Bucks – 76ers 105 – 96
Bucks – Pacers 99 – 85
Bucks – Hornets 117 – 113

Bucks zakończyli miniony tydzień z trzema zwycięstwa. Znowu trochę ciężko przyznać indywidualne nagrody, kiedy drużyna bazuje w takim stopniu jak Kozły na grze zespołowej. Jedynie w meczu z 76ers wyróżnił się Jennings (33/5/8), w pozostałych co najmniej pięciu zawodników rzucało ponad 10 punktów, a dwóch kolejnych kończyło mecz z 9 punktami na koncie. Nie mniej spróbuję kogoś wyróżnić (no dobra, to wcale nie będzie takie trudne).

1. Brandon Jennings (3)
Sprawę praktycznie załatwił wspomniany wyżej mecz z Sixers. Brandon trafiał jak natchniony i teoretycznie w pojedynkę za rękę zaprowadził drużynę do wyjazdowego zwycięstwa. Nieco niej aktywny był w spotkaniu z Pacers (16/4/3), natomiast wrócił do wysokiej dyspozycji z Hornets (22/2/9). W sumie w tygodniu trafił 26 z 49 rzutów z gry (53%), zanotował chory jak na niego stosunek asyst do strat 21 / 2 i przechwycił 9 piłek. Jeszcze Wam mało?

2. Monta Ellis (1)
Powiedzmy, że wygrał nam mecz z Hornets ostatnimi rzutami w meczu, zagrał na przyzwoitym jak na siebie procencie z Pacers (6/15), a z Sixers, mimo słabej dyspozycji rzutowej (8/20) rozdał 7 asyst. Znowu jednak ma momenty przebłysków i trafiania seriami, które miesza z tragicznymi decyzjami rzutowymi i odpalaniem szalonych trójek w momentach, kiedy aż prosiłoby się o wejście pod kosz. Miło jednak patrzy się na to, że co raz lepiej rozumie się z Jenningsem i przede wszystkim, z Dalembertem.

3. Samuel Dalembert (-)
Sami się obudził po tym, jak przeprowadził poważną rozmowę ze swoimi rozgrywającymi. Teraz każde spotkanie zaczyna się od kilku akcji z rzędu granych na naszego centra, z czego większość z nich kończy się alb wsadem, albo rzutem z półdystansu. Cieszy oczy to, że w końcu wrócił do żywych również na deskach. Niby 18 zbiórek w trzech meczach to za mało jak na centra, jednak zawsze lepsze to, niż mizerne 4 zbiórki na mecz na początku sezonu. Oby tylko jego forma została podtrzymana przez następne tygodnie.

4. Tobias Harris (-)
Tobias jest dla mnie zagadką. Zaczyna mecz na ostrym wku***, że tak się brzydko wyrażę, tylko po to, żeby zaraz zniknąć na ławce z 3 faulami po pierwszej kwarcie. Stąd zagrał kolejno 18, 20 i 17 minut i w tym czasie zdobywał średnio 10,3 punktów i … 2,3 zbiórek. Warto jednak zaznaczyć, że jak już jest na parkiecie, to daje z siebie wszystko i statystyki naprawdę nie są w stanie oddać jego wkładu w wywalczone bezpańskie piłki czy ciągłe przeszkadzanie pod bronionym koszem.

5. Mike Dunleavy (4)
Wahałem się między nim a Udrihem, ale jednak zdecydowałem się na Mike’a. Przede wszystkim dlatego, że jest w tej chwili jedynym zawodnikiem, który w jakiej piątce się nie pojawi, zawsze to ustawienie jest na plusie. Ba, jak tylko Mike pojawia się na parkiecie, automatycznie notujemy jakiś mniejszy lub większy run (bez kitu!) W minionym tygodniu nie udał mu się mecz z Pacers z powodu kłopotów z faulami (tylko 5 pkt i 3 zbiórki), jednak w pozostałych dwóch spotkaniach był zdecydowanie naszym najlepszym rezerwowym. Gdyby nie spotkanie z Pacers (1/6 z a trzy), trafił w sumie 6/10 za trzy i zdobywał średnio po 15 punktów i 7 zbiórek na mecz.

MVP Bucks po trzech tygodniach:

1. Brandon Jennings – 26 punktów
2. Monta Ellis – 20 punktów
3. Larry Sanders – 14 punktów
3. Mike Dunleavy – 14 punktów
5. Benu Udrih – 6 punktów
5. Samuel Dalembert – 6 punktów
6. Tobias Harris – 4 punkty

Advertisements