Amnestia na Goodenie to doskonała rzecz – szkoda tylko, że nie zrobiliśmy tego dwa lata temu (w ogóle kretynizmem było dawanie mu 5 letniego kontraktu, ale do tego już nie będę wracał). Czekając na gofra (8 potwornie długich i głodnych minut) przeszperałem trochę neta w poszukiwaniu najnowszych plotek związanych z nagłym brakiem Drew i nagłym przypływem gotówki, którą możemy użyć w salary capie.

Nie ma jeszcze żadnych konkretów, ale na większości stron liczą się z tym, że amnestia na Goodenie jest jak cisza przed burzą, która dopiero nadciąga. Tą burzą może się okazać wielki kontrakt dla Jenningsa, albo sign and trade. Tą pierwszą opcję wykluczam, bo nawet Jennings nie chce już grać w Milwaukee (jak tylko Bucks złożyli ofertę dla Teague, Brandon usunął ze swojego profilu na twitterze Milwaukee Bucks. Typowe dla niego zachowanie, które zawsze mnie rozśmieszało. Jak informowanie całemu światu na facebooku, że się zerwało z dziewczyną).  Jeśli chodzi o opcje wymian, to w propozycjach pojawiły się dwie, mało ciekawe opcje:

1) Henson i pick z pierwszej rundy – Rondo (plus wyrównanie kasy). Ciekawe, czy Ainge przy okazji nie chciałby wcisnąć Humpa albo Wallace’a, pod warunkiem, że kasa by się zgadzała. Byłbym cholernie zdenerwowany, gdyby doszło do takiej wymiany, bo (1) jeszcze za szybko żeby przekreślać Hensona i robić z niego drugiego Tobiasa tylko po to, żeby brać zawodnika, który ma absolutnie ZERO ochoty na grę dla Bucks, a (2) w życiu nie oddawałby picku z pierwszej rundy przyszłego draftu. Można mieć tylko nadzieję, że nikt nie wpadnie na pomysł takiej wymiany.

2) Ersan + pick z pierwszej rundyRoss, Derozan i 2 runda – Zbiera mi się na wymioty, nie wiem czy to po gofrze, czy na samą myśl o trójce BJ/OJ/Derozan. Wyobrażam sobie ich wszystkich w transition, prowadzonych przez Jenningsa, który jest chyba najgorzej wyprowadzającym kontry rozgrywającym w historii NBA. Nie dość, że nie wie kiedy podać, to jeszcze pudłuje dwa layupy na jedną próbę.

Absurdalne byłoby zakładanie, ze któryś z powyższych scenariuszy się spełni (ale w końcu to Bucks, tak więc wszystkiego można się spodziewać). Przyjmijmy zatem, że amnestia na Goodenie może przynieść korzyści niekoniecznie teraz, ale przy okazji przyszłego offseason, kiedy trzeba będzie zagwarantować nowy kontakt Sandersowi. Finansowo zaoszczędzimy na nim grosze, bo wątpię, żeby ktoś dał Goodenowi coś więcej niż minimum dla weteranów. Przy tej opcji oszczędzimy rocznie nieco ponad 300.000 dolarów. Co innego, gdyby ktoś zaoferował mu dwuletni kontrakt – wtedy można by było zaoszczędzić znacznie więcej. Niestety, poza Nowym Jorkiem nie widzę nikogo, kto byłby na tyle głupi, żeby oferować mu kasę, którą teraz zarabia.

Dlatego najlepszą opcją jest zapiąć pasy i przyszykować się na coś, co w każdej chwili może się pojawić. Znając Bucks będzie to brzydkie, głupie i kretyńskie i nie pozostanie nam nic innego jak po raz kolejny śmiać się z tego klubu. Zapomnijmy w końcu o Goodenie i cieszmy się, że za rok nie będzie nikomu przeszkadzał na parkiecie w Bradley Center. Przed nami maks dla Jennigsa…

Reklamy