Mistrzowie dywizji centralnej

Taka szybka i miła informacja z samego rana.

Bucks po raz pierwszy od 18 lat zapewnili sobie pierwsze miejsce w Central Division.

Ostatni raz mogliśmy się cieszyć z tego tytułu w 2001 roku, kiedy po parkiecie w Milwaukee biegał jeszcze Vanilla Gorilla.

Od tamtego czasu mistrzami dywizji zostawali:
– Cavs (6 razy)
– Pistons (6 razy)
– Pacers (3 razy)
– Bulls (2 razy).

Taka ciekawostka: w 14 na 17 przypadków w ostatnich latach, mistrz dywizji docierał do finałów wschodu.

W nocy przedsmak playoffów z Heat. Jak czas pozwoli, będzie jeszcze coś na stronie na ten temat.

Brogdon wypada z gry na 6-8 tygodni

Niestety, kontuzja, której nabawił się Brogdon w pierwszych minutach ostatniego meczu z Heat okazała się poważniejsza, niż pierwotnie przypuszczano. Najprawdopodobniej ostroga piętowa spowodowała zapalenie rozścięgna podeszwowego, przez co Brodgona czeka co najmniej dwumiesięczna przerwa. Mają na uwadze to, że do końca sezonu zostało jeszcze 13 meczów, można założyć, że nasz pierwszy rozgrywający raczej nie wróci do gry w pierwszej rundzie (z teo, co wyczytałem, zawodnicy najczęściej byli w stanie wrócić do gry po ok. 14-25 meczach).

Dla Bucks jest to ogromnie osłabienie, które stawia nas przed ciężką próbą – przed najważniejszymi meczami musimy przebudować pierwszą piątkę i liczyć na to, że Hill z ławki stanie na wysokości zadania i wypełni lukę po Malcolmie. Chociaż zakładam, że w tej sytuacji to Mirotic wyląduje w pierwszej piątce obok Bledose, Khrisa, Giannis i Lopeza.

Jakby nie było, trzymamy kciuki za szybką rekonwalescencję Brogdona!

O tym jak Mirotic ściągnął Gasola do Bucks.

Pau Gasol znalazł się w sytuacji, w której nie czuł się komfortowo. Jako zawodnik San Antonio Spurs, 38-letni center nie otrzymywał wielu okazji do wniesienia swojego wkładu na parkiecie i na tym etapie swojej kariery, pragnął szansy na zmianę.

Z biegiem czasu zaczął wierzyć, że na horyzoncie tliła się szansa na wynegocjowanie umowy wykupu ze Spurs i wejście na rynek wolnych agentów. Milwaukee Bucks byli jedną z drużyn, które uznał za ciekawe, więc podniósł słuchawkę i wysłał tekst do Nikoli Miroticia, byłego kolegi z drużyny zarówno w Chicago Bulls, jak i hiszpańskiej drużyny narodowej.

„Niko, muszę z tobą porozmawiać”, napisał Gasol, natychmiast ostrzegając Miroticia, że ​​temat jest ważny. Przyznasz, że to nie jest tekst, po którym większość ludzi nawiązuje swobodną rozmowę.

Gasol powiedział Miroticiowi, w jakiej był aktualnie sytuacji. Zbierał informacje i potrzebował się dowiedzieć od kogoś zaufanego, jak Bucks wyglądali od wewnątrz. Mirotic był z zespołem dopiero od 7 lutego, jednak Gasol nadal był zainteresowany jego pierwszymi wrażeniami.

Mirotic opisał przybycie do Milwaukee jako wygraną na loterii. Co przy okazji dzisiejszego wywiadu po meczu z Suns powtórzył również Pau.

„Jak na razie czuję się wspaniale – świetni koledzy z drużyny, świetna organizacja, świetna chemia” – wspomina Mirotic podczas poniedziałkowej sesji zdjęciowej na Arizona State University. „To wszystko, co mu powiedziałem. Dodałem: „Posłuchaj, stary, naprawdę czuję, że ten zespół jest wyjątkowy i jeśli chcesz wziąć udział w czymś specjalnym, powinieneś do nas dołączyć”.

Gasol był pod wrażeniem tego, co powiedział Mirotic, ale w tym momencie było jeszcze za wcześnie, żeby podjąć jakąkolwiek decyzję. Nadal musiał załatwić wykup ze Spurs.

Ale dla Miroticia klamka już zapadła. Codziennie wysyłał wiadomości do Gasola, mając nadzieję na dobre nowiny. W piątek, ostatniego dnia kiedy gracze mogli zostać wykupieni i mogli dołączyć do nowego zespołu, częstotliwość tekstowa Miroticia wzrosła.

„Pisał do mnie prawie co godzinę w stylu” Coś nowego? Masz jakieś wiadomości? „Gasol wspomina z uśmiechem.

Ale na godzinę przed 16.00 dostał kontrakt. Według raportu The Athletic, Gasol oddał 2,5 mln $ Spurs jako część umowy, co uczyniło go wolnym agentem i otworzyło drogę do podpisania umowy z Bucks do końca sezonu.

„Muszę być wdzięczny Spurs za to, co dla mnie zrobili ale także za umożliwienie mi wykupienia się z wystarczającą ilością czasu, aby móc podpisać z Bucks”, powiedział Gasol. „Gdybyśmy czekali kolejne 20, 30 minut, już by mnie w Kozłach nie było. „

Oczywiście Gasol musiał odczekać dwa dni zanim mógł oficjalnie podpisać z Bucks. To nie powstrzymało zawrotnego Miroticia, który natychmiast zaczął pisać na Twitterze o Gasolu – tuż po tym, jak zaczęły pojawiać się wiadomości o jego zamiarze przyłączenia się do Milwaukee.

– Nie mógł się powstrzymać – powiedział Gasol.

Gasol podpisał z Bucks w niedzielę i spotkał się z nimi w Phoenix. Brał udział w poniedziałkowym treningu rzutowym i pozostał do późna, aby zagrać mecz z grupą graczy, trenerów i personelu zespołu, w tym Donte DiVincenzo, DJ Wilsona, Christiana Wooda, Bonzie Colsona i Trevona Duvala. George Hill i Sterling Brown siedzieli z boku i oglądali z zainteresowaniem.

Grali w trzy, czterominutowe gry, które były zacięte, ale niezbyt intensywne. Pozwoliły jednak na zbudowanie pierwszej nici porozumienia z nowymi kolegami z drużyny.

„Bucks to świetny zespół który właśnie rozkwita”, powiedział Gasol, kiedy zapytano go, dlaczego zdecydował się dołączyć do Bucks. „Po prostu chcę być częścią tego co właśnie tworzą i podzielić się swoim doświadzeniem, szczególnie w okresie przedsezonowym. „

Rola Gasola w drużynie dopiero zostanie ustalona. Hiszpański center będzie dzielił czas na parkiecie z Giannisem, Miroticiem, Ersanem, Wilsonem i Brookiem Lopezem. Z tej grupy, wszyscy oprócz Wilsona grali regularnie od weekendu gwiazd.

Gasol na pewno da Kozłom ogrom doświadczenia, jednak to jak go odpowiednio wykorzystać, będzie ciężkim zadaniem dla trenera Mike’a Budenholzera. W końcu Pau opuścił San Antonio, ponieważ chciał grać więcej – do tej pory w Spurs mógł liczyć na 12,2 minuty w 27 meczach w tym sezonie, w tym 26 spotkań w listopadzie i grudniu. Jak czytamy z tekstu, Gasol nie otrzymał żadnych obietnic dotyczących czasu gry z Bucks.

Zamiast tego Budenholzer poprosił Gasola, by mu zaufał.

Jestem inteligentnym zawodnikiem, coś wymyślę „– powiedział Gasol. 

„Nie ma pilnej potrzeby. … Wystarczy, że poznasz drużynę i stopniowo zaczniesz dodawać od siebie to i owo. To wszystko, czego od Ciebie oczekuję.” – zakończył coach Bud.

szybkie tłumaczenie Bucks.pl za JSOnline.
autor: Matt Velazquez

Znamy terminarz na nowy sezon

19 października w meczu z Indianą Pacers, Fiserv Forum będzie pękać w szwach. Będzie to pierwszy w historii mecz Bucks w nowej hali, która powstawała w bólach i cierpieniach. Najpierw miasto nie wydawało zgody na sprzedaż działki. Potem, burmistrz nie chciał, żeby część kosztów budowy była pokryta z pieniędzy podatników. W końcu, po czterech latach, wszystko skończyło się happy endem jak po tajskim masażu w jednym z miliona salonów w centrum Pragi.

Bucks oficjalnie rozpoczynają sezon dwa dni wcześniej – 17.10 jedziemy do Charlotte, a potem trzy mecze z rzędu gramy u siebie. Jeśli chodzi o transmisje, to będzie dobry rok dla Kozłów:

  • 24 mecze będą transmitowane w TV.
  • Po raz pierwszy od 1977, zagramy w wigilię: w tym roku z Knicks (How Giannis Stole Christmas)
  • 7 grudnia gościmy Warriors,
  • 19 marca gościmy LeBrona,
  • 16 i 28 listopada gościmy Parkera,
  • 21 lutego gościmy Celtów,
  • W sumie Bucks mają 13 back-to-backów (3 dom-dom, 3 dom-wyjazd, 3 wyjazd-dom, 4 wyjazd-wyjazd)
  • Między 14-24 listopada zagramy 6 meczów z rzędu u siebie. Między 27 stycznia-4 lutego oraz 25 lutego-4 marca dwa razy zagramy po 5 meczów na wyjeździe
  • Z prawie każdym zespołem ze wschodu zagramy 4 razy. Wyjątki to: Boston, Waszyngton,  (2 razy na wyjeździe, raz u siebie) oraz Orlando i 76ers (2 razy u siebie, raz na wyjeździe).
  • Z każdym zespołem z zachodu zagramy raz u siebie i raz na wyjeździe.

Terminarz miesiąc po miesiącu (dom/wyjazd):

  • Październik 5/2
  • Listopad 8/6
  • Grudzień 6/8
  • Styczeń 7/8
  • Luty 4/7
  • Marzec 8/8
  • Kwiecień 3/2

Dni tygodnia (dom/wyjazd)

  • Poniedziałki 6/7
  • Wtorki 4/4
  • Środy 8/7
  • Czwartki 4/4
  • Piątki 7/7
  • Soboty 8/6
  • Niedziele 4/6

Pełny grafik możecie zobaczyć na https://www.nba.com/bucks/schedule .
Polecam ściągnąć, zalaminować i powiesić na lodówce, obok grafiku pierwszej ligi:

https://platform.twitter.com/widgets.js

Wrażenia po konferencji prasowej Budenholzera

Obejrzałem konferencję Budenholzera. Nie wiem dlaczego wydawało mi się to rano najlepszym wyborem do śniadania, bo generalnie nie dowiedziałem się z niej niczego nowego. Dlatego, żeby nie marnować twojego cennego czasu, rzucę tylko kilkoma uwagami. Gdybyś jednak miał wolne 20 minut – poniżej link do konferencji.

  1. Horst zawsze jak pojawia się na konferencjach prasowych obok zawodników, czy w tym przypadku obok Budenholzera, wygląda jak stażysta, który tylko czeka na hasło, żeby donieść butelkę wody czy wyczyścić buty. Jednak obecność na wszystkich publicznych wydarzeniach zwiększa jego znaczenie w klubie i wcale nie było po nim widać, że nowy trener będzie zarabiał ze czternaście razy więcej od niego.
  2. Po krótkim przedstawieniu, nie było niestety mowy o tym, jakiego grania powinniśmy się spodziewać. Żadnych x-and-o’s. Żadnych smaczków i sneak-peaków. Buden zaczął od słodzenia: “The fit is to me what this is about. When I looked at ownership, and I looked at the GM and the roster that we have here in Milwaukee, all the great things that are happening around the community, the timing and taking the Milwaukee Bucks to the next level. I feel very fortunate to be put in this position.”. Dodał, jak ważnymi elementami w zespole są Giannis i Khris i zapowiedział codzienną pracę nad rozwojem pewności siebie zawodników (Tony Snell już czeka na pierwsze lekcje). Nie dowiedzieliśmy się też niczego, jeśli chodzi o plan Buda w stosunku do rozwoju Giannisa, zobaczyliśmy jednak potwierdzenie tego, o ile ważniejszy dla Bucks jest Middleton, niż Bledsoe.
  3. Wiemy za to, że priorytetem będzie gra w defensywie i nastawienie na szybki atak. Zastanawiam się w tym momencie, jak na hasło o „zintensyfikowaniu obrony” będzie reagował Jabari – postaram się w tym tygodniu przygotować coś większego na ten temat, bo Bucks muszą niedługo podjąć decyzję o jego przyszłości.
  4. Horst podkreślał, jak ważne dla rozwoju Bucks będzie doświadczenie Budenholzera wyniesione z pracy w Atlancie, ale podkreślił, że każdy z nich będzie podejmował decyzje w swoim rejonie. Budenholzer nie będzie zatem w całości odpowiedzialny za ruchy kadrowe (na co miał nadzieje), a John zachowa swój statust GMa pociągającego za sznurki.
  5. Zapytany o swoich asystentów, Budenholzer pochwalił obecnych pracowników Bucks i szybko pochwalił też: „my coaching staff that I’m excited about bringing.”

Ogólnie, konferencja odbyła się bez żadnych fajerwerków, czy niespodziewanych pytań. Jestem rozczarowany tym, że nie dowiedzieliśmy się niczego nowego i nadal musimy uzbroić się w cierpliwość. Budenholzer, w przeciwieństwie do taniej dziwki, wszedł po cichu i dyskretnie.

Budenholzer w Bucks – reakcja na szybko.

Nie Ettore Messina.

Nie Becky Hammon.

Nie faworyzowany przeze mnie Piotr Langosz.

Nowym trenerem Bucks przez cztery najbliższe sezony będzie MiKE Budenholzer. O tym, że to właśnie były coach Atlanty będzie kierował drużyną z Milwaukee było wiadomo już praktycznie po tym, jak Zach Lowe podał na twitterze informację o wspólnym śniadaniu Giannisa i Budena (+ z niepotwierdzonych info jeszcze był z nimi Middleton).

Kilka przemyśleń na szybko z pracy – wieczorem postaram się dopisać coś więcej. Póki co – jaram się!

Co się zmieni w Bucks i czego się najbardziej obawiam?

Przede wszystkim, po raz pierwszy od 15 lat mamy w Milwaukee trenera z prawdziwego zdarzenia, który dodatkowo w sezonie 2014-15 wygrał COTY, po tym jak poprowadził Hawks do 60 wygranych (mimo, że w pierwszym swoim roku w Atlancie miał bilans 38-44). I chyba tyle w tym temacie. Nie wiem czy pamiętasz jak cieszyłem się po zwolnieniu Kidda. Prunty jako interim coach prawie wyeliminował Celtów, ale nie wydaje mi się, żeby przedłużanie z nim umowy byłoby tym, czego Bucks potrzebują w tej chwili.

Atlanta kierowana przez Budenholzera przez 4 z 5 sezonów miała TOP5 obronę w lidze. Ale, co mnie na dzień dobry martwi, była to obrona, którą aż zbyt dobrze znamy w Milwaukee. Częsty trapping i przekazywanie w obronie przy każdej możliwej okazji . Prowadziło to oczywiście do częstych wolnych pozycji na obwodzie – przez co Hawks za Budenholzena byli na szarym końcu ligi jeśli chodzi o rzuty za trzy przeciwników. Szczególnie z rogów. Brzmi znajomo?  Trójki pozbawiły Hawks nadziei na przejście Cavs w playoffach. Dwukrotnie. Bucks odpadli z Raptors w pierwszej rundzie playoffów przez trójki. Dwukrtonie. Deja vu?

Budenholzer, jako protegowany Popa i dziedzic spursowej trenerskiej fortuny, w ofensywie skupiał się na podobnych schematach, co Joe Prunty – również przecież wychowanek Popa. Hawks opierali swój atak na częstym rozpoczynaniu akcji z łokcia i różnych wariacjach pick’n’rolli. Czy znowu nie brzmi to zbyt znajomo? Jego schematy ofensywne polegały też na motion offense, które były momentami ciężkie do wyegzekwowania ze Schoederem prowadzącym atak. Buden oczekiwał zarówno od Teague’a jak i Schoedera szybkiego oddawania piłki i grania bez piłki. Do takiej strategii, Brogdon wydaje się wręcz idealnym rozgrywającym, pytanie tylko jak w takiej roli sprawdzi się lubiący częsty kontakt z piłką Bledsoe. Czekam na jakiś podcast z wyszczególnieniem x-and-o’s Hawks za czasów Budenholzera, bo póki co ciężko doszukać się konkretnych przykładów preferowanych przez niego zagrywek.

Zarówno obawy o podobny system obrony co za Kidda, jak i znane zagrywki ofensywne u Prunty’ego, będą zostaną rozwiane po pierwszych meczach. Budenholzer, w przeciwieństwie do Kidda, nie trzyma się sztywno schematów i pozwala na improwizację i drobne korekty do założeń przedmeczowych. Ale nie można zapominać o tym, że za jego czasów Hawks zajmowali 20-24 miejsce w lidze pod względem zbiórek w obronie (częste switche Horforda i Millsapa na wysokich zasłonach nie sprzyjały zastawianiu deski i walce o zbiórki). Do tego, przez to, że Buden stawia bardzo mocny nacisk na transition defense, Atlanta była też pod koniec ligi jeśli chodzi o zbiórki ofensywne. Zobaczymy jak to będzie wyglądało przy filigranowych środkowych Bucks – za Hensona i Makera też nie mamy co liczyć na bycie w czołówce najlepiej zbierających drużyn ligi.

Najbardziej mnie interesuje to, w jaki sposób Budenholzer sprawdzi się w roli mentora dla Giannisa. Do tej pory Mike nie miał możliwości współpracy z graczem kalibru Antka – Bucks będą najbardziej utalentowaną drużyną, jaką przyszło mu prowadzić w karierze. Twitter jest jednak podzielony praktycznie na pół – zwolennicy Budena szaleją z radości, a Ci, którzy trzymali kciuki za Messinę, powoli zaczynają lamentować i siać pesymistyczne wizje, że właśnie spadliśmy z deszczu pod rynnę i już na stałe zameldujemy się w środku tabeli…

Sam póki co jestem zawodolony, że Kozły nie spieprzyły i nie pozwoliły Budenholzerowi przejść do Raptors. Świetnym gestem ze strony kierownictwa klubu, było też zaproponowanie bezpośredniego spotkania trenera z Giannisem. Buden był od początku moim faworytem na objęcie tego stanowiska i jest póki co kolejnym trybikiem, który podsyca ciekawość kibiców Bucks.

Czy będzie tym brakującym ogniwem, który pozwoli nam po ponad 18 latach na przejście pierwszej rundy play-offów?

 

Roszady w składzie Bucks. Szopka z Bolomboy’em.

 

Bucks trochę namieszali w składzie przed dzisiejszym (1:00 w nocy) meczem z Indianą. W skrócie:

  1. W przerwie meczu z Wizards DeAndre Liggins dowiedział się, że nie będzie już dalej zawodnikiem Bucks.
  2. Zaraz po tym do składu dołączył Joel Bolomboy (średnio 15 punktów i 11 zbiórek w Herd) – nie na dwustronny kontrakt, bo już prawie wyczerpał przysługujące mu 45 meczów w NBA, ale na standardowy kontrakt NBA.
  3. Do składu dołączył też Xavier Munford (Wisconsin Herd) na zasadzie dwustronnego kontraktu.

Później, jeszcze tego samego dnia Bucks:

1. Zwolnili Joela Bolomboy’a 
2. Podpisali do końca sezonu kontrakt z Kilpatrickiem, który grał w Bucks od 18 grudnia – 11 dni po tym, jak został zwolniony z Nets. W sumie wystąpił w 5 meczach Kozłów, spędził na parkiecie średnio 9 minut zdobywając w tym czasie 5,2 punków i 1,4 zbiórek.

Dlaczego Bucks podpisali kontrakt z Bolomboy’em tylko po to, żeby zwolnić go jeszcze tego samego dnia? Może dlatego, że po podpisaniu chociaż na chwilę kontraktu NBA i wysyłając go z powrotem do G-League, może być ciężej innym zespołom zgarnąć go sprzed nosa Kozłów. W tej sytuacji, każdy zespół, który chciałby po niego sięgnąć, nie może już zaproponować krótkiego kontraktu – musi to być od razu umowa do końca sezonu. Gdyby Bucks po prostu odesłali Joela do Herd bez podpisywania kontraktu, każdy zespół mógłby po niego sięgnąć nawet na okres 10 dni dwustronnego kontraktu.

Cały ten strategiczny zabieg kosztował Bucks dokładnie 22,248 dolarów, czyli 3/177 minimum dla weteranów.

W skrócie – Kozły chciały zostawić Bolomboy’a w Herd, ale lekko naznaczyli go poślinionym paluchem, żeby nikt po niego zbyt często nie sięgał.

Proste. Podsumowując – podziękowaliśmy Ligginsowi i zostaliśmy z Kilpatrickiem i Munfordem w składzie. Generalnie, wiele hałasu o nic…

James Young (HERD) na celowniku 76ers.

Nie zdążyliśmy jeszcze zapomnieć o tym, że Gerald Green w ostatnich czterech meczach rzucił kolejno 18, 10, 27 i 29 punktów, czym zapracował sobie na kontrakt z Houston do końca sezonu, a już niedługo najprawdopodobniej stracimy najlepszego strzelca Wisconsin Herd – Jamesa Younga.

Herd mają najlepszy bilans w G-League (15-8) przez co zawodnicy z Wisconsin są dodatkowo na celowniku klubów NBA. Dzisiaj jest też pierwszy dzień, w którym kluby mogą podpisywać zawodników na 10-dniowe kontrakty. Z dwóch naszych najlepszych zawodników: Xaviera Munforda i Jamesa Younga, to właśnie ten drugi dostanie niedługo szansę od 76ers, którzy zaproponowali już dwustronną, 10-dniową ofertę. Dzięki tej umowie będzie mógł próbować swoich sił zarówno w 76ers, jak i Delaware 87ers.

Bucks nie dali szansy Youngowi i nie zdecydowali się na podpisanie z nim umowy po obozie przygotowawczym. James jest głównym strzelcem Herd, zdobywając średnio 22 punkty, 5,6 zbiórek, 3 asysty i 1,6 przechwytów (najwięcej punktów w sezonie – 41 , w tym 9 trójek – rzucił właśnie drużynie Delaware 87ers).

Gdyby się okazało, że po Greenie, który mógł przecież być naszym solidnym, geriatrycznym rezerwowym, stracimy również kolejnego zawodnika będącego w stanie dawać 8-12 punktów z ławki, będzie czego żałować. Ciężko jednak na chwilę obecną jednoznacznie określić, co Young będzie w stanie wnieść do gry 76ers i czy w ogóle uda mu się podpisać kontrakt dłuższy niż 10 dni.

Gerald Green uzupełnia nasz skład na training camp.

Geriatria party w Milwaukee trwa w najlepsze. Po podpisaniu krótkich kontraktów z Kendallem Marshallem, Jamesem Youngiem i Brandonem Rushem, do składu Bucks dołączy kolejny doświadczony skrzydłowy (który świetnie wspomina swoją grę z Kiddem)- Gerald Green. Duel pomiędzy Greenem a Rushem o 15 miejsce w składzie i 10-15 minut w meczu zapowiada się bardzo ciekawie, szczególnie że oboje potrafią wejść i postraszyć trójką (mimo, że Rush będzie stał w narożniku i czekał na podanie, a Green jeszcze od czasu do czasu spróbuje wejść pod kosz).

Green w zeszłym sezonie z Celtami trafiał 35% trójek w 11 minut i w bezpośrednim zestawieniu z Rushem, wypada od lepiej w pod względem ofensywy (ORPM -1,27 vs -3,13 Greena), ale znacznie gorzej, jeśli chodzi o obronę (DRPM -1,47 vs -0,73).  Pierwsze co przychodzi mi do głowy to kolejny Michael Beasley, który ofensywnie też potrafił wziąć grę na siebie, ale w obronie bardziej przeszkadzał niż pomagał.

Po wczorajszych doniesieniach o przenosinach Melo do OKC, wschód przypomina jeden wielki żart. Bucks powinni walczyć o TOP4 w konferencji, a na wypadek gdyby Snell z Middletonem potrzebowali chwili oddechu, a Brown jednak by się nie sprawdził, lepiej na tym 15 miejscu w rostrze mieć kogoś pokroju Greena/Rusha niż GPII. Bucks kilka razy pozbyli się już przydatnych weteranów (Stack, Dudley, Thomas) i cieszy mnie to, że ktoś teraz pamięta o tym, że budowanie DNA Bucks zaczyna się już w szatni. Stąd kilku zaufanych, doświadczonych prawie-emerytów, to dobry pomysł – pod warunkiem że nie będą zabierali wielu minut debiutantom.

Kendall Marshall dołącza do Bucks. Póki co tylko na pre-season.

OK, karuzela transferowa Bucks pędzi w szalonym tempie i co chwila mamy doniesienia o kolejnym cichym i nic nie znaczącym transferze. Kolejnym wolnym agentem (po Jamesie Youngu i Brandonie Rushu), który dołączy do nas teoretycznie tylko na moment (póki co na czas campu i pre-season) jest Kendall Marshall.

Oh Kendall, pamiętam jak biegałeś do kontr z Brandonem Knightem. Jak szastałeś trójkami na prawo i lewo, niszczyłeś przeciwników, miażdżyłeś obrony. Jak przepychałeś się masywnym tyłkiem, lawirując między zahipnotyzowanymi defensorami. Szkoda, że spektakularny sezon 2014-15 skończyłeś zerwanym ACL i musiałeś uciekać z Milwaukee. Nie będę udawał, że wiem, co się z Tobą później stało, bo nie śledziłem Twojej dalszej kariery w NBA. Ach, no tak. Przecież po kontuzji zbyt długo nie pograłeś w NBA. Ale rok temu w Reno Bighorns dawałeś podobno radę i te 15 punktów, 9 asyst i prawie 4 zbiórki na mecz są imponujące. Nie obraź się, ale ciężko jest mi Cię teraz witać z otwartymi ramionami, kiedy pierwsze pytanie jakie przychodzi mi do głowy brzmi: „czy w ogóle jeszcze nadajesz się do gry w NBA?”

Cieszyłbym się, gdybyś okazał się bardziej wartościowym ogniwem niż Payton II, zająłbyś jego 14 miejsce w składzie, podpisał dwustronny kontrakt i cielił się swoim doświadczeniem na treningach, nie odbierając jednak minut Brogdonowi, czy Brownowi.

Powodzenia.

Ściskam,
Dawid

Jason Terry oficjalnie w Bucks!

Jaram się i to mocno. Możesz się śmiać, albo nie do końca w to wierzyć, ale Jet był na pierwszy miejscu na mojej prywatnej liście muszą-do-nas-wrócić-po-wakacjach. Nawet jeśli nie jako zawodnik, to koniecznie jako asystent trenera. Albo chociaż gość od ręczników. Cokolwiek. Byle jeszcze nie odchodził. Ku mojej uciesze, parę dni temu pojawiły się pierwsze plotki mówiące o możliwym powrocie Jasona na kolejny rok, teraz w końcu doczekaliśmy się oficjalnego potwierdzenia.

40-letni Terry postanowił jeszcze przez jeden sezon dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem z młodymi Kozłami. Jego znaczenie dla drużyny nie jest już wymierzane statystykami (rok temu 74 mecze, średnio 18 minut na mecz, 4 punkty, 1,3 asyst i 1,4 zbiórek, 43% za trzy – drugi wynik w drużynie), ale charyzmą, energią i historiami z ostatnich 18 lat kariery, opowiadanymi w szatni przed, w trakcie i po meczach. Terry jest  naturalnym przedłużeniem Kidda na parkiecie, gościem, który, trafia do głów niedoświadczonych Bucks z taką samą łatwością, z jaką Giannis kończy z górę kontrę 1-na-1. Terry jest kopalnią wiedzy. Wciąż biegającą i trafiającą trójki encyklopedią basketa. Jest ojcem, którego nigdy nie miałeś; bratem, którego zawsze chciałeś i kolegą z drużyny, który zawsze stanie po twojej stronie, nawet jeśli będzie musiał podskoczyć gościom dwa razy większym od niego. Terry jest mentorem, który zadba o odpowiedni rozwój mentalny całej szatni. Terry jest rozsądkiem, który będzie tonował łatwo podpalające się głowy naszych młodziaków. Mógłbym tak jeszcze długo, ale wtedy nie miałbym o czym pisać do rankingu bucks.pl.

W swoim 19 sezonie w NBA, Terry będzie zarobi 2,3 miliona i muszę przyznać, że nie są to duże pieniądze, biorąc pod uwagę wszystkie wartości i umiejętności, które ma do sprzedania reszcie drużyny.

„Trzeci splash brother” w Bucks.

Już miałem nadzieję, że Bucks odchodzą od zatrudniania weteranów (nie liczę tu JETa, na którego oficjalne potwierdzenie transferu nadal czekam z niecierpliwością!) i skupiają się głównie na odmładzaniu zespołu. Dlatego zaskoczyłem się dzisiejszym tweetem Priority Sports, w którym gratulują Brandonowi Rushowi podpisania rocznego kontraktu z Kozłami. Nie wiadomo jednak na 100% czy zostanie z nami na cały sezon, czy opuści zespół po meczach przedsezonowych (wciąż nie są dostępne szczegóły umowy).

Pierwsze pytanie jakie mi się nasuwa do głowy – czy przyjście Rusha oznacza definitywne pożegnanie się z Paytonem II? Jeśli tak, to Brandon i tak nie będzie mógł liczyć na zbyt wiele czasu na parkiecie, szczególnie że rywalizowałby o minuty ze Sterlingiem Brownem. Rush, w ciągu swojej 9-letniej kariery tylko czterokrotnie zagrał więcej niż 65 meczów w jednym sezonie (po zerwanym ACL i MCL podczas próby dunku w 2007, ostatnio grał kolejno 47, 72, 33 i 38 meczów). Ostatni sezon spędził głównie w Minnesocie (potem chwilowo w GSW, jako „trzeci splash brother”).

W Kozłach mógłby nieco rozciągać grę na skrzydłach i może, przy odrobinie szczęścia, trafić kilka trójek (jest w końcu jednym z 11 zawodników w historii NBA którzy mogą się pochwalić średnią 40% celnych trójek w karierze na minimum 1000 prób). W ostatnich dwóch sezonach oddawał nieco ponad dwie trójki na mecz trafiając kolejno 38,6% i 41% z nich. Biorąc jednak pod uwagę pecha, jakiego z kontuzjami mają ostatnio nasi skrzydłowi, nigdy nie wiemy, kiedy może nam się przydać dodatkowy doświadczony skrzydłowy z mistrzowskim pierścieniem.

Do tematu Brandona w Bucks wrócimy jeszcze na moment lada dzień, jak tylko światło dzienne ujrzą szczegóły jego kontraktu. Stay tuned!

Potwierdziło się najgorsze. Zerwane więzadła i 12 mcy przerwy.

Cały dzień chodziłem do tyłu. Żona się ze mnie śmieje, że przejmuję się pierdołami, które mnie bezpośrednio nie dotyczą. Dzwonią do mnie znajomi z kondolencjami i wyrazami współczucia, jakby zmarł mi ktoś z bliskiej rodziny. Przy okazji odnowiłem trzy kontakty, które się urwały (jak ACL Parkera!!!) co najmniej 12 lat temu. Przez pół dnia fani Bucks liczyli na najlepsze, spodziewając się najgorszego.

Grudzień 2014 – przerwa około 12 miesięcy. Lewe kolano. ACL.
Luty 2017 – przerwa około 12 miesięcy. Lewe kolano. ACL.

W obozie Milwaukee cisza i załamanie.

„Tak buduje się charakter.” – powiesz.
„Jebać ciebie i twój charakter” – odpowiem.

Smutna wiadomość, która być może oznacza całkowite przedefiniowanie oczekiwań wobec kariery Parkera. Czemu to musi trafiać na Bucks tak często? ACL przedwcześnie skończyło karierę Redda (zerwane w  2009 i 2010), wygląda na to, że będziemy mieli teraz powtórkę z rozrywki.

Uwaga prywata.

Gdy od 15 poświęcasz praktycznie każdy dzień jednej drużynie, której i tak pewnie nigdy nie obejrzysz na żywo we własnej hali, uczysz się jednego – trzymania odpowiedniego dystansu do otaczającej cię rzeczywistości. Uczysz się systematyczności, wytrwałości i ślepej wiary, że to co robisz jest twoim ostatecznym pierdolcem, który nie zmieni się, choćby nie wiem co. Może ci brakować czasu na regularne pisanie, ale w sercu zawsze masz  zielono-kremową krew z  gorzelni w Milwaukee. Niewiele jest osób, które potrafią zrozumieć szczery smutek faceta, którego jeden z ulubionych zawodników przeżywa drugi raz największych koszmarów koszykarza. Dzisiaj ta zależność między dystansem a rzeczywistością została zachwiana. Wpłynęła na moje życie w domu, w pracy, na treningu.

Jabari, nie opuszczamy głów, zaciskamy zęby i walczymy. Dzięki za te 50 meczów w tym sezonie – przywróciłeś mi nadzieję na to, że oldschoolowe granie w 2017 jest dalej możliwe. Bądź cierpliwy, nie trać nadziei i wracaj na parkiet. Wrócisz silniejszy i dalej będziesz naszą główną siłą napędową. Bo bez ciebie Bucks nie są tą samą drużyną. Nie za dużo „ą”  w jednym zdaniu?

Middleton wraca do składu Bucks!

Taki miły szybki news: Middleton może już zagrać 8.02 w meczu z Miami. Przypomnę tylko, że z powodu kontuzji której nabawił się 20 września 2016 miał nie zagrać już w tym sezonie.
 
„Jestem gotowy już od pewnego czasu, ale zanim wrócę na parkiet wolę mieć 100% pewności.” – powiedział Khris.
Kidd nieco tonuje radość i mówi: „Nie ma znaczenia, czy wróci przed przerwą na Weekend Gwiazd czy zaraz po. Mówimy przecież o zawodniku, który wstępnie miał stracić cały obecny sezon.”
Kozłom zostały jeszcze 4 mecze, a potem krótka przerwa na All-Star Week.