Carlos Boozer – Knockout w drugiej rundzie


Jeśli chodzi o trenerów NBA, Paul Silas jest jednym z największych luzaków. Z jednej strony sprawia wrażenie uśmiechniętego, zabawnego i pomocnego. Z drugiej jednak musimy sobie wyobrażać co byłby w stanie zrobić, gdyby nie był spokojny. W czasach gdy biegał jeszcze po parkietach mówiło się, że ma 6-7 oraz waży 230 funtów. Zawsze był uważany za dużego, twardego kolesia, a do tego dochodziło….jego spojrzenie, spojrzenie typu mógłbym-skręcić-ci-kark-bez-większego-problemu, które wydawało się być dla niego rzeczą naturalną. I kiedy nie uśmiecha się tym swoim przyjaznym uśmieszkiem, kiedy jest wkurzony na swoich zawodników lub na sędziów, albo po prostu coś innego go denerwuje – w jego oczach do dziś widać to mordercze spojrzenie. Szczególnie uwidoczniło się ostatniej nocy sezonu regularnego ’03-04, w połowie jakże przyjaznego do tej pory wieczoru w Medison Square Garden.

Siedział na ławce w szatni gości, otoczony może kilkoma reporterami odpowiadał na ostatnie w tym roku przedmeczowe podsumowanie sezonu. Ton był przyjazny, rozmowy potoczne, pytania i odpowiedzi jakby do przewidzenia: Czy uważasz że ten sezon był udany? Jak drużyna rozwinie się w off-season? Ten LeBron to nie do końca taki laps, no nie? Silas radził sobie z tymi pytaniami tak, jakby je już słyszał tysiące razy wcześniej (co oczywiście jest prawdą). Jednak jedno pytanie było w stanie zepsuć doskonały klimat w szatni. Tematem był Carlos Boozer. Pytanie: Czy zatrzymanie tego drugoroczniaka w składzie na takich warunkach jest dobrym pomysłem? Odpowiedz: „Nie mam co do tego wątpliwości”. Po krótkiej przerwie, Silas ciągnie dalej: „Boozer już pokazał, że jest wyjątkowy, i strata tego zawodnika” – tu trener podnosi głowę, patrzy prosto w oczy pytającego reportera bombardując go spojrzeniem, które powoduje ciarki na plecach – „strata tego zawodnika bardzo by mnie…WKURZYŁA”

Hmm może i przesadziliśmy nieco z tym wstępem, ale musicie nam wierzyć, że tak wydarzyło się naprawdę. Niezaprzeczalnym faktem jest, że zapytany o możliwość gry Carlosa w jakiejkolwiek innej drużynie, trener zawsze obdarowuje pytającego tym zaraz-cie-połamię spojrzeniem. I jeśli to jeszcze nie pokazało wam, do czego dążymy, to nic was już nie przekona. Uwierzcie – Carlos Boozer is for real.

Dwa lata już minęły od czasu kiedy wybrany w drugiej rundzie zawodnik – przed którym pojawili się tacy przyszli członkowie Galerii Sław jak m.in. Marcus Haislip, Curtis Borchart, Ryan Humphrey i Robert Archibald oraz w sumie 33 innych przyszłych gwiazdorów – Carlos Boozer okazał się jednym z bardziej produktywnych skrzydłowych w lidze. W swoim drugim sezonie, mierzący 6-9 absolwent uczelni Duke zdobywał średnio 15.5 punktu oraz 11.4 zbiórki na mecz, zajmując tym samym piąte miejsce w lidze w zbiórkach oraz był jednym z pięciu graczy NBA którzy zdobywali ponad 15pkt i 10 zb. Wśród wysokich graczy, od których Boozer był lepszy pod względem punktów i zbiórek byli m.in. Jamaal Magliore i Brad Miller którzy byli, na wypadek jakbyście już zapomnieli, 2004 All-Stars. A to już coś znaczy.

Dla Carlosa nie jest to bynajmniej zaskoczeniem. Patrząc na to, jak wiele zespołów pominęło go w drafcie ’02 , jest wielu pracowników w klubach (nie wspominając już o nas – dziennikarzach), którzy są niesamowicie zaskoczeni i zdziwieni doskonała postawą Boozera. Ale człowiek nie może współpracować z tymi, którzy w niego nie wierzą. “Pod żadnym warunkiem!” – mówi Booz, który jako debiutant zdobywał średnio 10 punktów oraz 7.5 zbiórki. „Bardzo ciężko pracowałem latem i efekty były widoczne w sezonie.”

Oczywiście, patrząc na jego przeszłość, nie powinniśmy być tak zaskoczeni postawą Boozera. W 1999 został wybrany do drugiej drużyny szkół wyższych w stanach przez SLAM jako zawodnik Juneau Douglas High. W Duke jako freshman zdobywał średnio 13 pkt oraz 6.5 zbiórki, jako drugoroczniak miał niemalże identyczne wyniki, a w meczu o mistrzostwo z Arisoną zaliczył double-double: po 12 punktów oraz zbiórek. Na trzecim roku w Duke rzucał średnio 18.2 pkt (przy niesamowitej skuteczności z gry 67%)oraz prawie 9 zbiórek. Wyniki w sam raz, aby zostać wybranym do trzeciej drużyny All-American, niewątpliwie robiły wrażenie. Carlos zdał sobie sprawę że jest gotowy do gry w lidze, jednak liga nie była taka pewna.

Ponad dwa lata temu, w drugiej rundzie draftu, Booz usłyszał swoje nazwisko przy drużynie Cleveland (która z numerem 6 wzięła już Dejuana Wagnera). Tak więc w czasie kiedy Haislip, Borchardt, Humphrey i Nachbar liczyli już pieniądze z gwarantowanych kontraktów i cieszyli się z zapewnionego miejsca w składzie – Boozer dowiedział się, że w czasie lata będzie musiał zapracować na swoją pozycję w drużynie. Z jednej strony jest to poniżenie. Ale z drugiej strony (biorąc pod uwagę takich zawodników jak Michael Redd – 43 numer w 2000, Cuttino Mobley 41 w ’98, czy Nick van Exel 37 w ’93) takie coś dodatkowo motywuje. Naprawdę twardzi zawodnicy z wyrobioną już etyką pracy, w takich momentach podejdą do ćwiczeń z podwójnym zaangażowaniem. Tak właśnie zrobił Boozer. I to właśnie dlatego Carlos zaszedł tak daleko jak zaszedł i jest gotowy aby zarobić taką kasę, o jakiej Haislipy i inne pierwszo-rundowce mogą teraz tylko śnic. Podobnie jak Jeff McInnis (który w ’96 też został wybrany w drugiej rundzie, a w połowie sezonu został wartościowym PG w Cleveland): „Bardzo dobrze się stało dla Carlosa, ponieważ teraz znowu wchodzi na dobrą drogę i zacznie porządnie zarabiać.”

Dobrą oznaką dla zawodnika który został wybrany w drugiej rundzie draftu (pod warunkiem że pracował tak ciężko jak Boozer) jest podpisanie drugiego kontraktu na rok/dwa przed jego wygaśnięciem. W przypadku Carlosa nastąpiło to już po dwóch latach. Kiedy skończył się ten sezon, Cavs mieli możliwość przedłużenie dwuletniego kontraktu o dodatkowy rok, ale jeśli właściciel drużyny patrzy na Carlosa tak przychylnym okiem jak Silas, to powinien dać sobie spokój z podpisywaniem rocznej umowy i od razu zaoferować wieloletni kontrakt. Jeśli tylko Booz otrzymałby taką propozycję, raczej na pewny by ją podpisał. „Bez dwóch zdań. Ja i moja żona czujemy się tu świetnie. Chcę tu zostać i wydaje mi się, że wszyscy chcemy tutaj zostać.”

Mówiąc „wszyscy” miał na myśli swoich obecnych kolegów z drużyny, dla których wakacje zaczęły się nieco szybciej, niż tego oczekiwali. W rzeczy samej, nie trudno jest sobie wyobrazić, że wszsycy chcą tutaj wrócić na jesień, pomimo tego, że Cavs nie weszli do playoffs w delikatnie mówiąc słabej konferencji wschodniej. Sezon zakończyli zwycięstwem nad Knicks 100-90, dzięki czemu mieli bilans 35-47 – tylko jedno zwycięstwo za premiowanym awansem Bostonem. Ale teraz, w północnej części Ohio liczy się przyszłość. Młody zespół do którego LeBron i Silas wszczepili informację, że za parę lat będą poważnym przeciwnikiem dla każdego zespołu w lidze.

Poza tym, zrozumcie to wreszcie, Carlos Boozer jest jednym z dwóch, trzech powodów, dla których ta drużyna zacznie się w końcu liczyć. Mowa tu również oczywiście o Mr. Jamesie, Zydrunasie Ilgauskasie, z którego po zakończeniu sezonu Silas był dumny niczym ojciec, o McInisie, którego przybycie poprawiło znacznie tempo gry w ataku, no i oczywiście o Eric’u Williamsie oraz Tonym Battie, dwóch przeszczepach z Bostonu, który swoim zaangażowaniem i pracą wymazali w końcu czasu Ricky’ego Davisa z Cleveland. W Booz’ie Silas widzi maszynkę od double-double (41 w 75 meczach w tym sezonie), która rzuca z 54% skutecznością z gry (6 wynik w lidze), która trafia z zimną krwią z pół dystansu, dla której nie ma straconych piłek i która z wielką siła kończy kontrataki. Można spokojnie powiedzieć, że zaraz obok Jarmaine O’Neal’a i Kenyon’a Martin’a, Boozer był bez wątpienia jednym z najlepszych skrzydłowych we wschodniej konferencji.

org. art.: Carlos Boozer :: Second-Round Knockout
tłumaczenie: Dawid Księżarczyk

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s