pistons061114

To był wyjątkowo przewidywalny mecz – oglądając początek, gdzie Drummond miał 3 zbiórki w ataku i 4 punkty w 2 minuty, a potem Bucks przegrywali 12-27, napisałem:

to póki co standard Bucks. Jak dają du*y w pierwszej połowie, to znaczy że wymiotą w drugiej i przegrają w ostatnich 2 minutach.;)

Niewiele się pomyliłem, bo po fatalnym początku Bucks byli w stanie wnieść obronę na wyższy poziom i popisać się kilkoma naprawdę świetnymi fragmentami gry pod własnym koszem (parę razy z rzędu skutecznie bronili przez 20 sekund akcji wymuszając rzuty w ostatnich sekundach. Rzuty, które niestety Tłokom wpadały).

Przede wszystkim z tego meczu musisz zobaczyć Parkera, który wystartował z 10 punktami w pierwszej kwarcie, a potem w swoim stylu nieco przycichł. I tak pozwoliło mu to na zagranie chyba najlepszego meczu w barwach Kozłów (18pkt, 5zb i 3 prz). Wyjątkowo dzisiaj więcej oglądania, niż czytania.

Drugim wielkim plusem był Giannis, który dalej imponuje agresywnością i pewnością siebie. Popatrz na plakat. Potem obejrzyj jeszcze kilka razy.

Oprócz tego Giannis nie zapomniał o częstej grze tyłem do kosza, świetnie pomagał w defensywie, jednak nadal boi się jumperów. Aż strach pomyśleć, co będzie w stanie robić, jak tylko nabierze większej pewności rzutowej i dołoży rzuty z półdystansu do swojego arenału (póki co oddaje 60% swoich rzutów z restricted area, 18% z pomalowanego poza RA i tylko 9% z półdystansu).

Knight po raz kolejny zagrał dobry mecz (strasznie ciężko przechodzi mi to przez palce) i otarł się o triple double – 17pkt, 6zb i 9 as. Przejrzałem też dokładnie zaawansowane statsy i w pierwszych meczach widać jego wpływ na rozgrywanie. Assist Eff Ratio póki co to 1.04 (rok temu Chris Paul miał 1.2, Rondo 1.15) i dzięki asystom kreuje przeciętnie tylko 16 dodatkowych punktów na mecz. Jest to spowodowane przede wszystkim tym, że strasznie, ale to strasznie dużo kozłuje, co nie przekłada się na wysokiej jakości asysty. ALBO, średnie 15.4 „szans na asysty” na mecz nie przekłada się na punkty, bo nikt w Bucks nie trafia swoich rzutów (tylko 38% fg).

Muszę go jednak trochę pochwalić, bo widać, że robi postępy i nie zawsze skupia się na oddawaniu szybkiego rzutu jak tylko wjedzie w półdystans (albo po zasłonach). Notuje średnio 10.6 wjazdów pod kosz, co stawia go na wysokim, ósmym miejscu w lidze i mimo, że nie jest wybitnym „asystentem” w tłumie, Bucks zazwyczaj dobrze wychodzą na tego typu wejściach (tylko jak wytłumaczyć jego około 50% skuteczność spod kosza?)

O Sandersie nie chcę nic pisać. Nie wiem, dlaczego zniknął na jakoś 5 minut przed końcem meczu mając na koncie 5 fauli, ale domyślam się, że nie wniósłby zbyt wiele, mając na uwadze jedynie 5 zbiórek w 25 minut.

Przede mną kolejny back-to-back i po raz pierwszy w tym zaczynam odczuwać brak przygotowania do sezonu. Zakwasy na powiekach nie dają żyć za dnia. A że czeka nas mecz z Grizzlies, nie nastawiam się na wielkie widowisko. Czyli będzie jeszcze gorzej, niż z Pistons.

Reklamy