias Harris, który miał lepszą skuteczność za trzy (50%) niż za dwa (41%), co zapewne błyskawicznie się zmieni wraz z rozpoczęciem sezonu zasadniczego (już za 5 dni pierwszy mecz z Bostonem!)
  • Statystycznie bardzo dobrze wypada nasza gra w defensywie pod koszem. Średnio 8,5 bloków na mecz, ponad dwa razy więcej niż nasi przeciwnicy. Sanders z Dalembertem zaliczali w sumie 5,2 bloków w 39 minut na parkiecie. Równie obiecująco wyglądają zbiórki – Larry zbierał 7,3 piłek w niespełna 19 minut, co daje mu robiące wrażenie 15,4 zbiórek na 40 minut (w porównaniu do 10 per40 zbiórek wygląda imponująco . Szkoda tylko, że fajne cyferki nie przekładają się na ogólny wizerunek i skuteczność naszej defensywy. Przy braku Mbah a Moute’a i nawet Johna Hensona, nie potrafimy odnaleźć jeszcze odpowiedniego rytmu pod swoim koszem, a filigranowość Jenningsa i Ellisa na backcourcie dają się ostro we znaki. Do piątkowego spotkania z Celtami Skiles musi znaleźć w końcu jakieś rozwiązanie na to, żeby nie tracić ponad 100, jak to miało miejsce w trzech ostatnich meczach. Trzeba znaleźć sposób, żeby Kozły mogły szybko biegać – na to nie ma lepszej recepty niż mocna i pewna zbiórka, solidny interior defence i jeszcze solidniejsze przejście z obrony do ataku (tak btw, to czy tylko mnie tak cholernie drażni używana przez p. Michałowicza „trasmisja”, używana praktycznie naprzemiennie z „kontra”?)
  • Emocje rosną jak co roku. No, może w tym roku bardziej, bo nie trzeba się męczych z lockoutem. Oby tylko kolejny rok nie przyniósł następnego rozczarowania (na które już się jednak nastawiłem). Wrodzony optymizm nie pozwala mi jednak całkowicie spisać sezonu na straty na parę dni przed jego rozpoczęciem. Jak wszyscy fani Bucks w Polsce (bardzo proszę bez żartów, pod tytułem „wszyscy trzej”) po cichu liczę na to, że o Kozłach będzie znowu głośno. Czy to przez mecze +50 Jenningsa, serie 25 porażek z rzędu, czy kolejnej kontuzji Boguta. Chociaż nie, na szczęście ten ostatni news już nas nie dotyczy.
Reklamy