Bucks – Knicks 88 – 102

Nie wiem, jak to się stało, ale w nocy nie obudził mnie budzik. Albo cham nie zadzwonił, albo byłem tak zmęczony tygodniem, że go nie słyszałem. Faktem jest, że mecz przegapiłem, a w dzień nie było ani minuty żeby nawet obejrzeć skrót (co zrobię dopiero po publikacji tego wpisu), czy chociażby przeczytać recap ze spotkania.

Żeby jednak nie zostawiać meczu bez echa, oddaję głos zNYKającemu, który podzielił się bardzo obiektywnym i świeżym podejściem na „Króliczki z Milwaukee”. Polecam lekturę.

Reklamy