Mirotic w Bucks – Jon Horst rozbił bank.

Zaszywasz się na chacie, odcinasz od mediów społecznościowych, próbujesz oglądać Bucks po cichu, bo teraz, kiedy wygrywają, nagle kibicowanie drużynie z Milwaukee przestało ci przynosić tyle radości, co wcześniej. Jako wieczny malkontent potrzebujesz Johna Hensona, Ersana Ilyasovy, Monte Ellisa… Nie jesteś przyzwyczajony do tego, że drużyna, którą wspierasz od 2002 roku nagle znajduje się na szczycie tabeli. Boisz się napompowanego do rozmiarów finału wschodu balona i skrycie nadal liczysz tylko na przejście pierwszej rundy w playoffach po 18 latach posuchy. Ale jednak w głębi duszy wiesz, że coś się kroi i że to COŚ zostanie ukrojone jeszcze w tym sezonie.

Czwartek wieczór, trade deadline masz w poważaniu, bo kończysz kolejny mecz w trybie kariery w NBA LIVE. Co chwila od pada odrywają cię smsy, wiadomości na whatsappie, nawet dwa późne telefony (których szczerze nie znoszę) odbiły się kilkukrotnie od trybu „nie przeszkadzać”. The hype is real. Możesz spróbować nie pisać o Kozłach, ale Kozły, prędzej czy później, znowu posadzą cię przed klawiaturą. Ostatecznie kończysz mecz siedząc już jak na szpilkach, odpalasz ESPN i widzisz jedno – Jon Horst znowu rozbił bank!

Dodanie Miroticia w zamian za Jasona Smitha (za którego wcześniej oddaliśmy marudzącego Makera – już tęsknię, btw) i Stanley’a Johnsona to klasyczny popis świetnego managementu. Jon zrobił w tym sezonie wszystko, co w jego mocy, żeby zadowolić Giannisa i nie dać mu powodów do ucieczki z Milwaukee. Mirotic jest doskonałym uzupełnieniem siły dystansowej Bucks – w perspektywie playoffów dodaje znacznie więcej, niż Playoff-Thon – jego 16,7 punktów oraz 8,3 zbiórek u boku Davisa, przy prawie 39% skuteczności za trzy, daje wiele dodatkowych opcji dla Budenholzera. Mirotic dodatkowo pozwala Giannisowi spędzić więcej czasu na centrze, a czasem, przy wyjątkowych smallballu, sam będzie lądował pod koszem, żeby czas chwilę na oddech dla Greak Freaka. Bucks w tej chwili  przerażają łatwością, z jaką przychodzi im wygrywanie (najlepsze w lidze +10 DIFF). Pierwsze miejsce w lidze w ataku (117,8ppg). Czwarte w obronie (107,6) . Mirotic jest kolejnym drobnym elementem układanki, który doskonale wpasowuje się w obecny system Kozłów. No i jest świetną odpowiedzią Budenholzera na frontcourt Raptors: Leonard-Ibaka-Gasol kontra Mirotic-Giannis-Lopez. Strach się bać, co będzie, jak odpadniemy w pierwszej rundzie…

Drugą sprawą jest świetny kontrakt Mirotica. 12.5 milionów, które spadają po tym sezonie otwierają drzwi przed wakacyjnym NIESAMOWICIE SIĘ ZAPOWIADAJĄCYM off-seasonem. Dla Bucks kluczowy jednak będzie ten sezon, który jest już klasycznym all-in. „The future is now” w końcu przestało być pustym sloganem marketingowym, bo Kozły mają wszystko, żeby powalczyć o najwyższe cele już teraz. Jesteśmy w tej chwili najlepszą drużyną w NBA. Po latach suszy i odkładania wszystkiego na „następny sezon”, trzeba sobie w końcu powiedzieć jasno i stanowczo: zarząd Bucks zrobił co w jego mocy, żeby zagwarantować koszykówkę na najwyższym poziomie w Milwaukee. Czas, żeby Budenholzer i jego ekipa, zrobiła to samo na parkiecie.

Bucks w 6.

James Young (HERD) na celowniku 76ers.

Nie zdążyliśmy jeszcze zapomnieć o tym, że Gerald Green w ostatnich czterech meczach rzucił kolejno 18, 10, 27 i 29 punktów, czym zapracował sobie na kontrakt z Houston do końca sezonu, a już niedługo najprawdopodobniej stracimy najlepszego strzelca Wisconsin Herd – Jamesa Younga.

Herd mają najlepszy bilans w G-League (15-8) przez co zawodnicy z Wisconsin są dodatkowo na celowniku klubów NBA. Dzisiaj jest też pierwszy dzień, w którym kluby mogą podpisywać zawodników na 10-dniowe kontrakty. Z dwóch naszych najlepszych zawodników: Xaviera Munforda i Jamesa Younga, to właśnie ten drugi dostanie niedługo szansę od 76ers, którzy zaproponowali już dwustronną, 10-dniową ofertę. Dzięki tej umowie będzie mógł próbować swoich sił zarówno w 76ers, jak i Delaware 87ers.

Bucks nie dali szansy Youngowi i nie zdecydowali się na podpisanie z nim umowy po obozie przygotowawczym. James jest głównym strzelcem Herd, zdobywając średnio 22 punkty, 5,6 zbiórek, 3 asysty i 1,6 przechwytów (najwięcej punktów w sezonie – 41 , w tym 9 trójek – rzucił właśnie drużynie Delaware 87ers).

Gdyby się okazało, że po Greenie, który mógł przecież być naszym solidnym, geriatrycznym rezerwowym, stracimy również kolejnego zawodnika będącego w stanie dawać 8-12 punktów z ławki, będzie czego żałować. Ciężko jednak na chwilę obecną jednoznacznie określić, co Young będzie w stanie wnieść do gry 76ers i czy w ogóle uda mu się podpisać kontrakt dłuższy niż 10 dni.

Potwierdzone: Bucks nie oddadzą Brogdona za Bledsoe. Może Parker?

Transfer Bledsoe wisi w powietrzu, a kluby zdają się korzystać z tego, że z dnia na dzień, jego wartość maleje. Na szczęście, szalonych ruchów nie robią też Bucks, bo po tym jak usłyszałem pierwsze informacje, że będziemy w stanie oddać Monroe i Brogdona, mocno się podłamałem (uroki bycia kibicem Bucks – dla tych, którzy dopiero niedawno wskoczyli na bandwagon – pamiętajcie, że w Milwaukee nigdy nie może być tak dobrze, żeby nie dało się tego spier**lić jedną nieprzemyślaną decyzją.)

Dlatego uspokoiłem się po przeczytaniu, że Bucks owszem, są zainteresowani pozyskaniem Bledsoe, ale w grę nie wchodzi Brogdon. Możliwa jest wymiana z udziałem któregoś z wysokich (Monroe, kontrakt Hensona jest chyba niestety nie do opylenia – nikt z Knicks się jeszcze nie zgłosił) i w zasadzie wszystkich oprócz Giannisa, Middletona, Makera, Brogdona i Snella.

Nadal widziałbym Erica w MKE, ale jak już pisałem dwa dni temu, jako wchodzącego z ławki, napędzającego rezerwy zmiennika i na pewno nie kosztem pozbycia się kogoś z głównego składu. Dzisiaj słuchałem interesującego podcastu Lock On Bucks, gdzie padła propozycja oddania spadającego kontraktu Parkera. Biorąc pod uwagę wszystkie jego wady (kontuzje, obrona) i zalety (ofensywny sufit bez granic), byłbyś w stanie zaryzykować oddanie Jabariego? W przypadku ewentualnego transferu, Bledsoe zostałby w Bucks pewnie przez dwa lata do końca kontraktu, ale czy w tym czasie byłby w stanie dać nam więcej, niż Jabari w następnych 4-5 sezonach?

Wraz z zakończeniem sezonu przed Bucks ważna decyzja związania z nową umową Parkera. Uwielbiam chłopaka, ale jednak coraz bardziej skłaniam się ku temu, żeby zapomnieć o jego niesamowitym potencjale i skupić się na tym, co tu i teraz. Obawiam się tego, co mieliśmy już wcześniej z Michaelem Reddem, który mimo tego, że kolana miał w lepszym stanie niż Jabari, kosztował nas niesamowicie dużo. Zapchany cap za siedzenie na ławce w garniturze. Absolutnie nie uważam, żeby Bledsoe był wart tyle, co zdrowy Jabari i jestem też w 100% przekonany, że nikt przy zdrowych zmysłach nie zgodzi się przygarnąć kontuzjowanego zawodnika po dwóch ACL i w dodatku z wygasającym kontraktem (ewentualnie, żeby zwolnić sobie nieco cap space za rok).

Ale, czysto hipotetycznie, jako GM Bucks, gdybyś dostał propozycję Bledsoe za Parkera + różnica w kasie – brałbyś?

 

Zapowiedź Hornets @ Bucks, propozycja wymiany z Phx.

Nie ma odpoczynku – w nocy o 2:00 podejmujemy Hornets, którzy przyjadą do nas z nastawieniem przerwania serii dwóch porażek z rzędu w Milwaukee. Nastawiałem się już po cichu na pojedynek Giannisa z MKG, ale właśnie przeczytałem, że nie jest jeszcze gotowy do gry po dwutygodniowej przerwie jaką dostał po śmierci babci. Nie zobaczymy też pewnie Zellera, który opuścił piątkowy mecz z Atlantą, w związku z czym jako zmiennik Howarda pojawi się Johnny O’Bryant.

Bucks będą musieli znaleźć odpowiedź na szalejącego Kembę Walkera oraz przeżywającego czternastą młodość Howarda (średnio 15 pkt i 15 zb na mecz). Z kolei Hornets, żeby myśleć o zwycięstwie, powinni znaleźć sposób na maksymalne ograniczenie wszystkich, którzy nie mają na imię Giannis. To się powoli robi zasadą w tym sezonie – totalna dominacja Antka na początku sezonu pozwala łatwiej obierać taktykę na mecze. Pozwól Giannisowi się wyszaleć, ale zrób wszystko, żeby nikt poza nim nie wyszedł z 15 punktów.

„Gram z nastawieniem, że nie mam nic do stracenia. Będę atakował. Będę rozgrywał. Będę miał straty. Będę pudłował. Czasem rzucę airballa. Ale będę robił wszystko, żeby nasza drużyna wygrywała. Nie mam nic do stracenia.” – mówi Giannis.


Z innych spraw – wczoraj wieczorem nieco rozrywki dostarczył swoim „I dont wanna be here” twittem Eric Bledsoe. Od razu pojawiła się w głowie wizja, jak fajnie byłoby go przywitać w MKE. Pozbywając się przy tym dwóch zawodników, których tak bardzo nie widzę w Bucks. Koszykarscy bogowie – do dzieła!

 

W końcu zaczyna się sezon! Trade rumours Bucks.

18 lutego, a więc dokładnie za trzy dni, rozpocznie się na dobre sezon NBA. Nienawidzę okresu od początku sezonu do weekendu gwiazd i od lat niezmiennie nie mogę się zmotywować, żeby w tym czasie interesować się ligą. Za to trade deadline to moment, w którym można puścić wodze fantazji i zająć się hipotetycznymi wymianami i transferami. Co zatem nas czeka w najbliższych dniach?

Czytaj dalej W końcu zaczyna się sezon! Trade rumours Bucks.

Bucks powinni się zainteresować Patrickiem Youngiem.

patrickyoung

Słusznej budowy, nawet jak na gracza podkoszowego, Patrick Young, który niedawno został zwolniony z Pelicans, powinien znaleźć się w kręgu zainteresowań Bucks, aby wzmocnić w przyszłości grę na deskach. Young w barwach Pelikanów rozegrał jedynie 7 spotkań w preseason zdobywając średnio 1 punkt i zbierając 3 piłki w 9 minut, ale pomimo kiepskich statystyk ma wszystko, żeby za parę lat stać się niszczącym w obronie potworem. Nie byłoby głupim ruchem ściągnięcie go do Milwaukee i zapewnienie mu pewnych minut w D-League, bo dzieciak gra z niewiarygodną i rzadko spotykaną pasją co w rezultacie, przy dobrym pokierowaniu swoją karierą, może z czasem zmienić go w nowego Hulka Bena Wallace’a. Uwielbiam zawodników o wielkim sercu i jeszcze większych bicepsach, którzy sieją postrach pod koszem samym spojrzeniem. A Patrick do swojej „beast mode” dokłada jeszcze świetną etykę pracy, dobrą motorykę i wysokie jak na centra basketball IQ.

Bucks podobno byli nim trochę zainteresowani w drugiej rundzie tegorocznego draftu, ale ostatecznie zmienili zdanie i zdecydowali się na Johnny’ego O’Bryanta, który dalej leczy kontuzję. Dalej też nie potrafię zrozumieć, dlaczego ostatecznie nikt się na niego nie zdecydował w drafcie. Obejrzenie poniższego raportu scoutów przekonało mnie, że byłby kolejnym niezłym stealem Kozłów.

Colangelo na celowniku Bucks.

Bucks oficjalnie mają już nowych właścicieli, którzy od razu postanowili zabawić się moimi emocjami i zamiast budować ekscytację, zrzucili bombę, która zabiła ponad połowę entuzjazmu, jakim promieniowałem od ostatnich tygodni.


3rwmos

Brian Colangelo jest jednym z głównych kandydatów do objęcia posady GMa po Hammondzie, którego dni w klubie są policzone. Człowieka, który nigdy nie pozbył się Bargnaniego z Toronto i który może nawet dobrze radził sobie w drafcie, to jednak większość s’n’t i MLE które oferował, jeszcze bardziej pogrążały Raptors w przeciętności.

OoSth

Dlaczego taka wiadomość musiała się pojawić zaraz po tym, jak Hammond oznajmił swoją fascynację Wigginsem, Embiidem i Exumem? Jeśli mnie pamięć nie myli, Colangelo jeszcze w tym roku wypowiadał się o ewentualnych wymianach Bucks i stwierdził, że Rudy Gay byłby bardzo dobrym wzmocnieniem naszego składu…

3rwluw

Zatrudnienie Briana będzie jak budowanie Raptors w sezonach 2006-13 (Torontos, pamiętasz te czasy?), co w przypadku Bucks może skończyć się jeszcze gorszymi sezonami niż obecny. Panowie nowi właściciele Bucks, mam do wam wielką prośbę – nie psujcie Bucks już na samym początku waszej przygody z Milwaukee.

Polecam lekturę: 1) http://hoopshype.com/general_managers/bryan_colangelo.htm oraz 2) http://forums.realgm.com/boards/viewtopic.php?f=32&t=1215822&start=20

Raz. Dwa. Trzy. Płaczemy. A ja wracam do oglądania Family Guy’a z dzieckiem i powoli szukam nowego klubu do kibicowania.

Bucks trade rumours. Tworzy się coś masywnego!

Uwielbiam moment, kiedy kończą się wygłupy na weekendzie gwiazd i tym samym powoli zamykane jest okienko transferowe. Jeszcze tylko trzy dni zostały Kozłom na zrobienie spektakularnej wymiany, która pozwoli jak zmienić oblicze klubu na najbliższe 42 lata (tak, tak, przewiduję aż tak długi okres sukcesów dla moich chudych z braku wygranych Kozłów).

Główną szokującą wiadomością z ostatnich dni było doniesienie Woelfela, że Ersan w końcu zdecydował się spakować swój turban i przenieść swoje kebaby w cieplejsze miejsce. Przez to, że od początku turek nie robił w Milwaukee niczego oprócz rozsiewania bakterii kałowych po wszystkich klepkach parkietu, obawiam się że jego wartość będzie równie gówniana (przepraszam, za fekalne skojarzenia, całkiem niezamierzone i kompletnie niespokrewnione z moją obecną perystaltyką jelit). Mimo, że Ilyasova zaczął teraz grać mniej więcej tyle samo minut ile wynosi jego średnia kariery (koło 27 mpg), to w pamięci mam jego poprzedni sezon (i początek tego), kiedy sięgał dna w praktycznie każdej statystyce (że o zaangażowaniu w grę nie wspomnę). Nie jest to dobry sezon na handlowanie zawodnikami: Sanders w mistrzowski sposób zbił swoją wartość co najmniej o połowę, a Ilyasova nadal nie potrafi odpowiedzieć sobie na pytanie czy jest najbardziej rozczarowującym zawodnikiem w drużynie, czy po prosto gra w drużynie, która najbardziej rozczarowuje. Jakby na to nie patrzeć, za wiele na nim nie ugramy. Najwięcej byśmy ugrali oddając go przed sezonem, ale nie ma już co płakać nad zastrzelonym Kozłem. Teraz nie pozostaje nam nic innego jak czekać do czwartku i liczyć na to, że (1) ktoś wyjdzie z ciekawą ofertą i (2) wybierzemy najlepszą z możliwych propozycji (czytaj, taką, która pozwoli zgarnąć kogoś młodego i zaoszczędzić jak najwięcej kasy). Znając życie, czeka nas jeszcze opcja (3) czyli nikt się do nas nie zgłosi, a my dogramy sezon z marudnym Ersanem, który zamiast rzucać rainbowy będzie siedział na ławce i wycierał ręcznikiem ściekający po policzkach sos czosnkowy.

Drugim chętnym do zmiany barw jest od dłuższego czasu Gary Neal, który bardzo chętnie wspomógłby swoją niezwykłą i niepowtarzalną umiejętnością rzucania za trzy jakiegoś kontendera. Od grudnia praktycznie nie grał i pewnie gdyby nie kontuzje Mayo i Ridnoura, dalej grzałby ławę koło Ersana (przypominacz: ostatnie dwa mecze Neala przed ASW to w sumie 35 rzuconych punktów). Info odnośnie przypominacza – nawet to nie pozwoli podbić jego wartości, która w tej chwili jest minimalna. Nie wydaje mi się, żebyśmy mogli dostać za niego coś więcej niż tylko szczere chęci przejęcia wartego nieco ponad 3 miliony kontraktu. Trade exeptions na niego mają jeszcze tylko OKC, GSW i Raptor, co mocno zawęża pole manewru.

Znam Bucks od dawna i wiem, że jak coś planują, to w rezultacie należy spodziewać się albo szokującej niespodzianki, która prędzej czy później okaże się wielkim rozczarowaniem, albo wielkiego niewypału, który od razu będzie niewypałem. Mamy kilka dni w zawieszeniu, ale po cichu liczę jednak na to, że jedną, mało znaczącą wymianę dokonamy i wcale nie jest powiedziane, że wezmą w niej udział wspomniane powyżej gwiazdy. Uwaga, mądra sentencja, od razu w cudzysłowie, żeby się łatwiej na twittera wrzucała: „plusem nieprzewidywalności Bucks jest to, że łatwo ją przewidzieć”. 

Na pocieszenie (głównie siebie samego) trzy akcje Antka:

Czy Bucks powinni handlować?

trade_grittyPołowa grudnia do 20 lutego to czas, w którym jestem zazwyczaj dodatkowo podekscytowany. W tym roku jednak mam nadzieję, że Bucks nie zrobią nic głupiego i nie spróbują ratować sezonu spektakularnymi wymianami talentów za starych i ogranych emerytów, którzy pozwolą znowu walczyć o playoffy.

Pytanie jakie nasuwa mi się na myśl w związku z otwartym okienkiem transferowym, jest to, czy Bucks z bilansem 5-19 powinni robić jeszcze kibicom nadzieje na sztuczne przedłużenie sezonu o cztery mecze pierwszej rundy, czy czekać spokojnie na powrót Larry’ego i skoncentrować się na walce o najlepszy spot przed loteria?

Jeśli już miałbym coś robić z drużyną, to w pierwszym rzędzie patrzyłbym perspektywicznie i postarał się pozbyć kontraktów Mayo, Ersana czy nawet Neala, w zamian za kilku młodych i niechcianych grajków + picki w drafcie. Mam nadzieję, że nie tylko dla mnie kontrakty Hensona, Antka i Middletona są absolutnie i pod żadnym pozorem nie do ruszenia. Podobają mi się głosy dochodzące z klubu – Bucks nie chcieli się wzmocnić, kiedy do ich biura dotarły propozycje wymian za Gay’a i Asika. W zamian, Larry konsekwentnie ogrywa młodych (może z wyjątkiem Woltersa, ale jemu bym poświęcił całkowicie osobny wpis w niedalekiej przyszłości). Do tego jeszcze dochodzi konferencja prasowa Kohla sprzed dwóch dni, w której wspominał o chęci sprzedania części drużyny innym inwestorom.

To wszystko pozwala nam wierzyć w to, że żadnych spektakularnych ruchów jednak nie wykonamy w czasie najbliższych dwóch miesięcy i na spokojnie dogramy młodymi do końca sezonu.

Dlaczego jednak nie skorzystać z okazji i nie wzmocnić się pod koszem, kiedy Udoh, Henson i Zaza są w wielu meczach bezradni przy wielkich i lepiej zbierających podkoszowych? Jeśli mielibyśmy to zrobić, to dlaczego nie poczyniono pierwszych kroków parę tygodni temu, kiedy wiadomo było, że Rakiety chcą oddać Omara? A może jednak środek nie jest naszą główną bolączką, a słabi obwodowi? Widać już po tych pierwszych kilkunastu meczach, że przyszłość Bucks nie będzie oparta na Knighcie i Mayo.

Kogo więc ewentualnie możemy spokojnie oddać?

Zacznijmy od Udoha, który niedługo będzie RFA i będzie dobrym dodatkiem do wymiany.

Zaza, kiedy jest zdrowy, też może grać na poziomie 10/6 każdego meczu.

Ilyasova, dopóki nie trafia z 20% z gry, jest też jednym z pierwszych w kolejce do zmiany klubu.

Neal i Ridnour, z racji na swoje doświadczenie i wiek, byliby ciekawym wyborem dla contenderów, którzy na gwałt potrzebują kogoś na obwód.

Przy obecnej formie Middletona i szybkim rozwoju Antka, Caron Butler powoli robi się drugim facetem w trójkącie, jednak nie sądzę, żeby Bucks mieli jaja, żeby go pogonić. Bo (1) za rok będzie FA, (2) wygasające kontrakty, połączone z jego wiekiem, kiepskim sezonem i litrami wylanych łez na parkiecie nie są już dla nikogo tak atrakcyjne jak kiedyś, (3) jest naszym, jakby nie było, kapitanem i mentorem dla młodzieży i (4) to w końcu swój chłop, który gra blisko domu w którym się urodził.

Jeśli już zatem mamy oddawać któregoś z tych graczy to za kogo? Nie mam zielonego pojęcia. Myślałem trochę o Perku i pickach w zamian za Ersana i Udoha, ale jak wyobrażę sobie minę Perkinsa, który musi wybiec na mecz ostatnich w lidze Bucks to już mi się robi niedobrze. Można też spróbować opchnąć Ersana za Josepha i jakieś picki; Ersan wydaje się być świetnym kawałkiem kebaba dla Popa.

Moją ostateczną propozycją jest jednak nie robić niczego, co może nam przeszkodzić w walce o picki. Ten sezon niech idzie na straty. Niech spełnią się moje marzenia z wakacji, kiedy niejednokrotnie błagałem o tankowanie. Jest dobrze, przegrywamy mecz za meczem, gramy tak, że nie da się tego na trzeźwo oglądać, ale jest dobrze. Zobaczymy, kto się będzie śmiał za 8 lat!

FA okiem GMa. John Hammond przerywa ciszę (1).

Witajcie w tym najważniejszym momencie sezonu. Teraz nadszedł czas, aby ludzie siedzący za biurkami podejmowali decyzje, które później chłopaki w krótkich spodenkach będą spieniężali. Dla mnie jest to zawsze czas bezsennych nocy, setek rozmów telefonicznych i nieustającej presji. Chciałbym, żebyście jako pierwsi wiedzieli, co dokładnie dzieje się za kulisami FA. Mam nadzieję, że prowadząc to miejsce od kilku lat, odnieśliśmy niejeden sukces. To miejsce to najlepszy klub w NBA w najfajniejszym mieście w Ameryce. Milwaukee Bucks. Ja nazywam się John Hammond i jestem waszym GMem.

Rano przeczytałem artykuł napisany przez szanownego redaktora Broussarda i o mało nie zachłysnąłem się gorącą kawą. Szanuję Brandona jako człowieka, zapewniałem w mediach, że zrobimy wszystko, aby pozostał Kozłem, ale po takich wypowiedziach zastanawiam się czy nie czeka nas Monta Ellis prim. Przypomnę, że szala goryczy została przechylona po tym, jak Ellis udzielił wywiadu, w którym stwierdził, że potrafi robić dokładnie to samo, co Wade (minus mistrzostwa i defensywa). Teraz, zamiast siedzieć cicho i na spokojnie czekać na rozwój sytuacji, Brandon daje się w głupi sposób sprowokować do udzielenia wywiadu przez @. Nie wiem czy pytania były tendencyjne, ale jakim cudem agent BJa zgodził się na to, żeby w świat poszły oczekiwania finansowe zawodnika? Czy to tylko jego gra, aby wymusić ode mnie więcej pieniędzy? Jeśli tak, to może się mocno rozczarować. Poza tym, jestem zniesmaczony cytatem o byciu „The Man” w Bucks. Powiem wam w sekrecie, że coś tak egoistycznego mógł powiedzieć tylko Brandon. Chce być All-Starem i doprowadzić Bucks poza pierwszą rundę playoffs po raz pierwszy od Michaela Redda? Powiem wam, jak ja to rozumiem. „Jestem All-Starem i po raz pierwszy od Michaela Redda chce żeby ktoś w Bucks dostał maksymalny kontrakt.” Not gonna happen mój drogi! Brandon, jesli to czytasz, musisz zrozumieć, że nie dostaniesz od nas więcej niż 5 lat i 40 milionów. I to jest i tak maksymalne maksimum, na jakie możesz liczyć. Nie zasługujesz na więcej. Dopóki nie zaczniesz udowadniać swojej wartości na parkiecie, może nawet lepiej dla nas będzie, jak nas opuścisz.

Skoro Brandon zdecydował się opublikować swoje oczekiwania w prasie, ja również nie będę trzymał tych informacji tylko dla siebie. Jeśli uda nam się domknąć deal i ściągnąć Greivisa za Luca Richarda, dni Brandona w Milwaukee będą policzone. Kwestia tylko, kiedy zdołamy sfinalizować transakcję. Obiecuję wam jedno – na pewno nie podpiszemy żadnej ZNACZĄCEJ umowy już pierwszego dnia. Oznacza to, że skoro Brandon chce badać rynek to damy mu do tego odpowiednio dużo czasu. Nasze pierwsze ruchy będą dotyczyły zawodników, którzy nie mają głośnych nazwisk i którzy wypełnią nasze luki. Od tego trzeba zacząć. Na koniec zostawimy najważniejsze i najbardziej kosztowne ruchy. Spodziewajcie się zatem tego, że Bucks w tym roku latają nisko poniżej radarów. Nie popełnimy błędów z poprzednich lat, kiedy podpisaliśmy umowę z 6th manem Simmonsem (teraz JR Smith nie jest w kręgu naszych zainteresować). Zapewniam też, że nie planujemy dawać maksymalnego kontraktu dla Josha Smitha. Możecie spać spokojnie. Czekajcie na kolejne sprawozdania z pracy. Wracam do telefonu.

Bucks GM Manager
John Hammond

Seattle StarBUCKS już od 2017?

seattlebucksPo raz kolejny przychodzi mi pisać na temat, który chciałbym, żeby już był zamknięty. Wczoraj zapadły dwie bardzo ważne decyzje:

  1. Kings zostali w Sacramento (brawo)
  2. Stern ogłosił, że zwiększenie ligi nie wchodzi w grę (brawo)

Oznacza to dla Bucks mniej więcej tyle, że stajemy się teraz pierwszą opcją dla potencjalnych przenosin do Seattle. Bazując na tym, co do tej pory przeczytałem i usłyszałem w radiu, raczej nie stanie się to jeszcze teraz, ale dopiero w 2017 roku, czyli akurat wtedy, kiedy kończy się okres wynajmu Bradley Center. Stern zapowiedział, że warunkiem pozostania Kozłów w Milwaukee jest budowa nowej hali. Ale tak jak już kiedyś pisałem, burmistrz nie wyrazi zgody na wyłożenie publicznych pieniędzy na prywatną drużynę (coś, co powinien wziąć sobie do serca również Dutkiewicz).

Kohl również dolewa oliwy do ognia. Bucks są w tej chwili najmniej wartościowa drużyną w NBA (wg Forbesa), wycenia się ich na 293mln dolarów.  Chris Hansen pewnie jeszcze w tym tygodniu wyciągnie telefon i zadzwoni do Kohla pytając o cenę wywoławczą drużyny. I mimo tego, że obecny właściciel nie raz wspominał o tym, że nie sprzeda zespołu osobie, która nie będzie chciała zostawić jej w Milwaukee, nie ma mu co wierzyć na słowo.

W przyszłym miesiącu odbędzie się kolejne posiedzenie rady miasta, żeby ponowić kwestię budowy hali.

Wszystkie te informacje o przenosinach stawiają w zupełnie nowym świetle cały okres offseason. Czyżbyśmy mieli się powoli szykować na ostatnie 4 lata koszykówki w Milwaukee?

Przyszłość Bucks pod znakiem zapytania?

W poniedziałek odbyła się niezwykle ważna konferencja w Milwaukee, na której zjawili się nie tylko ważni oficjele związani z NBA, ale również właściciele zespołów NFL i NHL, politycy i burmistrz miasta. Głównym tematem spotkania było utrzymanie Bucks w Milwaukee oraz warunki, jakie muszą zostać spełnione, aby Kozły nie zostały przeniesione do innego miasta.

Niestety, póki co nie jest zbyt optymistycznie. Wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że jak już raz straci się zespół NBA to jego szanse na odzyskanie są minimalne. Jednak podstawowym warunkiem, żeby Bucks zostali w Milwaukee, jest wybudowanie nowej hali, która spełniałaby normy NBA. Prywatni przedsiębiorcy związani z klubem od razu zadeklarowali wsparcie, ale niestety, zgodnie z przepisami, hala musi być w 60% dotowana z pieniędzy publicznych. A tych, w biednym Milwaukee w tej chwili nie ma. Burmistrz jasno dał do zrozumienia, że w tej chwili ma zupełnie inne priorytety (remonty mieszkań, czy biblioteki, które są nagminnie zamykane z powodu braku pieniędzy), a nowa hala nie znajduje się na szczycie jego listy.

Burmistrz Milwaukee chyba naoglądał się wyników finansowych naszych stadionów, ponieważ stwierdził otwarcie, że nie widzi możliwości finansowania przedsięwzięcia, którego rentowność jest wątpliwa. Jest sceptyczny nawet na pomysły połączenia hali z nowoczesnymi centrami handlowymi i konferencyjnymi. I najgorsze słowa, jakie burmistrz mógł w tej sytuacji wypowiedzieć, to:

„Życie w Seattle nie zmieniło się drastycznie po tym, jak Sonics odeszli, nie licząc osób, które lubią NBA.”

Zapowiada się naprawdę gorące lato w Milwaukee, nie tylko z powodu wizyt w Miami w pierwszej rundzie, ale głównie ponieważ przyszłość Bucks wisi na włosku. Póki co głośno się o tym nie będzie mówiło, ale są osoby w mieście, którym drużyna NBA nie jest do końca na rękę – szczególnie jeśli ma się to wiązać z gigantycznymi wydatkami publicznych pieniędzy przed wyborami. Największa nadzieja pozostaje w prywatnych inwestorach, którzy mogą co prawda dorzucić się tylko w 40%, ale zawsze mogą postarać się w inny sposób wpłynąć na zmianę decyzji obecnych władz.

A jeśli to się nie powiedzie, to zapowiada się zmiana barw klubowych…

$40mln za 5 lat dla Ersana…W tle plotki o Spencerze Hawesie.

 

Wg różnych twitterowych źródeł, Ersan otrzymał (lub w najbliższym czasie otrzyma) ofertę pięcioletniego kontraktu o wartości $40 milionów. Nie przesądza to oczywiście tego, że turecki skrzydłowy zostanie w Milwaukee – jeszcze w tym tygodniu zaplanował wizytę w Cleveland w celu, jak można się domyślać, rozmowy o ewentualnym przyszłym kontrakcie.

Zakładając jednak, że żaden z klubów nie przebiłby oferty składanej przez Kozły, to nie miałbym się za bardzo do czego doczepić (rozwinięcie tego za bardzo na końcu). Kontrakt wydaje się być rozsądnych rozmiarów finansowych jak na zawodnika, który w ciągu najbliższych pięciu lat jego obowiązywanie będzie (czysto teoretycznie – o tym też dalej) u szczytu formy. Nie ma nic gorszego, niż oferowanie wysokich, wieloletnich kontraktów zawodnikom po 30 (vide Redd chociażby).  Można się jedynie martwić (lekko na przyszłość) tym, czy Ersan jest dobrym rezerwowym, czy już może kandydatem do gracza wyjściowego. Dodatkowo boję się nieco, że dopadnie go syndrom Salmsonsa – mianowicie że jego produktywność spadnie o 87% jak tylko podpisze nowy kontakt. Trzecia rzecz, czy naprawdę potrzebny nam jest kolejny PF w momencie, kiedy wszyscy już zaczynają mówić o przeładowaniu talentów na tej pozycji? (Talentów brzmi potwornie ironicznie przy zawodnikach pokroju Hensona czy Sandersa).

Gdyby Ersan chciał opuścić Milwaukee, najlepszą opcją wydaje się podpisanie w miarę krótkiego kontraktu i upchnięcie go gdzieś na S&T. Z całej sympatii do jego gry, jednak bałbym się związywać z nim przyszłość przez pięć kolejnych, dłuugich lat. Nawet gdyby okazało się, że kontrakt z Ersanem zostanie podpisanym, to na szczęście nasza finansowa sytuacja wciąż pozwoli nam zatrudnić kogoś na MLE.

PS.

Ciekawe jak niedługo potoczą się pierwsze rozmowy z 76ers w sprawie S&T. Podobno Bucks chcą ściągnąć Hawesa…