Amare Stoudemire – Skupiony


Przedstawiam Wam 22 letnie dziecko ukryte w ciele mężczyzny, które pięcioma susami pokonuje odległość z jednego końca sali na drugi. Już teraz potrafi zapakować nad Kevinem Garnettem, bez skrupułów blokuje LeBrona Jamesa i zostawia go leżącego pod koszem w pozycji embrionalnej. Oto on, siedzący w szatni i chłodzący stopy w gigantycznym koszu wypełnionym lodem, jedzący hamburgera ociekającego ketchupem, zupełnie jak bardzo bardzo bardzo duże dziecko, którym tak naprawdę nigdy nie był.

A oto nieco przerażające wyznanie Amare: On jeszcze wcale nie jest dobry. Nie tak, jak chciałby być. To co widzicie teraz, to dopiero przedsmak zawodnika, jakiego zobaczycie za kilka lat, wiecie o tym?

Muszę się jeszcze wiele nauczyć – mówi Amare, który jest już ostatnią osobą w szatni po treningu rzutowym. Siedzi rozwalony w fotelu, ręce i nogi rozpostarte na kilometr w każdą stronę, wpartuje się w BET na wielkim monitorze i powoli uspokaja oddech. Wszystko dzieje się na kilka godzin przed tym jak rzucił 28 punktów przeciw KG i Twolves i na kilka minut po tym jak obrzucił nasze kamery poważnym spojrzeniem. ”Nigdy nie chce być usatysfakcjonowany, jeśli wiesz co mam na myśli”

W tym miejscu robi się strasznie: już teraz nikt z przeciwników nie wie jak radzić sobie z nową wersją Amare’a. W tym sezonie częściej niż rzadziej robi to, co jest specjalnością szybko grających Suns, mianowicie uwalnia się na wolną pozycję i dostaje kolejne elektryfikujące podanie bez patrzenia od Nasha, po czym wykańcza akcję dynamicznym wsadem jedną ręką, który rodzi ciarki na plecach każdego widza w zasięgu 40 rzędów. Widzieliście już te wsady setki razy, oglądaliście je w urywkach kolejne tysiąc razy, na okrągło, bez przerwy. A to wszystko zaczęło się kiedy przyszedł do NBA w 2002 i jako pierwszy zawodnik w historii który pojawił się w lidze prosto po szkole średniej został wybrany debiutantem roku.

Kiedy myślisz o Amare – widzisz szalone power-dunki. Kiedy się go zapytasz, jaki wsad z tego sezonu był najlepszy w jego wykonaniu, on wzruszy tylko ramionami i powie: ” Człowieku, mam ich ze cztery czy pięć na mecz. Wsady są jak jego dzieci – nie potrafi ich rozdzielić. Ale to właśnie ta surowa siła, te krzykliwe ośmieszenia Yao czy Olowokandi i praktycznie każdego zawodnika w lidze który ośmieli się stanąć na jego linii rażenia, nie są już najgroźniejszą bronią Stoudemire. Najbardziej przerażające w jego grze jest to, że uczy się być mistrzem w pozostałych aspektach koszykówki, które nijak mają się do show-time: wyjście po zasłonie i rzut z wyskoku z półdystansu, zastawianie się przy 215cm centrach, znajdywanie wolnych partnerów przy podwojeniach. Tak naprawdę on jest jeszcze dzieckiem, w wieku 22 lat jest dopiero we wczesnej fazie rozwoju a mimo to już wymienia się go jako jednego z najlepszych zawodników ligi. Już teraz, zaczynając jako center w Suns, jest przeciwnikiem, który spędza sen z powiek każdego zawodnika w lidze.

Wyobraźcie sobie, co będzie dalej. Wyobraźcie sobie co się stanie, jak ten chłopiec, który zaczął grać na serio w kosza dopiero w wieku 14 lat zacznie rozumieć na czym ta gra polega. Wyobraźcie sobie co się stanie, kiedy ten boiskowy Amare dogoni dojrzałością tego Amare, który stracił ojca jak miał 12 lat, którego mama i bracia siedzą w więzieniu i który musiał stać się dorosłym człowiekiem w momencie, kiedy powinien cieszyć się z błogiego dzieciństwa.

Quentin Richardson mówi: ”Póki co, widzicie tylko dzieciaka, który jest strasznie surowy w tym co robi” Wyobraźcie sobie Amare rzucającego regularnie jumpery, trafiającego osobiste bez żadnych problemów, wykorzystującego doskonałą pracę nóg w polu trzech sekund. I wyobraźcie sobie, jak wiele czasu musi spędzać Mike D’Antoni myśląc właśnie o tym. Już teraz, dzięki Amare oraz reszcie doskonałych zawodników wokół niego, D’Antoni trenuje chyba najgorętszy zespół w lidze.

”Zawsze jak on dostaje piłkę to masz wrażenie że siedzisz już na krawędzi krzesełka. Czasem to, co on robi z piłką jest po prostu chore!” – niezbyt często usłyszysz słowo „chore” w wykonaniu D’Antoniego. Jednak jak widać, gdy się ma do czynienia z takim talentem jak Stoudemire, słowa nie grają roli. Pytany o to, do kogo porównałby Amare, Mike odpowiada, że jest to Kemp (z połowy lat ’90), Karl Malone, albo po prostu całkiem nowy zawodnik. Nie bez kozery to pytanie stwarza trenerowi kłopoty. Amare to Amare i ponieważ jest wielkie prawdopodobieństwo, że nigdy nie zobaczymy kogoś takiego jak on, istnieje również możliwość, ze jego gry nie będzie można porównać do żadnego z zawodników. Prawda jest taka, że odpowiedź ukryta jest w dwóch słowach które znajdują się na tatuażu z lewej strony szyi Amare’a: „Bóg wie”.

Był okres, kiedy liga obawiała się Amare z powodów kompletnie nie związanych z grą. Był to czas, kiedy ludzie zajmujący się scoutingiem w NBA nie mieli pojęcia co zrobić z chłopakiem, który był w 6 różnych szkołach i który nie miał rodziny na której mógł polegać. Było to w 2002 roku PL (Przed Lebronem), kiedy chłopak z niewiarygodnym talentem był uważany również za wielkie ryzyko. Tego roku nie zdecydowało się na niego aż osiem drużyn, a dwóch innych silnych skrzydłowych: Nene i Chris Wilcox, zostali wybrani bezpośrednio przed nim.

Ci scouci, którzy opuścili Amare w drafcie, nie mieli pojęcia z kim mają do czynienia. Nie wiedzieli o tym, że Amare radził sobie ze swoimi problemami nie poprzez poddawanie się wpływom otoczeniu, ale poprzez głęboką ucieczkę w samotność. Amare ani razu nie chciał żyć jak gwiazda – dalej tego nie chce. To nie jest jeden z tych którzy wychodzą do klubu i ciężko ich znaleźć. Jest ostrożny zarówno z pieniędzmi, jak i z otaczającymi go ludźmi (prowadzi już własna firmę samochodową). To jest jeden z tych chłopaków, którzy raczej zostaną dodatkowy czas na treningu ćwicząc osobiste albo rzuty z dystansu, dopóki ktoś go nie wykurzy z sali i każe w końcu odpocząć. Sceptycy nie zdali sobie sprawy z tego, że jego sposobem na problemy była jak najszybsza droga do dorosłości i odpowiedzialności.

”Niech Bóg błogosławi dziecko, które potrafi być niezależne” – tatuaż na jego klatce codziennie oświadcza, że ten dzieciak sam się wychował. Teraz, jak mówi, jest w końcu spokojny i cieszy się, że nie musi zmieniać otoczenia: ”Transfery to była dla mnie konieczność, ponieważ niektóre szkoły nie były dla mnie dobre. I wszystkie decyzje jakie podjąłem okazały się być słuszne, bo gdybym zdecydował się zostać w niektórych miejscach, dzisiaj nie byłoby mnie tutaj.”

Czasami Amare zdaje sobie sprawę, że może rok albo dwa na uniwersytecie pomogłyby mu być jeszcze lepszym zawodnikiem, ale również zdaje sobie sprawę z tego, że nie miał za bardzo wyboru. Czekały na niego pieniądze, które były zbyt dobre żeby je ominąć. ”Kiedy nie masz problemów w rodzinie, jak masz kasę, to może nie musisz się decydować na takie skoki.” Jednak jego rodzina nie była wtedy stabilna, jednak teraz, jak mówi Amare, wszystko jest już w porządku. Jego mama wyszła na wolność, mieszka w Phoenix i przychodzi prawie na każdy mecz syna, jego brat mieszka w pobliżu i też chodzi na spotkania. Amare nauczył ich jak żyć w tym dziwnym, nowym świecie w którym przyszło im mieszkać.

” Po skończeniu tylko szkoły średniej, musiałem nauczyć moją rodzinę jak obchodzić się z pieniędzmi. Miałem wtedy tylko 19 lat i przez to, ze musiałem grać rolę dorosłego, bardzo szybko nauczyłem się całej odpowiedzialności oraz bycia dorosłym mężczyzną.”

org. art.: Amare Stoudemire :: Focused
tłumaczenie: Dawid Księżarczyk

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s