Kosma chce oddać Sandersa za Splittera.

Maciek widzi wymianę z udziałem Sandersa i Pekovicia.

Ja biłem się z myślami oddania Sandersa za między innymi pick w pierwszej dziesiątce nadchodzącego draftu, z nadzieją, że będziemy mogli wyciągnąć Embiida.

Dużo mówi się o tym, że Larry z pięknej czarnej post-op królewny zamienił się w wielkiego czarnego cancera, który wyżera życie z i tak powoli zdychających w mękach Kozłów. Nie byłoby problemów z Larrym, gdyby nie jego fantastyczny poprzedni sezon, który narobił nam apetytu na drugiego najlepszego podkoszowego obrońcę po Howardzie. Jak pięknie by to nie brzmiało, fakty są zgoła inne. Po pierwsze – Sanders zagrał póki co jeden dobry sezon w swojej karierze. Dziwnym zbiegiem okoliczności akurat ten sezon w contract year, co czyni go póki co zawodnikiem pokroju Bobby’ego Simmonsa, czy Johna Salmonsa. Gdyby nie to, że mam w pamięci jego grę w poprzednim sezonie, nie miałbym nic przeciwko temu, żeby go oddać już teraz. Ale wtedy odzywa się we mnie głos, który przypomina, że Larry ma dopiero 25 lat i potencjał, który teoretycznie jest ciężki do odgadnięcia. Jest też drugi głos, który szepcze po cichu, że z psychiką Larry’ego nie jest dobrze…I walka z myślami trwa nadal.

Strasznie źle się czuję, pisząc te słowa, bo jeszcze rok temu Larry był moim ulubionym graczem Bucks, a nie lubię zmieniać swojej opinii na temat zawodników z sezonu na sezon. Fakty jednak przemawiają na niekorzyść naszego środkowego. Jego wartość nie będzie już niższa w tym sezonie, to raz. Dwa, nieustannie sprawia wrażenie zmęczonego samym faktem wyjścia na kosz. Brak w nim agresji, pasji i zaangażowania, które było tak charakterystyczne rok temu. W biznesie nie ma sentymentów, nie można rozliczać nikogo za dobre chęci i świetne wyniki w przeszłości. Dla dobra Bucks ktoś musi zadać sobie pytanie, czy Sanders jest w tej chwili wartościowym aktywem. Bo jeśli nie, to nie ma sensu trzymać go na siłę, tylko dlatego, że dopiero deklarował się być zbawcą i przyszłości Milwaukee. Gdyby to ode mnie zależało, zaprosiłbym go na rozmowę w cztery oczy, solidnie skopał dupę i kazał wziąć się do roboty, a potem spieprzał gdzie pieprz rośnie.

Najważniejsze pytanie, które sobie stawiam od kilku tygodni (dokładnie od powrotu Sandersa po kontuzji) jest to, czy Larry może się dobrze uzupełniać z Hensonem. Statystycznie Bucks są w tej chwili +8,8 punktów/100 posiadań, kiedy oboje są na parkiecie. Oboje są też najlepszymi podkoszowymi obrońcami wg zaawansowanych statystyk jak ASPM czy ezPM. Ciężko jednak ocenić ich wspólną grę w perspektywie najbliższych lat, bo Larry Drew nie daje im zbyt wiele czasu na grę razem. Z Sandersem na parkiecie trafimy średnio 101,8pkt/100poss, bez niego 106,3/100poss. Co ciekawe, wpływ Hensona na defensywę jest znacznie gorszy – z nim mamy 107,9/100poss, bez niego zaledwie 103,4/100poss.

Wniosek póki co nasuwa mi się jeden. Zostawmy Sandersa. Co najmniej do offseason, gdy będzie już wiadomo, kogo mamy w drafcie. Mimo, że Sanders moim zdaniem zdecydowanie nie dorósł do swojego kontraktu i swojej roli w zespole, nie można go jeszcze skreślać. Zamiast go wykopywać – należy do niego dotrzeć, a to już rola trenera. Podobno z każdym z debiutantów prowadzi codziennie, 30 minutowe rozmowy. Może warto by było dołączyć do tego grona również Sandersa, żeby po pierwsze przypomnieć mu o jego roli w zespole, a po drugie, nie dopuszczać do sytuacji, w których traci temperament i wybucha gniewem w szatni. Po trzecie, musi być ktoś w drużynie, kto będzie w stanie ostudzić jego charakter na parkiecie, żeby ograniczyć liczbę głupich fauli popełnianych na początku spotkania. Ehh, gdyby tylko Sanders miał boiskową mentalność charyzmę i energię Farrieda…

Tankujmy dalej, cieszmy się każdą porażką i trzymajmy kciuki za losowanie w drafcie. A potem zastanowimy się, która z poniższych opcji będzie stosowniejsza:

1. Wiggins/Parker w drafcie – przesuwamy Antka na SG i ściągamy doświadczonego PG z FA, żeby ogarnął początkowy chaos na parkiecie.

2. Exum w drafcie – możemy odetchnąć z ulgą i pozbyć się Knighta albo Ridnoura.

3. Embiid w drafcie – pozbywamy się Sandersa.

Dla mnie w tej chwili kompletnie nie do ruszenia szkieletem przyszłych Bucks są: Wolters, Giannis, Henson i Middleton. Reszta zależy od tego, ile będziemy mieli szczęścia w drafcie.

Reklamy