Bucks @ Suns 137-112

Miałem już naszykowany pełen przekleństw i bluzg wstępniak przy okazji 10 porażki z rzędu, ale na szczęście nie ujrzy on światła dziennego. Zwycięstwo w ostatnim meczu tourne po zachodzie z dołującymi Suns wprowadza kibiców w nieco bardziej pozytywny nastrój przed środowym wielkim meczem z Heat. Wielkim, bo po czterech miesiącach przerwy, na parkiecie powinniśmy zobaczyć Middletona. W meczu na dole tabeli Bucks okazali się zdecydowanie lepsi, dominując na parkiecie od pierwszych minut i ostatecznie pokonując Słońca 137-112.

  1. W końcu wrócił Giannis. Naładowany jak mój barek przed weekendem spędzonym samemu na chacie, atakował deskę bez wytchnienia. Skończył mecz z 30 punktami (22 do przerwy na 10/13 z gry), 12 zbiórkami, 6 asystami i 4 blokami. Obejrzyj sobie mecz z Utah, a potem dzisiejsze spotkanie z Suns – Antek jak Dr Jekyll i Mr. Hyde. Co jest obiecujące – w końcu zaczyna rzucać za trzy, jak jest wolny. Nie ważne, że nie trafił ani jednej takiej próby w tym meczu. Rzuty w końcu zaczną wpadać, a ja niezmiernie cieszę się z tego, że jego pewność siebie wciąż rośnie. Zdziwiło mnie jednak to, że grał tak długo, mimo że już dawno było po meczu. Albo Kidd dał mu pograć więcej wiedząc, że czekają nas trzy dni przerwy, albo walczył jeszcze o kilka asyst, których zabrakło mu do triple-double.
  2. Suns odstawali od Bucks praktycznie w każdym elemencie gry, szczególnie w pierwszej kwarcie, w której Bucks trafili 17 z 22 rzutów (77%!). Faulowali nie dlatego, że byli wyjątkowo agresywni, ale dlatego, że nie mogli w żaden sposób nadążyć za atletycznymi Kozłami. Nie potrafili znaleźć odpowiedzi na Giannisa i Parkera (18 punktów i 9 zbiórek – ten wsad z końcówki trzeciej kwarty!!!), ale byli też wyjątkowo często bici pod koszem przez Hensona (10 punktów). John w ogóle sprawia ostatnio wrażenie zawodnika, który nieco odnalazł się w ataku – punktuje po tych swoich delikatnych półhakach lewą ręką, jakimś cudem przepycha się czasem pod koszem, atakuje deskę – jeszcze trochę i stanie się naszą tajną bronią pod koszem…
  3. Dla Bucks było to pierwsze zwycięstwo na wyjeździe po serii 7 porażek.
  4. Wygraliśmy z Phoenix po raz trzeci z rzędu i po raz czwarty w ostatnich pięciu meczach.
  5. Kolejny mecz w środę z Heat. Też się nie możesz doczekać?
Advertisements