nuclear blast

Spotkałem kiedyś LeBrona, w czasach jak jeszcze pisałem dla Miami Herald. Gorące biuro na czwartym piętrze charakterystycznego biurowca z fasadą piaskowca było moim domem w czasie, gdy w pogoni za marzeniami pracowałem po 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Wyjechałem do Stanów wiedząc, że mój amerykański sen spełni się od nie od razu, ale jednocześnie nigdy nie spuszczałem z oczu mojego celu. Celem tym było spenetrowanie ligi od środka, dotarcie do samego źródła wąskiej grupy zawodników, którzy manipulują głosowaniem w wyborach na NBAPA, którzy potajemnie układają kolejność piłek na wyborach w drafcie, którzy trzymają w rękach nawet managerów swoich klubów. Dopóki władzę dzierży obecna grupa zawodników, dopóty NBA nie będzie niczym innym jak tylko skorumpowaną bandą złodziei, bandytów i przestępców, którzy grają dla pieniędzy, sędziują dla pieniędzy i kupują drużyny po to, żeby, – O ZGROZO – zarabiać pieniądze.

Wszystko się skończy za dwa lata z takim pierdolnięciem, o jakim jeszcze nikt z was nie słyszał.

Nazywam się Harcin Marasimowicz, a mój zawód, to sportowy dziennikarz śledczy.

Nie ma nic gorszego, niż wiara, że to, co kochasz, jest czyste i uczciwe. To, że kocham ten sport od 7 roku życia wcale nie znaczy, że liczę na jego transparentność. Wręcz przeciwnie – jestem przekonany, że ligą rządzi podziemny krąg odpowiedzialny za wymyślanie przewrotnych scenariuszy. Rozmowa z moim źródłem (którego tożsamości podać nie mogę dla jego bezpieczeństwa, ale które jest bezpośrednio związane z żoną matki zawodnika, który kiedyś miał znajomego, który oglądał podobno mecze z udziałem Lebrona na telewizorze sąsiada) utwierdziła mnie tylko w tym przekonaniu.

Mówiłeś niedawno, że liga chce OKC i duelu James-Durant w finałach? Myliłeś się.

Myślałeś, że to sędziowie wydrukowali mecz? Byłeś w błędzie.

Wszystkiemu winien jest Lebron James – król, który w Miami miał zdobyć wszystkie pierścienie, żeby władać pozostałymi niziołkami z zielonych dolin karłowatości. Nie udało mu się, ale mimo to jest głównym dowodzącym NBA, przy którym Silver jest tak nieistotny, że równie dobrze mógłby prowadzić losowanie draftu z tableta jak prof. Gliński.

Moje źródła podają, że Lebron już przychodząc do NBA miał rozpisany w głowie scenariusz, który teraz nam się tworzy przed oczami. Wiem od ludzi bezpośrednio związanych z ligą, że zawodnicy już przy podpisywaniu umowy debiutanckiej wiedzą dokładnie, kiedy się wyoptować, kiedy testować FA, a kiedy podpisywać wieloletnie umowy. Wszystko po to, żeby ich umowy życia przypadały w momencie największego prosperity ligi. Dlatego James wiedział doskonale, żeby decydując się na powrót do domu podpisać dwuletnią umowę (z możliwością wyoptowania się po roku), akurat wtedy, kiedy na 2016 przypada MASYWNY wysyp zawodników na FA (Durant, Howard, Noah, może nawet Bryant jak dożyje). Dodatkowo, po przyszłym sezonie wygasa 8-letnia umowa telewizyjna z NBA oraz, rok później, niedawno podpisane CBA. Opcji jest wiele, ale ta najbardziej prawdopodobna pozwoli pewnie podpisać kosmiczną umowę za sprzedaż praw TV (kiedy w 2007 podpisywaną obecnie obowiązującą umowę była 20% wyższa niż poprzednia), a ta z kolei pociągnie za sobą wzrost salary cap. 10%? 15%? Może nawet w okolicach 20%.

Dla Lebrona to świetna opcja. Mimo, że mówi o obiecuje zostanie w Cavs do końca kariery, nie można tego brać za pewnik. Pokusa stworzenia super drużyny z Durantem (bo z Bryantem i tak nikt nie chce grać, plus w 2016 będzia miał 39 lat i jedynie Knicks będa w stanie dać mu kontrakt większy niż 15 milionów na 6 lat…) może być zbyt wielka, a aktywna potrzebne do ściągnięca KD do Cleveland zbyt małe.

Co wtedy zrobi James?

Czy uważasz, że dalej będzie ze szklącymi oczami przekonywać opinię publiczną o jego bolącym sercu, co noc wykrzykującym krwawe passusy w kierunku rozpaczającego domu w Akron?

Czy sądzisz, że skaże się na koszykarski czyściec bez możliwości zdobycia mistrzostwa tylko po to, aby codziennie rano słyszeć śpiew sąsiada zza okna „Morning’s heree!”

Jest wiele pytań, których nawet boję się zadać, ale które na pewno padną w mojej następnego książce, do której zakupu gorąco zapraszam.

James gra w Cavs. Uwierz w spisek. I nie czytaj komentarza Wade’a na temat decyzji Lebrona. Jeszcze pomoże ci ją zrozumieć i uszanować.

NBA umiera. Pozostały jej dwa lata życia. Deal with it, jak to mówią moi koledzy dziennikarze z Miami.

Z koszykarskimi pozdrowieniami zza oceanu pisał,
Harcin Marasimowicz.

Reklamy