Bucks – Magic 83-103 [wrażenia]

Nie było siódmego zwycięstwa z rzędu. Bucks bez Giannisa nie znaleźli swojego rytmu, zagrali w sumie 20 różnymi piątkami, mieli tak ciężkie nogi, że trafili tylko 6 z 35 trójek i muszą jak najszybciej zapomnieć o swoim drugim najgorszym meczu w tym sezonie.

Wbrew moim wczorajszym zapowiedziom, Bucks nie przejechali się po Magic. Okazuje się, że z kolanem Giannisa nadal jest na tyle niedobrze, że raczej odpuści sobie wszystkie back-to-backi do końca sezonu zasadniczego. A oglądanie Kozłów bez naszego lidera przypomina mi trochę czasy oglądania Bucks z lat 2006-07, gdy nic się nie kleiło i nic nie wpadało. Dokładnie tak było dzisiaj – Bucks trafili tylko 6 z 35 prób za trzy (Middleton 0/4, Lopez 0/6, Brogdon 0/4, Wilson 0/5, Brown i Ersan 0/2). I w sumie nic więcej na ten temat nie trzeba dodawać – to był prostu jeden z tych dni, kiedy cegły sypały się na potęgę. Trzeba się otrząsnąć i jak najszybciej zapomnieć o tym meczu.

Zastanawiające jest to, że Budenholzer wystawił w tym meczu aż 20 różnych piątek, z czego żadna z nich nie zagrała dłużej niż 5 minut. Najskuteczniejsza wariacja: Lopez-Bledsoe-Middleton-Snell-Wilson spędzili na parkiecie w sumie 2,5 minuty i zdobyli 10 punktów, a najdłużej grająca piątka Ersan-Lopez-Bledsoe-Middleton-Brogdon w 5 minut oddali 10 rzutów (trafili trzy) i wywalczyli w sumie 7 punktów. Wszystko można tłumaczyć zmęczeniem, tak jak to zrobił Bledsoe: „I’m thinking everybody was tired. We had no legs. We missed a lot of threes.”

Dla Bucks był to najgorszy mecz w ataku w tym sezonie. 22 grudnia w meczu z Heat rzuciliśmy 87 punktów. Dodatkowo, w trzeciej kwarcie ledwo uzbieraliśmy 15 punktów – to też najgorszy wynik w tym sezonie (poprzedni z Knicks – 17).

Z pozytywnych rzeczy, Mirotić już w stroju Bucks. Co prawda jeszcze nie wybiegł na parkiet, ale odbył już pierwszy trening z drużyną, po którym powiedział, że jest w stanie dać drużynie więcej, niż tylko dalekie trójki i rozciągnięcie ataku. Przyznał to też trener Bud, który jest pod wrażeniem wszechstronności Nikoli i ceni go również za umiejętności rozgrywania i gry w obronie. A skoro już o obronie mowa, to zapamiętaj z tego meczu tylko to, że Brook Lopez o mało nie zakończył kariery Aarona Gordona:

Zapominamy o porażce i w poniedziałek widzimy się w Chicago, gdzie będziemy walczyli o piątą z rzędu wygraną nad Bulls.

Bucks vs Magic [zapowiedź]

Nie ma odpoczynku. Dzień po pewnym zwycięstwie nad Dallas Maverics, Bucks pędzą po czterdziestą drugą wygraną w sezonie. Trochę wierzyć się nie chce, że przed meczami z: Magic, Bulls, Pacers, Celtics i Wolves mamy dwa mecze przewagi nad Toronto Raptors i brakuje nam jeszcze tylko trzech zwycięstw, żeby wyrównać rekord z zeszłego sezonu (i jednej wygranej, żeby wyrównać ten sprzed dwóch lat).

Do tego wygraliśmy 6 meczów z rzędu i 12 z ostatnich 13.

Bucks Madness, trwaj w najlepsze!

W nocy powinien już zagrać Middleton, który wróci do składu po krótkim odpoczynku. Nie wiadomo dalej co z Miroticiem, o czym pisałem już dzisiaj wcześniej (chociaż ESPN podaje, że zarówno DiVincenzo jak i Mirotić na pewno nie zagrają). Ze względów czysto statystycznych, fajne byłoby go zobaczyć już z Orlando – drużyna z Florydy jest na szóstym miejscu w lidze pod względem bronienia trójek (przeciwnicy oddają z nimi tylko 29.5 na mecz) oraz na czwartym miejscu w zbiórkach w ataku (9.3 na mecz).

Czego należy się spodziewać ze strony Magic? Teoretycznie może być ciekawie. Zespół z Orlando dalej ma szanse na playoffy (bilans 23-32 i tylko trzy mecze straty do Heat), do tego również jest w niezłej formie (trzy wygrane w ostatnich czterech meczach). Zarówno Vucevic jak i Terrance Ross będą w wakacje zastrzeżonymi wolnymi agentami, a jak nie będzie perspektyw walki o playoffy, raczej nie zdecydują się na pozostanie na Florydzie. Szkoda, że z powodu kontuzji nie zagrają w nocy ani Mo Bamba, ani świeżo nabyty Markelle Fultz.

55 mecz Bucks w tym sezonie zapowiada się ciekawie, ale nie liczę na zbyt wiele emocji. Każdy wynik niż spokojnie, ponad 10 punktowe zwycięstwo gospodarzy będzie dla mnie zaskoczeniem.

Poprzednie spotkania:

Wygrana Bucks 113-91 w październiku.
Wygrana Bucks 118-108 w styczniu.

Początek meczu o 3:30.

Do jutra!

Mirotić niepewny występu z Magic.

Wciąż nie wiadomo, czy Mirotić zadebiutuje dzisiaj w nocy w meczu z Magic. Na szczęście jego kontuzja nie jest groźna i już niedługo powinniśmy zobaczyć go w stroju Bucks, gdzie w duecie z Lopezem zaczną erę podkoszowych splash brothers.

Ze wszystkich centrów, Lopez oddaje najwięcej trójek na mecz – 6.4 prób w niespełna 28 minut na parkiecie (na drugim miejscu Towns ze średnią 4.6 w 33 minuty)

Ze wszystkich PFów, Mirotić oddaje najwięcej trójek na mecz – 7.2 prób w 29 minut na parkiecie (na drugim miejscu Griffin ze średnią 6.7 w 37 minut).

Zarówno Lopez jak i Mirotić oddają więcej trójek niż rzutów za dwa.

Absurd dzisiejszej NBA – dwóch podkoszowych graczy będzie rzucać 12-15 trójek na mecz. Obaj pewnie będą mieli więcej 3PA niż zbiórek. O blokach nie wspomnę.

A w rezultacie spacing wokół Giannisa będzie chory!

22 trafione trójki nie starczyły. Bucks – Mavs 122-107

Bucks nie wypuścili z rąk 22 punktowej przewagi, mimo tego, że Mavs rzucali trójki jak szaleni (22/53) , a Dirk miał +14 w 18 minut na parkiecie. Dziwny mecz w Dallas zakończony 41 zwycięstwem Bucks w tym sezonie (pierwszym w Dallas od 5 lat). Dodatkowo, Ersan wyprzedził Ray’a Allena na liście meczów rozegranych w barwach Bucks (495), a Giannis jest już liderem ligi we wsadach (197).

Spotkanie mogło się skończyć zupełnie inaczej. Nie dość, że prawie wypuściliśmy z rąk 22 punktową przewagę (w czwartej kwarcie Mavs doszli nawet na 8 punktów), to jeszcze Mavs prawie pobili rekord klubu w liczbie trafionych trójek (zabrakło jednej). Bucks z kolei od początku dominowali pod koszami (do przerwy 44-16 z pomalowanego), Luka (20 punktów) niby robił swoje przez cały mecz, trafiał szalone stepbacki i szkolił Ersana pod koszem, ale jednak był znacznie mniej widoczny niż w pierwszym meczu tych drużyn. Trzeba mieć dużo szczęścia (albo dużo Giannisa), żeby wygrać z drużyną, która trafia 22 z 53 trójek, a w dodatku samemu rzuca się z 28% skutecznością za trzy.

Giannis stanął na wysokości zadania i nie pozwolił Kozłom przegrać tego spotkania zaliczając 29 punktów (13/19 z gry), 17 zbiórek i 5 asyst. W pierwszej kwarcie znowu zaliczył airballa za trzy, ale zapomniał o tym dwa posiadania później, kiedy trafił z czystej pozycji. Budenholzer powtarza mu to cały sezon: „Jak jesteś wolny – rzucaj!”

Dużo pomógł też Brogdon, który pod nieobecność Middletona (odpoczynek) skończył mecz z 18 punktami. Również z 18 punktów dorzucił Bledsoe, a Brook Lopez uzbierał 20 – w tym trzy po perfekcyjnie wymierzonej trójce o deskę. Połamał też przy okazji parę kostek:

Co się rzuciło w oczy:

  1. Bucks całkowicie dominowali pod koszami, zdobywając 80 punktów z pomalowanego (Mavs tylko 26).
  2. Mavs z kolei trafili więcej rzutów za trzy (22/53) niż za dwa (14/34). W tym sezonie zdarzyło się to tylko czterokrotnie, żeby drużyna trafiła 20+ trójek i mniej niż 15 razy za dwa.
  3. W ostatniej minucie meczu w NBA zadebiutował Trey Duval, trafił layupa i podał za plecami do Ersana.

    Kostas znowu nie dostał szansy, żeby zagrać 1-on-1 z Giannisem.

  4. To była pierwsza wygrana Bucks w Dallas od pięciu lat.
  5. Giannis miał w tym meczu 6 wsadów i tym samym awansował na pierwsze miejsce w lidze ze 197 dunkami. Na drugie miejsce spadł Rudy Gobert – 194.
    Giannis zagrał w 51 meczach, Gobert w 55.
    Giannis idzie na około 305 dunków. Gobert na ~289.
    Zapowiada się, że rekord Dwighta Howarda (269 wsadów) zostanie w tym roku zniszczony.
  6. Ersan Ilyasova rozegrał swój 495 mecz w barwach Bucks i awansował na 10 miejsce all-time. Pełna lista:
    Junior Bridgeman – 711 meczów
    Sidney Moncrief – 695
    Bob Dandidge – 618
    Jon McGlocklin – 595
    Brian Winters 582
    Paul Pressey 580
    Michael Redd 578
    Glenn Robinson 568
    Marques Johnson 524
    Ersan Ilyasova 495
    Ray Allen 494
    Dużo i często się z niego śmieję, ale Ersan jest Kozłem pełną gębą!

Kolejny mecz przed Bucks: w sobotę u siebie z Orlando. Szansa na season sweep.

PS. Jeśli jeszcze nie polubiłeś Katie George, to teraz jest dobra pora na nadrobienie zaległości.

Mirotic w Bucks – Jon Horst rozbił bank.

Zaszywasz się na chacie, odcinasz od mediów społecznościowych, próbujesz oglądać Bucks po cichu, bo teraz, kiedy wygrywają, nagle kibicowanie drużynie z Milwaukee przestało ci przynosić tyle radości, co wcześniej. Jako wieczny malkontent potrzebujesz Johna Hensona, Ersana Ilyasovy, Monte Ellisa… Nie jesteś przyzwyczajony do tego, że drużyna, którą wspierasz od 2002 roku nagle znajduje się na szczycie tabeli. Boisz się napompowanego do rozmiarów finału wschodu balona i skrycie nadal liczysz tylko na przejście pierwszej rundy w playoffach po 18 latach posuchy. Ale jednak w głębi duszy wiesz, że coś się kroi i że to COŚ zostanie ukrojone jeszcze w tym sezonie.

Czwartek wieczór, trade deadline masz w poważaniu, bo kończysz kolejny mecz w trybie kariery w NBA LIVE. Co chwila od pada odrywają cię smsy, wiadomości na whatsappie, nawet dwa późne telefony (których szczerze nie znoszę) odbiły się kilkukrotnie od trybu „nie przeszkadzać”. The hype is real. Możesz spróbować nie pisać o Kozłach, ale Kozły, prędzej czy później, znowu posadzą cię przed klawiaturą. Ostatecznie kończysz mecz siedząc już jak na szpilkach, odpalasz ESPN i widzisz jedno – Jon Horst znowu rozbił bank!

Dodanie Miroticia w zamian za Jasona Smitha (za którego wcześniej oddaliśmy marudzącego Makera – już tęsknię, btw) i Stanley’a Johnsona to klasyczny popis świetnego managementu. Jon zrobił w tym sezonie wszystko, co w jego mocy, żeby zadowolić Giannisa i nie dać mu powodów do ucieczki z Milwaukee. Mirotic jest doskonałym uzupełnieniem siły dystansowej Bucks – w perspektywie playoffów dodaje znacznie więcej, niż Playoff-Thon – jego 16,7 punktów oraz 8,3 zbiórek u boku Davisa, przy prawie 39% skuteczności za trzy, daje wiele dodatkowych opcji dla Budenholzera. Mirotic dodatkowo pozwala Giannisowi spędzić więcej czasu na centrze, a czasem, przy wyjątkowych smallballu, sam będzie lądował pod koszem, żeby czas chwilę na oddech dla Greak Freaka. Bucks w tej chwili  przerażają łatwością, z jaką przychodzi im wygrywanie (najlepsze w lidze +10 DIFF). Pierwsze miejsce w lidze w ataku (117,8ppg). Czwarte w obronie (107,6) . Mirotic jest kolejnym drobnym elementem układanki, który doskonale wpasowuje się w obecny system Kozłów. No i jest świetną odpowiedzią Budenholzera na frontcourt Raptors: Leonard-Ibaka-Gasol kontra Mirotic-Giannis-Lopez. Strach się bać, co będzie, jak odpadniemy w pierwszej rundzie…

Drugą sprawą jest świetny kontrakt Mirotica. 12.5 milionów, które spadają po tym sezonie otwierają drzwi przed wakacyjnym NIESAMOWICIE SIĘ ZAPOWIADAJĄCYM off-seasonem. Dla Bucks kluczowy jednak będzie ten sezon, który jest już klasycznym all-in. „The future is now” w końcu przestało być pustym sloganem marketingowym, bo Kozły mają wszystko, żeby powalczyć o najwyższe cele już teraz. Jesteśmy w tej chwili najlepszą drużyną w NBA. Po latach suszy i odkładania wszystkiego na „następny sezon”, trzeba sobie w końcu powiedzieć jasno i stanowczo: zarząd Bucks zrobił co w jego mocy, żeby zagwarantować koszykówkę na najwyższym poziomie w Milwaukee. Czas, żeby Budenholzer i jego ekipa, zrobiła to samo na parkiecie.

Bucks w 6.

(24-10) BUCKS vs (17-20) NETS

Ostatni mecz Bucks w tym roku musi zostać odpowiednio celebrowany. Bucks i Nets spotkają się w tym sezonie po raz pierwszy i Kozły będą chciały zmazać plamę z końcówki zeszłego sezonu, kiedy to przerwana została nasza seria 10 wygranych z rzędu nad ekipą z Brooklynu. Dzisiaj o 23:00 włączasz Canal+ i czekasz na pojedynek DJ Wilsona z Rodionsem Kurucsem. Cała reszta będzie mało ważna.

  • DJ Wilson doskonale korzysta z tego, że Ersan wciąż wraca do siebie po operacji złamanego nosa. W ostatnim mecz z Knicks (wygranym 112-96) zagrał swój najlepszy mecz w karierze (10 punktów, 14 zbiórek) i jest świetnym wsparciem z ławki.
  • Giannis bardzo lubi grać z Nets, w szczególności przeciw Jarrettowi Allenowi. Ramka na nowy plakat w pokoju dziecka gotowa?
  • Po ostatniej porażce Raptors z Orlando, Bucks przy wygranej nie tylko zakończą rok na pierwszym miejscu w NBA. Niby mało ważna rzecz, ale jeszcze kto by przypuszczał jeszcze niedawno, że Kozły będą otwierać tabelę? Ostatni raz Bucks byli na szczycie wschodu w sylwestra 1973 roku (w tamtym sezonie dotarli do finałów NBA). A kiedy ostatni raz na zakończenie roku byliśmy numerem jeden w lidze? W sezonie 1970-71. Wtedy oczywiście zdobyliśmy mistrzostwo. Dalej niby mało ważna rzecz? Historia pisze się na naszych oczach, kozłowicze!!!
  • Oprócz Nets i Bucks, żadna z drużyn NBA nie ma w tej chwili bilansu 8-2 w ostatnich 10 meczach. Czeka nas wiec pojedynek dwóch drużyn, które są w tym momencie na fali (mimo, że Nets przegrali ostatnie spotkanie z Hornets 87-100).
  • Czeka nas deszcz cegieł z dystansu. Bucks zajmują drugie miejsce w lidze pod względem % za trzy. Nets szóste.
  • Rodions Kurucs. Mimo, że zagrał dopiero w 19 meczach w tym sezonie, w ostatnich 5 z nich rzuca średnio 13,2 punktów. 20-letni Łotysz na pewno zasługuje na nasze parę minut uwagi w tym spotkaniu.

 

Poniedziałkowa prasówka #2.

Podobnie jak w zeszłym tygodniu, poniżej znajdziecie listę najciekawszych moich zdaniem artykułów o Bucks z zeszłego tygodnia.

  1. Zaczniemy od naszej akcji wybierania najgorszego zawodnika w składzie Bucks. Temat był ciekawy: polegało to na tym, że każdego dnia bierzecie udział w ankiecie i po kolei eliminujemy najsłabszego gracza. Pierwszy dzień przerósł moje oczekiwania:<

    Jestem w szoku po pierwszym dniu #RankingBucksPL

    1⃣dnia, w głosowaniu na najgorszego zawodnika, najnudniejszej drużyny w NBA, udział wzięło 145osób. Dzięki #nbapl !

    2⃣0⃣% głosów poszło na Christiana Wooda 🥳

    Eliminujemy dalej. Dzień 2. Go Henson! https://t.co/bCd1QlLiny

    — Dawid Księżarczyk (@daveknot) 30 sierpnia 2018

    145 osób kliknęło w ankiecie z BUCKS w temacie. Dzięki wielkie!  Niestety, z braku czasu i natłoku codziennych obowiązków, temat rankingu zostaje jednak przełożony na połowę września. Będzie miał taką samą formę, jak rok temu: jeden zawodnik dziennie przez dwa tygodnie. Stay tuned!

    A teraz lecimy już z poważnymi tematami.

  2. SI.com: Andrew Sharp i Ben Golliver zastanawiają się, czy po odejściu LeBrona do LA. Giannis przejmie po nim władzę nad wschodnią konferencją. Andrew Sharp stawia odważną tezę:The choice is easy because it is destiny, Giannis Antetokounmpo will fulfill his father’s name. Antetokounmpo literally means ‘the king from across the seas’. What more needs to be said. The prophecy will be released. Giannis and the Bucks are going to the Finals this year. The media needs to stop sleeping.Nie mam nic przeciwko temu, żeby jego przepowiednia się sprawdziła.

    3. Milwaukee Business Journal wrócił jeszcze raz do otwarcia nowej hali i w dużej mierze pisze o roli byłego własciciela Bucks, Herba Kohla, w zatrzymaniu koszykówki w Milwaukee.

    „During the ceremony, Bucks co-owner Wes Edens and others thanked Kohl, a former U.S. senator who insisted on the team’s buyers committing to keep the franchise in Milwaukee. Edens called the bipartisan support for the public-funding package as “a shining example of what effective and bipartisan leadership can do.”

    4. The Ringer poruszył bardzo podobny temat, co SI.com – czy jesteśmy pewni tego, że Bucks nie zagrają w tym sezonie w finałach?

    „Milwaukee was 25th in the NBA in 3-point attempts per game (24.5) and 24th in 3-point percentage (35.6 percent). They should be better after adding three shooters (Brook Lopez, Ersan Ilyasova, and Pat Connaughton) in free agency and drafting another (Donte DiVincenzo).”

    5. Dan Godziszewski z 94feetreport.com zastanawiał się, czy Eric Bledsoe to na pewno dobry fit dla Bucks. W swoim artykule stara się odpowiedzieć na pytanie, czy Giannis, Middleton i Bledsoe to odpowiednie trio do zdobycia mistrzostwa.

    „The only thing as certain as death and taxes is NBA reporters saying ‘the clock is ticking’ for Milwaukee to surround Giannis Antetokounmpo with a championship-level team before his contract is up. And they aren’t wrong, because there certainly is pressure on the front office no matter how many times Giannis has pledged his loyalty. However, every time I hear that sentiment, I can’t help feeling just a bit offended for small-market teams. The Pelicans receive the same treatment with Anthony Davis, and T-Wolves fans know to get ready for the same noise with their franchise player.”

    6. Enes Kanter popuścił trochę pary dla ESPN i powiedział, że „nie idzie się do Milwaukee, chyba że zaoferują ci duże, duże pieniądze.” Coś w tym jest i obawiam się, że dopóki Bucks nie zaczną regularnie przechodził pierwszej rundy play-offs, nic się nie zmieni.

    7. Giannis spełnił jedno ze swoich marzeń i w końcu spotkał się z Kobe Bryantem na treningu w Milwaukee. Bucks-in-6.

    8. Na koniec nowy mix Antetokonmpo, który wpadł mi w oko na youtube. Enjoy.

    Dzięki za przeczytanie.

Od listopada pokochasz Bucks.

Zakładasz koszulkę Antetokounmpo wychodzisz z domu.

Głowa zadarta do góry.

Plecy wyprostowane.

Sprężysty krok zwycięzcy.

Spojrzenie czempiona.

Przebijasz się przez tłum kibiców, którzy czekają w długiej kolejce na bilety. Kolejki nie są dla ciebie.

Mistrzowie nie czekają.

Przebijasz się koło ludzi i czujesz ich spojrzenia na sobie.

„Lose Yourself” w słuchawkach po raz tysięczny powoduje gigantyczne dreszcze na cały ciele. Wchodzisz do holu i znikasz we mgle dymu tanich papierosów.

Walisz sektory B, C i D. VIPy idą na A.

Miejsce na parkiecie, tuż przy trybunach.

Przebijasz szacun-żółwia z ochroniarzem = +10 do respektu na dzielni.

Wysyłasz suck-me-at-halftime-oko do dziewczyn pod koszem = kolejna nieprzespana noc po meczu.

Stajesz przy parkiecie, rozglądasz się wokół i widzisz pełną halę. Widzisz rodziny z dziećmi w koszulkach Middletona, Giannisa i Brogdona. Widzisz homoseksualne pary w koszulkach Gay’a i Collinsa.

Słyszysz pisk butów na parkiecie.

Szelest siatki po kolejnym rzucie z dystansu.

Debila z trąbką i kretyna z wuwuzelą. Czujesz, że żyjesz.

Przeskakujesz przez reklamy i dostajesz owację na stojąco. Jak gladiator zabijający dla tłumów widzów w Koloseum, ty zaliczasz coast-to-coast w trzech krokach i kończysz akcję między dwoma obrońcami. Oczami wyobraźni wybiegasz w przyszłość i głosujesz na swoją akcję na youtubie.

Dostajesz podanie. Wielkie dłonie przytulają piłkę. Zamykasz oczy i zapach skóry daje ci pierwszy tego wieczora mini orgazm. Wodzisz palcami po gładkich rowkach i robisz pierwszy kozioł. Kur*a, ten dźwięk!

Raz.

Drugi.

Prawa noga.

Lewa noga.

Wybicie.

Lot.

Wsad.

Obręcz drapie nadgarstek.

Siatka głaszcze po włosach.

Lądujesz i biegniesz w stronę środka boiska.

Uśmiechasz się o ucha do ucha. Kochasz ten sport. I wiesz, że w tym sezonie, zakochasz się w nim jeszcze bardziej.

Od listopada pokochasz Bucks.

BUCKS BASKETBALL IS BACK!*



*Znowu, bo uaktualniam ten tekst co rok i zawsze się rozczarowuję.

#RankingBucksPL – znamy najgorszego gracza Bucks (dzień 2)

Pamiętacie zeszły przełom września i października? Pojawił się wtedy mój niesamowicie subiektywny ranking Bucks. Nie oceniałem zawodników tylko i wyłącznie na podstawie ich umiejętności czysto koszykarskich, ale starałem się również brać pod uwagę ich potencjał, kontrakt, wiek, umiejętności przywódcze, wpływ na innych zawodników w szatni itp. Dla przypomnienia, wyszło wtedy coś takiego:

Ranking Bucks 2017/18
1. Giannis Antetokounmpo
2. Khris Middleton
3. Malcolm Brogdon
4. Thon Maker (haha)
5. Tony Snell (haha)
6. Greg Monroe
7. Jabari Parker
8. DJ Wilson
9. Jason Terry
10. Sterling Brown
11. Mat Dellavedova
12. Mirza Teletović
13. Rashad Vaughn
14. Gary Payton II
15. John Henson (love)

Udało nam się też ranking skomentować na 5-na-4 z udziałem Maćka Kwiatkowskiego, Adama Szczepańskiego, Michała Górnego i Piotra Zarychty. 

Przed nadchodzącym sezonem, chciałbym, żebyśmy poszli krok dalej i zrobili ogólnopolskie głosowanie. Poniżej znajdziecie ankietę z listą zawodników, których będę sukcesywnie usuwał  – wraz z zakończeniem głosowania na dany dzień. Postaram się też ograniczyć listę do zawodników, którzy powinni znaleźć się w składzie Kozłów (to wyklucza m.in. Jaylena Morrisa i Trevona Duvana, którzy mają split-contract z G-League). Pozwolę sobie też dodać Giannisa, Khrisa, Erica i Malcolma w późniejszej fazie głosowania.

Zaczynamy dzisiaj, głosowania będą trwały 24h. Za 15 dni wszystko będzie jasne. Wybierzemy w sumie 16 zawodników, bo w między czasie skład Bucks zostanie pewnie uszczuplony o jeden, niegwarantowany kontrakt Zellera. Ale póki co, niech też bierze udział w zabawie.

Liczę na waszą aktywność. Stwórzmy razem ranking Bucks.

Miłej zabawy!

UPDATE: Dzień 2 – 33% z was uważa, że 15. zawodnikiem w Bucks jest DJ Wilson. 
UPDATE : Dzień 1 za nami
 – 20% głosów na najgorszego zawodnika zebrał Christian Wood. DJ Wilson (i John Henson!!!) wciąż walczą.

 

 

Poniedziałkowa prasówka.

Wczoraj pisałem o symbolicznym nowym początku, nowej erze  i nowych lepszych czasach dla Bucks w związku z oficjalnym otwarciem hali Fiserv Forum. Nie ja jeden panikowałem, kiedy jeszcze przed przejęciem klubu przez Marca Lasry’ego i Wesa Edensa Bucks byli zagrożeni przeprowadzką do innego miasta. Nowi właściciele nie tylko dali klubowi potrzebny zastrzyk pieniędzy, ale dodatkowo zapewnili Kozłom spokojną przyszłość w Milwaukee. Co ciekawego można dzisiaj poczytać w sieci o Bucks?

  • Według Yahoo, Milwaukee Bucks mają najbardziej imponującą halę w lidze.
  • O nowej hali możecie też przeczytać na oficjalnej stronie Bucks: Fiserv Forum oficjalnie otwarte
  • The Ringer daje Giannisowi +450 szans na zdobycie MVP w tym sezonie. Przed nim tylko LeBron James i Anthony Davis.
  • HoopsHabit rozkłada na czynniki wpływ Brooka Lopeza na defensywne zbiórki Bucks. Brook indywidualnie nie jest tytanem gry na desce, ale jego obecność na parkiecie może spowodować, że więcej zbiórek będzie lądowało w rękach Giannisa, Erica czy Middletona. Każdy z nich jest odpowiedzialny za natychmiastowe wyprowadzanie kontr i wcale bym się nie zdziwił, gdyby część z nich była kończona trójką przez nadbiegającego na końcu Lopeza.
  • Yahoo również pisze o przeprowadzce Brandona Jenningsa do Rosji.
  • Najlepsze na koniec. Players’ Tribune i artykuł o Jabarim Parkerze, którzy opowiada, co dla niego znaczy powrót do Chicago. Must read.

I na koniec moje pytania przed sezonem:
– Co jeszcze byście widzieli w poniedziałkowej prasówce? Przegląd/podsumowanie twittów o Bucks? Wideo? Dodatkowe komentarze/podsumowania meczów? A może macie swoje pomysły? Dajcie znać mailowo, w komentarzach lub na twitterze.

Dzięki.

Znamy terminarz na nowy sezon

19 października w meczu z Indianą Pacers, Fiserv Forum będzie pękać w szwach. Będzie to pierwszy w historii mecz Bucks w nowej hali, która powstawała w bólach i cierpieniach. Najpierw miasto nie wydawało zgody na sprzedaż działki. Potem, burmistrz nie chciał, żeby część kosztów budowy była pokryta z pieniędzy podatników. W końcu, po czterech latach, wszystko skończyło się happy endem jak po tajskim masażu w jednym z miliona salonów w centrum Pragi.

Bucks oficjalnie rozpoczynają sezon dwa dni wcześniej – 17.10 jedziemy do Charlotte, a potem trzy mecze z rzędu gramy u siebie. Jeśli chodzi o transmisje, to będzie dobry rok dla Kozłów:

  • 24 mecze będą transmitowane w TV.
  • Po raz pierwszy od 1977, zagramy w wigilię: w tym roku z Knicks (How Giannis Stole Christmas)
  • 7 grudnia gościmy Warriors,
  • 19 marca gościmy LeBrona,
  • 16 i 28 listopada gościmy Parkera,
  • 21 lutego gościmy Celtów,
  • W sumie Bucks mają 13 back-to-backów (3 dom-dom, 3 dom-wyjazd, 3 wyjazd-dom, 4 wyjazd-wyjazd)
  • Między 14-24 listopada zagramy 6 meczów z rzędu u siebie. Między 27 stycznia-4 lutego oraz 25 lutego-4 marca dwa razy zagramy po 5 meczów na wyjeździe
  • Z prawie każdym zespołem ze wschodu zagramy 4 razy. Wyjątki to: Boston, Waszyngton,  (2 razy na wyjeździe, raz u siebie) oraz Orlando i 76ers (2 razy u siebie, raz na wyjeździe).
  • Z każdym zespołem z zachodu zagramy raz u siebie i raz na wyjeździe.

Terminarz miesiąc po miesiącu (dom/wyjazd):

  • Październik 5/2
  • Listopad 8/6
  • Grudzień 6/8
  • Styczeń 7/8
  • Luty 4/7
  • Marzec 8/8
  • Kwiecień 3/2

Dni tygodnia (dom/wyjazd)

  • Poniedziałki 6/7
  • Wtorki 4/4
  • Środy 8/7
  • Czwartki 4/4
  • Piątki 7/7
  • Soboty 8/6
  • Niedziele 4/6

Pełny grafik możecie zobaczyć na https://www.nba.com/bucks/schedule .
Polecam ściągnąć, zalaminować i powiesić na lodówce, obok grafiku pierwszej ligi:

https://platform.twitter.com/widgets.js

Sterling Brown może powalczyć o pierwszą piątkę.

03.10, o 2:00 w nocy, Bucks w pierwszym meczu przedsezonowym przetestują formę Jabariego Parkera i Lauri Markanena. Jeśli już się jarasz i nie możesz się doczekać, to jest z tobą coś nie tak. Podobnie jak ze mną. I z Sebastianem, z którym przy wczorajszej wieczornej degustacji smakowych herbat zgodnie doszliśmy do wniosku, że kończymy z League Passem. Nie ukrywam, że byliśmy mocno pod wpływem wieczornego meczu Śląska Wrocław z WKK Wrocław , jakby nie było, nocne śledzenie NBA nie oddaje nawet w kilku procentach emocji, które buzują w człowieku podczas obecności na hali. Kiedy w głowie zacząłem już wydawać zaoszczędzone pieniądze, zaczęła się wyliczanka.

Carter w Hawks – być może ostatni sezon – trzeba oglądać.
Doncić w Mavs – być może ostatni sezon Dirka – trzeba oglądać.
Bucks – być może w końcu przejdziemy pierwszą rundę – trzeba oglądać.
Parker w Bulls – niech tylko będzie zdrowy – trzeba oglądać.
Twolves – gdyby tylko odszedł Butler – warto oglądać.
Łysy w Lakers – co by nie było, łysy to łysy – trzeba kurwa oglądać.

No i dupa z oszczędności – League Pass przedłużony. Preseason będzie śledzony, a w pierwszych meczach, w szczególności przyjrzę się Sterlingowi Brownowi.

Powody, dla których lubię Sterlinga, możesz znaleźć w zeszłorocznym rankingu. Teraz, do wszystkich umiejętności wszechstronnego 3-D, dodatkowo zamierzam skupić się na jego nowo odkrytym talencie do zbiórek.

23-letni drugoroczniak jest nadal sporą niewiadomą w Milwaukee. W swoim debiutanckim sezonie dostał 776 minut na parkiecie (54 mecze), ale mam nadzieję, że przyjście nowego trenera będzie dodatkowym czynnikiem, który przyspieszy rozwój wszechstronnego skrzydłowego Bucks. Nie chcę pisać po raz kolejny o tym, jak wielki potencjał na zostanie więcej niż solidnym lockdown defensem ma Brown. Chcę za to, żebyś zobaczył, jak bardzo jego zbiórki mogą mieć wpływ na Kozły w nadchodzącym sezonie.

Trochę suchych statsów z debiutanckiego sezonu:

  1. 5,4 defensywnych zbiórek PER36
  2. 17,5 def reb % (tylko Plumlee, Zeller, Henson i Giannis mieli więcej)
  3. no i w końcu: 60,4 def reb chance %
  4. w sumie w zeszłym sezonie Brown miał 57% reb chance.

Bucks nie potrafią zbierać. Henson i Lopez mają szansę stać się najgorzej zbierającymi centrami w historii klubu. Brown, aspirujący do roli jednego z głównych obrońców drużyny, na pewno nie będzie naszym pierwszym zbierającym, ale przy jego warunkach fizycznych, waleczności  i poświęceniu, ma szansę stać się jednym z x-factorów ewentualnego sukcesu Kozłów w przyszłym sezonie.

Sterling bez wątpienia ma potencjał na to, żeby stać się ważnym ogniwem z ławki Bucks.  Solidna trójka, świetna obrona – pozwalająca na switchowanie między pozycjami, coraz lepsza gra na deskach (Brown był jednym z lepiej zbierających skrzydłowych w lidze) – to mogą być te atuty, które, przy dobrych wiatrach, wygryzą Snella z pierwszej piątki. Nie mówię, że już za rok. Ale niedługo. Stay tuned.

PS.
Soooo good to be back!

Podsumowanie tygodnia: Warriors pobili nasz rekord; Hezonja, Favors lub Dedmond w Bucks?

Dzień dobry.

Skończyły się finały, które o dziwo ekscytowały mnie mniej niż finały PLK i jest to wiekopomna chwila, bo nie zdarzyło się to jeszcze nigdy, odkąd Śląsk nie gra o najwyższe cele. Nie jest to spowodowane nagłym wzrostem poziomu polskiej koszykówki, a moim gigantycznym zniechęceniem do oglądania tych samych finałów osiemdziesiąty szósty raz z rzędu. Jestem idealnym przykładem kibica, który nie przepuścił żadnego meczu pierwszej rundy, obejrzał większość w drugiej, z potem na wąsie oglądał finały konferencji i olał kompletnie temat w finałach. Are you with me?

Cieszę się, że etap grania już za nami. Oglądanie meczów, to nie to samo, co wymiany, draft, wszystkie telefony, które odbywają się za kulisami i do których nie mamy dostępu. To właśnie w biurach i na polach golfowych odbywają się najlepsze rozgrywki: wyszukiwanie prospektów, negocjacje kontraktów, manipulacje i ostateczne dopasowywanie pionków, które później odpowiednio łechtane, będą z meczu na mecz coraz bardziej dominowały na szachownicy koszykarskiego świata.

Tematy, które chciałbym w najbliższych dniach (tygodniach?) poruszyć, to:

  1. Podsumowanie sezonu Bucks z perspektywy wiecznie marudzącego i nie zadowolonego fana.
  2. Ciężkie rozważania na temat przyszłości Parkera, którego The Decision będzie drugim najważniejszym momentem tegorocznej FA.
  3. Gracze, którzy potencjalnie powinni się znaleźć na celowniku Kozłów w tegorocznym drafcie (to może nawet uda się wypuścić nawet jutro).
  4. Czy po dodaniu Budenholzera, Bucks staną się kandydatami do walki o TOP3 wschodu?

A co u Waszych ukochanych Koziołków się dzieje?

    1. Budenholzer zadomowił się na dobre i ściągnął z Atlanty 5 z 6 swoich asystentów. Jedynym trenerem, który został w Hawks i nie przeprowadził się do polskim piwem płynącego stanu Wisconsin jest gość, którego nazwiska nawet nie pamiętam. Wiem tylko, że był to jedyny trener ze sztabu Hawks, który został zatrudniony bezpośrednio przez GMa, a nie Buda.
    2. Skoro już o trenerze mowa – jeden telefon poprowadził do drugiego i ni z tego ni z owego, Dewayne Dedmond jest po cichu szykowany do zabrania szturmem minut Hensonowi.
    3. Warriors, tak uwielbiani przeze mnie Warriors, pobili w finałach rekord, należący od 47 lat do Bucks prowadzonych przez Kareema. W 1971 zniszczyliśmy w finale Baltimore Bullets, wygrywając trzy z czterech meczów różnicą większą niż 10 punktów. W sumie szybki sweep zakończył się różnicą 49 punktów, co do tej pory wydawało się nie do pobicia. Celtowie w 1959 wygrali zmietli przeciwników różnicą 41 punktów, a 76ers w 1983 – 40 punktów. Warriors, ach ci Warriors, przejechali się po Cavs wygrywając łącznie różnicą 60 punktów.
    4. Pojawiają się pierwsze plotki związane z FA. Czy Mario Hezonja byłby stealem dla Bucks? Czy Derrick Favors to jedyny poważny zawodnik z FA, który byłby solidnym wzmocnieniem?
    5. Pisałem też ostatnio na twitterze o tym, jak to Bucks o mały włos nie zniszczyli dynastii Warriors:

 

Póki co, to tyle. Stay tuned i dzięki za poświęcony czas.

Do usłyszenia.

Wrażenia po konferencji prasowej Budenholzera

Obejrzałem konferencję Budenholzera. Nie wiem dlaczego wydawało mi się to rano najlepszym wyborem do śniadania, bo generalnie nie dowiedziałem się z niej niczego nowego. Dlatego, żeby nie marnować twojego cennego czasu, rzucę tylko kilkoma uwagami. Gdybyś jednak miał wolne 20 minut – poniżej link do konferencji.

  1. Horst zawsze jak pojawia się na konferencjach prasowych obok zawodników, czy w tym przypadku obok Budenholzera, wygląda jak stażysta, który tylko czeka na hasło, żeby donieść butelkę wody czy wyczyścić buty. Jednak obecność na wszystkich publicznych wydarzeniach zwiększa jego znaczenie w klubie i wcale nie było po nim widać, że nowy trener będzie zarabiał ze czternaście razy więcej od niego.
  2. Po krótkim przedstawieniu, nie było niestety mowy o tym, jakiego grania powinniśmy się spodziewać. Żadnych x-and-o’s. Żadnych smaczków i sneak-peaków. Buden zaczął od słodzenia: “The fit is to me what this is about. When I looked at ownership, and I looked at the GM and the roster that we have here in Milwaukee, all the great things that are happening around the community, the timing and taking the Milwaukee Bucks to the next level. I feel very fortunate to be put in this position.”. Dodał, jak ważnymi elementami w zespole są Giannis i Khris i zapowiedział codzienną pracę nad rozwojem pewności siebie zawodników (Tony Snell już czeka na pierwsze lekcje). Nie dowiedzieliśmy się też niczego, jeśli chodzi o plan Buda w stosunku do rozwoju Giannisa, zobaczyliśmy jednak potwierdzenie tego, o ile ważniejszy dla Bucks jest Middleton, niż Bledsoe.
  3. Wiemy za to, że priorytetem będzie gra w defensywie i nastawienie na szybki atak. Zastanawiam się w tym momencie, jak na hasło o „zintensyfikowaniu obrony” będzie reagował Jabari – postaram się w tym tygodniu przygotować coś większego na ten temat, bo Bucks muszą niedługo podjąć decyzję o jego przyszłości.
  4. Horst podkreślał, jak ważne dla rozwoju Bucks będzie doświadczenie Budenholzera wyniesione z pracy w Atlancie, ale podkreślił, że każdy z nich będzie podejmował decyzje w swoim rejonie. Budenholzer nie będzie zatem w całości odpowiedzialny za ruchy kadrowe (na co miał nadzieje), a John zachowa swój statust GMa pociągającego za sznurki.
  5. Zapytany o swoich asystentów, Budenholzer pochwalił obecnych pracowników Bucks i szybko pochwalił też: „my coaching staff that I’m excited about bringing.”

Ogólnie, konferencja odbyła się bez żadnych fajerwerków, czy niespodziewanych pytań. Jestem rozczarowany tym, że nie dowiedzieliśmy się niczego nowego i nadal musimy uzbroić się w cierpliwość. Budenholzer, w przeciwieństwie do taniej dziwki, wszedł po cichu i dyskretnie.

4-na-1: obrabiamy Budenholzera

Siadamy na tarasie ze szklanką czystej w rękach i patrzymy na krople deszczu bijące się o dominację na parkiecie. Rozmawiamy o przemijającym życiu, próbujemy zdefiniować cel naszego jestestwa, obalamy teorie strun. Ciepły, wiosenny wiatr uderza nas po twarzach i pomaga zachować trzeźwy umysł. Ciemne chmury na moment rozjeżdżają się na boki i robią miejsce dla nieśmiało przebijających się promieni słońca, które za moment zamienią się w majestatyczną tęczę, dumnie prężącą muskuły na niebiańskim monumencie. Jeśli ciemnie chmury to metafora dla Bucks za czasów Jasona Kidda, tak przebijające się słońce, to nadzieja na lepsze jutro z trenerem Budenholzerem. Chyba.

Rozmowa o przyjściu Budenholera do Bucks była długa, dlatego przedstawiam tylko najważniejsze myśli Maćka, Mateusza i Michała. Miłej lektury.

Michał Górny (@swiatkoszykowki): Bucks z „prawdziwym trenerem” mogą pokazać znacznie więcej niż za kadencji Kidda. Budenholzer pokazał dlaczego jest w gronie jednych z najlepszych trenerów w NBA. Może nie jest to półka Gregga Popovicha czy Brada Stevensa, jednak jego umiejętności gospodarowania „zasobami ludzkimi” są powszechnie znane. 2016 – Atlanta Hawks – to ma szansę powtórzyć się w Bucks. O ile w parze z nowym szkoleniowcem przyjdzie kilka zmian kadrowych. Giannis powinien być zadowolony, bo nie tylko do jego drużyny trafia dobry szkoleniowiec, to jeszcze klub stara się pokazać jak ważny jest dla nich „Antek” organizując z nowo zatrudnionym coachem spotkanie.

Maciej Kwiatkowski (@mackwiatkowski): „Coach Bud Lite” ma talent do tego, żeby grać najlepszymi graczami danego dnia. Nie wiem czym dokładnie to jest, ale w czwartych kwartach czy końcówkach spotkań nie gra zawodnikami, którzy na to nie zasłużyli. Nie obejrzysz także sytuacji, w których Ersan Ilyasova gra ostatnie 12 minut meczu z dogrywką i nie może trafić rzutu. Zmieni go Mike Muscala, nawet jeśli do końca meczu pozostaną trzy minuty. Bud ma szybki spust. W kombinacji tych kwestii może być najlepszym trenerem w NBA. Wie kim grać.

Atak w Atlancie był ten sam, co grany jest obecnie w większości klubów NBA – może kilka lat wcześniej, niż coraz większa ilość drużyn, a dziś już praktycznie wszystkie zdecydowały się na ustawienia 4-1 (z rolującym centrem) czy 5-0 (z popującym). Więc prawdopodobnie, jeśli nie rolujesz twardo – a nie widzę takiego gracza w Milwaukee – fan Bucks może zapomnieć o 35 minutach na mecz współdzielonych przez (Monroe’a), Zellera, Hensona i Makera. Giannis na pozycji nr 5 powinien grany być częściej. Wokół niego shooting, mądre rozwiązania, gra przez „koszyczki”, wykorzystanie „slip-screenów”. Pierwsze strony zeszytów Brada Stevensa i Gregga Popovicha. Jeszcze przed rokiem Bud był powszechnie w Top-10 najlepszych trenerów NBA, a moim zdaniem, z uwagi na to co napisałem w akapicie nr 1, jest jednym z najlepszych trenerów NBA w sezonie regularnym.

Znak zapytania dotyczy usprawnień w seriach play-offowych. Nie czerwone flagi, ale najzwyczajniej pytanie. Z tej strony nie dał się dotychczas poznać. Ani źle, ani dobrze. Inna rzecz, że brakowało mu w jego składach talentu z absolutnego topu. W Bucks go znalazł i przekonamy się dopiero wiosną jak go wykorzysta (spoiler: Bucks zrobią play-offy).

Druga – ważniejsza rzecz moim zdaniem – to czy i jak będzie potrafił się komunikować z młodymi zawodnikami Bucks, którzy wciąż jeszcze są na dorobku. Patrzę na kadrę ludzie w San Antonio, których współprowadził z Popovichem przed objęciem Atlanty i patrzę na doświadczonych graczy, których miał w Atlancie i widzę, że szatnia Bucks będzie dla niego nowym doświadczeniem. W Spurs i Hawks role były podzielone dobrze przez menedżment. Tu widzę całe grono zawodników, którzy chcą mieć piłkę w rękach i mogliby czuć się lepiej, gdyby mieli ją dłużej.

Dlatego – trzecia rzecz – ważne będzie dla samego Budenholzera, po jego przejściach z Travisem Schlenkiem w ostatnim roku, to by komunikacja z Jonem Horstem była tip-top. Myślę, że ważne będzie to, aby menedżment słuchał trenera i jego podpowiedzi w kontekście potencjalnych wymian, czy nawet w sprawie decyzji dotyczącej Jabariego Parkera. W dopiero takim środowisku Budenholzer, mam wrażenie, będzie miał okazję wrócić na szczyty. To także bardzo, bardzo ambitny człowiek i ma ego. Sukces Stevensa i Snydera na pewno mu przeszkadza.

Mateusz Babiarz (@matbabiarz): Bucks nie mogli trafić lepiej – wśród dostępnych trenerów moim zdaniem nie było bardziej kompetentnego niż Mike Budenholzer. Coach Bud w NBA jest już ponad 20 lat. Zaczynał w Spurs jako video-coordinator (ładna nazwa dla człowieka, który analizuje mecze i wycina z nich najważniejsze fragmenty dla sztabu szkoleniowego). Pod tym względem jego kariera jest więc podobna choćby do Erica Spoelstry z Miami Heat.

Popovich szybko dostrzegł jego zmysł taktyczny i to, że ma dobrą rękę do pracy z młodszymi graczami. To zaowocowało wciągnięciem go na ławkę, gdzie został aż do momentu, gdy o jego umiejętnościach wiedziała już cała liga. Przechodząc na stanowisko pierwszego trenera w Hawks miał cztery mistrzowskie pierścienie i doświadczenie z pracy z najlepszymi (Duncan), wybitnymi graczami spoza USA (Ginobili, Parker) czy młodymi zawodnikami na dorobku przechodzącymi drogą od wyboru z końcówki loterii do HoF (Leonard). Po co to wszystko piszę? Po to, by uzmysłowić, że Mike ma wszystko by z sukcesami poprowadzić karierę Antetokounmpo.

Dlatego, gdy Hawks postanowili wysadzić zespół w powietrze i jasnym stało się, że Bud jest dostępny do wyjęcia (nie chciał umyślnie przegrywać + był za drogim trenerem na tankowanie) to Bucks szybko się na niego zasadzili. To samo w sobie jest bardzo nie-Bucksowskie, bo oni w takiej sytuacji zwykle coś spieprzą, ale tutaj od razu ustalili warunki + dali Mike’owi możliwość spotkania z Giannisem (i Khrisem). Po tym jak Grek powiedział, że jest „sprzedany” na pomysły kandydata jasne było, że Budenholzer będzie nowym trenerem w Wisconsin.

Czego się można po nim spodziewać? Po pierwsze zaczyna od razu od dużej zagwozdki – co zrobić z Parkerem. Ta decyzja może mieć bardzo duży wpływ na kolejne lata i osobiście stawiam na to, że nie da zielonego światła na wielkie pieniądze dla Jabariego, bo w ten sposób może zamknąć na długo budżet i doprowadzić do tego, że MIL staną się kolejnymi Hawks – za dobrzy na wzmocnienia przez draft, za słabi na walkę o tytuł. Jeżeli zarząd zostawi mu więcej budżetu, to spodziewam się w krótkim czasie większej ilości wartościowych weteranów w składzie. Przede wszystkim jednak spodziewam się (w końcu) wartościowych setów w ofensywie i obrony, która nie będzie skuteczna tylko w 10% przypadków (cześć Jason).

Podsumowując. Macie gwiazdę – Giannis, macie drugą i trzecią opcję – Khris i Bledsoe, są młodzi naciskający – Brogdon i Maker, macie w końcu trenera – teraz pora na wynik i sam awans do drugiej rundy nie powinien być wystarczający.

Budenholzer w Bucks – reakcja na szybko.

Nie Ettore Messina.

Nie Becky Hammon.

Nie faworyzowany przeze mnie Piotr Langosz.

Nowym trenerem Bucks przez cztery najbliższe sezony będzie MiKE Budenholzer. O tym, że to właśnie były coach Atlanty będzie kierował drużyną z Milwaukee było wiadomo już praktycznie po tym, jak Zach Lowe podał na twitterze informację o wspólnym śniadaniu Giannisa i Budena (+ z niepotwierdzonych info jeszcze był z nimi Middleton).

Kilka przemyśleń na szybko z pracy – wieczorem postaram się dopisać coś więcej. Póki co – jaram się!

Co się zmieni w Bucks i czego się najbardziej obawiam?

Przede wszystkim, po raz pierwszy od 15 lat mamy w Milwaukee trenera z prawdziwego zdarzenia, który dodatkowo w sezonie 2014-15 wygrał COTY, po tym jak poprowadził Hawks do 60 wygranych (mimo, że w pierwszym swoim roku w Atlancie miał bilans 38-44). I chyba tyle w tym temacie. Nie wiem czy pamiętasz jak cieszyłem się po zwolnieniu Kidda. Prunty jako interim coach prawie wyeliminował Celtów, ale nie wydaje mi się, żeby przedłużanie z nim umowy byłoby tym, czego Bucks potrzebują w tej chwili.

Atlanta kierowana przez Budenholzera przez 4 z 5 sezonów miała TOP5 obronę w lidze. Ale, co mnie na dzień dobry martwi, była to obrona, którą aż zbyt dobrze znamy w Milwaukee. Częsty trapping i przekazywanie w obronie przy każdej możliwej okazji . Prowadziło to oczywiście do częstych wolnych pozycji na obwodzie – przez co Hawks za Budenholzena byli na szarym końcu ligi jeśli chodzi o rzuty za trzy przeciwników. Szczególnie z rogów. Brzmi znajomo?  Trójki pozbawiły Hawks nadziei na przejście Cavs w playoffach. Dwukrotnie. Bucks odpadli z Raptors w pierwszej rundzie playoffów przez trójki. Dwukrtonie. Deja vu?

Budenholzer, jako protegowany Popa i dziedzic spursowej trenerskiej fortuny, w ofensywie skupiał się na podobnych schematach, co Joe Prunty – również przecież wychowanek Popa. Hawks opierali swój atak na częstym rozpoczynaniu akcji z łokcia i różnych wariacjach pick’n’rolli. Czy znowu nie brzmi to zbyt znajomo? Jego schematy ofensywne polegały też na motion offense, które były momentami ciężkie do wyegzekwowania ze Schoederem prowadzącym atak. Buden oczekiwał zarówno od Teague’a jak i Schoedera szybkiego oddawania piłki i grania bez piłki. Do takiej strategii, Brogdon wydaje się wręcz idealnym rozgrywającym, pytanie tylko jak w takiej roli sprawdzi się lubiący częsty kontakt z piłką Bledsoe. Czekam na jakiś podcast z wyszczególnieniem x-and-o’s Hawks za czasów Budenholzera, bo póki co ciężko doszukać się konkretnych przykładów preferowanych przez niego zagrywek.

Zarówno obawy o podobny system obrony co za Kidda, jak i znane zagrywki ofensywne u Prunty’ego, będą zostaną rozwiane po pierwszych meczach. Budenholzer, w przeciwieństwie do Kidda, nie trzyma się sztywno schematów i pozwala na improwizację i drobne korekty do założeń przedmeczowych. Ale nie można zapominać o tym, że za jego czasów Hawks zajmowali 20-24 miejsce w lidze pod względem zbiórek w obronie (częste switche Horforda i Millsapa na wysokich zasłonach nie sprzyjały zastawianiu deski i walce o zbiórki). Do tego, przez to, że Buden stawia bardzo mocny nacisk na transition defense, Atlanta była też pod koniec ligi jeśli chodzi o zbiórki ofensywne. Zobaczymy jak to będzie wyglądało przy filigranowych środkowych Bucks – za Hensona i Makera też nie mamy co liczyć na bycie w czołówce najlepiej zbierających drużyn ligi.

Najbardziej mnie interesuje to, w jaki sposób Budenholzer sprawdzi się w roli mentora dla Giannisa. Do tej pory Mike nie miał możliwości współpracy z graczem kalibru Antka – Bucks będą najbardziej utalentowaną drużyną, jaką przyszło mu prowadzić w karierze. Twitter jest jednak podzielony praktycznie na pół – zwolennicy Budena szaleją z radości, a Ci, którzy trzymali kciuki za Messinę, powoli zaczynają lamentować i siać pesymistyczne wizje, że właśnie spadliśmy z deszczu pod rynnę i już na stałe zameldujemy się w środku tabeli…

Sam póki co jestem zawodolony, że Kozły nie spieprzyły i nie pozwoliły Budenholzerowi przejść do Raptors. Świetnym gestem ze strony kierownictwa klubu, było też zaproponowanie bezpośredniego spotkania trenera z Giannisem. Buden był od początku moim faworytem na objęcie tego stanowiska i jest póki co kolejnym trybikiem, który podsyca ciekawość kibiców Bucks.

Czy będzie tym brakującym ogniwem, który pozwoli nam po ponad 18 latach na przejście pierwszej rundy play-offów?

 

Czy cieszę się po zwolnieniu Kidda?

Pisałem w lipcu 2014:

Zawsze tak jest – im mniej pracy, tym więcej wolnego czasu, a co za tym idzie, komputer idzie w odstawkę. Siedzenie po 10 godzin dziennie na dworze, z dala od ESPN, twittera i NBATV jest potwornie rewitalizujące i pozwala chociaż na chwilę zapomnieć o wszystkich zawirowaniach wokół Melo, Jamesa, Wade i Jasona Kidda. Z drugiej strony mam świadomość tego, że najlepsza część sezonu ucieka mi bardzo szybko między palcami, a ja łapię się na tym, że zamiast na bloga, swoje żale związane z zatrudnieniem Kidda wylewam na niczego nieświadomego syna.

Kidd w Bucks nic a nic mi się nie podoba. Wszystko chyba przez to, w jaki sposób został zatrudniony. Lasry moim zdaniem zachował się bardzo nieprofesjonalnie odbierając telefon od agenta Kidda i dając się przekonać, że Jason będzie lepszą opcją niż Larry Drew. Nie zapominajmy, że w czasie jak Lasry myślami był już przy szczegółach kontraktu Kidda, Drew miał ważny kontrakt i słowne zapewnienie od nowych właścicieli, że utrzyma pracę. Parę dni potem – JEB! – jak samolot ze spadochroniarzami spada na niego z nieba informacja o tym, że jednak może sobie zrobić dłuższe wakacje i owszem, byłeś fantastycznym trenerem Drew, cenię cię jako osobę, jesteś świetnym fachowcem, to nie twoja wina, to ja, muszę trochę popracować nad sobą i mieć więcej przestrzeni dla siebie, tak wiec, sam wiesz co teraz będzie, życzę ci powodzenia na nowej drodze życia. And shit.

Potem Kidd pojawia się na długo oczekiwanej konferencji i przez mniej niż 15 minut robi nam odtworzenie konferencji prasowej Tuska, tylko że zamiast przed taśmami, ucieka przed tematem Blooklynu i Nets. Pytań pada masa, odpowiedzi są zawsze te same: „Jak patrzę na siebie, to widzę trenera”. Obok Kidda siedzi Hammond, człowiek, który teoretycznie powinien pociągać za kadrowe sznurki w Bucks i tylko świeci oczami, nie wypowiadając imienia nowego trenera ani razu. Dlaczego? Bo o jego zatrudnieniu dowiedział się podobno w ostatniej chwili, kto wie, czy nawet sam Drew go o tym nie poinformował, jak stracił pracę. To wszystko jednak nie przeszkodziło Hammondowi w powiedzeniu, że „ostatnie cztery dni były wyśmienite dla Bucks”. Owszem, były bardzo dobre – głównie jednak dlatego, że po raz pierwszy od kilku sezonów trendujemy gdzie tylko się da i w końcu robi się o nas nieco głośniej niż do tej pory.

Czy Kidd będzie dla Bucks dobrym trenerem? Ciężko teraz jednoznacznie stwierdzić, jak trener z tak małym doświadczeniem poradzi sobie z grupą zawodników z równie małym stażem w lidze. Nie ukrywam, że mimo niesmaku, jaki zbudził we mnie sam sposób zatrudnienia Kidda, jestem podekscytowany świadomością tego, że czeka nas znowu coś całkowicie nowego. Kidd ma parę asów w rękawie, które będzie mógł dowolnie testować w Milwaukee, ale nie okłamujmy się, zdaję sobie sprawę z tego, że Milwaukee jest tylko krótkim przystankiem w karierze Kidda. Przystankiem, który Jason będzie pewnie chciał wykorzystać jako sposób na wypromowanie swojej osoby i pokazania, że jest w stanie zapanować zarówno nad drużynami naszpikowanymi przestarzałymi i przepłaconymi gwiazdami, jak i nad drużyną, która jest świeżo po najgorszym sezonie w historii. Dodatkowo nieco martwi mnie to, jak w nowym systemie Kidda poradzi sobie Parker.

(…)

O wiele bardziej podoba mi się druga plotka, w której czytamy, że po raz kolejny staramy się o ściągnięcie Bledsoe’a i jego wartego 6,5 milionów kontraktu do Milwaukee. W razie fiaska, będzie to drugi offseason z rzędu, gdzie dstaniemy policzka od samego zawodnika i jego agenta i pewnie już definitywnie będzie można o nim zapomnieć. Zdrowy Bledsoe byłby jednak świetnym wzmocnieniem naszego backcourtu i olbrzymią szansą na pogonienie w cholerę Knighta. Bledsoe + Wolters to para, która bardzo, bardzo by mi odpowiadała.

Boli mnie trochę to, że początkowy entuzjazm związany z Lasrym i Edensem na czele Bucks, który potem cudownie przerodził się w jeszcze bardziej i zupełnie inaczej pobudzający draft z udziałem Mallory Edens, powoli zaczyna się zamieniać w starą, niezbyt dobrą karuzelę. Raz jestem na szczycie podniecenia, bo udaje nam się wylosować Parkera, potem znowu zbiera mi się na wymioty, jak czytam plotki związane z Linem i Vasquezem. W między czasie czuje w buzi kapcia po tym, jak zaliczam mini vomita przy okazji zatrudnienia Kidda. Tak sobie myślę, że to jest chyba fenomen bycia kibicem Bucks. A prawdziwa zabawa dopiero przed nami.


Pisałem w sierpniu 2014:

Wysiadłem z auta i sięgnąłem do wewnętrznej kieszeni marynarki. Kartka papieru z „X” i „O” ciągle była na miejscu, tak samo jak nadgryziony przy gumce ołówek i bezlitośnie szybko kończąca się półlitrowa butelka Jim Beama. Wziąłem szybkie dwa łyki, żeby zabić stalowy smak krwi, który po uderzeniu w kierownicę rozgościł się na dobre w moich ustach. Od wypadku w 2012 miałem już nie wsiadać w auto po alkoholu i poniekąd nadal się tego trzymam. Teraz jednak, zacząłem się oszukiwać i podjąłem decyzję, że bardzo przyjemnie otwiera się butelkę przy 90km/h i bierze pierwszego łyka przy 120.

Wycierając krew z ust, zdaję sobie sprawę z tego, jak czuła się Joumana, kiedy trzymałem ją za rozpuszczone włosy i z wielką satysfakcją uderzałem jej głową w deskę rozdzielczą. Niby minęło już trzynaście lat od tamtego ekscesu, dalej nazywam to w ten sposób, a ja dalej mam napady złości. A alkohol, jak dobra dziwka, jest tylko tymczasowym dostarczycielem przyjemności.

Migająca złowrogo lampa budowała nastrój jak z horroru, a ja powoli zaczynałem czuć się jak jeden z głównych bohaterów. Wgniecenie na przedniej masce wyraźnie krzyczało „MORDERCA!”, a zbita szyba dodawała szeptem: „DUI!” W podejmowaniu decyzji nie pomagał dodatkowo przeszywający głowę ból, ani widok tego, co znajdowało się na przodzie mojego nowiutkiego SUVa.

A zaczęło się pięknie. To Marshall będzie naszą jedynką. Knight dostanie szansę albo na dwójce, albo jako pierwszy z ławki, jeszcze zobaczę. Na trójce zaryzykuję, a ch$%#@j, Antek tylko po to, żeby stretch czwórką mianować mojego głównego bohatera w tym sezonie – Parkera. Center – Sanders z Hensonem, jeśli ten pierwszy znowu nie zacznie odp(*&^%ć jakich głupot.

Jabari to jest gość, fyi. Widziałem już zawodników z takim wyjściem do rzutu i z taką gotowością do gry w NBA tuż po drafcie, ale jeszcze nigdy nie zdawałem sobie sprawy z tego, że sam będę mógł go trenować. Wielka szansa dla wielkiego zawodnika, żeby uczynić trenera pijaka trenerem roku. Taki wysłałem mu sms, jak tylko dowiedziałem się, że Cavs wzięli Wigginsa z jedynką. Odpowiedział: „kk”.

Ominąłem kałużę i wyjąłem telefon. Jasny blask wyświetlacza dodał dużo czerwonego zabarwienia zazwyczaj czarnym od błota kałużom. Trzy nieodebrane połączenia, cztery smsy i jeden trup na aucie – taki był w skrócie mój bilans dzisiejszego powrotu z treningu, jeśli mnie zapytasz. No i pół litra bourbonu obalonego za kółkiem, ale o tym już nikt nie musi wiedzieć.

Słup latarni wygięty, trawa wokół chodnika zaorana niczym Tera Patrick starająca się o wolny pokój gościnny u Charliego Harpera. Obok czapki z daszkiem widzę plamę oleju, tuż przy nienaturalnie wygiętym ciele leży niedawno zmieniany flitr paliwa Boscha za prawie $60. Pieprzone wyrzucanie kasy w błoto. If you pardon the pun.

Załuję, że nie mam szluga, bo trzęsące się ręce powoli zaczynają utrudniać sprzątanie.

Szkoda też, że skończyła się gorzała, bo trzeźwiejący umysł powoli zaczyna łączyć fakty.

Patrzę na czapkę z daszkiem i w głowie słyszę: „Nie mogę się doczekać.”

Patrzę na zmiażdżone ciało na samochodzie: „To będzie dla Ciebie fantastyczny sezon, trenerze.

Widzę bezwładnie leżącą rękę i wiem, że już nigdy nie rzuci buzzera.

Widzę oczy, patrzące ślepo przed siebie i wiem, że nie zobaczą nigdy jak czysty rzut idealnie wpada do kosza, pieszcząc siatkę całym swoim obwodem.

Widzę zakrwawioną koszulkę Bucks z #12 i wiem, że jak tylko prawda wyjdzie na jaw, Milwaukee nie będzie moim nowym domem.

Ale ty nikomu nie powiesz, prawda?


Tak, cieszę się, że Kidda już nie ma w Milwaukee.
Tak, jaram się na samą myśl, że możemy jeszcze uratować ten sezon.
Dzięki za wszystkie dzisiejsze podniecone SMSy z rana i telefony po południu. Fajnie, że jesteśmy razem z Kozłami.

Sayonara Jason!

Zapowiedź: Bucks (21-18) vs Magic (12-29) o 2:00

Nie można zagrać gorzej, niż w meczu z Pacers, chociaż pewnie gdybym postawił na to kasę, to by się dało. Nie chcę po raz kolejny pisać, że mecz z Orlando trzeba po prostu wygrać. Magic, po świetnym starcie 8-4, wygrali tylko jeden mecz z ostatnich piętnastu, głównie przez plagę kontuzji – brak Vucevica, Rossa i Isaaca zrobił swoje. Pacers za rządów Hammonda zamienili się trochę w takich Bucks z Florydy – przeciętność pełną gębą. W obronie i ataku są w drugiej dziesiątce ligi, zajmują też 22 miejsce jeśli chodzi o skuteczność trójek.

Na pewno warto nastawić się na efektowny duel Giannisa z Gordonem, warto także zawiesić oko na Hezonji, który rozgrywa swój najlepszy sezon w karierze. Per36: 14,2 punktów i 6,6 zbiórek. Plus, niesamowita wizja i pewność siebie:

Ze strony Bucks zastanawiam się, czy do pierwszego składu wróci Snell. Nie wiem czy Kidd osiągnął swój cel i zmotywował go do lepszego grania spychając go za karę na ławkę, ale z perspektywy wyników Bucks, był to bezsensowny ruch. Pozbawił Tony’ego jego największego atutu – pozwolić mu grać bez piłki, dograć w idealne miejsce, dać rzucić za trzy, przybić piątkę – a kazał więcej rozgrywać i kreować sobie sytuacje do rzutu. To nie jest jego gra.

W zeszłym sezonie Bucks wygrali wszystkie mecze z Magic, a Giannis zdobywał w nich średnio prawie 19 punktów, 11 zbiórek i 7 asyst na mecz. Do tego Kozły wygrały z rzędu trzy pojedynki z Orlando u siebie i 4 z ostatnich 6 ogólnie.

Początek meczu o 2:00.

Recap: Skacowani Bucks bez szans z Pacers.

Wczoraj pisałem o tym, że Bucks wchodzą w fazę meczów, które absolutnie muszą wygrywać. Przed nami jeszcze mecz z Orlando, potem GSW, a następnie cztery bardzo ważne pojedynki: Heat, Wizards, Heat i 76ers. Podobnie jak dzisiejszy przespany mecz z Pacers, każda wygrana w tych meczach albo zbliża nas do pierwszej czwórki na wschodzie, albo coraz szybciej spycha do spotkania z Celtami/Cavs w pierwszej rundzie PO.

Bucks @ Pacers 96 – 109

Bucks może i zdają sobie z tego sprawę, ale w dzisiejszym meczu absolutnie nie było tego widać. Pierwszy raz od dawna, po porażce nie mam wyrzutów do Kidda, bo chłopaki zawalili ten mecz już pierwszej kwarcie. Pacers doskonale się bawili, trafiali z 70% skutecznością z gry (!!!) ograniczając Bucks do lewie 29% i ostatecznie zamknęli pierwsze 12 minut prowadząc 37-16 (16 punktów to najmniej ile rzucili Bucks w tym sezonie). Mieli przy tym dwa runy: 15-4 oraz 13-0. My w tym czasie popełniliśmy aż 6 strat i graliśmy tak, jakby była niezła popijawa w szatni przed meczem.

Do przerwy przegrywaliśmy już 64-38 (Pacers zdobyli więcej punktów z pomalowanego – 40 – niż my w całej połówce), po trzech 88-65 i kiedy w czwartej kwarcie miałem już wyłączać mecz i z zaszklonymi od łez bezsilności kłaść się spać, rezerwowi postanowili wnieść się na wyżyny swoich umiejętności i wygrali tę część meczu 31-21 i na minutę przed końcem przegrywaliśmy już tylko 9 punktami.

Wstyd być fanem Bucks po tym meczu, a co dopiero zawodnikiem, albo częścią organizacji. Zagraliśmy z Pacers dobre spotkanie parę dni temu wygrywając 122-101  , a powrót Oladipo nie może być usprawiedliwieniem na taki nagły spadek formy.

Wczoraj wieczorem wrzuciłem na twitterze informację:

Oczywiście Giannis dzisiaj musiał zagrać swój najgorszy mecz w tym sezonie. Jeszcze nigdy nie widziałem, żeby był tak pasywny i uciekający od piłki. Skończył mecz z 17 punktami (tylko 8 rzutów z gry w 32 minuty), 7 zbiórkami i 3 asystami. Do tego miał najgorsze ze wszystkich starterów -19.

Bledsoe (11 pkt) i Middleton (19) trafili w sumie 11 z 27 rzutów z gry.

Snell dalej ma karę i wchodzi do gry z ławki.

Jedynym plusem po tym meczu to 3/3 za trzy Browna.

Zostaliśmy doszczętnie zniszczeni w punktach z pomalowanego 42-60. A przecież to Kozły zajmują 5 miejsce w NBA pod tym względem (średnio 47.6 na mecz), a Indiana dopiero 14 (43,7). Dominacja pod koszem w połączeniu ze świetną obroną Pacers wystarczyły, żeby nas ośmieszyć w wyjazdowym meczu. Do tego granie piłką i ciągły ruch w ataku: Pacers mieli 30 asyst przy 44 trafionych rzutach.

Zapomnijmy o porażce, wyciągnijmy wnioski i grajmy dalej. W środę walczymy o czwarte zwycięstwo z rzędu u siebie – tym razem z Magic.

Zapowiedź: powstrzymać Oladipo, wygrać w Indianapolis.

O tym, jak wiele znaczy Victor Oladipo dla Pacers przekonały się ostatnio Byki, które zostały zniszczone przez Indianę 125-86. Był to pierwszy mecz Victora po powrocie z kontuzji i od razu zrobił swoje: 23 punkty (9/11 z gry), 9 asyst, 5 przechwytów w 24 minuty. Pacers przerwali serię pięciu porażek z rzędu i nie będą już takim łatwym kąskiem dla Kozłów jak ostatnio, kiedy wygraliśmy 122-101. Tak na marginesie:

Pacers z Oladipo: 20-14.
Pacers bez Oladipo: 0-5

Jeśli Bucks chcą pretendować do bycia POWAŻNYM zagrożeniem na wschodzie, takie mecze jak ten (czy z chociażby z Pistons i Heat), powinni wygrywać bez większych problemów. Sytuacja na wschodzie robi się coraz ciekawsza:

4. Wizards 23-17
5. Heat 22-17
6. Bucks 21-17
7. Pistons 21-17
8. Pacers 20-19
9. 76ers 19-19

Niestety, im więcej meczów Kozłów oglądam w tym sezonie, tym coraz mniej rozumiem, co się tam dzieje. I tak, na przykład, w meczu z Wizards za karę powędrował Snell, a w pierwszej piątce wyszedł Brogdon. Nie wiem, na ile jest to skuteczny sposób na motywowanie zawodników, ale granie dwoma rozgrywającymi i ustawianie na raz trzech graczy, którzy muszą mieć piłkę w rękach, żeby być produktywnymi, nie ma większego sensu. W dodatku Kidd ma pretensje do Snella o to, że jest cieniem samego siebie od początku roku i ogóle nie zwraca uwagi na to, że Tony ma jeden z niższych USG% w drużynie. Coś naprawdę dziwnego dzieje się również z ofensywą Bucks, bo nie zaskakuje tak dobrze, jak powinna. A o obronie nawet nie zaczynam pisać, bo to temat na osobny wpis.

Nie będzie to łatwy mecz, ale Bucks muszą go wygrać. Dla Khrisa wyzwaniem będzie zatrzymać Oladipo, a dla Kidda, nie spierniczyć tego meczu z ławki. Nie tylko trio Giannis-Middleton-Bledsoe musi zagrać na poziomie 60+ punktów, ale również trzeba liczyć na solidne wsparcie punktowe z ławki. Czy będzie to czwarty mecz z rzędu, w którym Maker rzuca ponad 10 punktów?

Dość smucenia – zróbcie sobie drzemkę po pracy, bo o 1:00 w nocy nie śpimy!

Roszady w składzie Bucks. Szopka z Bolomboy’em.

 

Bucks trochę namieszali w składzie przed dzisiejszym (1:00 w nocy) meczem z Indianą. W skrócie:

  1. W przerwie meczu z Wizards DeAndre Liggins dowiedział się, że nie będzie już dalej zawodnikiem Bucks.
  2. Zaraz po tym do składu dołączył Joel Bolomboy (średnio 15 punktów i 11 zbiórek w Herd) – nie na dwustronny kontrakt, bo już prawie wyczerpał przysługujące mu 45 meczów w NBA, ale na standardowy kontrakt NBA.
  3. Do składu dołączył też Xavier Munford (Wisconsin Herd) na zasadzie dwustronnego kontraktu.

Później, jeszcze tego samego dnia Bucks:

1. Zwolnili Joela Bolomboy’a 
2. Podpisali do końca sezonu kontrakt z Kilpatrickiem, który grał w Bucks od 18 grudnia – 11 dni po tym, jak został zwolniony z Nets. W sumie wystąpił w 5 meczach Kozłów, spędził na parkiecie średnio 9 minut zdobywając w tym czasie 5,2 punków i 1,4 zbiórek.

Dlaczego Bucks podpisali kontrakt z Bolomboy’em tylko po to, żeby zwolnić go jeszcze tego samego dnia? Może dlatego, że po podpisaniu chociaż na chwilę kontraktu NBA i wysyłając go z powrotem do G-League, może być ciężej innym zespołom zgarnąć go sprzed nosa Kozłów. W tej sytuacji, każdy zespół, który chciałby po niego sięgnąć, nie może już zaproponować krótkiego kontraktu – musi to być od razu umowa do końca sezonu. Gdyby Bucks po prostu odesłali Joela do Herd bez podpisywania kontraktu, każdy zespół mógłby po niego sięgnąć nawet na okres 10 dni dwustronnego kontraktu.

Cały ten strategiczny zabieg kosztował Bucks dokładnie 22,248 dolarów, czyli 3/177 minimum dla weteranów.

W skrócie – Kozły chciały zostawić Bolomboy’a w Herd, ale lekko naznaczyli go poślinionym paluchem, żeby nikt po niego zbyt często nie sięgał.

Proste. Podsumowując – podziękowaliśmy Ligginsowi i zostaliśmy z Kilpatrickiem i Munfordem w składzie. Generalnie, wiele hałasu o nic…

Wygraliśmy z Wizards 110-103, Delly znokautował Beala, Kidd znowu pił przed meczem.

Bucks (21-17) @ Wizards (23-17)
110 – 103 

Kiedy po pierwszej kwarcie, w której Giannis rzucił 7 punktów, przegrywaliśmy 24-32, bałem się powtórki z wczorajszego meczu z Raptors. Bucks rzadko wygrywają w B2B, dodatkowo na wyjeździe. Na szczęście w tym zaciętym meczu, który momentami wyglądał jak G7 pierwszej rundy playoffów, to Bucks wyszli z niezwykle ważnym zwycięstwem 110-103. Mimo brzydkiej gry w ataku, czuć było fajną atmosferę przez kilka rzeczy:

  1. Mecz był mega na styku – 53-53 do przerwy, 82-85 po 3KW, w czwartej praktycznie cały czas gra punkt za punkt,
  2. Kidd grał swoją playoffową, 8-osobową kadrą, zajeżdżając Giannisa i Middletona,
  3. Delly zrobił się fizyczny i wyleciał z boiska z flagrant two za faul na Bealu. Więcej o tym za moment.

Nie wygralibyśmy tego, gdyby nie fantastyczny mecz Giannisa: 34 punkty (21 w drugiej połowie, w sumie 12/17 z gry), 12 zbiórek, 7 asyst, 2 przechwyty. Przez pierwszych sześć minut czwartej kwarty grał jako center, potem, jak na boisku pojawił się też Henson, miał trzy ISO z boku boiska z Morrisem, gdzie po post-upie kończył fajnym obrotem i fade-away’em. W ostatnich sekundach wyprowadził nas na 5 punktowe prowadzenie po pewnym rzucie z dalekiego półdystansu po zatrzymaniu. W całym meczu tylko 47% swoich punktów zdobył z pomalowanego, reszta to półdystans i nawet jedna trójka. Fajnie się ogląda spotkania, w których dominuje jak zawsze, ale nie wbija się na chama pod kosz.

Kidd przed meczem zrobił pierwszą od sześciu spotkań zmianę w pierwszej piątce – na ławkę powędrował Snell (10 pkt, 2/7 za 3, mega ważny blok na Bealu w ostatnich sekundach meczu), który w tym roku jest póki co cieniem samego siebie – 4/16 z gry w trzech pierwszych meczach. W jego miejsce trafił Brogdon (10 pkt, 9 zb, 0 asyst, 5/14 z gry), który też niczym szczególnym się nie wyróżnił. Dobrze, że na poziomie All-Star zagrali Middleton (20 pkt, 5 zb) i Bledsoe (21pkt, 4zb i 4as), który oprócz Giannisa był jedynym graczem, który nie bał się brać gry na siebie i kończyć akcji szybkimi wejściami.

Mimo wygranej, ciężko było dzisiaj patrzeć na nasz atak – nie chodzi już o to, że OffRtg było na poziomie 112,7. Bardziej o to, że kompletnie nie było ruchu. Najlepszym przykładem była akcja z czwartej kwarty, w której Bledsoe przez 10 sekund klepał piłkę na obwodzie i dopiero Brogdon zdecydował się ściąć pod kosz, dostał podanie i zakończył łatwym lay-upem.

Na 7:24 przed końcem czwartej kwarty Delly nieco za brutalnie próbował zatrzymać Beala. Przewinienie zostało zakwalifikowane jako flagrant two, Delly wyleciał z boiska z 5 asystami, a po meczu tłumaczył się, że nie chciał zrobić nikomu krzywdy – zobaczył, że Bradley go wyprzedził i poślizgnął się na parkiecie, a on chciał go po prostu złapać…Na powtórkach widać, jak już tuż po upadku Beala, Delly wyciąga ręcę w przepraszającym geście i Bradley nieco zaostrzył całe wydarzenie.

Najważniejsze, że mamy zwycięstwo. A to, że z Hensonem i Makerem na środku daleko nie zajdziemy, to temat na osobny post. Podobnie jak pozycja Kidda, którego najchętniej pozbyliby się kibice, ale pewnie do dymisji nie dojdzie – Kidd ma za szerokie plecy w zarządzie klubu i do końca sezonu pewnie nikt go nie ruszy.

PS.

Skoro mowa o zmianach kadrowych, to ze składem Bucks – po 31 meczach – pożegnał się już Liggins. DeAndre miał kilka meczów, w którym zabłysnął niezłą obroną i hustle, ale ofensywnie zazwyczaj był tym, którego przeciwnicy nie musieli kryć. O tym, że nie będzie dłużej grał w barwach Bucks, Liggins dowiedział się… w przerwie dzisiejszego meczu. Ponieważ nagle w składzie zostało nam tylko 14 graczy i i 5,1 milionów poniżej luxury tax, nieoficjalnie Kozły ściągną do siebie Xaviera Munforda z Wisconsin Herd, dla których zdobywa średnio 24 punkty, 5,4 asyst i 5 zbiórek na mecz.

Kolejny mecz z Indianą w nocy z poniedziałku na wtorek o 1:00.

Recap: Raptors przejechali się po Bucks 129-110

Niestety, mimo zapowiedzi i nadziei na to, że Bucks zrobią wszystko, żeby się zrewanżować za wcześniejszą porażkę, Bucks dali piękny przykład antykoszykówki przegrywając po fatalnym meczu w obronie piąty mecz z Raptors z rzędu, tym razem 110-129. Nie oglądaj całego meczu – włącz sobie tylko trzecią kwartę. Zaufaj mi. Mistrzostwo, ku*wa, świata!

W przeciwieństwie do meczu w Toronto, gdzie swoim 52 punktowym szaleństwem zniszczył nas jeden zawodnik, dzisiaj istne bukkake na twarz Kozłów urządzili sobie wszyscy gracze Raptors.

Jonas 21 punktów i 13 zbiórek w 17 minut.

Serge 21 punktów w 29 minut.

Demar 20 punktów w 29 minut.

Aż siedmiu graczy Raptors rzuciło więcej niż 10 punktów.

Walić to – Valanciunas w 17 minut rzucił więcej punktów (21) niż Snell w trzech pierwszych meczach 2018 roku (w sumie 15 punktów, 4/16 z gry).

To był najgorszy mecz w obronie Bucks za czasów Kidda:

Pamiętasz pierwszą rundę PO rok temu? Przegraliśmy ją w dużej mierze przez typową dla Kidda obronę. Przez odpuszczanie trójek w narożniku (rzutem właśnie z tego miejsca Lowry doprowadził do dogrywki w meczu z Toronto, btw).

Ciekawa statystyka z dzisiejszego meczu: trafiliśmy tylko trzy trójki mniej niż Raptors: 7-10. Co z tego? Ano to, że my oddaliśmy ich 17, a Raptors 33! Oznacza to jedno – po raz kolejny Kidd nawet na moment nie próbuje dokonać drobnych roszad w obronie, tylko w kółko wałkuje to samo. Aby wygrywać mecze tą obroną, trzeba ją egzekwować perfekcyjnie. Bucks nie dość, że są dalecy od perfekcyjnej egzekucji, to jeszcze mam wrażenie momentami mają średnie pojęcie, czego wymaga od nich trener. Dodatkowo, tak strasznie przewidywalne było to, że będziemy podwajać DeRozana w każdym posiadaniu, że nie zdążył jeszcze dobrze złapać piłki, a było przy nim dwóch obrońców. Szybki skip pass, rozrzucenie obrony i czysta trójka (dobrze, że im rzuty z dystansu nie siedziały).

Ten mecz był tak słaby w wykonaniu Bucks, że pod koniec trzeciej kwarty (przegranej przez Kozły 19-43, 17-25 z gry Raptors!!) miałem ochotę zrobić to, co zrobił pies na nasze logo. Totalnie odpuściliśmy deskę, przegrywając w punktach drugiej szansy 5-18, a zbiórkach 28-45 (w trzeciej kwarcie zebraliśmy 2 piłki, Raptors 18).

Dodatkowo, w przerwie meczu ogłoszonych zostało TOP5 najlepszych rozgrywających Bucks w historii. Na liście znaleźli się: Flynn Robinson, Oscar Robertson, Paul Pressey, Sam Cassell i … Brandon Jennings. Ku*wa, przepraszam, ten sam Brandon Jennings, który w tej chwili, w wieku 28 lat, podbija chińską koszykówkę broniąc barw Shanxi Brave Dragons.

Wybacz, ale nie pisnę słowem o ani jednym plusie tego spotkania (chociaż Giannis zaliczył solidne 24/5/5, Delly znowu rozdał 7 asyst przy 1 stracie, a Thon miał trzeci mecz z rzędu z +10 punktami). Fani Bucks nie zasłużyli na parę sekund uśmiechu po tym meczu.

Na następny mecz jedziemy do Waszyngtonu licząc na to, że Wizards znowu zlekceważą teoretycznie słabszą drużynę i zagrają pod statsy.

Brandon Jennings TOP5 rozgrywających Bucks w historii.. Dżizus, k*wa, ja pier*le…

Zapowiedź: czas na rewanż z Raptors

Cztery dni po bolesnej porażce z Raptors mamy okazję na rewanż. Dzisiaj o 2:00 w nocy będziemy starali się powstrzymać na własnym parkiecie szalejącego DeRozana, który póki co w 2018 roku zdobywa średnio 48,5 punktów na mecz. Lider Raptors zdecydowanie poprawił rzuty z dystansu w tym sezonie – po 36 meczach oddał już 114 trójek, prawie wyrównując wynik z zeszłego sezonu (124). Kidd po raz kolejny będzie musiał na szybko opracować nowy plan defensywy, aby jak najbardziej utrudnić mu życie.

Oprócz DeRozana, trzeba będzie również uważać na Delona Wrighta, który ostatnio z Bulls zagrał najlepszy mecz w karierze: 25 punktów i 13 zbiórek. W ostatnich 10 meczach zdobywa razem z VanVleetem średnio prawie 40 punktów na mecz z ławki, trafiając z 45% skutecznością z gry.

Bucks, żeby myśleć o zwycięstwie, muszą przede wszystkim lepiej egzekwować plan Kidda na obronę. Mimo, że składy zostały mocno przemeblowane od playoffów, nasza ostatnia przegrana po dogrywce bardzo przypominała pierwszą rundę ostatniego post season. Nadal nawet najmniejsze błędy przy próbie przechwytu (albo deflection) i chęć ciągłego łapania w pułapki powoduje, że zostawiamy za dużo miejsca w narożnikach boiska. Czekam na moment, aż w końcu zastosujemy nieco bardziej konserwatywny styl obrony, ze starymi dobrymi przekazaniami, a nie blitzkriegiem preferowanym przez Kidda.

Co by nie było, czeka nas kolejne dobre widowisko, bo Bucks będą niesamowicie mocno zmotywowani, żeby odegrać się za niedawną porażkę w Toronto.

  • Raptors wygrali ostatnio z Bulls swój trzeci mecz z rzędu i zbliżyli się do Celtów na 2,5 meczu.
  • Bucks przegrali z Raptors 5 z ostatnich 6 meczów (ogólny bilans 22-20 dla Kozłów).

Widzimy się w nocy!

James Young (HERD) na celowniku 76ers.

Nie zdążyliśmy jeszcze zapomnieć o tym, że Gerald Green w ostatnich czterech meczach rzucił kolejno 18, 10, 27 i 29 punktów, czym zapracował sobie na kontrakt z Houston do końca sezonu, a już niedługo najprawdopodobniej stracimy najlepszego strzelca Wisconsin Herd – Jamesa Younga.

Herd mają najlepszy bilans w G-League (15-8) przez co zawodnicy z Wisconsin są dodatkowo na celowniku klubów NBA. Dzisiaj jest też pierwszy dzień, w którym kluby mogą podpisywać zawodników na 10-dniowe kontrakty. Z dwóch naszych najlepszych zawodników: Xaviera Munforda i Jamesa Younga, to właśnie ten drugi dostanie niedługo szansę od 76ers, którzy zaproponowali już dwustronną, 10-dniową ofertę. Dzięki tej umowie będzie mógł próbować swoich sił zarówno w 76ers, jak i Delaware 87ers.

Bucks nie dali szansy Youngowi i nie zdecydowali się na podpisanie z nim umowy po obozie przygotowawczym. James jest głównym strzelcem Herd, zdobywając średnio 22 punkty, 5,6 zbiórek, 3 asysty i 1,6 przechwytów (najwięcej punktów w sezonie – 41 , w tym 9 trójek – rzucił właśnie drużynie Delaware 87ers).

Gdyby się okazało, że po Greenie, który mógł przecież być naszym solidnym, geriatrycznym rezerwowym, stracimy również kolejnego zawodnika będącego w stanie dawać 8-12 punktów z ławki, będzie czego żałować. Ciężko jednak na chwilę obecną jednoznacznie określić, co Young będzie w stanie wnieść do gry 76ers i czy w ogóle uda mu się podpisać kontrakt dłuższy niż 10 dni.

Recap: Łatwe zwycięstwo z Pacers 122-101

Mecze jak ten z Pacers, w którym jesteśmy murowanym faworytem i musimy go łatwo wygrać, nie zdarzają się Kozłom często. Drużyna z Indiany bez Oladipo w składzie teoretycznie nie powinna stworzyć nam żadnych problemów i na szczęście, stanęliśmy na wysokości zadania pokonując gości różnicą 21 punktów 122-101. Dla Milwaukee była to 20 wygrana w sezonie, natomiast Pacers przegrali piąty mecz z rzędu grając bez swojego lidera.

Pacers @ Bucks 101 – 122

Byłby to mecz bez historii, gdyby nie to, że po raz pierwszy w tym sezonie udało nam powiększyć prowadzenie grając w czwartej kwarcie składem Delly/Brogdon/Liggins/Middleton/Maker. Jak zobaczyłem, jakim składem wychodzimy na ostatnie 12 minut meczu głośno westchnąłem i poszedłem zrobić kawę, bo mimo 17-punktowego prowadzenia, zaczęło mi nagle śmierdzieć dogrywką. Na szczęście trzeci dobry mecz z ławki z rzędu zagrał Delly (9 asyst i 8 pkt (3/3 z gry) w 17 minut), który rozdawał asysty na prawo i lewo. W meczach z OKC, TOR i IND miał 27 asyst i 2 straty grając średnio nieco ponad 23 minuty! To jest Delly, którego w Milwaukee potrzebujemy!

Spokojnie dominujący mecz miał Giannis (31 punktów w 29 minut przy 12/18 z gry, a do tego 10 zb i 5 asyst), który w końcu mógł odpocząć w drugiej połowie. Na luzie zagrał też Middleton (27pkt) , który w końcu trafił więcej trójek (3/4) niż Thon (2/2). Maker z kolei zagrał drugie z rzędu dobre spotkanie w ataku (dzisiaj 12 punktów, 5/10 z gry).

Bucks nie są świetną drużyną, która zalicza blow-outy ze słabeuszami co trzeci mecz. Nie jesteśmy jeszcze dobrą drużyną, która potrafi zamykać mecze po dwóch kwartach, a potem spokojnie dowozić wygraną do ostatniego gwizdka. Dlatego ta wygrana jest w pewnym sensie wyjątkowa, bo pokazuje, że jesteśmy w stanie wygrać z łatwością mecz z drużyną, która, delikatnie mówiąc, bez Oladipo wygląda tragicznie.

Kilka szybkich spostrzeżeń:

  • 125.4 OffRTG to jeden z lepszych wyników Bucks w tym sezonie.
  • Dla Pacers był to czwarty z ostatnich pięciu mecz, w którym pozwolili przeciwnikom rzucać z ponad 50% z gry. Bucks dzisiaj: FG 58%.
  • Przed tym meczem Bucks mieli 10 spotkań z rzędu, które rozstrzygnęły się różnicą mniejszą niż 10 punktów. Wyrównaliśmy tym samym rekord klubu sprzed 17 lat. Na szczęście, seria zaciętych meczów skończyła się dzisiaj.

    Kolejny mecz z Toronto już w piątek.

Zapowiedź: Pacers @ Bucks 2:00

Czeka nas kolejna nieprzespana noc – o 2:00 oglądamy 36. mecz Kozłów w tym sezonie. Naszym przeciwnikiem po raz pierwszy będzie Indiana Pacers (spotkamy się z nimi jeszcze trzy razy: 09.01, 03.03 i 06.03)

Bucks muszą zrobić wszystko, żeby wykorzystać brak Oladipo, który z powodu kontuzji kolana opuści czwarte spotkanie z rzędu. Victor gra świetny sezon (24,9 punktów na mecz przy 48% z gry, do tego 5,3 zbiórek i 3,9 asyst), a bez niego Pacers grają fatalnie – w ostatnich dwóch przegranych z Dallas i Wolves mieli drugi i trzeci najgorszy mecz ofensywnie w tym sezonie. Goście przyjadą do nas z chęcią przerwania serii czterech porażek.

W Bucks nie zobaczymy na pewno DJ Wilsona, który dołączył po raz trzeci do Winsonsin Herd, grającej w G-League. W tym sezonie zagrał już z nimi dwa spotkania, notując średnio 18 punktów, 4,5 zbiórek i 3 asysty na mecz. Dla porównania, w barwach Bucks zagrał do tej pory w 11 meczach, dostał średnio 3,9 minut na mecz i w tym czasie zdążył notować 0,7 punktów i 0,5 zbiórek.

Na fali wznoszącej jest Delly, który wrócił po kontuzji, w dwóch ostatnich meczach zagrał odpowiednio 25 i 29 minut w czasie których rozdał w sumie 19 asyst.

Ostatnie starcie

6.04.2017 – Pacers przejechali się po Bucks wygrywając spokojnie 104-89. Paul George skończył mecz z 23 punktami i 10 zbiórkami, a Lance Stephenson, który dopiero dołączył do drużyny, dodał 9 punktów i 5 asyst. Giannis miał 25 punktów, 7 zbiórek, 6 asyst.

Ciekawostki

  • ogólny bilans Bucks-Pacers: 97-86
  • Bojan Bogdanović (Pacers) i Sean Kilpatrick (Bucks) grali rok temu w Nets.

Początek meczu w Milwaukee o 2:00.

Zaczynamy rok od porażki z Raports 127-131 (OT)

 

Bucks wypuścili z rąk wielką szansę na popsucie rekordowego meczu DeRozana. Gdy przy stanie 110-106 na nieco ponad minutę przed końcem meczu Giannis dostał podanie w trumnie i zebrał się do wsadu lewą ręką, wstałem z krzesła. Jak zawisł w powietrzu trzymając piłkę kilkaset metrów nad obręczą, moje ręce dotykały sufitu. I nagle, jak wślizg jednego z braci Tachibana blokujący potencjalnego game winnera Kojiro w półfinałach zachodu, pojawił się Ibaka z jednym ze swoich 4 bloków w tym meczu. Poszła kontra, and one i zamiast 112-106, zrobiło się 110-109. Pomijam już naszą słabą obronę w dogrywce, ale do teraz zastanawiam się, jakim cudem, mając na zegarze 3,2 sekundy do końca regulaminowego czasu, można NIE ODDAĆ RZUTU!? #FireKidd

Zeszłoroczna potyczka w playoffach z Raptors była fantastyczna dla oczu i jeśli trafimy ponownie na naszych kanadyjskich rywali, to zapowiada się kawał serii. Szkoda, że po niezłej serii przeciwko drużynom z zachodu, nie udało nam się dzisiaj postawić kropki nad „i” i wygrać na trudnym terenie w Toronto.

Giannis zaliczył cichą i spokojną pierwszą połowę, w drugiej przebudzał się tylko momentami, a i tak skończył mecz z 24 punktami, 9 zbiórkami i 7 asystami. Mam wrażenie, po raz kolejny z resztą, że Bucks jakoś niespecjalnie się starają zrobić dla niego więcej miejsca do penetracji i nie rozciągają gry tak, jak na początku sezonu. Nie wiem, czy jest to wynik niezrozumiałych dla wielu obserwatorów rotacji Kidda, czy po prostu pole gry się dodatkowo zacieśniło wraz z pojawieniem się w składzie Erica (w tym meczu 29 punktów, 5/7 za trzy , ale też 3 asysty przy 5 stratach). Dziwi najbardziej to, że w kilku posiadaniach po koniec meczu, Giannis nawet nie dotykał piłki (USG% w całym meczu tylko 23%).

Dobry mecz z ławki zagrał Maker (16 punktów, 3/4 za trzy, 4 zbiórki), który w pewnym stopniu przyczynił się do 5/19 z gry Ibaki (0/5 za trzy).

Middleton chybił wszystkie 4 próby za trzy i z trudem uciułał 18 punktów.

Brogdon wszedł z ławki i dodał swoje standardowe 15 punktów i 6 zbiórek + kolejny mini plakat meczowy, tym razem z Ibaką (parę chwil po tym, jak Bledsoe został przez brutalnie zablokowany w kontrze).

Dellavedova zrobił w tym meczu wszystko, żeby dołączyć do listy Kozłów, którym będę musiał wysyłać listy z przeprosinami i brakiem wiary – 6 punktów, 10 asyst i 5 zbiórek. Niestety, w ostatnich 10 meczach notuje średnie 3,6 punktów i 4,7 ast na mecz.

Dla Raptors była to 8 z rzędu wygrana nad wschodem, a 52 punkty DeRozana to nie tylko jego rekord, ale też i największa zdobycz punktowa Raptors (poprzedni rekord – 51 pkt Cartera). Demar przyznał się, że wcześniej przed meczem oglądał 6 mecz finałów Bulls-Utah z 1998 z pamiętnym rzutem Jordana.