wacky

Jason Kidd ewidentnie ma plan na zbudowanie wyjściowej piątki, która rozkładając ręce będzie w stanie pokryć całe boisko. Wzdłuż.

Wczorajszy szalony wieczór nie pozostawił złudzeń, że Bucks nie są już tą samą miernie zarządzaną drużyną, co jeszcze parę lat temu. Wysłanie Knighta do Phoenix za Cartera-Williamsa, Milesa Plumlee i Tylera Ennisa to odważny ruch, który nieco upośledza naszą umiejętność zdobywania punktów jumperami, ale sprowadza rozgrywającego, u którego możemy liczyć na asysty.

williamsknightPierwszy rzut okiem na statystyki z basketball-reference nie pozostawia złudzeń – Carter-Williams będzie zupełnie innym rozgrywającym niż Knight. Brandon niszczy go pod względem skuteczności z dystansu (gdzie ze swoim 56 TS% był jednym z lepiej rzucających rozgrywających w lidze), ale MCW przenosi naszą grę tam, gdzie czujemy się najlepiej – pod kosz. MCW oddaje 50% swoich rzutów z okolic trumny, Knight jedynie 36%. Zmieni to pewnie drastycznie nasz spacing i pozwoli strzelcom z dystansu, jakim jak Middleton, Dudley czy Ersan, na swobodniejsze znalezienie miejsca na obwodzie.

Najwięksa różnica między tymi dwoma rozgrywającymi to asysty. Spodziewam się po cichu dwóch rzeczy: (1) USG% MCW spadnie z 27% z racji na to że będzie grał ze znacznie lepszymi zawodnikami w Bucks niż w Sixers, a po (2), spodziewam się wzrostu średniej asyst. MCW kreuje asystami prawie 25 puntów na mecz, przy zaledwie 17 Knighta. Do tego podejscie „najpierw podanie, potem rzut”, coraz rzadziej spotykane w NBA, jest wielkim atutem Williamsa, który mam nadzieje pozwoli wykorzystywać mismatche i zwiększy efektywność swingowania piłki z jednego skrzydła na drugie.

Nie możemy również zapomnieć o tym, co MCW wniesie w defensywie. DRPM Cartera jest drugie w lidze (tylko za Wallem), a Sixers byli o 7 punktów na 100 lepsi w defensywie, kiedy MCW był na parkiecie. Dodanie go do naszego i tak już mocno defensywnie nastawionego składu, dodatkowo wzmocni nas w tym elemencie przed playoffami.

Popatrz też na zaoszczędzoną kasę – Knight jako RFA już pewnie po tym sezonie będzie walczył o coś w pobliżu maksa, MCW ma jeszcze dwa lata w kontrakcie debiutanckim, za które dostanie w sumie niespełna 6 milionów. Jeśli tylko Sanders w końcu zdecyduje się odejść, teoretycznie będziemy w stanie zaoferować komuś maksa w te wakacje. I co więcej, z tak młodym i perspektywicznym składem, wcale nie są skazani na niepowodzenie w czasie tegorocznego szaleństwa na rynku wolnych agentów. Spodziewałbyś się tego?

Dobra, ale nie samym MCW żyjemy.

„Podający-nie-pakujący” z braci Plumlee na pewno będzie cichym i spokojnym centrem z ławki, po którym raczej ne spodziewam się farejwerków, raczej szybkiego biegania do kontry i solidnego bronienia pod koszem. Mimo jego ewidentnie słabych stron, jak obrona w postup, zbiórki (ktoś mu wytłumaczy, co to boxout?) czy zasysanie piłek pod koszem, myślę, że na kilka minut wytchnienia dla Sandersa Hensona, na pewno się przyda.

A Ennis w końcu będzie miał czas, żeby się pokazać, bo za zbyt wiele minut w Phoenix nie mógł liczyć. To kolejny rozgrywający w naszym składzie, który ma mentalność pass first, którą nadrabia brak szybkości i efektownej gry. Może w końcu dostanie szansę, żeby się wykazać z ławki, szczególnie że Kendall Marshall nie jest już Bucks.

Bucks dodatkowo planują zwolnienie Kenyona Martina, który w 11 meczach zdobywał dla nas średnio 1,8 punktów i zbierał 1,7 piłek.

Podsumowując, jestem bardzo zadowolony z tej wymiany. Wymianę można podsumować jednym zdaniem: oddaliśmy zawodnika, który po sezonie i tak raczej by od nas odszedł (albo zarządał maksa) w zamian za trzech zawodników z 2-4 latami debiutanckiego kontraktu. A do tego przed nami granie piątką z mega zasięgiem:

MCW – 6’7    Middleton – 6’10   Giannis – 7’4   Jabari – 6’11   Henson – 7’5”

i już się nie mogę doczekać przyszłego sezonu, żeby zobaczyć zgranego MCW i zdrowego Parkera w składzie. Do tego nasza pierwsza piątka będzie zarabiała około 20 milionów:

No i, co równie ważne, nie spieprzyliśmy składu poprzez bezsensowne ściąganie weterana, tylko dodatkowo obudowaliśmy się młodymi zawodnikami. Plus, byliśmy w stanie przejść przez trade deadline nie handlując ani jednym pickiem w drafcie.

Piękny i szalony wieczór. Łukasz, jak się czujesz?

Reklamy