Mirotić niepewny występu z Magic.

Wciąż nie wiadomo, czy Mirotić zadebiutuje dzisiaj w nocy w meczu z Magic. Na szczęście jego kontuzja nie jest groźna i już niedługo powinniśmy zobaczyć go w stroju Bucks, gdzie w duecie z Lopezem zaczną erę podkoszowych splash brothers.

Ze wszystkich centrów, Lopez oddaje najwięcej trójek na mecz – 6.4 prób w niespełna 28 minut na parkiecie (na drugim miejscu Towns ze średnią 4.6 w 33 minuty)

Ze wszystkich PFów, Mirotić oddaje najwięcej trójek na mecz – 7.2 prób w 29 minut na parkiecie (na drugim miejscu Griffin ze średnią 6.7 w 37 minut).

Zarówno Lopez jak i Mirotić oddają więcej trójek niż rzutów za dwa.

Absurd dzisiejszej NBA – dwóch podkoszowych graczy będzie rzucać 12-15 trójek na mecz. Obaj pewnie będą mieli więcej 3PA niż zbiórek. O blokach nie wspomnę.

A w rezultacie spacing wokół Giannisa będzie chory!

Znamy terminarz na nowy sezon

19 października w meczu z Indianą Pacers, Fiserv Forum będzie pękać w szwach. Będzie to pierwszy w historii mecz Bucks w nowej hali, która powstawała w bólach i cierpieniach. Najpierw miasto nie wydawało zgody na sprzedaż działki. Potem, burmistrz nie chciał, żeby część kosztów budowy była pokryta z pieniędzy podatników. W końcu, po czterech latach, wszystko skończyło się happy endem jak po tajskim masażu w jednym z miliona salonów w centrum Pragi.

Bucks oficjalnie rozpoczynają sezon dwa dni wcześniej – 17.10 jedziemy do Charlotte, a potem trzy mecze z rzędu gramy u siebie. Jeśli chodzi o transmisje, to będzie dobry rok dla Kozłów:

  • 24 mecze będą transmitowane w TV.
  • Po raz pierwszy od 1977, zagramy w wigilię: w tym roku z Knicks (How Giannis Stole Christmas)
  • 7 grudnia gościmy Warriors,
  • 19 marca gościmy LeBrona,
  • 16 i 28 listopada gościmy Parkera,
  • 21 lutego gościmy Celtów,
  • W sumie Bucks mają 13 back-to-backów (3 dom-dom, 3 dom-wyjazd, 3 wyjazd-dom, 4 wyjazd-wyjazd)
  • Między 14-24 listopada zagramy 6 meczów z rzędu u siebie. Między 27 stycznia-4 lutego oraz 25 lutego-4 marca dwa razy zagramy po 5 meczów na wyjeździe
  • Z prawie każdym zespołem ze wschodu zagramy 4 razy. Wyjątki to: Boston, Waszyngton,  (2 razy na wyjeździe, raz u siebie) oraz Orlando i 76ers (2 razy u siebie, raz na wyjeździe).
  • Z każdym zespołem z zachodu zagramy raz u siebie i raz na wyjeździe.

Terminarz miesiąc po miesiącu (dom/wyjazd):

  • Październik 5/2
  • Listopad 8/6
  • Grudzień 6/8
  • Styczeń 7/8
  • Luty 4/7
  • Marzec 8/8
  • Kwiecień 3/2

Dni tygodnia (dom/wyjazd)

  • Poniedziałki 6/7
  • Wtorki 4/4
  • Środy 8/7
  • Czwartki 4/4
  • Piątki 7/7
  • Soboty 8/6
  • Niedziele 4/6

Pełny grafik możecie zobaczyć na https://www.nba.com/bucks/schedule .
Polecam ściągnąć, zalaminować i powiesić na lodówce, obok grafiku pierwszej ligi:

https://platform.twitter.com/widgets.js

Bezlukpas w krancztajmie.

  1. „Wolisz oglądać ciężarną kobietę stojącą w zatłoczonym autobusie, czy grubą babę, która siedzi obok niej i płacze?” odpowiedział znajomy zapytany, czy woli GSW czy Thunder w finale. Dalej nie wiem, co wolę.
  2. 17/51 z gry Duranta i Westbrooka potwierdzają regułę, że starsi faceci nie biorą viagry dlatego, że nie mogą, ale dlatego, że ich żony są tak brzydkie.
  3. 17 minut bez oddanego rzutu z gry Boguta. W finale konferencji. Równie chujowe wyczuje czasu jak kupienie tamponów w aptece, opakowanie ich w kolorowy papier i powiedzenie: „Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, mamusiu!”
  4. Prawie quadruple-double Westbrooka w pierwszym meczu. Jest nadzieja, że po tylu latach od wybuchu w Czarnobylu pojawił się jakiś zmutowany superbohater który do perfekcji opanuje inny supertalent niż dawanie dupy za darmo w kranczajmie.
  5. Teksty typu: „LeBron jest jednym z najlepszych zawodników, ale nie jest tak dobry jak Curry”, albo „Curry jest tylko strzelcem, nic nowego” wkurzają tak samo, jak wszystkie maile o powiększaniu penisa, jakie ostatnio dostaję. Te od żony jeszcze zrozumiem, ale te od twojej starej to już przesada.

Kiedy wróci Jabari Parker?

Jeśli już nie pamiętasz, to przypomnij sobie, jak wartościowym zawodnikiem w ataku Bucks był przez 25 meczów Parker. Przypomnij sobie, co zrobił w Cleveland. Potem zmień nastrój i przeczytaj, dlaczego, po 7 meczach zastanawiałem się, czy aby czasem nie jest bustem roku. A na koniec rozsiądź się wygodnie w fotelu i obejrzyj wszystkie wsady i FG z poprzedniego sezonu.

Teraz weź chusteczkę, wystrzyj łzy, wysmarkaj nos i spójrz na listę zawodników, którym zerwany ACL zrujnował karierę:

  1. Derrick Rose (2012 – lewe kolano)
  2. Derrick Rose (2013 – prawe kolano)
  3. Derrick Rose (2015 – prawe kolano)

Ktoś jeszcze? Staram się pocieszać tym, że lista zawodników, która bez problemów wróciła do grania na wysokim poziomie po tak ciężkiej kontuzji jest znacznie dłuższa. Harrington, Byron Davis, David West, Jason Smith, Corey Brewer, Perkins czy Ricky Rubio 3 lata temu. Kontuzje związane z zerwanym ACL pojawiają się coraz częściej i powoli trzeba się przyzwyczajać do tego, że przy zwiększonej intensywności meczów, w przyszłych sezonach nie będą rzadkością. Wszystko zaczęło się od Rose’a w playoffach w 2012. Jeszcze tego samego dnia z tą samą kontuzją spadł Shumpert, a potem na przestrzeni 17 miesięcy do listy mogliśmy dopisać jeszcze Brandona Rusha, Lou Williamsa, Rajona Rondo, Leandro Barbosę i Danilo Gallinariego.

Rehabilitacja Parkera idzie powoli, ale Jabari już lata nad dzieciakami w towarzyskich turniejach.

Minęło już 8 miesięcy od felernego meczu w grudniu zeszłego roku i wszystko na to wskazuje, że zobaczymy nasz #2 w drafcie jeszcze w tym roku (aczkolwiek pojawiają się też głosy, że należałoby odpowiednio długo poczekać i nie nadwyrężać kolana za bardzo i w związku z tym, wprowadzić Jabariego do gry dopiero w styczniu, albo nawet dopiero po ASW). Na treningach pozwala sobie już nawet na takie zagrania:

A w NBA2k15 robi już nawet coś takiego:

parkernba2k15Nie wierzę w statystyki mówiące, że potrzeba roku aby wrócić po ACLu do pełnej sprawności. Każdy rehabilituje się w swoim tempie i nie można z góry zakładać żadnych dat. Jestem jednak bardzo pozytywnie nastawiony po tym, co obserwuję na filmach z treningów – Jabari nie tylko luźno wychodzi w górę, ale jeszcze z pełnym spokojem ląduje na kontuzjowanej nodze. Nie zdziwiłbym się, gdyby Parker wrócił po tej kotuzji w jeszcze lepszej formie niż był zaraz po drafcie. Zasada powinna być prosta – jak jesteś w 100% gotowy do gry, to nie ma sensu, żebyś czekał jeszcze dłużej. A jak nie czujesz się całkowicie sprawny, to nie będziemy cię na siłę wrzucali na parkiet.

Znamy grafik Bucks. Mecze, które musisz obejrzeć.

schedule-370
źródło: nba.com

Od środy znamy już dokładne terminarze wszystkich zespołów, dlatego czas najwyższy, żeby z bliska przyjrzeć się temu, co przyszykowano dla Bucks. Na stronie ESPN znajduje się rozpiska wszystkich meczów, jak czas i praca i dziecko i żona i pogoda i goście-na-BBQ i weekend-z-premier-league i mini-urlop-weekendowy pozwolą, niedługo powinien znaleźć się również na naszej stronie.

Kilka rzeczy rzuca się w oczy:

  1. Bucks z roku na rok stają się co raz mniej anonimową drużyną, której nikt nie chce oglądać. W zeszłym sezonie nie mieliśmy ani jednego meczu w krajowej telewizji. W tym roku czekają nas – uwaga, uwaga – trzy środowe transmisje na ESPN i jedna czwartkowa na TNT. A to nie wszystko! Oprócz tego, aż 8 (słownie: ażosiemku*wa) będzie na żywo na NBA TV. Dla posiadaczy LeaguePassa nie ma to i tak żadnego znaczenia, ale miło, że w końcu ktoś się zainteresował naszymi meczami.
  2. Na probasketballtalks pojawiła się świetna rozpiska terminarza NBA z podziałem na liczbę back-to-backów. I tak, podobnie jak Rockets, Clippers, Warriors i Pistons, zagramy 20 back-to-backów – najwięcej w lidze.
  3. Sezon zaczniemy 28 października meczem we własnej hali z Knicks, co uważam za świetny przezent dzień-przed-urodzinowy. Warto dodać, że to będzie nasz pierwszy mecz otwarcia u siebie od 1984. Do tej pory filozofią klubu zawsze było to, żeby pierwszy mecz w sezonie grać na wyjeździe, a w zamian otwierać sezon u siebie, ale w weekend (teraz mecz wypadnie w środę). Dodatkowo, zaczynając sezon z Knicks mamy świetną szansę na to, żeby po raz pierwszy od 2012 rozpocząć rozgrywki zwycięstwem. W zeszłym sezonie zmietliśmy Knicks w czterech spotkaniach i nawet brak naszych dwóch największych gwiazd nie powinien stanowić problemu (Giannis będzie odpoczywał za znokutowanie Dunleavy’ego w zeszłym sezonie, a Parker raczej nie będzie grał w pierwszym tygodniu sezonu z powodu rehabilitacji kolana).

To byłby pierwszy mecz, który koniecznie musisz obejrzeć. Na które jeszcze warto zwrócić uwagę?

1. 19 listopada (czwartek) zagramy pierwszy mecz od grudnia 2012 roku (nie licząc meczów w NBA TV), który będzie transmitowany w krajowej telewizji. Dodatkowo będzie to nasze drugie spotkanie z Cavs na przestrzeni pięciu dni.

2. 23 listopada (poniedziałek) – gramy z Detroit. Wraca Ersan (yes!) Już się nie mogę doczekać revenge-patrzcie-na-mnie-jak-walę-tróje-i-płaczcie-game. Z drugiej strony będzie Monroe przepychający się pod koszem ze swoimi kumplami z zeszłego sezonu. Must-friggin-see!

3. 16 grudnia (środa) – mecz z Clippers będą mogli obejrzeć wszyscy maniacy NBA w Stanach na ESPN. Data 16.12 zaczyna też najbardziej hardcorowy moment dla Bucks w 2015r. – gramy po dwa razy z Clippers i Warriors w ciągu 9 dni, a w między czasie zaliczymy wycieczkę krajoznawczą do Toronto.

4. 8 stycznia (piątek)Zaza wraca na zraza! Dla Bucks, spotkanie z Mavs będzie prosto po zakończeniu back-to-back ze Spurs i Bulls.

5. Wszystkie mecze między 6 a 25 marca. Co za miesiąc. 11 meczów w 19 dni, wszystkie z drużynami potencjalnie walczącymi o playoffy, w tym aż trzy back-to-backi. W sumie czekają nas pojedynki z: OKC, Bulls, Heat, Pelicans, Nets, Raptors, Grizzlies, Jazz, Pistons, Cavs i Hawks. Nie mogę się doczekać. Będzie na co patrzeć.

źródło: (AP Photo/Vincent Yu)

Prezydent Bucks pewny, że Bucks zostaną w Milwaukee.

feiginJesteśmy na początku offseason, a Bucks paradoksalnie rozgrywają najważniejszy mecz od lat. Tyle, że zamiast spotykać się na parkiecie w cudownych nowych strojach, debatują gorąco w klimatyzowanych biurowcach nad sensem pozostawienia Bucks w Milwaukee. Znasz historię.

Wczoraj prezydent Bucks Peter Feigin zapytany przez dziennikarza WTMJ o to, czy jest sens pozostawienia drużyny w mieście i czy jest szansa, że obędzie się bez przenosin odpowiedział bez ogródek:

„Bez dwóch zdań. To inwestycja nie tylko dla miasta, ale i dla całego regionu. Inwestycja w nowoczesną halę szybko zacznie przynosić zyski”.

Wszystko wygląda na to (już nie wiem, który raz to piszę), że Bucks zdobędą jednak wymagane 17 głosów na „tak”, proponowana ustawa przejdzie, miasto dołoży kasę i nowa hala powstanie. W ostatnich dniach zauważyłem pospolite ruszenie w Milwaukee, po części napędzane przez desperackich fanów, którzy z sentymentu nie chcą dopuścić do sytuacji w której Bucks mieliby się przenieść poza Wisconsin. Na blogach związanych z drużyną pojawiały się nawet dane kontaktowe do senatorów, którzy mają decydować o przyszłości zespołu z sugestiami, żeby wysłać smsa lub zadzwonić i spróbować nakłonić do zagłosowania na „tak”…

Ostatnio pojawiła się kolejna informacja, która nie podoba się władzom miasta (gdybym był mieszkańcem Milwaukee i nie lubił koszykówki, pewnie też bym się wkurzył). Jeśli zostanie wybudowana nowa hala, podniosą się ceny biletów. Władze Bucks uważają, że rynek w Milwaukee jest zbyt mały i zbyt biedny, aby zapełnić halę, gdy bilety będą kosztowały tyle co w LA czy NY, dlatego wystąpiły do miasta z kolejną prośbą – finansowanie z budżetu miasta różnicy między starą, a nową ceną. Szybkie kalkulacje w ratuszu pozwoliły oszacować, że takie wsparcie będzie kosztowało budżet rocznie około 3 milionów dolarów.

Feigin zakończył wywiad słowami:

„Na dniach oczekujcie świetnej wiadomości związanej z FA. Zmieniami drużynę.”

Cały wywiad:

Krótkie przypomnienie dlaczego tak bardzo zależy nam na czasie. Jeśli hala nie zostanie ukończona do października 2017 roku, Edens i Lasry będą musieli sprzedać drużynę NBA z 575 milionów – czyli nieco ponad 550mln, które wyłożyli na drużynę, ale znacznie mniej, niż w sumie do tej pory wyłożyli. Bucks przeniosą się do Las Vegas albo Seattle, Antek albo wpadnie w depresję w deszczowym Seattle albo zbankrutuje w dwie noce w kasynach i popełni samobójstwo rzucając się po efektownym eurostepie z klifu. A ja wsiądę na rower, pojadę na najbliższy orlik i zrobię jednoosobowy strajk głodowy. Powiadam.

Koszmar z Bucks w roli głównej.

LAND03.JPG LAND A deer crosses railroad tracks on the former Rocky Flats plutonium site, headed toward the wildlife preserve now occupying the land. Photo by Marty Caivano/Jan. 4, 2011
Monta Ellis w drodze z Milwaukee do Dallas                                                                     Photo by Marty Caivano/Jan. 4, 2011

Ostatnia rzecz, jaką pamiętasz jest głośny huk. Potem zrobiło się ciemno i cicho. Gdy odpływałeś wraz z kołyszącymi cię do wiecznego snu dźwiękami przypominałeś sobie o całkiem niedawnych wydarzeniach. O 15 zwycięstwach w sezonie Bucks. O tym, jak wielkim byli pośmiewiskiem i nikt, nawet w najczarniejszych snach, nie chciał spędzać tam ani chwili. Dla ciebie minęły dwa wspaniałe lata – nowa praca, szybki awans, jeszcze szybszy rozwód i jeszcze nowsza żona.

Czujesz, jak powoli odzyskujesz kontrolę nad ciężkimi powiekami. Zamglony świat brutalnie łapie swoimi szponami za twoje powieki i bezlitośnie szarpie do góry. Widzisz płomienie, które z szaleńczym tańcu wykręcają komfortowe fotele z biznes klasy. Nie czujesz zagrożenia, bo wiesz, że teraz nic złego nie może się zdażyć. Middleton i jego pięcioletni kontrakt na 70 milionów nie jest może twoim szczytem marzeń, ale biorąc pod uwagę nowy cap w od przyszłego sezonu, kwota ta nie wydaje się tak zła jak na pierwszy rzut oka. A 3D player jest w tej chwili pożądany w każdej drużynie, dlaczego, szybkie brawo.

Gdybyś miał dłonie, pewnie teraz by klaskały.

Ale na szczęście twój umysł jeszcze nie obudził się do końca i nie zdaje sobie sprawy z beznadziejnej sytuacji, w jakiej się znalazłeś.

A Monroe – ciągniesz dalej wewnętrzny monolog, dzięki któremu może już nigdy nie pogodzisz się z otaczającą cię rzeczywistością – 50 baniek w trzy lata za 16 pkt i 10 zbiórek na mecz w słabym Detroit? Proszę cię. Detroit do ograniczało – myślisz sobie. Bucks brakowało punktów i zbiórek, a dziwnym zbiegiem okoliczności, są to dwie najmocniejsze strony Grega. Wiesz, że nie będzie on zbawicielem drużyny, a tylko brakującym trybikiem w coraz lepiej fukcjonującej machinie Kidda. Ale o to właśnie chodzi, czyż nie? Czy nie o to od początku chodziło, żeby mieć młodą i ambitną drużynę, w której Giannis, Middleton i Parker mogą bez przeszkód zmieniać pozycje, po czym siać chaos i zniszczenie w szeregach obrony przeciwników?

Robi ci się gorąco na samą myśl o tym, co Bucks niedługo będą wyrabiali na parkiecie. A może to nie to? Cieszysz się, bo już możesz ruszać głową. Puste oczodoły pasażera siedzącego koło ciebie wpatrują się beznamiętnie w rozdarty sufit. Zwęglone, grube cielsko tonie w tłuszczu rozlewającym się po całym przedziale. Otwarte, spękane i czarnokrwiste usta krzyczą bezszelestnie, wolając o pomoc, która już nigdy nie nadejdzie. Patrzysz w dół i widzisz kikuty dłoni, leżące w miejscu, gdzie jeszcze niedawno miałeś kolana. Białe kości świecą nienaturalnie w tym pełnym krwi i popiołu świecie. Oddychasz głęboko, nie zdając sobie sprawy z powagi sytuacji i zamiast nadchodzącej śmierci, czujesz zbliżający się smak zwycięstwa. Czy Monroe będzie w stanie rozgrywać z łokcia jak Pachulia w poprzenim sezonie? Oczy-ku*wa-wiście. Czy jego post-up będzie czymś, co uwolni Bucks z 25 miejsca w lidze pod względem punktów-na-posiadanie? Jasne, że k*rwa tak!

Jarasz się. Dosłownie i w przenośni. W tle słyszysz najeżdżające karetki, ale jeszcze nie zdajesz sobie sprawy z tego, że jesteś częścią niezwykłego wydarzenia w historii. Owszem, liczący się w lidze zawodnicy wybierają Bucks zamiast Lakers czy Knicks. Syreny robią się coraz głośniejsze, a ty nagle uświadamiasz sobie, w jakim bagnie się znalazłeś. Problemy z oddychaniem zaczęły się gwałtownie i nieoczekiwanie. A tym zastanawiasz się nad tym, jak dziwne myśli przychodzą człowiekowi do głowy tuż przed ostatecznym końcem.

* Taki zryty mialem sen w nocy. Jechałem Pendolino na spotkanie akcjonariuszy Bucks w Warszawie i tuż po wyjechaniu ze stacji Świebodzice Główny-i-Jedyny zderzyliśmy się czołowo z samolotem, który za wcześnie zaczął schodzić do lądowania. Boję się już tych lekarstw ziołowych na uspokojenie.

Nowe stroje Bucks już są.

No i jak?

Nigdy nie byłem entuzjastą strojów, ale te mnie zmiażdżyły. Dobór kolorów, proste, nieprzekombinowane wzornictwo. No i te drobne detale, jak:

  • niebieski kołnierz podkreślający ciężko pracujących mieszkańców Milwaukee („blue collar”) oraz zapowiedź etyki pracy młodych zawodników Bucks.
  • Drobne dziurki w koszulkach, które mają oczywiście kształt „M”
  • „Irish Rainbow”, czyli barwy, które mieliśmy na koszulkach w latach 1977-93
  • „M” na zewnątrz kołnierza, które łączy nasze nowe logo ze starym
    Czy trzeba coś więcej dodawać? Nie. Trzeba zamawiać!

    http://www.youtube.com/watch?v=JScFisc_518

Dzisiaj albo jutro poznamy szczegóły finansowania nowej hali Bucks.

peterfeigin

W zeszłym tygodniu w końcu doszło do długo oczekiwanego porozumienia w sprawie podpisania umowy na finansowanie nowej hali dla Bucks. Czy tylko ja nie jestem zdziwiony, że negocjacje między kilkunastoma inwestorami przeciągały się aż do ostatniej chwili?

The Friday agenda for the state Legislature’s Joint Committee on Finance includes the so-called sports and entertainment district in Milwaukee. However, Feigin said he anticipates the powerful finance committee, which writes the state budget, will vote on the budget including an arena funding package on Monday or Tuesday.

Czyli zakładamy, że z finansowej strony wszystko będzie jasne dziś, najpóźniej jutro. Chłopaki z saveourbucks.com odwalili kawał dobrej roboty przyglądając się plusom i minusom ustawy, która będzie forsowana przez prezydenta miasta. Uprzedzam, że to lektura albo dla wyjątkowo zainteresowanych wewnętrzną sytuacją Bucks, albo dla tych, którzy planują w niedalekiej przyszłości przeprowadzić się do Wisconsin.

Dla przeciętnego fana Bucks ważne jest to, że nowa hala powstanie i wizja przeniesienia Bucks do innego miasta juz raczej nam nie grozi. Walker w lutym informował, że miasto będzie musiało wyłożyć na dzień dobry 220 milionów, teraz zostało to zmniejszone do jedynie 55 milionów, lub 80 milionów plus odsetki przez kolejne 20 lat.

Dla mieszkańców Milwaukee sprawa jest jasna – nie powstanie żadna nowa dziura w budżecie.

Nie zostanie nałożony żaden nowy podatek.

Dla nas, fanów Bucks zza oceanu, nie ma to absolutnie żadnego znaczenia – dopóki drużyna zostanie w Milwaukee.

 hala2 hala3 hala

NBA – przygotuj się! Giannis w wakacje jedzie do pracy.

Przed wakacjami wszyscy sportowcy mają ambitne plany. DeAndre chce się nauczyć rzucać wolne, Jennings pracuje nad selekcją rzutów, Duncan nawet ściąga obręcz z tablicy i rzuca czyste floatery. I tylko Curry jedzie na ryby i odpoczywa, bo i tak niczego nowego się nie nauczy.  Nawet ja planuję w wakacje zejść poniżej 20% tkanki tłuszczowej i zejść do jedynie 14 kg nadwagi. Siłownie – drżyjcie!

Najważniejszym wydarzeniem offseason dla fanów Bucks może być jednak wakacyjny plan Giannisa, który za główny cel stawia sobie zwiększenie zasięgu, aby nie ograniczać się jedynie do rzutów spod kosza. Polecam przeczytać cały wywiad z eurohoops.com, jednak dla tych, którzy nie mają za dużo czasu, krótkie streszczenie najważniejszych postanowień Giannisa.

„The same things I worked hard on in the season that just ended, and even more. I believe I can do everything on the court. I aim to further improve my body, get stronger. Also, I’m going to work hard on improving my shot. Another aspect that is scheduled to work on in individual training is to introduce more moves in the low post. If the opponent learns a move in the low post and he’s ready to stop you, you have to dig up a new one you’ve worked on and surprise him.”

Giannis wierzący w to, że uuuuu-UUUU może wszystko? Patrząc na jego 7/44 z dystansu w tym sezonie (16%!) brzmi to raczej jak marzenie beznogiego o podrapaniu się w swędzące kolano. Ale, wg NBA.com, aż 30 z tych 44 trójek zostało oddanych pod presją upływającego czasu (trafił tylko 3/30), co dodatkowo pokazuje, jak mało interesujące były dalekie rzuty dla Giannisa i że oddawał je przede wszystkim w ostateczności. Mimo 16% za trzy i tak go kochasz, prawda? A co powiesz, jak dodatkowo przypomnę ci o jego 45% z półdystansu licząc od stycznia (64/142). Całkiem nieźle, jak na kolesia, który w swoim debiutanckim sezonie walił z tego miejsca cegłę za cegłą (10/55 – spektakularne 18%).

„What happened this year was this. Coach Kidd trusted me and I trusted him. At the beginning, when he told me not to shoot I didn’t particularly like that. I wanted to shoot! But he was right. Everything has to happen in the right timing. At some point at the end of the season he said to me, Giannis, now you can shoot. You’re ready. I told him that now I don’t want to (laughs!). I told my coach, don’t worry. Next season I’ll get it out on my own on the court, spontaneously. It’ll come from my game and the work I do every day.”

Czy Giannis jest w stanie regularnie rzucać step-backa za trzy z taką pewnością, jak Henson wali półhaki lewą ręką? Wątpię. Ale poszerzenie asortymentu zagrań o rzut z dystansu będzie potężną bronią, która ułatwi Kiddowi organizowanie ofensywy. Wyobraź sobie, że nagle masz zawodnika, który wzrostem przewyższa wszystkich na swojej pozycji, jest za szybki dla tych, którzy mają takie warunki jak on, a do tego potrafi rozciągnąć obronę groźną trójką. Na ostateczny efekt jego pracy pewnie jeszcze będziemy musieli czekać kilka lat, ale wyobrażenie tego, kim w przyszłości może stać się Giannis, daje sporo do myślenia.

Na deser:

Pierwsze wizualne zmiany w Bucks.

„This…is…Sparta  OUR Time!” – tak zaczyna się krótka zapowiedź tego, jak będzie wyglądała nowa hala w Milwaukee. Nie wielki moloch, a zwykła, pospolita hala, z galerią handlową, restauracjami i salą koncertową. Dodajmy do tego nowe logo, niedługo poznamy nowe stroje (ciut już można podziwiać), a za jakiś czas do treningów wróci Parker, a tegorocznym drafcie ma się pojawić nie Mallory, a jej siostra: Madison Edens.

„Time to own the future!”

Playoffy PLK się skończyły.

Playoffy NBA się skończyły.

Liga mistrzów nawet w tym roku się nie zaczęła.

Czas zacząć off-season Bucks.

Tak może wyglądać nowa hala Bucks.

Temat nowej hali zostanie dopiero zamknięty, jak zagramy w niej pierwszy mecz. Do tego czasu, trzeba się przyzwyczaić, że będziemy mieli masę różnych plotek i nowinek. Dzisiaj po raz pierwszy, dzięki stronie onmilwaukee.com i przede wszystkim pracownikom firmy ScopeBridge, możemy zobaczyć wstępne propozycje hali, w której już w 2019 będziemy walczyli o mistrzostwo z odmłodzonymi LA Lakers…

Poza tym, dalej nic się nie zmienia. Oficjalnie nowe miejsce hali zostanie podane do końca tego roku. Póki co, podziwiaj.

nowahala1

nowahala2

nowahala3

nowahala4

nowahala5

nowahala6

Bucks rządzą pod oboma koszami.

rankdef

Jak to możliwe, że drużyna z niedoświadczonym trenerem i drugim najmłodszym składem w NBA wygrywa po 10 spotkaniach połowę swoich meczów i dumnie siedzi na szóstym miejscu na wschodzie? (nie zabierajcie mi tej radości, wiem, że długo już to nie potrwa). Zastanawiałem się jakiś czas temu, czy nasza dobra obrona to tylko wypadek przy pracy (wyrzucając na ławkę przy okazji grającego najlepszy sezon w karierze Knighta), a dzisiaj na teamrankings.com znalazłem inne ciekawe podsumowanie naszej gry ofensywnej.

Po pierwszych 10 meczach zdobywamy średnio 45,6 punktów z pomalowanego, a pozwalamy sobie rzucać jedynie 37,2 (oba na 4 miejscu w lidze) i tylko Mavs są ogólnie lepsi od Bucks (na drugim miejscu w obu klasyfikacjach). To, że wygrywamy jakiekolwiek mecze przy drugim najgorszym OffEff w lidze (gorsi tylko 76ers) jest w dużej mierze zasługą nasej dobrej skuteczności spod kosza. Nawet Knight, który jak pisałem na początku ma time of is life jak w Dirty Dancing, oddaje aż 62% swoich rzutów z restricted area. 60% rzutów Antka też jest z okolic maksymalnie metra od kosza, a Bayless, Parker czy nawet Mayo oddają z tej odległości aż 2/3 swoich rzutów. Dobrze, że trzymamy się zdobyczy punktowych spod kosza, ponieważ póki co nie ma mowy na grę inside-outside, bo nasze outside (3PT%) jest zdecydowanie najgorsze w lidze.

Jest to dla mnie jednak wielką zagadką, w jaki sposób zespół, który z jednej strony zdobywa tak wiele punktów spod kosza (z tych 45,6 aż 13,2 to punkty po kontrach) może w tym samym czasie kompletnie ssać z półdystasu i dystansu. Zastanawiam się również nad tym, jak bardzo zostaniemy odrzuceni od kosza grając z lepszymi zespołami niż do tej pory i jaki to będzie miało finalny efekt na nasze wyniki – czy podniesiemy skuteczność z dystansu, czy po prostu zaczniemy przegrywać mecz za meczem?

Jak to Giannis biegł sprintem na mecz w środku zimy.

Jeśli jeszcze nie kochasz Giannisa to przeczytaj krótką anegdotę z początku poprzedniego sezonu i napisz, czy zmieniłeś zdanie. Jeśli nie, to możesz śmiało przestać tu zaglądać.

Był 23 listopada, na dworze zimno jak cholera (prawie -10C), a ja byłam w trakcie zakupów z moim chłopakiem na Brady Street – kilka minut od Bradley Center. Zobaczyliśmy wielkiego mężczyznę, który przebiegł sprintem koło naszego samochodu. Zrównaliśmy się z nim, opuściliśmy szyby i zapytaliśmy, czy czasem nie chciałby, żebyśmy go podrzucili na halę. Odpowiedział, że bardzo chętnie i usiadł na tylnym siedzeniu mojej skromnej Hondy Fit.

Giannis miał na sobie tylko wiatrówkę i krótkie spodenki. Powiedziałam mu, że powinien sobie kupić kurtkę na zimę, a on odpowiedział, że ma zablokowaną kartę kredytową, bo właśnie przez pomyłkę przelał wszystkie swoje pieniądze do rodziny w Grecji i teraz nie ma ani centa nawet na taksówkę na halę. Przez całą drogę bardzo nam dziękował i co chwila powtarzał, że uratowaliśmy mu życie.  Co za słodki dzieciak…

Historia o tym, jak przypadkowi fani podrzucili roztargnionego Giannisa na mecz już temu rządziła w internetach. Jaki był ciąg dalszy? Giannis wysiadł pod halą, przebrał się i zagrał 12 minut w meczu z Bobcats, zdobywając w sumie 6 punktów i zbierając 3 piłki. Efektem jego przedmeczowego roztargnienia w banku było życie na krechę do czasu, aż rodzice nie wykonali przelewu zwrotnego oddając mu część wypłaty.

Podejście Giannisa do życia jest w dużej mierze odzwierciedleniem tego, jak zachowywałby się w pierwszych miesiącach NBA 18-latek z biednej Polski:

Gdy tylko zobaczył, że 50% jego wynagrodzenia idzie na podatki zapytał się mnie, czy znam jakiś sposób, żeby ich nie płacić. – Zaza Pachulia

Giannis po każdym wspólnym posiłku z drużyną zabierał do swojego domu sześć, czasem i więcej opanowań z resztkami. Starał się oszczędzać pieniądze na wszystkim – ciastkach, napojach, ciepłych posiłkach. – Brandon Knight

Kiedyś popełniłem wielki błąd i przy Giannisie wyrzuciłem do kosza parę butów. Ostro zainterweniował mówiąc: „Co robisz? To dobre buty!” Po czym wyjął je ze śmietnika i zabrał do domu. – Caron Butler

Czy w całej swojej dziecinnej naiwności i życiowej niedojrzałości, stać go na osiągnięcie wielkich rzeczy w tym sezonie?

Bucks muszą wygrać jeszcze 7 meczów.

Zakładając, że dzisiaj w nocy zesweepujemy Lakers, zostanie nam jeszcze tylko 6 wygranych. Dlaczego akurat 6? Kevin Pelton w ciekawy sposób przedstawił zależność między liczbą wygranych meczów w danym sezonie, a kolejnymi 10 latami. Biorąc pod uwagę wszystkie sezony, w których obowiązuje obecna forma draftu, ewolucja zespołów kształtuje się wg autora następująco:

evolution

Dla Bucks szczególnie istotna jest w tej chwili sytuacja na dole tej tabeli. Popatrzcie jak bardzo rzuca się w oczy różnica między <19 wygranymi a 20-24. W tym drugim przypadku, do którego Bucks muszą się jeszcze trochę przyłożyć, pułap .500 wygranych w sezonie osiąga się już (statystycznie) w czwartym sezonie od tankowania. W piątym roku, co najciekawsze, można liczyć na najlepszy przyrost zwycięstw biorąc pod uwagę nawet obecnych mistrzów. Dla potwierdzenia tego faktu, Kevin podaje przykłady Spurs z 1996/97 oraz Seattle z 2007/08, którzy wygrali dokładnie 20 spotkań.

Inna ciekawa statystyka? Zaledwie 15% zespołów, które w czasie tankowania wygrały mniej niż 20 meczów w latach 1994-2004 osiągnęły pułap 55 wygranych. Dla porównania już 39%, które wygrały 20-24 mecze w „tanking year” dobiły do 55 zwycięstw.

Dlatego kolejne mecze będą paradoksalnie ważne dla Milwaukee. Oczywiście nie można się tego ślepo trzymać, jednak należę do osób, które wierzą w to, że historia jest najlepszą z nauk. W ciągu ostatnich 20 lat, zespoły, które startowały z samego dna losowały w drafcie swoich przyszłych zbawicieli. Tak było z Sixers i Iversonem, Cavs z Jamesem, Hornets i Paulem, czy Clippers i Griffinem. Są też niestety zespoły (do których pewnie zawsze będą zaliczali się Bucks), które mimo wielu picków w drafcie i tak zawsze lądują poza playoffami – np. TWolves czy Kings. Czy Bucks wiecznie będą źle zarządzani? Nie można i tego wykluczyć. Trzeba jednak znaleźć sobie minimum radości w tym nudnym i fatalnym sezonie.

Pobawmy się zatem.

Przed Bucks mecze z Lakers, Miami, Detroit, Miami, Chicago, Toronto, Indiana, Cleveland, Washington, Toronto i Atlanta.

Pogrubiłem te, w których mamy więcej niż 40% szans na wygraną. W pozostałych szansa spadają do żenujących 22%.

Mając na uwadze to, że ani razu nie wygraliśmy w tym sezonie dwóch meczów pod rząd, ciężko liczyć na 7 zwycięstw przy obecnym grafiku.

Wniosek jest z tego jeden. Czy zgarniemy Embiida w drafcie, czy nie i tak prawdopodobnie  czeka nas kolejna dekada przeciętności. Pier.le taką zabawę…

Gary ‚the bitch’ Neal jedzie po Bucks po meczu z SAS.

Gary Neal wrócił w nocy do San Antonio, tym razem jednak w barwach swojego nowego klubu. Bobki przegrały 82-92, Gary rzucił 15 punktów z ławki w 23 minuty i co najważniejsze, w końcu po raz pierwszy się wypowiedział o swoim odejściu z Bucks. Oto kilka moich ulubionych cytatów.

Ten wyjazd do San Antonio był lepszy niż z Bucks?
– Teraz graliśmy prawdziwą koszykówkę.

Jestem szczęśliwy, że jestem w sytuacji gdzie mogę grać takie mecze, a nie robić tego, co próbują w Milwaukee.

Co zrobiłeś, jak usłyszałeś o wymianie?
– Niczego nikomu nie oddałem. Pojechałem prosto na lotnisko. Zostawiłem wszystko w mieszkaniu, napisałem czek za wynajem i już mnie tam nie było.

Kończyłem właśnie trening w Milwaukee. Wyjąłem tylko wkładki z butów i wyszedłem.

Jak tylko się dowiedziałem, że Neal został oddany też wyjąłem wkładki ze wszystkich swoich butów. Tak się po prostu robi.

Dalej nie wierzysz, że Butler skończy karierę w Bucks? [film i łzy]

1. Zaczął sprzedawać narkotyki jak miał 12 lat.

2. Każdego ranka budził się ze strachem, że on, albo ktoś z jego znajomych zostanie zastrzelony.

3. Zanim skończył 15 lat był aresztowany co najmniej 15 razy.

4. W wieku 14 lat został skazany na rok więzienia. Przez 23 godziny na dobę siedział sam w małej celi, patrzył przez okno, pisał listy do rodziny i płakał, płakał, płakał, płakał, płakał…

5.Po wyjściu z więzienia zaczął karierę w Burger Kingu. Teraz jest właścicielem sześciu restauracji.

6. 5:35 – Caron płacze.

7. 5:53 – Caron znowu płacze.

8. 7:56 – Caron płacze po raz trzeci.

9. 8:43 – Caron płacze po raz ostatni.

10. A teraz oglądaj:

Wzruszony?

Najgorszy prezent świąteczny w historii

nba league pass logo_grittyNie lubię dostawać prezentów. Mam jakąś barierę w głowie, która zamiast pozwalać mi się cieszyć z każdej najdrobniejszej rzeczy, powoduje lekkie zawstydzenie i zażenowanie. Teraz jednak pod choinką znalazłem dość nietypowy prezent z moim imieniem zapakowany w białą kopertę z logiem NBA.

Papier z logiem League Passa, milion podziękowań za dokonanie płatności, wszystkie moje dane kontaktowe, no pięknie.

Na dole to, co najważniejsze – pogrubionym tekstem informacja o aktywacji pakietu full-wypas-wszystkie-mecze-wraz-z-playoffami.

Ręcznie dopisany login i hasło, na które mam się logować.

WOW.

Święta – where amazing happens.

Święta – impossible is nothing.

Święta – I love this game.

Jeden sierpowy pod oko lekko mnie otumanił, kiedy po zalogowaniu zobaczyłem, że zostałem dumnym właścicielem darmowego próbnego konta świątecznego, które znajomy wspaniałomyślnie na szybko założył, żebym mógł obejrzeć Nets z Bulls.

Drugi podbródkowy powalił mnie skutecznie na glebę.

Przyszedł dosłownie parę minut temu. SMSem. „Ha.Ha. Gotcha!”

Smak moich krwawiących ze smutku łez nie jest w stanie odmówić geniuszu tego demonicznie zaplanowanego podarunku. Gdybyście za rok chcieli komuś zrobić (podły i bolesny) numer – macie gotowe rozwiązanie.

Spurs, Bulls i Mavs poczuli morderczy oddech Giannisa

antek_gritty

Antek dostał w końcu więcej czasu i patrząc na nasze miejsce w tabeli można liczyć na to, że w kolejnych spotkaniach również będzie mógł wyładować emocje na parkiecie przez ponad 24 minuty.

Jego ostatnie trzy mecze to średnio 12 punktów i 8,3 zbiórek w nieco ponad 30 minut. Nie ma co patrzeć na to, że większość z tego czasu to garbage time. Dla Bucks w tym sezonie cała druga połowa (a niekiedy nawet druga kwarta) to garbage time.

Usiądźcie i obejrzyjcie na spokojnie trzy skróty z udziałem Antka. Kolejno z Mavs, Spurs i Bulls

TOP 10 Bucks (2)

John-Henson-reach-300x225

Kolejnych strasznych pięć meczów za nami. Niestety, wszystkie z nich nie dość, że zakończyły się porażkami (jesteśmy aktualnie najgorętszą drużyną w NBA z serią 7 przegranych z rzędu), to jeszcze w żadnym z tych spotkań nie zagraliśmy dobrej koszykówki. Nie będzie zatem dla nikogo zdziwieniem, że nawet się cieszę z aktualnego stanu rzeczy. Jeszcze kilka tygodni takiej dyspozycji i będziemy mogli zapomnieć o playoffach. To mam nadzieję będzie znaczyło więcej czasu dla Antka i Woltersa. Szczególnie szkoda mi tego drugiego, który ostatnio stracił miejsce w pierwszym składzie na rzecz Ridnoura (ale jak zobaczycie poniżej, nie za bardzo odbiło się to na jego statystykach). Przyjście nowego trenera faktycznie wprowadziło nieco świeżości do naszej gry – mamy drugą najgorszą ofensywę w lidze (89,4ppg), ale nadal jesteśmy w pierwszej dziesiątce najlepiej broniących (9. 97,9 opp ppg). Na głębszą analizę po 10 meczach przyjdzie niedługo czas, a ty już pewnie umierasz z ciekawości żeby przeczytać, kto w ostatnich pięciu meczach był naszym najlepszym zawodnikiem. Oto pełne zestawienie.

Bucks Power Ranking (2., mecze 6-10 – Miami, Orlando, Indiana, Oklahoma, Portland)

1. John Henson 24,6 minut | 11,2 punktów (52% z gry) | 6,6 zbiórek | 1 asysta | 2,4 bloków| średni EVAL 13,4 

– jedyny zawodnik Bucks, który miał dwucyfrową liczbę bloków (12)

– najgorszy +/- w zespole : w sumie -49

2. OJ Mayo 31,8 minut | 16,4 punktów (12/24, 50% za trzy) | 3,8 zbiórek | 2 asysty | 3 strat | średni EVAL 9,4

– oprócz trafiania co drugiej trójki, nie pomylił się z osobistych (12/12)

– najwięcej strat – 15 i minut (159) w zespole

3. Khris Middleton 29,8 minut | 11,8 punktów  | 5,2 zbiórek | 1,4 asyst | 1,2 przechwytów | średni EVAL 9,4

– trzeci zbierający w ostatnich meczach (26, z czego 22 w obronie)

– najlepszy przechwytujący (6)

4. Nate Wolters 28,8 minut | 7,8 punktów | 3 zbiórki | 3,8 asyst | 1,6 strat | średni EVAL 8

– nie trafił ani jednej trójki w 7 próbach

– As/TO 3,8/1,6

– najlepszy podający (19 asyst)

5. Caron Butler 19,2 minut | 7,8 punktów | 3,2 zbiórki | 1 asysta | 0,8 strat | średni EVAL 5

– najprzeciętniejszy z Kozłów

6. Giannis Antek 13,6 minut | 4,8 punktów | 2,6 zbiórek | 1,4 strat | średni EVAL 4,8

– zagrał 40 minut mniej niż Udoh, a zebrał tylko 5 mniej piłek i rzucił 4 punkty więcej

7. Zaza Pachulia 21,6 minut | 5 punktów | 7,4 zbiórek | 0,2 bloków| średni EVAL 4,4

– 24% z gry (najgorzej w zespole 10/41!)

– pierwszy zbierający (37 zbiórek, aż 17 w ataku)

– miał 1 blok w 108 minut

8. Gary Neal 18,8 minut | 8,8 punktów | 2 zbiórki | 1,6 asyst| średni EVAL 4,4 

– dalej świetnie siedzą trójki: 9/18

– 10 strat, 8 asyst

9. Luke Ridnour 14,2 minuty | 3,8 punktów | 2,2 asyst| 0,8 strat | średni EVAL 3,4

– drugi podający (11) mimo jedynie 14 minut średnio na parkiecie

10. Ekpe Udoh 21,6 minut | 4 punkty | 3,6 zbiórek | 0,8 bloków | średni EVAL 1,8

– coś na pocieszenie http://www.youtube.com/watch?v=Kox98K-NdLE

Najlepsi w sezonie 2013/14 (po 10 meczach)
1. Henson 122
2. Mayo     112
3. Pachulia 98
4. Wolters 93
5. Neal        74
6. Butler    64
7. Middleton 59
8. Ilyasova 35
9. Antek       22
10. Ridnour 17
11. Udoh 17
12. Raduljica 6
13. Knight 6
14. Sanders 3

 

Dlaczego MUSISZ się cieszyć z tego, że Sanders zostaje w Bucks na lata?

sandersink

Larry w końcu zrobił to, co na czekali wszyscy fani Bucks. Zdjęcie powyżej przedstawia moment podpisywania nowego czteroletniego kontraktu o wartości 44 milionów. Nie muszę chyba nikomu mówić, jak fantastyczny, rewelacyjny i wyśmienity jest ten kontrakt. Nie można przeoczyć tego, jak Larry na każdym kroku podkreśla swoje przywiązanie do Milwaukee. Nie można obojętnie patrzeć na to, że spokojnie mógł liczyć na maksa w przyszłym roku, kiedy skończyłaby się obecnie trwająca umowa. Nie będę przedłużał, mamy Larry’ego przez następne 5 lat i możemy tylko trzymać kciuki, aby dalej robił takie postępy, jak do tej pory.

A dlaczego MUSIMY się cieszyć z tego, że Sanders zostaje u nas na lata? Popatrzcie na poniższe statystyki, zamieszczone na oficjalce Bucks:

  • z Larrym na parkiecie, przeciwnicy notowali ORT 102,4. Innymi słowy, kiedy Larry był na parkiecie, mieliśmy 4 najlepszą obronę w NBA. Jest to ważne, szczególnie jeśli popatrzy się na poniższą statystykę.
  • bez Larry’ego na parkiecie, przeciwnicy mieli ORT 108,3. Znowu tłumacząc – bez Sandersa nasza defensywa spadała na 7 miejsce od dołu.
  • rekord punktowy Larry’ego przed poprzednim sezonem wynosił 15 punktów. Rok temu pobił go aż 11 razy, ustanawiając nowy szczyt na 24 punktach.
  • Kiedy Larry rzucał więcej niż 16 punktów, mieliśmy bilans 9-2
  • Larry miał olbrzymi wpływ na defensywę Bucks pod samym koszem ograniczając przeciwników w tym rejonie do jedynie 56% z gry. Lepsi od nas byli tylko Spurs, Pacers, Nuggets i Thunder. Pisałem kiedyś o tym przy okazji tłumaczenia „Efektu Dwighta”.
  • Średnia bloków Sandersa PER48 to, bagatela, 4,9!  To więcej, niż 14 zespołów miało w sumie.
  • Miał 15 meczów z ponad 5 blokami.
  • Miał 2,8 bloków na mecz, drugi wynik w NBA za Ibaką. W blokach na minutę również zajął drugie miejsce – za McGee.
  • Blokował 7,6% wszystkich rzutów przeciwników, co jest nowym rekordem klubu.
  • Dwa lata temu rzucał wolne z 47% skutecznością. Rok temu już z 62%. Plan na nowy sezon to ponad 70%.
  • Spędził na parkiecie więcej minut w zeszłym sezonie (1937) niż w dwóch pierwszych razem wziętych (1514).
  • W pierwszych sezonach jego Defensive Rebound % wynosił odpowiednio 16% i 13%. Rok temu? Prawie 26%, co jest ósmym wynikiem w historii klubu.
  • Nie ważne jak wiele bloków zaliczył, jego główną poprawą były zbiórki. Prawie 19% wszystkich zbiórek drużyny należało do niego. To 6 wynik w historii Bucks. Lepszy niż jakikolwiek sezon Boguta. Ba, lepszy od wszystkich (oprócz jednego) sezonu Kareema!
  • Kończył akcję wsadami 118 razy.
  • 30 listopada w meczu z Wolves zanotował pierwsze triple double w karierze – 10 punktów, 12 zbiórek i 10 bloków.
  • Dwa lata temu faulował średnio 7,4 razy na 36 minut. Rok temu ograniczył to do 4,3 na 36 minut, co było jego najlepszym wynikiem w karierze.
  • Tylko trzy razy spadł za faule – wszystko w listopadzie.
  • Zakończył sezon ze 155 kolejnymi meczami bez spadnięcia za faule.
  • W 18 back-to-backach notował średnio 11,7 punktów, 10,1 zbiórek i 3,3 bloków na mecz.
  • Zmniejszył straty z 2,4 per36 do 1,6.
  • Miał najlepszy PER w drużynie: 18,7.
  • 77% jego rzutów było z pomalowanego. W swoim pierwszym sezonie rzucał jedynie 58% z tej odległości.

Kończąc. Larry Sanders jest gotowy na bycie liderem Bucks.

Ish Smith? Kto to w ogóle jest?

Oddanie Tobiasa Harrisa do Orlando było tragicznym błędem Hammonda. Książkowym przykładem na to, jak jedna decyzja może się ciągnąć za osobą do końca jego kariery jako managera. Oddać młodego, wszechstronnego i perspektywicznego zawodnika za 28 bezpłciowych meczów Redicka (teraz wymienione już za pick w drugiej rundzie przyszłorocznego draftu, który może się okazać jeszcze bardziej bezpłciowy) plus kilka buraków to szczyt bezmyślności. Jednym z buraków, którzy przyszli do Bucks dzięki tej niesławnej wymianie jest młody Ish Smith. Zawodnik, który mimo krótkiej, trzyletniej kariery w NBA, zdążył już zwiedzić pięć klubów (wybrany jako wolny agent przez Houston, w drafcie pominięty absolutnie przez wszystkich). Typowy wyrównywacz salary. Zapychacz najgłębszych dziur w składzie. Dobry kumpel na ławce, który zawsze poda ci czysty ręcznik i zimną wodę, bo i tak nie zmęczy się za bardzo w mniej niż 10 minut na parkiecie.

Czytaj dalej Ish Smith? Kto to w ogóle jest?

LeBron jest najgorzej opłacanym zawodnikiem w lidze

Harden jest 7/7 za trzy, Houston pewnie zmierzają do wygranej w OKC, można zająć się przeglądaniem internetu. Póki co nie o Bucks, a o Lebronie. Panowie z cabletv.com przygotowali ciekawą infografikę pokazującą nam, ile naprawdę powinien zarabiać James w Heat. Enjoy.

LeBron James Is Underpaid

LeBron James Is Underpaid – An infographic by the team at CableTV.com

Czy powinniśmy się martwić technicznymi Sandersa?

Larry ostatnio zdecydował się na mało popularny ruch w NBA i robi naprawdę dużo, żeby w końcówce sezonu zasadniczego zepsuć to, na co ciężko pracował przez cały rok. W 10 dni zdążył dostać sześć technicznych, trzy razy został wyrzucony z boiska i dodatkowo liga ukarała go 95k grzywny. 10 marca wyleciał z meczu z Waszyngtonem, dwa dni później wdał się w dyskusję z sędziami w meczu z Miami, a 22 marca sędziowie kazali mu sprawdzić czy nie ma go w szatni w końcówce meczu z Indianą. Trzy wycieczki z dala od parkietu przed zakończeniem meczu stały się tematem numer jeden w Milwaukee i jest cholernie szkoda tego, że powoli też dziennikarze zaczynają co raz więcej mówić o jego problemach psychicznych, niż o fantastycznej grze w obronie i olbrzymim postępie, jaki Larry poczynił w tym sezonie.

Zaczyna mnie to martwić z kilku powodów:

1. Boylan ewidentnie nie radzi sobie Larrym, o czym świadczy to, że na pomeczowych konferencjach w kółko tłumaczy jego zachowanie.

„You start playing with fire, you’re going to get burned, and that’s what’s happening right now.”

Rozumiem to, że w końcówce sezonu Kozły były zdeterminowane żeby wskoczyć na co najmniej siódme miejsce na wschodzie  żeby uniknąć szybkiej eliminacji w pierwszej rundzie przez Heat, ale żaden doświadczony trener (albo ewentualnie kapitan drużyny) nie może dopuścić do sytuacji w której zawodnik z taką częstotliwością traktuje sędziów z większą pogardą niż ja mam w stosunku do duetu Ellis-Jennings. Patrząc na to, jak problemy psychiczne powoli rozwalają karierę Cousinsa, nie można biernie przyglądać się temu, jak podobna historia (być może) właśnie zaczyna się na naszych oczach.

2. Przeciwnicy już teraz wiedzą, jakie są ofensywne upośledzenia Larry’ego i wykorzystują to w każdym meczu. W kolejnych meczach zaczniemy oglądać sytuacje, w których wszyscy zaczynają wchodzić do jego głowy, prowokować go i czekać na jego wybuchową reakcję. Rasheed Wallace panie i panowie? Przypatrzcie się meczowi z Pacers. Larry nie trafia w ataku, z drugiej strony Indiana ustawia swoją akcję na izolacje z broniącym Sandersem, bo jest więcej niż pewne, że poirytowany zakończy akcję szybkim faulem.

3. Niebezpiecznie szybko zbliża się też do jedno meczowego zawieszenia przez ligę. Jeszcze trzy i przekroczy magiczną liczbę 16 dachów w sezonie (w tej chwili tylko Kobe ma o jeden więcej od Larry’ego – 14). Nie chodzi o kary finansowe jakie nasz center będzie dostawał, bo to nie mój problem, ale za nic nie chciałbym, żeby Sanders trafił na czarną listę sędziów. Nie ma co ukrywać – w duecie z kiepskim trenerem, byłoby to kolejną taktyczną przeszkodą w końcówkach wielu zaciętych spotkań, które jeszcze przed nami.

Mam nadzieję, że powyższe problemy niedługo przestaną nas nękać i będziemy mogli wrócić do zachwytów nad defensywnymi umiejętnościami Larry’ego, a nie nad jego nagłymi wybuchami agresji.

Ellis faktycznie jest lepszy od Wade’a. Monta zawodnikiem tygodnia na wschodzie.

z BKN: 7-14, 20 pkt, 7 as, 6 przech.

z  MIA: 6-18, 14 pkt, 9 as, 5 przech.

@ DET: 12-22, 30 pkt, 9 as, 4 zb.

Tyle wystarczyło, żeby zostać zawodnikiem tygodnia na wschodzie. Jest to świetna motywacja dla zawodnika, który wszedł w ten tydzień po tragicznym meczu z Memphis, który skończył trafiając 1 na 14 rzutów. Jego wyjątkowe 47% z gry (i 57% za trzy) w trzech ostatnich meczach to faktycznie coś, co trzeba docenić. umadZ resztą wcześniej już sam zapowiedział, że jest lepszy od Wade’a:

Co z kolei mnie sprowokowało do zrobienia tego:

https://twitter.com/daveknot/status/285680389320757250

Jak widać, nagroda zgrała się w czasie idealnie…

76-letni Michael Heisley zainteresowany kupnem Bucks.

nbGrizz2.jpg76 letni miliarder Michael Heisley, który niedawno sprzedał swoje udziały w Memphis Grizzlies, jest podobno zainteresowany wykupieniem pakietu większościowego od Kohla i przejęciem całkowitej władzy w Milwaukee. Tak podaje Stein z ESPN. Suche fakty, za którymi idzie cała masa wątpliwości, nawet z mojej strony. Dlaczego?

1. Wystarczy wygooglać nieco o Heisley’u. Koleś jest przede wszystkim biznesmenem  dla którego najważniejsze są pieniądze. Kupił Vancouver Grizzlies za psie pieniądze, zobaczył, że w Kanadzie nie da się zarobić na koszu i bez chwili zająknięcia przeniósł drużynę do Memphis. Tam trochę poskąpił kasy (na przykład na Gasola), a kiedy zobaczył, że może z dużym zyskiem pozbyć się drużyny, od razu ją odsprzedał. Teraz pewnie żałuje, że przedłożył miłość do pieniędzy nam miłość do koszykówki i planuje powrót do NBA.

2. Nie wierzę w to, że Heisley nagle zrobił się sentymentalny i chce prowadzić drużynę, która byłaby blisko Chicago, gdzie aktualnie mieszka. Niestety, Michael nie ma żadnych korzeni, które łączyły by go z Milwaukee. Urodził się w DC, wychowywał w Virginii. Dlatego też, podobno, w prowadzonych aktualnie negocjacjach ma się pojawić zapis obligujący Heisley’a do wybudowania nowej hali w Milwaukee, co skutecznie zniechęciłoby go do przenoszenia drużyny w bardziej rentowne miejsce. Dodatkowo ma się pojawić klauza mówiąca o wieloletniej współpracy i konieczności pozostawienia drużyny tam, gdzie jej miejsce.

3. Plusem na pewno byłoby to, że ma pieniądze i mimo, że momentami potrafi liczyć się z każdym groszem, to jednak na początku działalności mógłby sypnąć niemałą kasą. Do tego nie można zapominać, że pod jego władzą Grizzlies nie wyglądali tak strasznie źle. W końcu nawet udało mu się stworzyć niezłą ekipę w Memphis, którą teraz dzielą od Kozłów koszykarskie lata świetlne.

Nie da się ukryć, że każda zmiana właściciela wywołuje mniejsze lub większe emocje. W tym przypadku zamieniamy jednak, przepraszam, jednego starego miernika na drugiego, czego nie jestem do końca zwolennikiem. Wiadomo, że dni Kohla w Bucks są policzone, jednak myślę, że przez cały czas będę zwolennikiem sprzedania drużyny w nieco młodsze ręce (poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale czy Heisley nie sprzedał Memphis 36 latkowi?)

10 grudnia – dzień, w którym LeBron prawie w pojedynkę wygrał z Bucks.

Dzisiaj jest poniekąd historyczny dzień dla Bucks. 10 grudnia 2005 oraz 1971 miały miejsce dwa spotkania, o których nie można zapominać.

Siedem lat temu, podczas meczu z Cleveland, omal w pojedynkę nie ograł nas Lebron James. 52 punkty, 7 asyst, 7 zbiórek, do tego 65% z gry – niewątpliwie jeden z lepszych meczów w karierze rozegrał w Bradley Center. Niestety dla niego, to Kozły wygrały tamto spotkanie 111-106, a występ Lebrona można teraz wspominać jako statystyczny wyczyn, który zdarza się raz na kilka sezonów, a nie jako heroiczny wyczyn prowadzący do zwycięstwa. Enjoy!

PS. Fajnie ogląda się skład Bucks z Fordem, Kukocem, Bogutem i Reddem w składzie.

10 grudnia 1971, w naszym mistrzowskim sezonie, Jabbar miał też jeden wyjątkowy mecz. W spotkaniu z Celtami zdobył 55 punktów prowadząc nas do zwycięstwa 120-104. Niestety, brak meczu na youtubie, za to poniżej możecie zobaczyć cały boxscore. Enjoy, tylko trochę mniej.

Bucks Skilesa ssą w dogrywkach i zaciętych meczach.

Po ostatniej porażce z Miami strasznie narzekałem na wykonanie ostatniej akcji przez Ellisa i generalnie doczepiłem się nieco Skilesa za fatalne rozrysowanie tego zagrania. Nie można też powiedzieć niczego dobrego o naszej dyspozycji w dogrywce.

Wrodzona ciekawość nie dała mi spokoju i musiałem sprawdzić, jak pod wodzą Skilesa (czyli od sezonu 2008-09) Bucks radzą sobie w dwóch sytuacjach. Pierwsza, to mecze zakończone różnicą trzech lub mniej punktów, druga, to mecze po dogrywkach. Jak można się było domyślać, w obu tych statystykach wypadamy na minus.

Gdy mecze są rozstrzygane 3 lub mniejszą liczbą punktów, Bucks są mają bilans 11 – 17 (39% zwycięstw). Pełna lista tych spotkań:

San Antonio (W)
New Jersey (L)
Timberwolves (L)
Miami (L)
Atlanta (L)
New Orlean (L)
Bulls (L)
Cleveland (L)
Pacers (W)
Chicago (W)
Dallas (L)
Filadelfia (W)
Boston (W)
Atlanta (W)
Charlotte (L)
Boston (L)
Oklahoma (L)
Cleveland (L)
Indiana (W)
San Antonio (L)
Charlotte (L)
Minnesota (W)
Sacramento (L)
San Antonio (W)
Cleveland (W)
Orlando (L)
Chicago (L)
Cleveland (W)

Z kolei gdy o zwycięstwie decyduje dogrywka, Bucks znowu spisują się poniżej 50% procent i z bilansem 10 – 11 (47% zwycięstw) nie mają za bardzo czym się pochwalić. Znowu wszystkie dogrywkowe boxscore’y:

Waszyngton (W)
Memphis (L)
Boston (L)
Detroit (L)
Dallas (L)
Nowy Orlean (L)
Portland (W)
Lakers (L)
Oklahoma (W)
Houston (L)
Atlanta (L)
Sacramento (W)
Memphis (W)
Charlotte (W)
Boston (L)
Miami (L)
Toronto (W)
Orlando (L)
Filadelfia (W)
Oklahoma (W)
Cleveland (W)
Miami (L)

Przydałoby się jeszcze sprawdzić, jak pod tym względem radziły sobie pozostałe drużyny kierowane przez Skilesa oraz jakim bilansem mogą pochwalić się inne zespoły NBA, jednak na żmudne szukanie nie mam teraz czasu. Może znacie stronę, gdzie prowadzone są takie statystyki?

Nie mniej jednak postanowiłem z ciekawości trzymać listę otwartą i uzupełniać ją jeszcze w tym sezonie (i ewentualnie w następnym, pod warunkiem, że Skiles zostanie). Stay tuned.