W przerwie między finałem Pucharu Polski a Meczem Gwiazd udało mi się namówić Michała na parę zdań o Thonie Makerze.

1. Słyszałem ostatnio zdanie że “sufit Makera to KG minus charyzma. ” Coś w tym jest czy bzdury kompletne?

Michał Górny: Tak naprawdę poza bezgraniczną miłością do Thona Makera (oczywiście w aspektach czysto koszykarskich, no homo) nie wiadomo na co go do końca stać. W perspektywie 3-4 sezonów będziemy mogli przekonać się jak wysoko zawieszony jest sufit jego talentu. Tu również wiele będzie zależało od warunków w jakich będzie się znajdował i roli jaką będzie pełnił.

2. Jako trener odnoszący sukcesy na arenie krajowej, jaka byłaby twoja rada odnośnie rozwoju Thona w tym i przyszłym sezonie?

Po pierwsze Dawid jest bardzo miły mówiąc o moich sukcesach na arenie krajowej, więc biorę ten nieco samozwańczy tytuł w ciemno heh. Po drugie – największym brakiem Thona to po prostu masa ciała. Wystarczy popatrzeć na Kevina Duranta czy Kevina Garnetta z pierwszych lat jego gry w NBA, żeby stwierdzić że nie trzeba być mieć bicepsów Davida Robinsona by dawać sobie radę w lidze. Jednak Thon potrzebuje paru kilogramów mięśni by jeszcze lepiej wykorzystywać swoją grę w post-up. Zarówno w obronie jak i ataku. Dodatkowo pomoże mu to nie odnosić kontuzji, a patrząc na jego nogi można łatwo wysnuć wniosek, iż w ciągu kilku kolejnych lat jego budowa się nie zmieni to jego nogi mogą połamać się jak zapałki. Także nic tylko jeść, ćwiczyć, jeść, ćwiczyć

3. Czy Thon Maker jako stretch center będzie w przyszłości tym brakujący ogniwem Bucks w drodze do mistrzostwa?

Obawiam się, że Bucks będą potrzebowali więcej „ogniw” by osiągnąć ten upragniony przez wszystkich cel. Jak na razie trwa proces rozwoju Giannisa i zależnie od tego jak będzie dobry w kolejnych sezonach, tak trzeba będzie budować Bucks. Innym kłopotem jest lokalizacja, która może nie ściągnąć znanych nazwisk dla zamknięcia układanki „Bucks mistrzem w trzeciej dekadzie XXI wieku”.

Pozostałe części możecie przeczytać w dziale: „Poszła kontra”.

Reklamy