nbGrizz2.jpg76 letni miliarder Michael Heisley, który niedawno sprzedał swoje udziały w Memphis Grizzlies, jest podobno zainteresowany wykupieniem pakietu większościowego od Kohla i przejęciem całkowitej władzy w Milwaukee. Tak podaje Stein z ESPN. Suche fakty, za którymi idzie cała masa wątpliwości, nawet z mojej strony. Dlaczego?

1. Wystarczy wygooglać nieco o Heisley’u. Koleś jest przede wszystkim biznesmenem  dla którego najważniejsze są pieniądze. Kupił Vancouver Grizzlies za psie pieniądze, zobaczył, że w Kanadzie nie da się zarobić na koszu i bez chwili zająknięcia przeniósł drużynę do Memphis. Tam trochę poskąpił kasy (na przykład na Gasola), a kiedy zobaczył, że może z dużym zyskiem pozbyć się drużyny, od razu ją odsprzedał. Teraz pewnie żałuje, że przedłożył miłość do pieniędzy nam miłość do koszykówki i planuje powrót do NBA.

2. Nie wierzę w to, że Heisley nagle zrobił się sentymentalny i chce prowadzić drużynę, która byłaby blisko Chicago, gdzie aktualnie mieszka. Niestety, Michael nie ma żadnych korzeni, które łączyły by go z Milwaukee. Urodził się w DC, wychowywał w Virginii. Dlatego też, podobno, w prowadzonych aktualnie negocjacjach ma się pojawić zapis obligujący Heisley’a do wybudowania nowej hali w Milwaukee, co skutecznie zniechęciłoby go do przenoszenia drużyny w bardziej rentowne miejsce. Dodatkowo ma się pojawić klauza mówiąca o wieloletniej współpracy i konieczności pozostawienia drużyny tam, gdzie jej miejsce.

3. Plusem na pewno byłoby to, że ma pieniądze i mimo, że momentami potrafi liczyć się z każdym groszem, to jednak na początku działalności mógłby sypnąć niemałą kasą. Do tego nie można zapominać, że pod jego władzą Grizzlies nie wyglądali tak strasznie źle. W końcu nawet udało mu się stworzyć niezłą ekipę w Memphis, którą teraz dzielą od Kozłów koszykarskie lata świetlne.

Nie da się ukryć, że każda zmiana właściciela wywołuje mniejsze lub większe emocje. W tym przypadku zamieniamy jednak, przepraszam, jednego starego miernika na drugiego, czego nie jestem do końca zwolennikiem. Wiadomo, że dni Kohla w Bucks są policzone, jednak myślę, że przez cały czas będę zwolennikiem sprzedania drużyny w nieco młodsze ręce (poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale czy Heisley nie sprzedał Memphis 36 latkowi?)

Advertisements