Od Shaqa dla LeBrona

Warto zobaczyć, w jaki sposób celebruje się urodziny w Cleveland. Shaq podarował Jamesowi nowego Phantoma, który kosztował zaledwie 434 tysiące dolarów. To wg dzisiejszego kursu dolara 1 milion 237 tysięcy oraz 20 groszy.

A co LeBron dostał od Varejao? Trójkę na wagę zwycięstwa w meczu z Atlantą (oddaną w ostatniej sekundzie akcji). Swoją drogą, nie wiem czy widzieliście jeden przekręt z zegarem, który miał miejsce pod koniec czwartej kwarty. Po nieudanej akcji Cavs, piłkę zebrali gracze Hawks i pobiegli do ataku. Problem był jednak taki, że sędziowie stolikowi nie wyzerowali 24sekundnika, tylko zostawili go na 14 sekundzie. W rezultacie, po 10 sekundach akcji, Hawks stracili piłkę, Cavs pojechali z kontrą zakończoną skuteczną dobitką Varejao spod kosza.

Nawet filmik już się pojawił.

Jak dodamy do tego ogólnie kiepskie sędziowanie zdecydowanie i kilka gwizdków z kosmosu, to wyjdzie nam kolejny mały koszykarski skandal.

Oscar Schmidt

38,387 punktów – oto dorobek punktowy z bardzo bogatej kariery niezapomnianego Kareem Abdul Jabbara. Czy zadawaliście sobie kiedykolwiek pytanie, czy znajdzie się kiedyś ktoś, kto będzie w stanie poprawić ten niesamowity wynik? Pewnie nie jeden raz…

Dopóki na parkietach NBA szalał Michael Jordan, dopóty jego fani po cichu właśnie na to liczyli. Szansę na to przekreśliły mu jego przerwy w grze. Obecnie spoglądamy ku Bryantowi i Jamesowi, ale przed nimi droga jeszcze bardzo daleka.

Był jednak ktoś, kto z dumą może mówić o tym, że jest lepszy w tym względzie od byłego centra Lakers. I to dużo lepszy! Co prawda nigdy nie zagrał w NBA, ale sądzę iż warto przyjrzeć się bliżej postaci Oscara Schmidta. Brazylijczyk według nieoficjalnych danych w ciągu swojej 26 letniej kariery zgromadził w sumie 49,703 punkty! Wynik ten doprawdy robi ogromne wrażenie i w dzisiejszych czasach zdaje się niemożliwy do poprawienia.

Czytaj dalej Oscar Schmidt

O (nie)przekładalności języka koszykówki słów kilka

Bycie tłumaczem to czasem cholernie katorżnicza praca, którą można porównać do wchodzenia pod stromą górę w czasie deszczu i wiatru prosto w twarz, gdzie z każdym kolejnym krokiem nie tylko czujemy przeszywający ból w całym ciele, ale również zdajemy sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy nawet w połowie drogi na szczyt. Profesjonalny przekład wymaga nie tylko doskonałej znajomości języków, z którymi pracujemy, ale również podłoża kulturowego dwóch przekładanych światów. Zawsze, kiedy w czasie dyskusji o translatoryce dochodzi do tego zetknięcia się dwóch światów, pojawia się poważny problem: czy tłumaczyć bowiem z zachowaniem 100% znaczenia oryginalnego tekstu, czy też przełożyć go tak, aby był zrozumiały dla odbiorców w odmiennej kulturze? Sam niejednokrotnie stawałem twarzą w twarz z tym dylematem, który jednak stosunkowo szybko udawało mi się zażegnać (nie mniej mając na uwadze ten i wiele innych problemów z przekładem, w końcu dałem sobie spokój z profesjonalnymi tłumaczeniami z racji na potworną nudę, która jak złapie, to za żadne skarby nie chce puścić).

Czytaj dalej O (nie)przekładalności języka koszykówki słów kilka

Sława Rodmana ma zbawienny wpływ na wszystkich

„Nienawidzę tego” – zaczyna Dennis.

Czy jest coś, co w tym lubisz?

Rodman gada bez przerwy już od godziny. Przeklina. Śmieje się sztucznie, wyjątkowo głośno i długo. Zachowuje się tak, jak zachowywał się zawsze, kiedy chciał ukryć przestraszone dziecko żyjące wewnątrz jego wytatuowanego i kolorowego ciała. Jest przyzwyczajony do życia w centrum uwagi, tak więc śmiało wygłasza kazanie o tym jak to jest patrzeć z góry na potakujące głowy oraz wpatrzone w niego oczy. Po tym następuje długa przerwa.

Dennis, a czy jest coś, co lubisz w byciu sławnym?

„Tego, że nigdy nie jestem sam.” – odpowiada w końcu. Rodman jest jak bohater kreskówki, który zabawiał nas na wszystkich meczach. A bohaterowie kreskówek nie powinni się starzeć. Mimo to Rodman nosi całą swoją historię i wszystkie ostro zakrapiane imprezy na swojej pomarszczonej skórze i stara się zamaskować starość tatuażami, kolczykiem na wardze, czy kolczykami w nosie. Zawsze sprawiał wrażenie zabawnego, szalonego i nieco zagubionego, a my, przez dobrych kilkanaście lat, odbyliśmy wiele patologicznych tańców z jego demonami, dla czystej zabawy i czystego zysku. Ameryka użyła wszystkich jego najgorszych wad, a on wykorzystał największe wady Ameryki w ciągu swoich 50 lat, do których przecież szybko dobija.

Czytaj dalej Sława Rodmana ma zbawienny wpływ na wszystkich

Wrogowie Byków bójcie się – MJ nadchodzi!

MICHAEL JORDAN nie musiał niczego udowadniać w czasie swojego pierwszego obozu. Nikt ani przez moment nie wątpił, że Bulls znajdą miejsce w składzie dla swojego wybitnego zawodnika. Pierwszy obóz treningowy jest jednak zawsze dużym krokiem do postawienia dla każdego zawodnika,  niezależnie od tego, jak bardzo jest utalentowany. Aby przedstawić Wam zawiłości z jakimi wiąże się zostanie gwiazdą NBA, dziennikarz HOOP Terry Boers zapisywał postępy i porażki Jordana na cztery tygodnie przed jego debiutem w NBA.

Czytaj dalej Wrogowie Byków bójcie się – MJ nadchodzi!

Iverson grał tylko dla siebie

Wiele mówi się ostatnio o zakończeniu kariery przez Iversona, pojawiły się już liczne głosy niedowierzania z jednej strony, a z drugiej słychać lekki smutek i żal, że tak wielka persona opuszcza parkiety. Osobiście nie wierzę, że Allen już się skończył i dopóki nie będzie oficjalnego wystąpienia w Philly, gdzie ogłosi swoją decyzję światu, dalej będę uważał, że niedługo znowu go gdzieś zobaczymy. Dlaczego? Bo tak egoistyczny zawodnik jakim jest Iverson zrobi wszystko, aby świat o nim jeszcze nie zapomniał. Ten krótki komentarz jego niedawnej decyzji będzie zdecydowanie pod prąd wszechobecnych głosów, tak więc z góry spodziewam się kilku nieprzychylnych komentarzy.

Czytaj dalej Iverson grał tylko dla siebie

Kobe Bryant to kujon!

Wyobraź sobie następującą sytuację. Załóżmy, że grasz w szkole średniej i udało ci się przekonać jednego z rezerwowych drużyny przeciwnej, żeby został po meczu i zagrał z tobą 1 na 1. Pamiętajmy też o tym, że jesteś o wiele, wiele lepszym zawodnikiem, niż wybrany przez ciebie przeciwnik, którego nazwiemy sobie Rob. Ustalacie, że zagracie do 100 punktów, każdy kosz liczony za jeden i po każdej udanej akcji zaczynasz od razu kolejną. Biedny Rob jest przez ciebie przepychany, zastawiasz go, mijasz, skaczesz nad nim i rzucasz z dystansu. Ni z tego ni z owego wychodzisz na prowadzenie 40-0. Pytanie: co robisz w tej sytuacji:

Czytaj dalej Kobe Bryant to kujon!

Bynumite!

Kolejny mało ambitny wpis, tym razem nieco bardziej osobisty. Każdemu z Was śniło się kiedyś nie raz jak gra w kosza. I w czasie tego snu na pewno wykonywaliście różne akrobacje. Moją akrobacją zawsze były wsady (najczęściej robiłem Starksa z boku kosza), albo po prostu prosty wsad z naskoku z maksymalnie wyciągniętą ręką do tyłu… Tak, jak oba wsady Bynuma z poniższego filmiku:

W niedzielę, ewentualnie w sobotę spodziewajcie się nowego arta o Bryancie. Mówię od razu, ze warto czekać!

Derrick Rose jest chory!

Komentarz jak zawsze w przypadku tego typu akcji zbędny.

 

19. Hustle and bustle

hustleandbustleDzisiaj wyjątkowo w sobotę, bo jutro czeka mnie dużo innego i mniej ciekawego pisania. Doszukałem się też kilku innych źródeł koszykarskich ciekawostek, dlatego dzisiaj nieco więcej informacji niż tydzień temu. Enjoy!

1. Zawodnicy Utah Jazz bardzo profesjonalnie potraktowali Halloween. Na zdjęciu widać kolejno: Korver – Zach Morris, CJ – Kanye, Ronnie P – Taylor Swift, Wes Matthews – Hancock, Fess – Beetle Juice, Kosta – Harry Potter, Maynor – Batman, Ronnie B – Wolf, Millsap – T-Pain, Deron – Bob from Martin. Pozostałe zdjęcia z sesji można zobaczyć tutaj, tutaj i tutaj.

2. Dobra wiadomość dla wszystkich chcących wybrać się na jakiś mecz za oceanem. W zeszłym tygodniu poinformowano, że średnia cena biletów na mecze NBA spadła o 2,8%, do 48,90 dolarów. Jest to o tyle dziwna sytuacja, bo w 2009 roku wzrosły ceny biletów na NHL o 0,1%, na NFL o 3,9%, a na MLB o 5%. Zmienił się też koszt jednorodzinnego (czteroosobowego) wypadu na mecz (w cenie wliczone są dwa piwa, cztery napoje bezalkoholowe, cztery hot dogi, dwa programy meczowe i dwie czapki oraz koszt parkingu) – cena spadła o 1,4% do niespełna 290 dolarów!

Czytaj dalej 19. Hustle and bustle

Euroliga: podsumowanie 2 kolejki

euroleague logo 1Na PAO nadal nie ma mocnych

W pierwszej kolejce w Mediolanie, Panathinaikos grał tak, jakby im się w ogóle nie chciało i gdyby nie podkręcone tempo w czwartej kwarcie przez Spanoulisa, nie wiadomo, jak by się ten mecz skończył. W drugiej kolejce, w Atenach zagościła była drużyna Maćka Lampego – Khimki Moskwa i już po kilku pierwszych akcjach Grecy rozmontowali całkowicie byłego Zielonego Roberta Javtokasa i jego nowych kolegów. Po 10 minutach było 28-14 dla Ateńczyków, a potem przewaga sukcesywnie się powiększała. Panathinaikos pokazywał, że grając na najwyższych obrotach potrafi pokonać przeciwników przewagą 35 punktów, czego nie przewidywał w najgorszych snach trener Rosjan Scalario. A w OAKA Obradovic wykorzystał wszystkich dwunastu zawodników i tylko Calathes nie zdobył żadnego punktu. Pok koszem nie do zatrzymania był Pekovic, nawet wchodząc na kosz z lewej strony kozłując prawą ręką! Diamantidis dołożył do tego potężny mecz – 22 minuty, 25 punktów, 4 asysty. Teraz trzeba się zastanowić nad tym – skoro Barcelona olśniła w meczu w Stambule, to ten drugi mecz Panathinaikosu wysłał sygnał, że nawet takie drużyny jak Barcelona będą miały poważne kłopoty z pokonaniem Ateńczyków w tym roku.

Czytaj dalej Euroliga: podsumowanie 2 kolejki

To jak to w końcu jest z tym Ewingiem?

Poniżej znajdziecie tłumaczenie kawałka książki Simmonsa pod tytułem „The Book of Basketball”. Artykuł tyczy się Patricka Ewinga, a Bill udowadnia, że wybory do Galerii Sław nie są już tak prestiżowe jak kiedyś. Również dlatego, że wybrano Ewinga…

Krótki życiorys King Konga: 17 lat gry w NBA, 12 występów w meczach gwiazd, w 86 debiutant roku, w 1990 TOP5 MVP, TOP10 MVP w latach 88, 89, 91, 92, 93 i 97, członek Dream Teamu z 1992…

Fani Knicks zrobiliby wszystko, żeby jeszcze raz móc przeżyć oglądanie gry swojego ulubionego zespołu za czasów Ewinga. Każdy z fanów wierzył, że Patrick był takim udoskonalonym Russellem, destrukcyjną defensywną mocą, która pewnego dnia będzie dzielić i rządzić w NBA. Tyle, że to się nigdy nie stało… i ponownie się nie wydarzyło… a potem wydawało się, że w końcu się wydarzy, ale zakończyło się tylko obiecankami… i znowu się nie stało… aż w końcu niektórzy fani Knicks obudzili się z letargu i powoli zaczęli sobie zdawać sprawę z tego, że być może to się nigdy nie wydarzy. Wiecie jak to wygląda w filmach: facet umiera na łóżku w szpitalu, z boku stoi jego żona i mówi do niego, jak gdyby nigdy nic, każdy z boku się przygląda i trochę głupio się czują, aż w końcu ktoś do niej podchodzi i mówi: „kochanie, to już koniec. On odszedł.” I stara się ją odciągnąć, tyle tylko, że ona zaczyna krzyczeć: „Nieeeeeeeeeeeeeeee!! Nieeeeeeee! Nic mu nie jest!! Zaraz się obudzi” A potem się załamuje i tonie we łzach. Tak właśnie czuli się fani Knicks w latach 1995-1999. Kiedy Hakeem upokorzył Ewinga w finałach 1994, ten drugi padł trupem w tak sposób, że wszyscy w Nowym Jorku zdali sobie sprawę, że „ten koleś kiedy poprowadzi nas na szczyt”. Ale wszyscy oni stali właśnie w szpitalu nad trupem i czekali, aż ten się obudzi…

Czytaj dalej To jak to w końcu jest z tym Ewingiem?

Draft 2006 w drodze do FA

suit-crew-topperTyrus Thomas, skyrzdłowy Bulls, jest jednym z zawodników, którzy zostali wybrani w drafcie 2006 i stoją teraz przed wielką niewiadomą. Chicago bowiem mają czas do soboty, aby podpisać przedłużenie kontraktu. Jeśli tego nie zrobią, w przyszłe wakacje Thomas trafi do tego znienawidzonego przez zawodników czyśćca, zwanego byciem zastrzeżonym wolnym agentem. Niestety, takie są zasady.

Thomas mówi, że póki co stara się o tym nie myśleć. „Zostawię to klubowi i mojemu agentowi. Ja chcę tylko grać w koszykówkę, kontakt musi się sam przygotować.”

Zakładając jednak, ze Thomas trafi do grona zastrzeżonych agentów, na pocieszenie zapewne podziała fakt, że nie będzie tam sam. Przed sobotnim terminem jedynie 4 zawodników podpisało już rozszerzenia. Brak większej ilości podpisów do tej pory jest zapewne spowodowane kłopotami finansowymi większości klubów (tak przynamniej się mówi, prawda też jest taka, że od kilku lat panują już znaczne inne zasady przy przedłużaniu kontaktów – teraz w mniejszym stopniu zalezy to od decyzji GMa klubu).

Jeden z właścicieli wypowiedział sie na ten temat: „Kiedyś było tak, ze wszyscy spieszyli się, żeby podpisać przedłużenie umowy, aby udowodnić, że dobrze wybraliśmy w drafcie. Nieprzedłużanie kontraktu było równoznaczne z przyznaniem się do błędu w dniu draftu. Teraz jest zupełnie inaczej.”

Dlatego teraz właściciele unikają przedłużania umów jak tylko się da. W zeszłym roku podpisano ich 8, co jest całkiem przyzwoitą liczbą. Do soboty zapadnie zapewne kilka ważnych decyzji, co może spowodować, że draft 2006 mniej więcej zrówna się z draftem 2005.

No i na koniec pojawia nam się chyba główny powód, dla którego tak niewielu zawodnikom zaoferowano nowe umowy. Draft 2006 był po prostu straszny. Przyjrzyjmy się zatem zawodnikom z pierwszej rundy i podzielmy ich na kilka kategorii:

Grupa 1. Ci, którzy zarobili kasę (w nawiasie podaję numer w drafcie):

Andrea Bargnani (1). Raptors 5 lat za $50 milionów.
LaMarcus Aldridge (2). Blazers 5 lat za $65 milionów.
Brandon Roy (6). Blazers 5 lat za $80 milionów.
Thabo Sefolosha (13). Thunder 4 lata za $15 milionów.

Grupa 2. Ci, którzy mogą zarobić do soboty poniedziałku:

Randy Foye (7). Wizzards pewnie zaczekają z decyzją.
Rudy Gay (8). Prowadzi twarde negocjacje z Memphis.
Ronnie Brewer (14). Jest szansa, że podpisze niedługo.
Rajon Rondo (21). Powinien podpisać w ciągu 11 godzin.

Grupa 3. Ci, którzy muszą co udowodnić zanim staną się wolnymi agentami:

Tyrus Thomas (4). Bulls się nim trochę bawią, raz wypuszczając go w pierwszy składzie, innym razem z ławki.
J.J. Redick (11). Czy on umie coś oprócz rzucania?
Oleksiy Pecherov (18). Minnesota to jego ostatnia szansa na NBA.
Renaldo Balkman (20). Ciężko o minuty w Denver
Josh Boone (23). Duże ciało, mała cała reszta.
Kyle Lowry (24). Dostaje rozsądną ilość minut w Houston.
Jordan Farmar (26). Lakersi średnio mu ufają.
Sergio Rodriguez (27). Szybko grający Kings powinni podpasować jego stylowi gry.
Mardy Collins (29). Walczy w Clippersowie

Grupa 4. Ci, którzy już stracili szansę na zarobek:

Shelden Williams (5). Wielki bust dla Atlanty
Rodney Carney (16). Minnesota już odmówiła przedłużenie kontraktu
Quincy Douby (19). W lutym zwolniony z Kings
Marcus Williams (22).Zwolniony z Warriors
Shannon Brown (25). Cleveland i Charlotte szybko z niego zrezygnowały.

Grupa 5. Ci, którzy w ogóle nie powinni być w pierwszej rundzie:

Adam Morrison (3). Ble.
Patrick O’Bryant (9). Teraz widzicie, gdzie kilka dobrych meczów na turniejach może was zanieść?
Saer Sene (10). Kompletny brak jakichkolwiek umiejętności
Hilton Armstrong (12). Hornets dali ciała
Cedric Simmons (15). Hornetsdali ciała po raz kolejny
Shawne Williams (17). Ma talent, ale pusto w głowie
Maurice Ager (28). W karierze rzuca z .326 skutecznością
Joel Freeland (30). Wybrany po to, zeby nie znarnowac kolejki w drafcie.

tłum. za „the baseline.”

EDIT:
Za RealGM – deadline przesuniety z soboty na poniedziałek.

W Grecji znowu nudy?(!)

CB013126Jako, że nie samą NBA człowiek żyje (i absolutnie nie powinien), kilka słów na temat jednej z najmniej ekscytujących lig w Europie. Liga ta jest wyjątkowa pod kazdym względem – hermetycznie zamknięta aż do bólu (od tego sezonu weszła jedna zmiana, ale o tym za chwilę), i ekscytująca tak jak kolejny odcinek telenoweli, która ciągnie się bez przerwy od 1992 roku. Mówię oczywiście o lidze Greckiej, gdzie od 1992 roku mistrzem nie był nikt inny od dwójki Olympiacos / Panathinaikos. W tym sezonie władzie ligi postanowiły postawić wyższą poprzeczkę Czerwony i Zielonym, pozwalając klubom na zatrudnienie dodatkowego (trzeciego już) Amerykanina w składzi. Zamiast pomóc, oczywiście wszystko obróciło się w pył – w świetle kłopotów finansowych większości klubów, trzecim dodatkowym Amerykaninem jest w większości przypadków świeżo upieczony absolwent uniwersytetu, który nie zaznał jeszcze błogiego smaku greckiego potu (albo parkietu, co kto woli).

Czy więc po raz kolejny Olympiacos i Panathinaikos nie bedą miały żadnego rywala w walce o tytuł?

Rok temu, Panathinaikos mimo ukończenia sezonu zasadniczego z przeciętnym bilansem 22-4, w play-offach nie zostawił nikomu złudzeń kto jest najlepszy – wygrali gładko 2-0 w ćwierćfinałach z PAOKiem, 3-0 z Arisem w 1/2 finale oraz 3-1 z Olympiacosem w finale (dodam, że miało to miejsce na miesiąc po zdobycie mistrzostwa Euroligi w Berlinie). Do prawie idelanego składu zostali dodani jeszcze Milenko Tepić z Partizana, Nick Calathes – pół Grek, pół Amerykanin, pół obrońca który zapewni dodatkową głębię na obwodzie oraz Georgios Bogris – 210cm gigant, który na mistrzostwach Europy do lat 20 siał spustoszenie pod koszami. Obradović pewnie pozwoli nowym twarzom smakować gry w lidze greckiej, plejada gwiazd będzie zatem liczyła na wydłuzony czas gry w Eurolidze. Biorąc pod uwagę to, ze w składzie zostali m.in. Jasikievicius, Spanoulis, Diamantidis i Batiste, można chyba śmiało współczuć Olympiacosowi kolejnej porazki w finale.

No właśne, Olympiacos ma pecha, bo od 1997 nie udało im się zdobyc mistrzostwa. Dalej jednak wydają miliony dolarów na spełnienie swoich marzeń, mimo tego, ze rok temu nafaszerowany gwiazdami skład nie wykorzystał przewagi własnego parkietu i jak już wspominałem, zakończył finały po czterech meczach. Teraz do składu dołaczyli Lenas Kleiza, którego przedstawiać nie trzeba, Von Wafer, który ma pomagać Childresowi oraz Kostas papanikolau – spec od przechwytow.  Yannakis mazatem nie mały orzech do zgryzienia – jak zapewnić dobrą chemię oraz odpowiednią rotację wśród tylu gwiazd. Pamiętajmy, że w składzie jest jeszcze Teodosić, Papaloukas, „Sofoklis Babyshaq”initis Halperin i Buroussis. Jesli chodzi o atak, to potencjał mają praktycznie nieograniczony. pozostaje jedynie pytanie, jak będą w stanie radzić sobie w defensywie w starciu z ogranymi i doskonale rozumiejącymi się gwiazdami Panathinaikosu?

Kolejną siła wydaje się być Maroussi, które z roku na roku pnie się co raz wyżej. Po zakwalifikowaniu się do Euroligi, ich siła wydaje się być jeszcze większa. w miejsce Mazzona (który wybrał się do Arisu) przyszedł mający doskonały sezon w Valenci Katsikaris, do tego mamy trzech Amerykanów – Aarona Milesa, Keydena Clarka i przede wszystkim jeremy;ego Richardsona, do którego powinna być kierowana piłka w decydujących momentach meczów.

Ciekawie wygląda nawet skład PAOKu, gdzie powoli wygasa gwiazda Predraga Drobnjaka a w jego miejsce pojawiają się szybko rozwijający się Tsiaras i Helliwell. Interesujaco zapowiada się osoba Tyrese Rice’a, który ma papiery na czołowego strzelca ligi – jest takim nietypowym rozgrywajacym, który w Boston College miał czołowe statystyki w punktach, asystach, przechwytach. Jego największym problemem może być kolega z drużyny: BJ Elder, który w poprzednich latach we Włoszech pokazał, ze potrafi dostarczyć wielu punktów, po warunkiem, ze moze swobodnie oddawać ponad 10 rzutów na mecz… Warto też zwrócić uwagę na walczaka Tskitishvili oraz dwóch młodych Kevina Rogersa oraz Dimitrisa Haritopoulosa – mogą się okazać o wiele więcej warci niż przewidują to media.

W pozostałych dryzunach dzieje się niewiele.

W AEKu warto patrzeć na Taureana Greena, w Ilysiakosie gra jedna z największych nadziei greckiej koszykówki: Leonidas Kaselakis, w Kavala/Panorama można zawiesić oko na debiutancie Wadzie (ale nie D-Wadzie, tylko Lorenzo). Olympia, Trikalla czy VAP to drużyny o których nie potrafię nic ciekawego powiedzieć, stąd obiektywnie zamilknę.

Jedno jest pewne – zapowiada się kolejny sezon, który warto zacząć śledzić dopiero od samych finałów 🙂

Dikembe Mutombo: historia Finger Waga

mutomboW ostatnich kilkudziesieciu latach, różne gesty, sygnały czy atrakcje podczas meczu co raz bardziej zapadają nam w pamięć dzięki youtubowi i innym serwisom video. Takie gesty jak „it’s over” Vince’a Cartera po ostatnim wsadzie w konkursie w 2000 roku, czy ubiegłoroczne kręgle Shaq’a czy fotki rodzinne Lebrona zostaną na długo zapamiętane.

Jest jednak jeden gest, który zostanie zapamietany jako siejący strach przeciwnikom, wzbudzający zadowolenie fanów i pozwalający komentantorom krzyknąć na cały głos po kolejnej udanej akcji defensywnej. Ten prosty gest jest już rozpoznawalny nie tylko przez fanów koszykówki, ale przez wszystkich sportowców, niezależnie od rasy, płci i dyscypliny.

Gest, o którym mowa powyzej, został opatentowany przez Dikembe Mutombo. Przed Wami któtka historia Finger Waga.

Czytaj dalej Dikembe Mutombo: historia Finger Waga

Nowy/stary dress code

Wyobrażacie sobie Sheeda w takim stroju? 🙂

W oczekiwaniu na Gortamanię

Dzisiaj dopiero pierwszy dzień podpisywania umów z wolnymi agentami, a na internecie już nie mozna wytrzymać. Wszędzie tematem numer jeden jest Gortat oraz informacje o kolejnych ofertach.

Nie ukrywam, ze też bardzo się cieszę zainteresowaniem naszym rodakiem, któremu naprawdę należy się wielki szacunek za to, co udało mu się JUŻ osiągnąć.

Zdaję sobie równiez sprawę z tego, że taki szum wokół jego osoby nie może przynieść nic złego fatalnemu poziomowi koszykówki w naszym kraju. Ale to co się dzieje na niektórych portalach już przechodzi ludzkie pojęcie.

I teraz najlepsze – I’m lovin’ it!

Supergiganci po zwolnieniu z wyborowej wchodzą na jeszcze wyższe loty niż do tej pory. 4 ostatnie wpisy poświęcone tylko i wyłącznie naszemu centrowi to jedynie mała wisienka, na której znajduje się jeszcze większa wiśnia z bitą śmietaną nawet  – Akcja „Pomóżmy Rockets zrekrutować  Gortata” . Pomagać nie będę, bo Rockets to jeden z wielu bezpłciowych klubów, których gry po prostu nie trawię. Ale inicjatywa przednia.

Po Houston, odezwali się też ludzie z Dallas, a dokładniej sam Cuban. Na ile można wierzyć jego słowom – ciężko powiedzieć. Tak samo ciężko wyobrazić mi sobie oglądanie meczu, w którym obok siebie wychodzi Dirk i Marcin.

Wielką analizą transferowych opcji zajął się też cegieu: tu i tu.

Ciekawi mnie jednak przede wszystkim, kiedy sam Marcin puści trochę pary na twitterze, jak to ostatnio jest bardzo modne wśród koszykarzy.

Rozchwytywanie Marcina to dopiero początek, który mam nadzieje nieco podniesie zainteresowanie koszykówką, w momencie, kiedy najbardziej tego potrzebowała. Oby tylko Marcinowi dalej chciało się trzymać klasę poza parkietem i realizować chociaż część z tych rzeczy, które zapowiadał w wywiadach.

Tak więc oczekując na Gortamanię stawiam nieco brutalną tezę, że już za kilka dni Gortat będzie najbardziej przepłaconym polskim koszykarzem w historii 🙂

Poranna porcja filmów

Oczekiwanie na finały powoli doprowadza mnie do groby, a jeszcze cały tydzień przed nami. Udało mi się nieco poszperać na necie i o to co znalazłem dzisiaj dla Was:

1. Skróty meczu Hawks @ Suns z ’70 roku, debiutancki sezon Maravicha. Warto!


Oprócz Maravicha (oczywiście nr 44), grają Paul Silas (nr 29), Bob Riley (12) i Mahdi Abdul-Rahman (42)

2. Kolejna porcja z serii „Moje ulubione i najlepsze mecze w playoffach”. Ta kompilacja naprawdę daje rade.

3. TOP10 wsadów Cartera… nieco inaczej 🙂

4. I na koniec jeszcze jedna fotka dla tych wszystkich, którzy uważają, że James nie jest dobrym graczem drużynowym, jest zachował się jak ostatni buc po porażce w Orlando i że w ogóle jest fe. Popatrzcie ile na tym zdjęciu jest radości i miłości:
2810162_heat_v_cavs

Lakers mistrzami NBA!

Żeby nie pisać kolejnej analizy finałów, zdecydowałem się nieco wybiec w przyszłość i zepsuć wszystkim zabawę. Tak więc spoiler alert – jak chcecie przeżyć trochę emocji przy oglądaniu finałów, nie czytajcie dalej. Podaję bowiem dokładne wyniki wraz ze statystykami z każdego meczu finałów 2009.

MECZ 1
ORLANDO @ LAKERS 92- 104

Zbilansowany atak Orlando na nic się zdał przy twardej obronie na obwodzie Lakers. Stąd zaledwie 36% skuteczności z gry. W ataku Gasol skutecznie wyciągał Howarda spod kosza, a potem wykorzystując swoją szybkość, wymuszał kolejne faule. Stąd po 33 minutach Dwight usiadł na ławce z 6 faulami, a na parkiecie pojawił się Gortat, który w 12 minut zdobył 4 punkty i miał 5 zbiórek. Dodał do tego jeden blok na Bryancie, o którym można przeczytać na jego twitterze.  Ja również wysłałem mu smsa z gratulacjami. Z ciekawych informacji równiez to, że Jameer Nelson wrócił do składu.

BOXSCORE

MECZ 2
ORLANDO @ LAKERS 104 – 98

W drugim meczu sensacja! Osamotniony Kobe Bryant nie jest w stanie zabezpieczyć zwycięstwa, a w ataku szalał jak bestia Howard. 35 punktów i 18 zbiórek (w tym 12 w ataku) to wynik imponujący. Nawet Marcin się spisał i dodał swoje 4 punkty i 7 zbiórek (oraz swoja pierwszą asystę w playoffach).  Fani Lakers po meczu zachwyceni debiutem Sun Yue, który w niespełna 50 sekund oddał 3 rzuty (2 za trzy).

BOXSCORE

MECZ 3
LAKERS @ ORLANDO 102 – 112

Mecz numer trzy to klęska Lakersów. Magicy rzucali z ponad 50% skutecznością, a wyraźnie zagubiona obrona LA nie znalazła sposobu na zatrzymanie Lee i Nelsona, który po powrocie trafił ponownie 4 z 5 trójek. Marcin przez 13 minutu uzbierał rekordowe 9 zbiórek oraz 2 punkty (przy 100% skuteczności z gry). Howard przeciętnie – 24 punkty i 13 zbiórek. Dla LA Kobe otarł się o triple double – 21 punktów, 6 asysty i 6 zbiórek. Stan: 2-1 Orlando

BOXSCORE

MECZ 4
LAKERS @ ORLANDO 124 – 109

Popis ofensywy Lakers! Aż 6 zawodników zdobyło ponad 10 punktów, a najlepiej spisał się Gasol, który w końcu zaczął grać: 21 punktów, 12 zbiórek, 6 asysty i 5 bloków. Bryant był najlepszym strzelcem z 33 punktami i aż trzykrotnie zanotował na swoim koncie akcję 3+1. W Orlando najlepszy mecz rozegrał Gortat, który zdobył 8 punktów i miał 5 zbiórek. Dołożył do tego nowe konto na facebooku. Howard dalej jak zwierz: 28pktów, 21 zbiórek. Stan: 2-2

BOXSCORE

MECZ 5
LAKERS @ ORLANDO 105 – 96

Ostatni mecz w Orlando wygrany przez gości, którzy pokonali Magików dobrą grą zespołową oraz twardą obroną od początku meczu. Bliscy triple double byli Odom i Turkoglu – ten pierwszy miał 12 punktów, 9zbiórek i 6 asyst, natomiast turek uzbierał 21 punktów, 6 zbiórek i 7 asyst. Mniej widoczny dzisiaj był Howard, który oddał ledwie 14 rzutów. Marcin przejęty dodawaniem nowych fotek na facebooku był jakby nieobecny i nie oddał ani jednego rzutu. Zebrał za to dwie piłki. Stan 3-2 Lakers

BOXSCORE

MECZ 6
ORLANDO @ LAKERS 96 – 113

Już po wszystkim. Kobe zdobywa swój czwarty pierścień, pierwszy bez Shaqa. Kibice skandują jego imię kiedy odbiera nagrodę MVP Finałów i 15 mistrzowski puchar w historii klubu.W decydującym meczu, Bryant rzucił 30 punktów, a 15 dodał Fisher. Dla Orlando znowu niewidoczny Howard, mimo 6 bloków i 15 zbiórek, miał tylko 12 punktów. Dwoił się i troił Gortat, który do i rusz ogrywał młodego Bynuma – nasz rodak zakończył mecz z 6 punktami i 5 zbiórkami. Stan: 4-2 i mistrzostwo dla Lakers.

BOXSCORE

W podrózy w przyszłość pomógła mi agencja transportu publicznego Whatifsports.com

Raport finansowy Forbesa: przychody klubów

money344Na stronie forbesa znalazłem bardzo ciekawe zestawienie najbogatszych obecnie klubów w NBA, gdzie pokazują również jakie są przychody każdego klubu. Oczywiście na sam początek posortowałem wg tego kryterium aby zobaczyć, ile milionów dolarów więcej wpłynęło na konto Bostonu i Lakersów po ostatnich finałach. Okazało się, że aktualni mistrzowie znajdują się dopiero na 8 pozycji w tym zestawieniu. O czym to może świadczyć? Zapraszam do dalszej lektury.

Czytaj dalej Raport finansowy Forbesa: przychody klubów