relentless

Zachęcony jesienną aurą i chwilą wolnego spokoju pod koniec września, wziąłem się w końcu za lekturę książek, które czekają na mnie od końca wakacji. Na pierwszy rzut poszła książka motywacyjna Tima Grovera, która z jednej strony miała mi posłużyć jako kolejna porcja historii NBA, a z drugiej, miała mi przypomnieć o tym, że nie ma czegoś takiego jak przerwa od pracy.

240 stron czyta się praktycznie jednym tchem (mi udało się w wstrzymać oddech na trzy dni), ale nie mogę powiedzieć, żeby była to porywająca lektura, do jakich przyzwyczaił mnie chociażby Phil Jackson. Pełno tu autoreklamy i przypomnień, że Grover jest najlepszym sportowym trenerem w historii. Odnosiłem wrażenie, że autor ma dziwną manię informowania czytelnika, że gdyby nie on, Jordan, Bryant i Wade nie byliby tymi samymi zawodnikami. Ciężko mi z tym dyskutować, jednak nie ukrywam, pewien niesmak pozostał – a może po prostu mam problem, żeby odróżnić pewność siebie od zarozumialstwa.

Pewno tu pustych (przynajmniej dla mnie) i płytkich, pseudo-motywujących frazesów jak na przykład:

„Jeśli chcesz być nieustępliwym musisz wymagać od siebie więcej, niż inni kiedykolwiek będą wymagać. Musisz wiedzieć, że zawsze jak osiągniesz cel – możesz zrobić jeszcze więcej. Musisz robić więcej.”

„[Będąc nieustępliwym] nie widzisz problemów, tylko sytuacje, które trzeba rozwiązać. A potem je rozwiązujesz, nie tracąc czasu na tłumaczenia.”

„Ci, którzy mówią, nie wiedzą. Ci, którzy wiedzą, nie mowią.”

Na szczęście jest tu wiele anegdot, które ratują tę pozycję i nie rzucają jej prosto na śmietnik. Grover ma wielką przewagę nad wieloma autorami książek inspirujących do ciężkiej pracy, ponieważ od samego początku pracował z najlepszymi. Jego kariera zaczęła się od pracy z Jordanem. Potem dochodziły inne gwiazdy. Stąd masa przykładów z życia wziętych:

„Jordan był jedynym zawodnikiem, jakiego znałem, który zawsze był nieustępliwy, zawsze miał „dzień konia”. Nawet w meczach, które zaczynał powoli, w końcu pokazywał swoje prawdziwe oblicze. Pamiętam jeden mecz w Vancouver, w sezonie 72 wygranych Byków, kiedy każdy z zawodników miał już dosyć długiej, listopadowej serii meczów na wyjeździe i był to jeden z tych meczów, kiedy Bulls dostawali ostre baty. Przed rozpoczęciem czwartej kwarty, Jordan miał tylko 10 punktów i obrońca Grizzlies Darrick Martin pozwolił sobie na trochę tash talku w kierunku Jordana. Zapomniał o tym, że nigdy, przenigdy nie możesz rzucić wyzwania Jordanowi i liczyć, że ujdzie ci to na sucho. Michael dosłownie zatrzymał się na parkiecie. Popatrzył na Darricka. I pokręcił głową. Jego mroczna część pomysłała: ‚Zabić skur*ela’. Natychmiast zaczął grać na najwyższych obrotach. Jaki byl tegorezultat? Nie do zatrzymania! MJ Zdobył 19 punktów w czwartej kwarcie i poprowadził Bulls do zwycięstwa. A Derrick Martin przesiedział większość kwarty na ławce.”

„Oglądaj prawdziwych liderów. Kiedy Kobe wchodzi na parket zachowuje się jak CEO na spotkaniu z udziałowcami. Poda dłoń kilku zawodnikom, przywita się z sędziami i rusza do akcji. Jordan zawsze unikał fizycznego kontaktu przed meczem: żadnych niedźwiedzich uścisków, czy podawania dłoni. Jedyne na co mogłeś liczyć to skromny żółwik, ewentualnie lekko przybita piątka. Ręce zawsze nisko, emocje zawsze opanowane. I główna zasada – zero kontaktu wzrokowego. Po zakończonej prezentacji chodził wokół kolegów, każdego uspokajał, prawie jak ojciec chroniący swoje dzieci. Nie martwcie się. Osłaniam was.”

„Jordan był mistrzem unikania niepotrzebnego myślenia. Przed każdym meczem, kiedy trenerzy podawali plan meczu i mówili, czego można się spodziewać po przeciwnikach, Michael brał swoją kopię i wychodził do innego pokoju. Za każdym razem. Nie chciał słuchać tego, co wszyscy mają robić na parkiecie – on to już wiedział. (…) Jeśli było co, co miał zrobić, na pewno zdawał sobie z tego sprawę jeszcze przed tobą. Był mistrzem gry do tego stopnia, że nigdy nie przejmował się tym, co go czeka. Był gotowy na wszystko.”

„[Jak chcesz być nieustępliwym nie możesz się tłumaczyć ze swoich czynów] Tak jak mój przyjaciel Charles Barkley, kiedy wyrzucił jakiegoś debila przez okno klubu nocnego po tym, jak został rzucony lodem. Nie rzucasz lodami w Charlesa Barkley’a licząc na to, że nic ci się nie stanie. W zasadzie to czymkolwiek byś rzucił w niego i tak czeka cię sroga kara. Kiedy sąd uznał Barkley’a niewinnym zapytał się go, czego go ta sytuacja nauczyła, Charles odpowiedział: ‚Nie powinienem go wyrzucać z pierwszego piętra. Powinienem go zabrać na trzecie piętro i stamtąd skończyć robotę.”

Kiedy Dwight i Nash dołączyli do Bryanta, wszyscy dziennikarze zaczęli się martwić o chemię w zespole. Czy Kobe pozwoli komuś z nich stać się nowym liderem drużyny? Bryant szybko odciął wszelkie spekulacje mówiąc: ‚nie chcę się zastanawiać nad tym, jak się podzielimy rolami. To mój zespół.”

„Dwight Howard opowiada historię o telefonie do Kobego przed swoim debiutem w LA w 2012. Zadzwonił do niego, żeby mu powiedzieć, że jest w 85% zdrowy po kontuzji pleców i usłyszał: ‚To dobrze. Potrzebuję Cię sprawnego w 100%. Chce zdobyć pierścień. Nara.'”

„Nie ma znaczenia wielkość talentu Lebrona. Bez przywódzctwa Wade’a, wielka trójka byłaby w 2012 tylko kolejnym napakowanym gwiazdami zespołem bez mistrzostwa.”

Każdy wiedział, że wszyscy wezmą Hakeema z numerem pierwszym. Nikt, nawet w Portland, nie widział, czy TrailBlazers wezmą z dwójką Jordana czy Bowiego.
„Weź Jordana.” – powiedział Knight.
„Ale potrzebujemy centra.” – odpowiadali PTB.
„Grajcie nim na centrze.” – kończył Knight.”

Zapytaj Bryanta, co robi w każdy meczu.
„Rozdaję liczby.”
Liczby?
„Tak. Daję im 81. Daję im triple-double. Tamtym dałem 61.”
Ludzie uwielbiają mówić, że Kobe to samolub i nie podaje. Ale jego pracą jest rzucanie punktów i rozdawanie liczb. I to robi najlepiej.

Po każdym meczu zadawałem Jordanowi jedno pytanie: „Piąta? Szósta? Czy siódma?” Musiałem wiedzieć, o której godzinie będzie chciał zacząć poranny trening.

Ogólnie nie mogę powiedzieć, żeby to była zła książka. Spędziłem nad nią miłe trzy dni i czasami ciężko było ją odłożyć, żeby iść do pracy. Nie wyniosłem z niej jednak niczego, poza kilkoma (powyższe plus jeszcze jakieś dwadzieścia) ciekawostkami z życia Jordana, czy Kobego. Jeśli szukasz książki motywującej do ciężkiej pracy, wzmożonych treningów – to się rozczarujesz. Nie ma tu żadnych praktycznych porad, jest tylko w kółko wałkowanie jednego – musisz być nieustępliwy.

Nie możesz się poddawać.

Masz zawsze dążyć do tego, żeby być lepszym.

Jak osiągniesz swój cel, nie ciesz się, tyko wyznacz kolejny i pracuj jeszcze ciężej.

Nie ma nagród.

Nie ma gratyfikacji.

Nie ma opied*a się!

Reklamy