Kevon Looney (tunes) na testach w Bucks

kevon

W drugi dzień przeddraftowych testów Bucks zajęli się Kevonem Looney’em, urodzonym w Milwaukee skrzydłowym, który swego czasu w barwach Milwaukee Hamilton notował 11,6 punktów i 9,2 zbiórek. Pierwsze co mnie uderzyło po oczach to podejście Kevona do życia w Milwaukee:

Czasami czuję, że muszę wyjść na dwór, gdy jest zimno. Bardziej doceniasz wtedy życie. Mam wrażenie, że w Los Angeles codziennie musisz iść na plażę. Ja z kolei lubię to uczucie, kiedy wychodzę na dwóch i mogę powiedzieć: „trochę dzisiaj za zimno, idę na salę.” Dużo ludzi w Milwaukee mnie zna i wspiera, dlatego na pewno czułbym się tu wspaniale.

Zobaczymy, czy sentymentalne spotkanie po latach wyjdzie na dobre zarówno Kevonowi, jak i jego garstce kibiców. DraftExpress ocenia Kevona jako zawodnika, który większość swoich punktów zdobywa raczej po walce na ofensywnych zbiórkach, spot-upach, pick’n’rollach czy w kontrach. Looney ma świetne czucie toru lotu piłki (talerzowe podania i czucie toru lotu piłki to moje dwa ulubione michałowiczyzmy, tak na marginesie) i doskonały timing, przez co doskonale czuje się w walce na atakowanej desce. Ma duży zasięg (7’35”), świetną pracę nóg i nie wie, co to stracona piłka. Jego 4,2 ofensywnej zbiórki per 40 minut stawia go na 11 miejscu wśród wszystkich 100 prospektów w tym drafcie.

Czy Looney będzie zawodnikiem, który dotrwa do 17 miejsca w pierwszej rundzie? Przekonamy się za dwa tygodnie. Póki co, nieco więcej o jego wadach i zaletach:

Czy Lopez/Chandler to naprawdę dobry wybór dla Bucks?

kiddchandler

Wiesz doskonale, że oprócz awansu do play-offów w tym roku, nic mnie tak bardzo nie ucieszyło jak pozbycie się Ersana, który do zeszłego czwartku był jedynym zawodnikiem grającym bez przerwy w tym samym klubie, który wybrał go w drafcie 2005. W zamian otrzymaliśmy niegwarantowane kontrakty Butlera i Williamsa, ale nie ma co liczyć na to, że któryś z nich wystąpi w nowych koszulkach w przyszłym sezonie. Nie spodziewam się, żeby Butler miał znowu przejąć rolę płaczącego lidera weterana drużyny w momencie, gdy liczymy się z każdym groszem przed moim ulubionym momentem w roku – wakacyjnym off-seasonem.

W tej chwili finansowo stoimy bardzo dobrze – nawet jeśli zdecydujemy się na player-option Dudley’a w wysokości 4,25 milionów i wykorzystamy qualifying offer na Middletona (2,75 baniek) i tak zostanie nam prawie 22,7 milionów poniżej limitu. A skok o prawie 8 milionów (bo tyle zaoszczędziliśmy wysyłając Ilyasovę do upadłego miasta duchów) z 15 na 22 miliony pozwala nam na zaoferowanie maksa dla Brooka Lopeza (18,9 milionów) oraz Tysona Chandlera (22 miliony). Na szczęście, ten drugi raczej na pewno nie będzie wołał o takie pieniądze, bo nawet jego obecne 14,6 milionów jest moim zdaniem sporym przepłaceniem.  Ważne, że mamy warunki do tego, żeby coś zwojować w FA i po raz pierwszy od wielu sezonów, mam wrażenie, że Milwaukee nie będzie kierunkiem, który jest omijany przez większość zawodników.

Zarówno Chandler jak i Kidd mają tego samego agenta – Jeffa Schwartza. Obaj grali ze sobą w Knicks i Dallas. Dodatkowo, Kidd trenował Lopeza w Nets. Koniec z anonimowością i szukaniem zawodników, którzy wyglądają fajnie na papierze, a w ogóle nie pasują do stylu gry Bucks. Kidd ma plan i wie, że należy szukać podkoszowego, którego nie będzie musiał na nowo przyzwyczajać do swojej osoby. Nie można zakładać, że Lopez po wybitnej końcówce sezonu, od razu z otwartymi ramionami przytuli się do koźlich rogów, bo ofert będzie miał na pewno sporo. Ale W KOŃCU można założyć, że oferty składane przez Bucks nie będą od razu wyśmiewane przez zawodników i ich agentów.

Ciekawe jest to, że Lopez i Chandler są kompletnie inaczej grającymi zawodnikami, co pokazuje, że Kidd nie ma do końca wysnutego planu, a jedynie poluje na najlepszego środkowego jaki będzie aktualnie dostępny. Lopez to moim zdaniem jeden z najbardziej utalentowanych ofensywnie centrów po Cousinsie, Chandler z kolei będzie olbrzymim wzmocnieniem deski i defensywy. Dlatego wybór między jednym a drugim jest cholernie ciężki.

1. Lopez wesprze nas w ataku, gdzie jesteśmy fatalni. Dołoży miękkiego jumpera z półdystansu (42% w zeszłym sezonie). Ale co zrobić z jego kontuzjami? Brook nie opuścił żadnego meczu w swoich pierwszych trzech latach, po to, żeby w 2011 i 2013 przedwcześnie zakończyć sezon z powodu kontuzji prawej stopy (w tym drugim przypadku akurat wtedy, gdy Kidd debiutował jako trener Nets). Czy center z takim ryzykiem odniesienia kontuzji pasowałby do szybkiego, up-tempo stylu gry Bucks i czy jego zatrudnienie nie byłoby zbyt dużym ryzykiem? Gdyby jednak, czysto hipotetycznie,  eksperyment się sprawdził, wyobraź go sobie w trio z Jabarim i Antkiem, biegnących do kontry…

2. Po drugiej stronie mamy Chandlera, który jest już, powiedzmy to sobie szczerze, stary. 32 lata to nie jest wiek, w którym oferuje się wieloletni kontrakt zawodnikom, którzy przecież nie będą wiecznie w tak dobrej formie. Dodatkowo, Chandler to lepiej  rozbudowana mięśniowo i zdecydowanie bardziej doświadczona wersja tego, co widzieliśmy w tym roku w wykonaniu Hensonsa. Role player, który kończy z góry wszystko pod koszem i jest solidnym wsparciem w defensywie. Do tego moglibyśmy w nim znaleźć lidera w szatni. Dlatego w grę pewnie wchodziłoby też przepłacenie go, ale zaoferowanie krótszego kontraktu wygasającego w 2017 – w wakacje, w których kontrakty skończą się również Antkowi i Parkerowi.

Bucks muszą coś zrobić w pieniędzmi, które zaoszczędzili na transferze Ilyasovy, ale czy branie na siłę zawodnika, wybierając między Lopezem a Chandlerem, to na pewno dobry wybór? Nie wiem, czy nie lepszą opcją było postawienie na Hensona, który jest młodszą wersję Tysona i wejścia w sezon z dużym zapasem gotówki czając się spokojnie na wydarzenia na rynku i w dobrym momencie zaoferowania dużych pieniędzy zawodnikowi, który będzie w stanie z miejsca zaoferować kilka dodatkowych zwycięstw w playoffach.

Ersan. Z nami koniec.

kingeliasova9 lat to wieczność, patrząc na naszą historię. Teraz, kiedy czuję, że więcej nie zniosę, zastanawiam się, jak to w ogóle możliwe, że przez tyle razem przeszliśmy. Mimo tego, że przez tyle lat codzienne budzenie się obok twojej spoconej twarzy budziło we mnie dodatkowo odruchy wymiotne, nie mogę ci tego powiedzieć prosto w oczy.

Jestem tchórzliwa, wiem. Nie mam jaj. Ja to wiem, ale był okres, że sam nie byłeś tego do końca pewien, pamiętasz to zmuszanie mnie do strap-onów? Koniec z dygresjami. Zamykaniem gęby w kluczowym momencie naszej kolejnej kłótni.

Żeby tylko nie urazić emocji.

Żeby nie zranić.

Jebie mnie to.

Ty mnie jebiesz.

Chcę, żebyś odszedł.

Masz podobno dopiero 27 lat, chociaż ksiądz Marek jako pierwszy odkrył, że to może być kłamstwem. A ostatnie dwa lata naszego związku to jakieś jedno wielkie nieporozumienie. Przestałeś penetrować, mimo świetnych warunków fizycznych i zamiast tego oddaliłeś się ode mnie. Walenie z dystansu ma sens, pod warunkiem, że wiesz, w co celujesz. A w twoim przypadku, prawie 70% strzałów lądowało poza celem. Waliłeś takimi ślepakami, że nawet Pistorius się wkurwił i poprosił Stevie Wondera o wycelowanie w swoją żonę i pociągnięcie za spust. A gra wstępna na deskach? Odkąd osiągnąłeś swój szczyt w 2012, systematycznie spadasz. Na pysk. Spocony, płaski pysk. Jak u świni, która wpierdalała błoto tak zażarcie, że nie zauważyła, że dokopała się do betonowych fundamentów. Hrr…tfu! Obrzydzasz mnie.

Teraz liczy się młodość, energia, finezja. Wskoczyłbyś na bandwagon, gdybyś tylko wiedział jak zmusić swoje tureckie dupsko do oderwania się od parkietu. Pasujesz do mnie jak łonowiec na zakola Lebrona. Lepiej pożycz jego opaskę i zasłoń sobie oczy następnym razem jak pójdziesz do pracy w Detroit – przynajmniej będziesz miał wytłumaczenie, dlaczego „rainbow shot” rozbryzgał się na twarzy 60-letniej zakonnicy w 8 rzędzie.

Dawno się tak dobrze nie czułam. Nie wiem tylko, czy ten dźwięk to kamień spadający mi z serca, czy znowu jesteś na treningu rzutowym. Tyle lat picia po szafach. Samotnego płaczu w poduszkę. Modlitw, żebyś odszedł. Dał mi w końcu święty spokój.

Na dworcu głównym w Detroit jest taka knajpa ze świetnymi knyszami. Pakują masę miecha, świeżych warzyw. Posypują to zasmażaną cebulką. I sosem tak pachnącym, że mimo jak zamykasz oczy, to czujesz, jak penetruje każdą wolną szczelinę.

Jak tuli swoją gęstą konsystencją każdy kawałek baraniny…

Jak subtelnie muska ogórka…

Jak pieści wilgotnego pomidora…

Podobno babka, która tam pracuje zaszła w ciążę i szukają pracownika tymczasowego. Wiem, że powinnam być obojętna, i dać ci odejść. Ale nie jestem suką, tylko twoją byłą żoną. Załatwić ci tam rozmowę? W końcu masz kupę doświadczenia w staniu na prostych nogach w jednym miejscu i nieskoordynowanym machaniem rękami.

Obyś w swoim nowym domu znalazł więcej szczęścia, niż w naszym Milwaukee.

Nowe stroje Bucks już są.

No i jak?

Nigdy nie byłem entuzjastą strojów, ale te mnie zmiażdżyły. Dobór kolorów, proste, nieprzekombinowane wzornictwo. No i te drobne detale, jak:

  • niebieski kołnierz podkreślający ciężko pracujących mieszkańców Milwaukee („blue collar”) oraz zapowiedź etyki pracy młodych zawodników Bucks.
  • Drobne dziurki w koszulkach, które mają oczywiście kształt „M”
  • „Irish Rainbow”, czyli barwy, które mieliśmy na koszulkach w latach 1977-93
  • „M” na zewnątrz kołnierza, które łączy nasze nowe logo ze starym
    Czy trzeba coś więcej dodawać? Nie. Trzeba zamawiać!

    http://www.youtube.com/watch?v=JScFisc_518

Republikanie blokują budżet. Znowu brak porozumienia w sprawie nowej hali Bucks.

Charles Benson z WISport.com podał najświeższe informacje po wczorajszym spotkaniu, które miało być TYM spotkaniem. Mieliśmy poznać szczegóły finansowania nowej hali i poznaliśmy – wszystko na to wskazuje, że architektoniczna saga, która ma decydować o „być albo nie być” Bucks w Milwaukee, będzie jeszcze trochę trwała.

Sprawa wygląda następująco – Demokratom nie podoba się plan budżetu na najbliższe dwa lata, ale podoba im się budowa hali.Republikanie są przeciwni hali i zachwyceni budżetem. Problem polega na tym, że to Republikanie mają większość, a Demokraci powoli mają mokro.

Mimo złych wieści z wczorajszego spotkania, gubernator Scott Walker jest dobrej myśli i uważa, że wszystko może się zakończyć jeszcze w tym tygodniu. Nam chyba też nie pozostaje nic innego, jak pozostać dobrej myśli. Pamiętajmy, że plan budowy Miller Park w Milwaukee też pojawił się w ostatniej chwili, na początku był bardzo krytykowany, a ostatecznie za jego budową wypowiedzieli się zgodnie zarówno Republikanie jak i Demokraci.

Czekamy dalej.

build it

Dzisiaj albo jutro poznamy szczegóły finansowania nowej hali Bucks.

peterfeigin

W zeszłym tygodniu w końcu doszło do długo oczekiwanego porozumienia w sprawie podpisania umowy na finansowanie nowej hali dla Bucks. Czy tylko ja nie jestem zdziwiony, że negocjacje między kilkunastoma inwestorami przeciągały się aż do ostatniej chwili?

The Friday agenda for the state Legislature’s Joint Committee on Finance includes the so-called sports and entertainment district in Milwaukee. However, Feigin said he anticipates the powerful finance committee, which writes the state budget, will vote on the budget including an arena funding package on Monday or Tuesday.

Czyli zakładamy, że z finansowej strony wszystko będzie jasne dziś, najpóźniej jutro. Chłopaki z saveourbucks.com odwalili kawał dobrej roboty przyglądając się plusom i minusom ustawy, która będzie forsowana przez prezydenta miasta. Uprzedzam, że to lektura albo dla wyjątkowo zainteresowanych wewnętrzną sytuacją Bucks, albo dla tych, którzy planują w niedalekiej przyszłości przeprowadzić się do Wisconsin.

Dla przeciętnego fana Bucks ważne jest to, że nowa hala powstanie i wizja przeniesienia Bucks do innego miasta juz raczej nam nie grozi. Walker w lutym informował, że miasto będzie musiało wyłożyć na dzień dobry 220 milionów, teraz zostało to zmniejszone do jedynie 55 milionów, lub 80 milionów plus odsetki przez kolejne 20 lat.

Dla mieszkańców Milwaukee sprawa jest jasna – nie powstanie żadna nowa dziura w budżecie.

Nie zostanie nałożony żaden nowy podatek.

Dla nas, fanów Bucks zza oceanu, nie ma to absolutnie żadnego znaczenia – dopóki drużyna zostanie w Milwaukee.

 hala2 hala3 hala