To będzie dziwne wydanie rankingu. Raz, że świąteczne i pisane na wielkim niewyspaniu i kacu po zjedzeniu zbyt dużej ilości ryb, pierogów, krokietów i ciast. Dwa, że jest to ranking podsumowujący chyba najgorszy tydzień w tym sezonie. Bucks zagrali tylko kawałek dobrego meczu z Celtami, natomiast w pozostałych trzech (nawet w wygranej z Indianą) grali daleko od tego, co chciałbym regularnie oglądać. Dlatego postanowiłem jedno – w ostatnim w tym roku wydaniu nie będę nikogo chwalił, bo za żadną cholerę na to nie zasłużyli. Indywidualnie popisał się raz Jennings (Indiana), raz Sanders (Boston) a za trzecim razem Ellis (Cavs).

Bucks – Pacers 98 – 93
Bucks @ Grizzlies 80 – 90
Bucks – Celtics 99 – 94
Bucks @ Cavs 82 – 94

1. Brandon Jennings

Ogromny dylemat w tym tygodniu. Żaden z zawodników nie rozegrał czterech równych meczów, a z tych, którzy się wyróżnili, najlepiej spisał się Jennings. 34/5/6 z Indianą, 26/7/2 z Memphis, 12/11/8 z Celtami i jedynie 7/4/3 z Cavs w zupełności wystarczyło, żeby zajął pierwsze miejsce w tym wydaniu rankingu. Nie dajcie się jednak zwieść za bardzo pierwszym miejscem – to że Brandon był najlepszy, wcale nie znaczy, że grał dobrze. W meczu z Cavs był tragiczny, z Memphis był potwornie nieskuteczny, z Celtami statystycznie wypadł w miarę do zaakceptowania, jednak o mało nie przegraliśmy przez niego meczu w końcówce (i to dwa razy – najpierw dwa wolne, potem strata po której Pierce doprowadził do dogrywki).  Patrząc na jego grę w ostatnim tygodniu nie można było go lubić. Masa wymuszonych rzutów, praktycznie brak rozgrywania, zero jakiegokolwiek pomysłu na kierowanie ofensywą i jak zwykle fatalna obrona. Niedługo szykuję miesięczne podsumowanie gry każdego zawodnika i będziecie mogli czarno na białym zobaczyć, jaki regres poczynił Jennings w grudniu, w stosunku do listopada.

2. Larry Sanders

14 bloków, 50 zbiórek i tylko 7 strat w czterech meczach. Świetnie obsługiwany i wykorzystywany w ataku w meczu z Celtami (17pkt, 20 zb) i praktycznie niewidoczny w pozostałych trzech meczach. 5pkt/9zb z Indianą, 8pkt/9zb z Memphis i 2pkt/12 zbiórek z Cavs. Najgorsze jest to, że w tych trzech słabych meczach oddał jedynie 13 rzutów z gry (przy 10 z Celtami) i dalej udowadnia, że nie ma jeszcze odpowiedniego arsenału, żeby samemu kreować sobie akcje tyłem do kosza. Jest świetny, kiedy dostaję piłkę do rąk pod samym koszem, ale mając jego warunki fizyczne nawet Stephen Hawking miałby 70% spod obręczy. Niestety, znowu zaczął faulować – 16 przewinień w czterech meczach, w tym aż 5 w Indianą. Najgorsze są te mecze, w których niczym Howard łapie dwa szybkie faule w pierwszej kwarcie i szybko ląduje na ławie. Ciągnie to za sobą łańcuch wydarzeń – Larry gra poniżej 30 minut, a pozostały czas łata Gooden. Kiedy Gooden wchodzi na parkiet, ciężko liczyć na to, że dobrze zagramy. Stąd ogólnie negatywny wydźwięk tego wpisu, bo gramy fatalnie.

3. Mbah a Moute

Defensywny stoper, który ustanowił punktowy rekord sezonu w meczu z Bostonem (20pkt), jedynie przeciwko Pierce’owi nie popisał się w obronie. W pozostałych trzech meczach zatrzymał Westa na 12 punktach (5/14 z gry), Tony’ego Allena na 8 (3/11) i Alonza Gee na 10 (4/12). Razi nieporadnością spod kosza, oddaje śmieszne półhaki, ćwierć jumpery i kosmiczne airballe, ale jest cholernie efektywny pod oboma koszami. był to tydzień, w którym dalej potwierdzał, że jest najbardziej pozytywnym zaskoczeniem Bucks w tym sezonie obok Sandersa.

4. Monta Ellis

Dostaje wyróżnienie tylko i wyłącznie za dobry mecz z Cavs, w którym sam jednak nie był w stanie wygrać meczu oraz za solidny występ z Bostonem. 4 punkty z Memphis i jego 13 pudeł z rzędu to jakiś mało śmieszny żart, a 8/23 z Indianą oraz 9/21 z Bostonem to jakieś kompletnie nieporozumienie. Powiem to po raz kolejny, ale dopóki wchodzi pod kosz i stara się kończyć akcję z okolic trumny (albo bliżej), dopóty wszystko wygląda jeszcze rozsądnie. Ma przewagę szybkości nad połową obrońców, ale niestety marnuje ją rzucając z dystansu (gdzie ma dalej poniżej 40% skuteczność). Znowu tworzył fatalny duet z Jenningsem i sprawiał, że z każdą minutą jaką razem spędzali na parkiecie, tęskniłem za Udrihem. Świąteczne życzenie – żeby znalazł się jakiś frajer, chętny na wymianę z jego udziałem…

5. Beno Udrih

Tak, wiem, że dalej był kontuzjowany i nie zagrał ani jednego meczu. Ale w świetle naszych występ, działa to ogromnie na jego korzyść. Rezerwy były tragiczne, od Dunleavy’ego po Ersana. Żaden z nich nie wnosił niczego z ławki i nie był w stanie chociaż przez moment pociągnąć drużyny do przodu. A imię Udriha pojawiało się na ustach komentatorów niekiedy częściej niż wszystkich rezerwowych razem wziętych. Tylko dlatego, że pod jego nieobecność widać gołym okiem, jak bardzo brakuje nam rozgrywającego z prawdziwego zdarzenia. Kuruj się Beno i wracaj szybko. Tęsknimy.

MVP Bucks po ośmiu tygodniach:

1. Monta Ellis – 56 punktów
2. Brandon Jennings – 54 punkty
3. Larry Sanders – 38 punkty
4. Mike Dunleavy – 22 punkty
5. Ersan Ilyasova – 20 punktów
6. Luc Mbah a Moute – 18 punktów
7. Benu Udrih – 8 punktów
7. Samuel Dalembert – 6 punktów
7. Marquis Daniels – 6 punktów
10. Tobias Harris – 4 punkty
10. John Henson – 4 punkty
10. Ekpe Udoh – 4 punkty

Reklamy