Jeśli o Griffinie i Kiddzie można mówić, że są wielorasowi, to o Woltersie zdecydowanie możemy powiedzieć, że jest monorasowy. Mówisz Wolters i widzisz młodego Stocktona, Hornacka, Nasha i innych przedstawicieli typowo białej i poukładanej koszykówki. Żeby nie zabrzmieć rasistowsko, przez „białą” miałem na myśli tę koszykówkę, którą grasz na co dzień z kolesiami na boiskach – 100% layupów, 0% wsadów. Dosiężny 20 cm. Zasięg ramion mniejszy od wzrostu. Wygląd atlety tylko po photoshopie. Wiesz o co mi chodzi. Urlep zakochałby się w Woltersie od pierwszego wejrzenia, po czym wpuszczałby go z ławki w miejsce Miglinieksa. Jeszcze dzieląc czas z Gregovem. Tak właśnie biały jest Wolters.

I jest to jeden z powodów, dla którego go uwielbiam.

Wolters w zeszłym sezonie miał czwarty wynik w Bucks pod względem touches per game (48,5) mimo jedynie 22 minut spędzanych na mecz, co pokazuje, jak wiele piłek przechodzi przez jego ręce. Mimo, że grał ponad 11 minut mniej w każdym meczu niż Knight, generował tyle samo asyst PER48, co on (16).

Jego prawdziwej wartości nie można przeliczać na to, że aż 43% jego rzutów to wjazdy pod kosz, 34% to catch and shoot (przy eFG 48%), i 2,3 pull-upów na mecz z mizerną skutecznościa 37 eFG%.

Ocena Woltersa za sezon 2013/14 nie może się ograniczać jedynie do przejrzenia jego zaawansowanych statystyk. Jego prawdziwa wartość jest  o wiele większa, dlatego przed każdym meczem głęboko liczę na to, że Nate dostanie swoją szanse i pokaże to wszystko, za co tak bardzo go cenię.

1. Wolters jest mistrzem jeśli chodzi przegląd pola i prowadzenie ataku. Posiada te cechy, których zawsze mi brakowało – potrafi słusznie ocenić, kiedy penetrować, a kiedy skupić się na prostym podaniu. Wie, jak dyrygować ofensywą. Zna na pamięć trasę, jaką w ataku będzie przebiegał jego kolega z drużyny. Wie, gdzie się utnie na zasłonie. Potrafi doskonale ocenić, jak podać kozłem, żeby piłka od razu wylądowała w dogodnym miejscu do natychmiastowego oddania rzutu.

2. Jak na prawdziwego rozgrywającego przystało, Wolters ma doskonałe panowanie nad piłką. Opanowane zwody ramionami, hesitation moves, wszystko, czego potrzeba, żeby wyprowadzić obrońcę na manowce. Jest REWELACYJNY w pick’n’rollach. Jest kwintesencją tego, kim dla mnie jest prawdziwy rozgrywający. Najpierw podaj, potem rzucaj. Altruista pełną gębą, który w akcji 3-1 pewnie chciałby mieć dwie asysty za jednym zamachem. Do tego gra lepiej niż ci się to wydaje na deskach i momentami imponuje świetną obroną na obwodzie.

3. Problemem są nadal rzuty, gdzie pomimo całkiem sporego arsenału zagrań, skuteczność zostawia wiele do życzenia. Nie pamiętam już teraz dokładnie, ale prowadziłem w zeszłym sezonie notatnik z meczami bez celnej trójki i chyba przestałem liczyć w momencie, jak skuteczność dobiła do 7% (sezon 2013/14 skończył z 20%). Dlatego scenariusz grania Woltersem jest bardzo prosty – daj mu akcję do rozegrania i resztę zostaw w jego rękach. On wie, że nie może rzucać, poza tym, nawet tego za bardzo nie lubi.

Ale skoro w OJ Mayo widzimy nowego Montę Ellisa, gdzie za kilka lat będziemy stawiać Woltersa?

Chciałbym strzelić gdzieś między Calderonem (minus tragiczna defensywa Hiszpana) a grającym z grypą Stocktonem. Z przeglądem pola i skutecznością z dystansu jak u Jose (który debiutując w NBA w wieku 24 lat trafiał za trzy z 16% skutecznością, a Nate, będąc dwa lata młodszym, miał 20% 3FG) oraz obroną i nastawieniem na rozgrywanie jak u Johna. Gdzieś tam jeszcze jest miejsce na spektakularne AS/TO ratio, które raczej nie będzie brane przez nikogo na poważnie, jak nie poprawi swojego rzutu.

Czy przesadzam, wróżąc mu przyszłość ponad przeciętnego rozgrywającego, ale nie All-Stara? Czy u Kidda będzie bardziej średnim starterem, czy świetnym rezerwowym? A może Wolters to taki Ricki Rubio dla ubogich: świetny rozgrywający z fatalnym rzutem? Mało kto zwraca uwagę na to, że Wolters przy wielu minutach na parkiecie REGULARNIE dostarcza to samo. Podania, defensywa, kierowanie atakiem. Dlaczego nie może się zatem doczekać grania głównych skrzypieć na PG, przesuwając tym samym Knighta na off-ball guarda?

Początek preseason jest obiecujący – Nate, kiedy jest zdrowy, to gra. A jak gra, to pokazuje wszystko to, co rok temu plus poprawiona skuteczność. Kidd dokonał już jednego cudu i odchudził Mayo. Przed nim jeszcze trzy:

(1) Zrobić z Giannisa drugiego Galisa.

(2) Zrobić z Parkera mega slashera.

(3) Zrobić z Woltersa pierwszego rozgrywającego Bucks.

Przed nami ekscytujący sezon. Pamiętaj, żeby oprócz śledzenia rozwoju Giannisa i Parkera, rzucać regularnie okiem na Nate’a. A póki co, daj znać jak bardzo się ze mną nie zgadzasz i pojedź po Woltersie w komentarzach. Gdzie Twoim zdaniem Wolters będzie za 5 lat?

Reklamy