seattlebucksPo raz kolejny przychodzi mi pisać na temat, który chciałbym, żeby już był zamknięty. Wczoraj zapadły dwie bardzo ważne decyzje:

  1. Kings zostali w Sacramento (brawo)
  2. Stern ogłosił, że zwiększenie ligi nie wchodzi w grę (brawo)

Oznacza to dla Bucks mniej więcej tyle, że stajemy się teraz pierwszą opcją dla potencjalnych przenosin do Seattle. Bazując na tym, co do tej pory przeczytałem i usłyszałem w radiu, raczej nie stanie się to jeszcze teraz, ale dopiero w 2017 roku, czyli akurat wtedy, kiedy kończy się okres wynajmu Bradley Center. Stern zapowiedział, że warunkiem pozostania Kozłów w Milwaukee jest budowa nowej hali. Ale tak jak już kiedyś pisałem, burmistrz nie wyrazi zgody na wyłożenie publicznych pieniędzy na prywatną drużynę (coś, co powinien wziąć sobie do serca również Dutkiewicz).

Kohl również dolewa oliwy do ognia. Bucks są w tej chwili najmniej wartościowa drużyną w NBA (wg Forbesa), wycenia się ich na 293mln dolarów.  Chris Hansen pewnie jeszcze w tym tygodniu wyciągnie telefon i zadzwoni do Kohla pytając o cenę wywoławczą drużyny. I mimo tego, że obecny właściciel nie raz wspominał o tym, że nie sprzeda zespołu osobie, która nie będzie chciała zostawić jej w Milwaukee, nie ma mu co wierzyć na słowo.

W przyszłym miesiącu odbędzie się kolejne posiedzenie rady miasta, żeby ponowić kwestię budowy hali.

Wszystkie te informacje o przenosinach stawiają w zupełnie nowym świetle cały okres offseason. Czyżbyśmy mieli się powoli szykować na ostatnie 4 lata koszykówki w Milwaukee?

Reklamy