NBA: Milwaukee Bucks-Media Day

Ostatnio zastanawiałem się, czy nasza bardzo dobra postawa w defensywie jest wynikiem tylko i wyłącznie cholernie prostego terminarza, czy faktycznie można powoli mówić o tym, że w tym sezonie to Bucks będą liderami gry pod własnym koszem. I póki co skłaniam się zdecydowanie ku tej pierwszej opcji, nie przestaję jednak liczyć na to, że jeszcze nie raz uda nam się wygrać kilka spotkań obroną.

Pierwsze osiem meczów tego sezonu powoli odkryło również nasze największe braki – ofensywę. Nie jestem zaskoczony, że meczów Bucks nie da się oglądać z wielką przyjemnością (chociaż w tym sezonie i tak nie jest źle!), to jednak już na początku sezonu widać, co tak naprawdę szkodzi naszej drużynie. Czytając moje poprzednie relacje ze spotkań, możesz się łatwo domyśleć, że duża część tego tekstu będzie poświęcona Knightowi i jego strasznie nieudolnym kierowaniem naszej ofensywy. Ale czy tylko on jest odpowiedzialny za to, że mamy 27 atak w lidze ze średnią 92,8pkt na mecz oraz przed ostatni Off Rtg, który wynosi 98,3?

Nowy trener – nowe zasady

Gorąco zachęcam do przeczytania całego artykułu na temat zmian, które wprowadzają w NBA nowi trenerzy. Dla nas najważniejsze jest to, że za władania Kidda oddajemy o 5% więcej rzutów z restricted area i o 3% więcej trójek z rogów, niż rok temu, gdy prowadził nas trener Drew. Mnie cieszy szczególnie to pierwsze, bo im więcej rzucamy z pomalowanego (kosztem nieskutecznych jumperów z półdystansu), tym lepiej W TEORII wygląda nasza ofensywa. Dlaczego tylko w teorii? I czemu znowu się czepiam szczegółów, skoro Antek i Henson mają 56 TS%, Mayo 53 TS%, a Brandon rozgrywa indywidualne jeden z lepszych sezonów w karierze 17ppg przy 55 TS%, 7apg przy 38 AS% i 6 zbiórek?

Nowy system Kidda póki co nie przynosi rezultatów w ataku, co widać zarówno gołym okiem w czasie meczów, jak i podczas przeglądania zaawansowanych statystyk. Przede wszystkim, powielamy te same błęgy, które robiliśmy w ataku rok temu. I tak, za basketball-reference,

(1) nie wymuszamy fauli – 28. miejsce w lidze pod względem oddawanych wolnych,

(2) nie rzucamy za trzy – 23. miejsce w lidze pod względem oddanych trójek,

(3) nie trafiamy jako zespół – 25. miejsce w lidze pod względem eFG%

(4) tracimy piłkę jak szaleni – 25. miejsce w lidze pod względem TOV%

Co zatem powoduje, że często dostaję na twitterze pytania, jak to:

Brandon Knight jako nierozgrywający rozgrywający

Co mecz w recapach piszę o tym samym, że Knight uratował nam tyłek dobrą dyspozycją rzutową, ale jak przychodziło do rozegrania akcji, to kompletnie się gubił. I jest to moim zdaniem strasznie twardy orzech do zgryzienia, bo czy z jednej strony jego świetne indywidualne statystyki mogą kłaść na łopatki dyspozycję rzutową całego zespołu? Może to ja źle do tego wszystkiego podchodzę i zamiast zakładać, że to Brandon jest problemem, powienien postawić tezę, że Brandon jest za dobry do Bucks i zespół nie potrafi wykorzystać wszystkich szans tworzonych przez naszego młodego rozgrywającego?

Obejrzyj statystyki on/off court i spróbuj mi rozsądnie odpowiedzieć na jedno potwornie ważne pytanie pytanie: dlaczego nasza gra w ataku kuleje, kiedy Brandon jest na parkiecie (88,5 punktów na 100 posiadań) i wybija się w górę, jak Knight siada na ławce (112,4 punktów na 100 posiadań)?

Idąc dalej, zwróć uwagę na OffRtg z Wotlersem na parkiecie (113,1 / 100) i na ławce (94,9 / 100).  I na padakę, jaką gramy w ataku z Sandersem i bez niego (nawet jego obecność w DefRtg nie jest za bardzo potrzebna). Na zachętę, przyjrzyj się shot chartowi Larry’ego z tego sezonu. Warty 11 baniek?

larry

Coś w tym jest, tylko nie mogę dokładnie dojść, co. Wyobraź sobie jednak sytuację, że na 5 kolejnych meczów spełnia się moje marzenie i Wolters dostaje minuty Knighta, a Brandon w ogóle nie pojawia się na parkiecie. Kto w tej chwili przejmuje jego prawie 14 średnio oddawanych rzutów na mecz?

Knight nie jest złym zawodnikiem, ma poprostu doskonale wyszkoloną nieumiejętność podejmowania dobrych decyzji na parkiecie. Co za tym idzie, często oddaje dużo niepotrzebnych rzutów z dystansu, że o złych decyzjach podań nie wspomnę. A co z Sandersem, którego ograniczenia w ofensywie nie są niczym nowym? Przyjrzałem się jego statystykom w detalach i Larry nie zdobył ani jednego punktu w tym sezonie po rzucie o deskę. Nie mówię, że ma walić bank shoty jak Duncan, ale miło by było zobaczyć chociaż mininalny progres w jego arsenale ofensywnym. Brak rzutów o deskę niesie za sobą tragiczne 1/7 stojąc z boku kosza i narzuca pewien przewidywalny styl gry – aż 38 rzutów oddał stojąc na wprost kosza i trafił jedynie 19 z nich. Boję się, że jego ofensywne basketball iq dobiło już do samego sufitu i ciężko będzie się przebić wyżej.

Co zrobić z ofensywą Bucks?

Zaryzykuję i powiem to ponowie – uwolnić Bucks na moment od Knighta na jedynce i spróbować z opcją Wolters/Knight. Albo jeszcze bardziej ekstremalna wersja – posadzić Knighta na kilka meczów i zobaczyć, jak wygąda nasza ofensywa bez jego klepania i podań do przeciwników. Jestem o dziwo głęboko przekonany, że nie zobaczylibyśmy zbyt wielkiego regresu w ataku, a już na pewno udałoby się poprawić grę zespołową i dystybucję podań. Kwestia tylko, czy Kidd nie poczuje teraz zbyt dużej presji związanej z bilansem 4-4 (po banalnym póki co terminarzu, nie zapominajmy) i nie postawi na granie w kółko tym samym składem, który przynosi wyniki. Dlatego pozostaje nam raczej przeczekanie kilku tygodni, a jak przed przerwą na weekend gwiazd będziemy wiedzieli, że nie mamy szans na play-offy, przyjdzie czas na jakże przyjemne eksperymenty ze składem.

Co ty byś zrobił w tej sytuacji?

Reklamy